Mam taki album z lat chyba 60. tych, po babci. Lezy na półce w salonie i za kazdym razem kiedy go biorę do ręki albo nawet jak lezzy sobie spokojnie, otwiera sie na tej samej fotografii. Jest na niej kobieta w ciemnej sukience, stoi przed jakims domem, nie wiem nawet kto to. Babcia juz nie zyje wiec nie mam kogo spytac. Na poczatku mysłałam ze to przypadek albo ze strony sa po prostu rozlozone bo czesciej tam zagladam, ale sprawdzałam - zawsze ta sama strona, nawet jak go odwroce i połoze grzbietem do góry. Co to moze znaczyc?
Oj to zdecydowanie nie jest przypadek! Album sam z siebie sie otwiera na konkretnej fotografii, to prawie na pewno jakis sygnał od tej osoby ze zdjecia albo od kogoś kto jest z nia zwiazany. Duchy bardzo czesto komunikuja sie właśnie przez przedmioty, które mialy dla nich znaczenie za zycia. A album rodzinny to bardzo silny nosnik energii, trzymal te zdjecia przez tyle lat…
No dobra, ale zanim zaczniemy mowic o duchach i sygnalach, to może warto sprawdzic kilka prozaicznych rzeczy. Papier w starych albumach po prostu sie wygina nierowno, szczegolnie jak zdjecia sa ciezsze albo klejone asymetrycznie. Strona ktora ma wiecej kleju, wiecej zdjec albo grubszy karton bedzie zawsze ciezszy i album bedzie sie tam otwierac. To fizyka, nie metafizyka. Jak dokladnie ten album jest zbudowany?
A wiesz cos o tej kobiecie ze zdejcia? Bo to moze miec znaczenie. Jesli to ktos z rodziny kto odszedl i nie zostal jakos upamiętniony albo zapomnieli o nim, to moze wlasnie w ten sposob daje znac o sobie. Czytałam ze duchy potrzebuja byc pamiętane.
Tez mam pytanie bo czytam ten watek z zaciekawieniem - czy poza tym albumem cos jeszcze sie dzieje w domu? Jakies inne rzeczy, dzwieki, odczucia? Bo jesli to odosobniony przypadek to jednak bym sie nie spieszyla z wnioskami…
Takie zjawiska z przedmiotami sa opisywane dosc regularnie i nie ma sensu od razu skakac do wnioskow w jedna albo druga strone. Pytanie jest proste: czy album byl wlasnoscia tej konkretnej kobiety ze zdejcia? Bo jesli tak, to jest jakis kontekst do rozmowy. Jesli nie wiesz kto to, to najpierw proponowalbym porozmawiac z kimkolwiek z rodziny kto moze pamietac te fotografie, zanim bedziemy interpretowac.
Hej, ja sie tu wtrące bo mnie ten temat wciagnal. Mialam kiedys cos podobnego z szkatulka po prababci, otwierala sie sama na tej samej pozycji, zawsze w tym samym miejscu pokoju. Zapytalam starsza kuzyne i okazalo sie ze w szkatulce byl kiedys listy od kogos komu prababcia nigdy nie odpisala. Czyli jakby niedokonczona sprawa. Nie mowie ze tak jest u ciebie, ale skojarzenie samo przyszlo.
A mozna zapytac jak wyglada to zdjecie dokladniej? Bo jesli kobieta stoi przed konkretnym domem to moze da sie ustlic gdzie to bylo zrobione. I czy ona patrzy w obiektyw czy gdzies w bok? To podobno tez ma znaczenie przy takich fotografiach.
Zatrzymajmy sie na chwile bo tu sie miesza kilka rzeczy. Po pierwsze, zjawisko samo w sobie jest ciekawe i warte uwagi, ale warto od razu zaznaczyc ze 'duch komunikuje sie przez album' to interpretacja, a nie fakt. Takie zjawiska moga byc wywolane przez wiele rzeczy, lacznie z tzw. imprinting miejsca albo przedmiotu - czyli naladowaniem emocjonalnym materialu przez intensywne dozwiadczenia, ktore mialy miejsce wokol danego obiektu. To nie jest to samo co swiadoma komunikacja. Czy ktos wie jak dlugo album jest w posiadaniu rodziny i czy byl przechowywany w jednym miejscu?
hmm a czy te stare fotografie w ogole moga cos przechowywac? tzn chodzi mi o to ze skoro to tylko papier i chemikalia to skad w tym ma byc jakas energia… nie znam sie na tym za bardzo ale wydaje mi sie ze to troche naciagane
No Jaryla, papier to papier, ale pomysl o tym tak - ludzie trzymali te albumy latami, kartkowano je z emocjami, placząc albo smiajac sie, w chwilach tęsknoty. Jesli wierzysz ze przedmioty moga byc nosnikiem energii to wlasnie przez takie uzytkowanie, a nie przez sam material. Moja mama miala stara chuste po swojej babci i zawsze mowila ze jak ja trzyma czuje cos cieplego. Nikt mi nie wmowi ze to tylko wyobraznia.
Slucham tego watku i nie jestem przekonana do tej energii w przedmiotach, ale mam inne pytanie do autorki. Czy probowalas po prostu… zamknac ten album mocno i polożyc cos ciezkiego na wierzchu? Zeby sprawdzic czy jednak chodzi o fizyczne wlasciwosci okladki czy grzbietu? Nie zeby to wykluczone ze jest cos wiecej, ale zeby miec pewnosc.
no ale wracajac do tego co napisala Tosieczkaa - jesli ktos z domownikow ruszal album w nocy to po co w ogole ta rozmowa? trzeba by wyeliminowac ten watek. czy moglas go jakos oznaczyc albo sprawdzic czy sie przesunal?
mieszkam sama. nie ma zadnych domownikow. no chyba ze kot, ale on nie siadal na polce gdzie stoi album, sprawdzilam.
oj to w ogole zmienia postac rzeczy! Jak mieszkasz sama to mamy wyeliminowany czynnik ludzki. Wiesz co, jak ja mialam te szkatulke to tez bylam sama w mieszkaniu i przez jakis czas szukalam logicznego wyjasnienia, probowalam to zrzucic na wibacje od ulicy, na kot ze podloga jest lekko pochyla… ale w koncu po prostu przyjęlam ze cos sie dzieje i zaczęlam zadawac inne pytania. Moze ty jestes w tym samym miejscu teraz?
Zanim ktokolwiek przyjmie ze 'cos sie dzieje' w sensie nadnaturalnym, warto sprawdzic jeszcze jedna rzecz. Koty na polkach sa jak najbardziej mozliwe nawet jesli ich nie widzialas przy albumie. Potrzmaj album w innym miejscu przez kilka dni, np. zawiniety w szmatkę i polozona poziomo na podlodze. Jesli nadal sie bedzie otwierac, to naprawde eliminujemy wibacje i grawitacje. Dopiero wtedy mozemy mowic o czymkolwiek innym.
a moze po prostu grzbit jest tak zuzyty ze sie sam otwiera akurat w tym miejscu bo tam album byl najczesciej otwierany przez wlasciciela? tzn fizycznie, ze grzbiet ma tam zlab… nie wiem jak to nazwac. tak jak ksiazki sie otwieraja na tej samej stronie jak sie je duzo czyta
dobra ale mnie ciekawi cos innego, mianowicie ta kobieta na zdjeciu. Tosieczkaa napisala ze nie zna nawet jej imienia, tylko rok. A co jesli to jest ktos z dalszej rodziny o ktorym nikt nie mowi? U nas w rodzinie tez byl taki 'zamkniety temat', dziadek mial pierwsza zone ktora umarla mlodo i po prostu sie o niej nie mowilo, zadnych zdjec na scianie, nic. Jak znalazlam jej fotke to az mnie ciarki przeszly.
to zapytaj kogos ze starszych w rodzinie! czy jest ktos, babcia, ciocia, ktos kto pamietac te czasy? Zdjecie z lat 60 to moze byc ktos kogo jeszcze jakas starsza osoba pamieta. Nie trzeba od razu szukac nadnaturalnych wyjasniean jak mozna po prostu zadzwonic do rodziny.
pytalam babcie. Babcia mowi ze nie rozpoznaje kobiety ze zdejcia. Album nalezal do jej siostry ktora juz nie zyje od dawna. Moze ta kobieta to znajoma siostry babci? Ale babcia mowi ze nie pamieta wszystkiego z tamtych lat.
no to sie robi coraz ciekawiej. Siostra babci, album nalezacy do niej, nieznana kobieta na zdjeciu… Sluchajcie, miaalam podobna sytuacje kiedys z innym przedmiotem, nie albumem ale starom zegarem. Zegarr nalezal do wujka mojego meeza, nikt sie do niego nie przyznawal po jego smierci bo byl nieslubionym dzieckiem i cala rodzina udawala ze nie istnieje. Zeegar zatrzymywal sie zawsze o tej samej godzinie. Jak w koncu odkrylysmy kim byl wujek, zeegar zaczal chodzic normalnie. Moze tu chodzi o cos podobnego - zapomniana osoba ktora chce byc przypomniana.
zegarek zatrzymal sie po odkryciu historii wujka… no dobra, ale to moglo byc czysto przypadkowe. Mamy tu kilka historii, jedna o albumie, jedna o szkatulce, teraz o zegarku, i wszystkie sa interpretowane tak samo - zapomniana dusza chce byc upamietniania. To brzmi jak schemat interpretacyjny ktory przyklatamy do roznych zdarzen post-faktum, nie jak dowod na cos konkretnego.
mam konkretne pytanie do Tosieczkaa. Czy album sam w sobie byl juz w twoim domu kiedy sie wprowadzalas, czy ktos ci go przynioslam, dal w prezencie, cos w tym stylu? Bo historia przedmiotu ma znaczenie przy analizie takich zjawisk. Inaczej sie podchodzi do czegos co 'przyszlo' do ciebie, a inaczej do czegos co bylo juz w tym miejscu.
ojej to jest naprawde wymowne. Przedmiot nie byl zaproszony swiadomie, sam do ciebie trafil. Czytalam ze takie rzeczy czesto sie zdarzaja wlasnie kiedy obiekt 'szuka' odpowiedniej osoby, ktos kto bedzie na niego wrazliwy. Moze ty masz jakis zwiazek z ta kobieta na zdjeciu, nawet jesli jeszcze o tym nie wiesz?
no nieee, 'obiekt szukal wlasciwej osoby' - serio? Babcia miala stare rzeczy, pytala kogo to wziecie, Tosieczkaa wzela. Nie ma tu zadnej mistyki, jest logistyka po smierci krewnego. Nie kazda zbieznosc to znak.
mam inne pytanie bo nie widzę żeby ktoś o to pytał - Tosieczkaa, a jak sie CZUJESZ przy tym albumie? nie chodzi mi o wrazenie ze ktos stoi za toba, ale ogolnie, jest jakies konkretne odczucie, niepokój, spokój, smutek, cos co trudno nazwac? Bo to moze pomoc ustalic czy to jest raczej imprinting jak mowila Wisia88 czy cos innego.
ta kobieta na zdjeciu brzmi jak ktos kto miala ciezkie zycie i po prostu chce zeby ktos o niej pamietaL! mam ciarki czytajac to wszystko. Tosieczkaa, a probowałas kiedys po prostu… porozmawiac z tym zdjeciem? Powiedziec na glos ze widzisz te kobiete i ze jej nie zapomnisz?
