Właśnie i dlatego warto żeby lekarz najpierw ocenił bez kontekstu tej nocy. Bo jeśli lekarz zobaczy coś niepokojącego neurologicznie albo dermatologicznie, to ta diagnoza jest czysta. Jeśli powiesz mu o zdarzeniu, może to skanalizować jego myślenie w pewnym kierunku, a może też zbagatelizować bo uzna że to histeria. Lepiej dać mu szansę na bezstronną ocenę.
Rozumiem ten argument ale trochę mi tutaj czegoś brakuje. Mówimy cały czas o włosach jak o centrum sprawy, a ta mama ma dziecko które płacze w nocy, ona sama przeżyła coś co ją przestraszyło, i siedzi z tym sama bo chyba nie ma z kim o tym porozmawiać inaczej niż przez siostrę na forum. Czy ktoś zapytał jak ona się teraz czuje? Bo to chyba nie mniej ważne niż kwestia włosów.
Ninka ma rację, też o tym myślałam. Sabineczko, jak twoja siostra znosi to emocjonalnie? Bo stres po czymś takim może trwać, szczególnie jak się jest samą z niemowlęciem w nocy i człowiek nie wie co to było.
Prawda, nie pisałam o tym bo skupiałam się na faktach. Siostra raczej stara się być twarda, taką ma naturę, nie jest typem co się rozpada. Ale przyznała mi że od tamtego czasu gorzej śpi, nawet kiedy mała nie płacze. I że w tamtym pokoju czuje się nieswojo, nie wchodzi tam bez potrzeby. Przeniosły się do spania razem do sypialni siostry.
To że siostra unika tamtego pokoju jest ważna informacja. Ciało często rejestruje rzeczy zanim świadomość to przetworzy. Nie mówię że to dowód na obecność czegoś, ale że środowisko w tym pokoju wyraźnie oddziałuje na nią negatywnie, to już samo w sobie jest problem niezależnie od przyczyny. Czy wie co to za pokój, co w nim było wcześniej, jakie ma przeznaczenie w tym mieszkaniu?
Właśnie chciałem zapytać o ten pokój. Czy to pokój dziecka? Sypialnia? Salon? Bo jeśli to był pokój specjalnie urządzony dla maleństwa to jest jedna sprawa, a jeśli to było jakieś pomieszczenie które miało inne funkcje wcześniej to może warto wiedzieć co tam się działo.
To jest właśnie pokój dziecka, urządzony specjalnie przed urodzeniem małej. Wcześniej był to pokój gościnny chyba, i jeszcze wcześniej jak mieszkanie było inne nie wiem, siostra nie zna historii lokalu zbyt dobrze. Niedawno się przeprowadziły do tego mieszkania, kilka miesięcy przed urodzeniem.
Historia lokalu to coś co może mieć znaczenie ale bardzo trudno to sprawdzić rzetelnie. Wiem że to brzmi jak z taniego horroru ale nowe mieszkanie, nowe dziecko, brak wiedzy o tym co tam było wcześniej, to zestawienie pojawia się w wielu relacjach. Nie twierdzę że to wyjaśnienie, ale to informacja. Czy siostra mogłaby zapytać zarządcę albo sąsiadów cokolwiek o mieszkaniu?
Zatrzymajmy się chwilę bo ta rozmowa kręci się trochę w kółko. Mamy dwa osobne pytania które mieszamy: pierwsze to co wywołało tamto zdarzenie, drugie to co teraz zrobić z tym pokojem żeby siostra czuła się w nim bezpiecznie. To drugie jest bardziej praktyczne i można je rozwiązać niezależnie od tego czy wiemy co to było.
No właśnie, i myślę że to drugie jest teraz ważniejsze. Sabineczka, czy twoja siostra w ogóle jest otwarta na jakieś oczyszczenie tego pokoju albo pobłogosławienie czy cokolwiek w tym stylu? Bo jeśli nie, to możemy godzinami dyskutować o teoriach, a ona i tak będzie unikać tego pokoju.
Właśnie pytałam siostrę o to oczyszczenie i ona mówi że nie wie co to właściwie miałoby oznaczać w praktyce. Tzn. słyszała o święceniu mieszkania przez księdza ale jest niezbyt wierząca, a innych opcji nie zna. Więc jeśli ktoś może napisać konkretnie co to miałoby być, to może jej prześlę i niech sama zdecyduje.
No to jest właśnie to pytanie, które trzeba było zadać wcześniej. Bo oczyszczenie oczyszczeniu nierówne i zanim ktoś cokolwiek zaproponuje, to dobrze wiedzieć z jakiego kręgu ta siostra by to zaakceptowała. Bo są opcje bardziej neutralne, bez konotacji religijnych, i są takie bardziej wyraźnie osadzone w konkretnej tradycji. Czy siostra jest w ogóle otwarta na cokolwiek, czy raczej podchodzi do tego sceptycznie?
A czy siostra w ogóle myśli że to ma związek z czymś nadprzyrodzonym czy raczej szuka wytłumaczenia medycznego i ten wątek z tamtą nocą traktuje jako przypadkowe zbieżność? Bo to chyba kluczowe zanim w ogóle rozmawiamy o oczyszczeniu.
To zawieszenie jest zrozumiałe i w sumie uczciwe. Nie trzeba od razu wiedzieć co się myśli. Ale warto żeby miała kogoś bliskiego przy sobie przez ten czas, bo trzymanie czegoś takiego w środku przy niemowlęciu i bez snu to naprawdę trudne. Sabineczko, czy ty jesteś w stanie być przy niej fizycznie, nie tylko przez telefon?
Jedź! Serio, to jest najlepsza rzecz jaką możesz teraz zrobić. I przy okazji sama zobaczysz jak wygląda ten pokój, czy czuć cokolwiek, jak dziecko reaguje. To zawsze więcej niż relacja z drugiej ręki.
No tak, jedź, to sensowne. Chociaż dodam że z 'poczuciem pokoju' to trzeba ostrożnie, bo jak się jedzie z nastawieniem że jest coś złego, to można poczuć cokolwiek co potwierdzi tę tezę. Mówię to bez złośliwości, po prostu taki efekt istnieje i warto go brać pod uwagę.
Chcę wrócić do jednej rzeczy, bo widzę że ten wątek trochę odszedł od początku. Mamy tu asymetrię wzrostu włosów u niemowlęcia i zdarzenie w nocy. To są dwie rzeczy i one mogą, ale nie muszą być ze sobą powiązane. Niemowlęta mają często nierówny wzrost włosów z powodów czysto fizycznych, ułożenie głowy, tarcie o materac. To że pediatra to odnotował wcale nie znaczy że to niewyjaśnione, może znaczyć że jest do monitorowania. Zanim pójdziemy w kierunku oczyszczeń, warto czy wizyta u specjalisty już była?
Chyba już pisały że jeszcze nie była, czeka na termin. Ale masz rację że to ważne żeby najpierw wykluczyć banalne przyczyny. Też mnie trochę drażni że ta rozmowa już od dłuższego czasu kręci się wokół oczyszczeń a lekarz jeszcze tego nie widział.
przepraszam że wchodzę bo czytam od jakiegoś czasu i trochę się gubię, ale chciałam zapytać, czy ta asymetria włosów jest naprawdę taka wyraźna? bo u mojej kuzynki dziecko miało bardzo nierówne włosy przez długo i nikt tego jakoś specjalnie nie komentował, po prostu wyrosły
Wisia dobrze mówi i cieszę się że ktoś to powiedział wprost. Mnie też trochę niepokoiło że ta dyskusja poszła bardzo szybko w stronę interpretacji paranormalnych, bo zdarzenie i włosy to wcale nie musi być jeden temat. Mogą być dwa oddzielne sprawy do rozwiązania oddzielnie.
zgadzam się z Wisia i Chalcedonka ale tez nie mozna calkiem ignorowac ze te dwie rzeczy wystapily razem czasowo. zbieznosc czasowa nie jest dowodem zwiazku ale tez nie jest zero. w praktyce rozumnego badania zjawisk bierzemy pod uwage korelacje nawet jesli nie przesadzamy z wnioskmi
Hilek, zbieżność czasowa jest najsłabszym rodzajem powiązania. Każdego dnia milion rzeczy zbiega się czasowo z milionem innych. Pamiętam rozmowę na tym forum kilka miesięcy temu gdzie ktoś powiązał ból zęba z pęknięciem lustra. Serio, to ludzki mózg szuka wzorców, nie rzeczywistość je dostarcza.
Martusia ma rację ale też trzeba przyznać że jesteśmy na forum ezoterycznym i ludzie tu przychodzą między innymi po to żeby rozmawiać o takich zbieżnościach. Siostra Sabineczki przeżyła coś co ją wystraszyło. To jest realne niezależnie od wyjaśnienia. I ten strach wymaga jakiegoś zaopiekowania się, czy to medycznego, czy duchowego, czy przez rozmowę z bliską osobą.
czytam ten wątek od początku i właśnie to co napisała Onyksowa chciałam powiedzieć. można dyskutować o tym czy to paranormalne czy nie ale ta kobieta się boi i unika pokoju własnego dziecka i to jest problem sam w sobie niezaleznie od przyczyny
no właśnie, dziękuję że to mówicie. Ja też tak to czuję. Nawet jeśli to wszystko ma proste wyjaśnienie medyczne i fizyczne, to siostra czuje się nieswojo i to jest realne. Chyba naprawdę pojadę do niej, bo te rozmowy przez telefon mają swoje granice i widzę że ona tego potrzebuje bardziej niż teorii.
Sabineczko, bardzo dobrze że pojedziesz. I nie chodzi tylko o to żeby 'zobaczyć pokój' jak pisała Przytulia, ale żeby po prostu być. Siostra z niemowlakiem, bez snu, z czymś co ją gryzie i czego nie chce nazywać, to jest naprawdę ciężka kombinacja. Twoja obecność fizyczna zrobi więcej niż tysiąc telefonicznych rozmów.
A ja mam pytanie do Wisi czy Hilek, bo ten wątek z korelacją czasową mnie nie daje spokoju. Hilek mówił że zbieżność to nie zero, Wisia że dwie osobne sprawy. No ale powiedzcie mi, czy jest w waszej praktyce jakaś metoda żeby w ogóle odróżnić przypadkową zbieżność od realnego powiązania? Bo jak nie mamy narzędzia weryfikacji jak mówiła Kianitka to jesteśmy w kółko w tym samym miejscu.
