O tym można spytać starszych sąsiadów! Ci co mieszkają od początku budynku, na pewno pamiętają kto gdzie mieszkał i co się działo. Moja mama zawsze wiedziała wszystko o kamienicy. To nie jest trudne do sprawdzenia i wydaje mi się ważne, skoro dom jest z lat 70.
Położenie łóżeczka przy ścianie skąd dochodził dźwięk to rzeczywiście coś, na co warto zwrócić uwagę. Niezależnie od przyczyny, przestawienie łóżeczka w inne miejsce w pokoju to prosty krok, który nic nie kosztuje, a może zmienić jakość snu dziecka. Chciałabym też zapytać - czy w tym pokoju jest jakieś lustro? I gdzie stoi?
A czemu lustro ma znaczenie? Przepraszam że pytam o podstawy ale naprawdę nie wiem.
Przesuńcie łóżeczko, sprawdźcie ścianę, zaglądnijcie co jest po drugiej stronie - to są konkretne i sensowne kroki. Roch ma rację, że to ważne. Lustra w pokoju dziecka to osobna kwestia, pediatrzy rzeczywiście nie zalecają ze względów zupełnie niemagicznych, ale ta dyskusja odpływa coraz dalej od tego co jest naprawdę niepokojące, czyli nierówny wzrost włosów u małego dziecka. To wymaga diagnozy, nie przestawiania mebli.
Kianitka ma rację że to odpływa, ale nie zgadzam się że przestawienie łóżka i wizyta u dermatologa to alternatywy. Można zrobić jedno i drugie jednocześnie. Mam inne pytanie do autorki, czy siostra sama czuje coś dziwnego w tym pokoju? Bo jeśli sama nie odczuwa nic a niepokoi się tylko o dziecko, to jest inna sytuacja niż gdyby ona też coś czuła.
Właśnie, reakcja dorosłego domownika jest tu kluczowa. Dzieci reagują intensywniej, ale jeśli matka wchodzi do pokoju i nic nie czuje, żadnego chłodu, nic, to warto to odnotować. Sabineczka06, możesz zapytać siostry o to jak ona czuje się w tym pokoju, nie tylko wieczorami?
Zapytam siostrę dokładnie o to co pytacie. Wiem że ona sama śpi normalnie, jej sypialnia jest oddzielna, a ten pokój to pokój dziecka. Nie słyszałam żeby sama narzekała na złe samopoczucie w tamtym pokoju, ale może nie zwróciła uwagi skoro skupiała się na małej. Piszę jej teraz. Co do lustra - nie wiem, nie pytałam, to dopytam też. I Przytulia86 ma rację, trzeba pogadać ze starszymi sąsiadami, nie pomyślałam o tym wcześniej.
Czytam ten wątek od początku i chcę powiedzieć kilka rzeczy naraz, bo mam wrażenie że rozmowa krąży wokół czegoś ważnego nie dotykając tego wprost. Po pierwsze, ta asymetria we wzroście włosów u dziecka po jakimś zdarzeniu w domu - to nie jest zjawisko które mam gdzieś opisane w jednym konkretnym miejscu, ale motyw 'piętna miejsca' albo 'śladu kontaktu' pojawia się w różnych tradycjach w różnych formach. Nie mówię że to na pewno to. Ale powiem co bym zrobiła na miejscu siostry: po pierwsze dermatolog, po drugie przestawienie łóżeczka, po trzecie dokładne zbadanie tej ściany i tego co jest za nią - nie energetycznie, dosłownie, fizycznie. I po czwarte, oczyszczenie przestrzeni, ale to dopiero po tym jak zostaną wykluczone proste przyczyny, bo oczyszczanie przestrzeni w której jest jakaś instalacja z usterką to trochę leczenie objawów.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i w sumie jedno mi nie daje spokoju - ta asymetria włosów to zjawisko które pojawiło się po tym konkretnym zdarzeniu, czy jednak siostra zauważyła to i zaczęła łączyć wstecz? Bo to robi dużą różnicę. Pamiętam jak moja koleżanka była przekonana że jej pies zaczął dziwnie zachowywać się 'po tym jak kupiła nowy obraz', a potem wyszło że pies po prostu się starzeje i zaczął mieć problemy ze wzrokiem. Szukamy połączeń bo tak działa nasza głowa.
Nie, to nie jest kwestia łączenia wstecz, siostra naprawdę zauważyła to po tamtej nocy z hałasem. Wcześniej włosy rosły normalnie, ona by to zobaczyła wcześniej przy czesaniu. Mała ma teraz z dziesięć miesięcy więc siostra czesze ją codziennie.
Ale żeby było jasne, nawet jeśli przyczyna jest fizyczna to nie wyklucza że w tamtym pokoju coś jest nie tak. Te rzeczy mogą działać razem, środowisko energetyczne wpływa na organizm, to nie jest żadna nowość. Szczególnie u niemowlęcia które nie ma jeszcze wykształconej ochrony energetycznej.
Przepraszam że wchodzę z innej strony, ale czy ktoś wie - ta 'ochrona energetyczna' o której piszą tutaj, to się wykształca jak? W sensie z wiekiem automatycznie, czy to trzeba jakoś rozwijać?
Wracając do tego co Ludka napisała w poprzednim poście - to ważna uwaga że różne tradycje opisują przebudzenie czegoś przez hałas czy zapach. Mnie zastanawia inna rzecz, czy ten zapach był raz, jednorazowo tej nocy, czy wracał potem? Bo to by dużo mówiło o charakterze zjawiska.
O ile wiem siostra mówiła że ten zapach był tylko tej jednej nocy, potem już nie. Trzask też był jednorazowy. Natomiast mała nadal płacze w nocy i te włosy to jest trwała zmiana, nie minęła.
To interesujące. Jednorazowe przebudzenie, krótki kontakt, ale efekt który zostaje. To pasuje do pewnego schematu, nie tyle aktywna obecność co jakieś 'naznaczenie' czy ślad. Nie chcę straszyć, ale to inne pytanie niż 'czy coś tam jest'. Raczej co się wydarzyło tamtej nocy.
Ale 'naznaczenie' to poważne słowo. Czym miałoby być to naznaczenie i jak miałoby wpływać na wzrost włosów konkretnie? To nie jest retoryczne pytanie, serio pytam bo nie rozumiem mechanizmu. Ślad energetyczny który blokuje mieszki włosowe po jednej stronie głowy?
Żeby dodać trochę innej perspektywy: we wróżbiarstwie runicznym i w starszej magii germańskiej jest coś co można by przetłumaczyć jako 'ślad wyid', czyli pewna forma energii pozostawionej po intensywnym wydarzeniu lub przejściu. Nie twierdzę że to wyjaśnia włosy dziecka, ale ta idea że miejsca i ludzie mogą nieść ślad po zdarzeniu jest obecna w wielu tradycjach niezależnie od siebie. Co samo w sobie nie jest dowodem, ale jest ciekawe.
No właśnie, tyle tu rozmów o diagnozie a mało o tym co zrobić. Chętnie bym się dowiedziała więcej o tym oczyszczaniu przestrzeni, czy to trudne do zrobienia samemu?
Chcę powiedzieć jedno zdanie w kwestii tego wątku i potem już nie będę go ciągnąć: mamy niemowlę z asymetrycznym wzrostem włosów. To jest objaw kliniczny. Zanim w ogóle zacznie się rozmawiać o oczyszczaniu przestrzeni, dziecko powinno być u lekarza. Nie dlatego że ezoteryka jest zła, ale dlatego że jeśli jest przyczyna medyczna i ona zostanie zignorowana, konsekwencje są realne i poważne. To tyle.
Wisia, siostra już umówiła wizytę, pisałam o tym wcześniej chyba. Czeka na termin. To nie jest tak że ona nic nie robi tylko siedzi i pali kadzidełka, po prostu szukamy też odpowiedzi na to co było tej nocy, bo to był dla niej stres i chce rozumieć.
To że siostra umówiła wizytę i szuka odpowiedzi na to zdarzenie jednocześnie wydaje mi się bardzo rozsądnym podejściem. Nie trzeba wybierać jednej drogi. Mam pytanie do Sabineczki, czy siostra wie kiedy dokładnie ta asymetria zaczęła być widoczna? Tydzień po zdarzeniu, dwa, natychmiast?
To co Sabineczka napisała o datach jest ważne, bo brak pewności co do momentu pojawienia się asymetrii mocno utrudnia ocenę. Gdyby siostra zauważyła to zaraz po tej nocy, mielibyśmy silniejszy argument za związkiem. A tak mamy okno dwóch tygodni, w którym mogło się zacząć niezależnie. Czy siostra robiła wcześniej jakieś zdjęcia maluszka? Zdjęcia z telefonu często mają datę i można by przynajmniej sprawdzić jak wyglądały włosy.
O matko, to taki prosty pomysł a nie przyszedł mi do głowy. Zdjęcia! Prawie każda mama robi ich mnóstwo i pewnie są z różnych stron. Sabineczko, może zapytasz siostrę?
Dopytam siostrę o zdjęcia, to dobry pomysł. Ona dużo fotografuje małą, bo to pierwsze dziecko i wszyscy się nim zachwycają, więc powinno być sporo materiału. Tylko nie wiem czy będzie chciała to tutaj wrzucać, bo jest dość prywatna jeśli chodzi o małą, ale może sama przejrzy i powie co widać.
Nie trzeba wrzucać zdjęcia publicznie, sama ocena wystarczy. Jeśli siostra przejrzy chronologicznie i zobaczy od kiedy to widać, to już dużo mówi. Nawet przybliżony tydzień robi różnicę przy interpretacji całej sytuacji.
Zgadzam się że zdjęcia to dobry trop, ale chcę powiedzieć jedno, bo czytam ten wątek od początku. Bardzo łatwo jest teraz, kiedy wszyscy już wiemy o tej nocy i o trzasku i zapachu, patrzeć na zdjęcia i 'widzieć' asymetrię właśnie od tamtego momentu. Mózg robi nam takie żarty. Więc nawet jeśli siostra przejrzy zdjęcia i stwierdzi że 'o, tu już widać', warto mieć z tyłu głowy że może po prostu szuka tego co chce znaleźć.
No ale skoro lekarz to potwierdzić, to już nie jest kwestia sugestii i interpretacji, nie? Jak pediatra patrzy na dziecko to nie wie nic o żadnym trzasku i widzi to obiektywnie. Czy siostra powiedziała lekarzowi o tej nocy czy tylko o włosach?
