Nie był to strach. Był to rodzaj... zatrzymania. Jak kiedy widzisz coś niemożliwego i mózg przez chwilę po prostu przestaje. Potem płakałem. Długo. Nie z przerażenia, z czegoś co trudno mi nazwać. Może z ulgi? Może z bólu? Nie wiem.
Ta ulga którą opisujesz jest dla mnie bardzo mówiąca. Mam wrażenie że gdzieś w sobie wiedziałeś że to coś ważnego, a nie atak albo złośliwość. Ciało często reaguje zanim głowa zdąży ocenić.
Tomirze, ale czy to ma teraz znaczenie? Czy 'mózg w żałobie' wyjaśnia skąd to słowo z dzieciństwa? Bo to jest konkretny fakt do wyjaśnienia, nie odczucie.
Cały czas wracam do tego telefonu. To jest jak otwarta nitka. Czy rodzice wiedzą dokładnie kiedy ostatnio go widzieli? Czy był sprawdzany przez kogoś po śmierci brata, na przykład przez policję albo kogoś z rodziny porządkującego rzeczy?
Chaos po śmierci bliskiej osoby jest bardzo realny i rzeczy znikają albo trafiają nie tam gdzie powinny. Ale właśnie dlatego ten telefon mógł trafić do kogoś kto nie ma złych intencji, a mimo to... wie za dużo. Czy brat miał kogoś bliskiego, może partnerkę albo przyjaciela, kto mógł zabrać jego rzeczy?
Dziękuję że o tym mówisz tak otwarcie, bo to musi być trudne. Chcę zapytać o coś może dziwnego - czy te wiadomości które dostałeś brzmiały jak on? Mam na myśli nie tylko słowa ale też... rytm? Sposób w jaki konstruował zdania?
Brak polskich znaków to coś co mogli wychwycić tylko ze starych rozmów. Albo ktoś kto wymieniał z nim setki wiadomości. To coraz bardziej zawęża krąg.
Zastanawiam się czy WhatsApp przechowuje gdzieś styl pisania albo coś jak profil użytkownika. Czy aplikacja mogłaby 'nauczyć się' jak ktoś pisze i jakoś to odtworzyć? Wiem że brzmi to absurdalnie, ale wolę zapytać.
To co powiedział Jarek tylko potwierdza że za tym stoi albo człowiek z dostępem, albo coś czego nie wytłumaczymy w kategoriach technicznych. Ale jest jeszcze jedno pytanie do Indraphorosa które chcę zadać. Czy po tej wiadomości były kolejne? Czy to był jednorazowy kontakt?
To 'hej' jest dla mnie ważne. Jeśli to był człowiek z telefonem, po co wracać? Co miałby zyskać? Ale jeśli to jest coś innego, to ten sposób komunikacji - urywany, testujący, niepełny - jest bardzo charakterystyczny dla tego co ludzie opisują jako kontakt z pogranicza. Czy odpowiedziałeś na którąś z tych wiadomości?
Odpowiedziałem na tę pierwszą. Napisałem jego imię i zapytałem czy to on. Nie dostałem odpowiedzi przez kilka dni, a potem przyszło to 'hej'. Nie wiem czy to był odzew na moje pytanie, czy coś niezwiązanego. Ale siedzę z tym od tygodni i nie umiem przestać o tym myśleć.
To 'hej' które przyszło po tygodniach ciszy jest dla mnie równie ważne jak ta pierwsza wiadomość. Mam pytanie do Indraphorosa - kiedy odpisałeś na tę pierwszą i napisałeś jego imię, to w jakiej formie? Zdanie, pytanie, jedno słowo? Bo zastanawiam się czy odpowiedź na twoje pytanie przyszła właśnie w tej formie 'hej', tylko jakby z opóźnieniem.
To co piszesz o tym 'hej' mnie zatrzymało. Jakby coś sprawdzało czy jest kontakt. W snach mam podobne obrazy - ktoś bliski pojawia się, ale nie mówi wprost, tylko sygnalizuje obecność. Może to jest ten sam mechanizm, tylko przez inne medium?
Napisałem jego imię i zapytałem wprost: 'czy to ty?'. Trzy słowa. I to 'hej' które przyszło po czasie... nie wiem. Może to zbieżność. Ale czułem się jakby ktoś usłyszał i dał znać że jest, nie chcąc albo nie mogąc powiedzieć więcej.
Ta niemożność powiedzenia więcej jest czymś o czym czytałam przy opisach kontaktów z zaświatów. Często pojawiają się fragmenty, urwane zdania, jedno słowo. Jakby przepustowość tego kanału była ograniczona. Ale nie chcę ci niczego narzucać jako interpretacji. Ty to czułeś, ty najlepiej wiesz co było w tej wiadomości.
Mnie zastanawia jeszcze jedno. Skoro ta wiadomość była napisana bez polskich znaków tak jak on pisał, to czy ktokolwiek inny z rodziny albo znajomych pisał do niego z tamtego numeru wcześniej? Czy jest szansa że ktoś po prostu miał dostęp do telefonu i przeczytał stare wiadomości żeby wiedzieć jak pisał?
To prawda że ktoś z dostępem do telefonu mógłby to odczytać. Ale to słowo z dzieciństwa - tego nie ma w żadnej wiadomości którą pisaliśmy do siebie. To był nasz prywatny żart, ustny, z czasów zanim w ogóle mieliśmy telefony. Nie zapisałem tego nigdzie. On też raczej nie. Stąd to moje... utknięcie.
To co teraz napisałeś zmienia wszystko. Jeśli tego słowa nie ma w żadnej pisanej historii, to skąd miałby to wiedzieć ktoś obcy z telefonem? Chyba że to ktoś bardzo bliski wam obojgu. Ktoś kto był przy tych żartach z dzieciństwa. Czy jest taka osoba?
Zatrzymałbym się na tym 'delikatnie pytałem'. Czy masz pewność że pytanie było wystarczająco jednoznaczne żeby ktoś kto to zrobił poczuł że musi się przyznać albo skłamać wprost? Czasem ludzie którzy zrobili coś z dobrych intencji, żeby dać komuś pocieszenie, nie widzą w tym nic złego i po prostu milczą bo nie rozumieją dlaczego miałoby to być problem.
Dziękuję wam obojgu że to poruszyliście, bo to jest też bardzo ważny wymiar ludzki tej historii, niezależnie od tego czy to człowiek czy coś innego. Indraphoros, czy jest ktoś kto po śmierci brata zachowywał się jakby chciał chronić cię za wszelką cenę? Ktoś kto za bardzo pilnował żebyś nie był sam z tym bólem?
To pytanie Leontyny jest bardzo trafne. Czasem opiekuńczość po stracie prowadzi do dziwnych decyzji. Ktoś mógł myśleć że daje ci prezent a nie wiedział że to będzie rana.
Czytam to wszystko i nie mogę przestać. Ale mam jedno pytanie które mnie gryzie od początku - czy da się jakoś sprawdzić przez operatora czy numer był aktywny w dniu kiedy ta wiadomość przyszła? Czy to jest w ogóle możliwe do zweryfikowania?
Nie wiem czy miał WhatsApp Web. Szczerze mówiąc nigdy nie sprawdzałem. Ale to jest coś co mogę sprawdzić - czy jego konto jest widoczne jako 'ostatnio widziano' albo czy status się zmienił kiedykolwiek po jego śmierci. Czy to dałoby jakiś sygnał?
Jeśli konto było aktywne przez powiązane urządzenie, to 'ostatnio widziano' mogłoby to pokazać. Ale WhatsApp często ukrywa ten status jeśli użytkownik tak ustawił prywatność. Więc brak widoczności nic nie dowodzi w żadną stronę.
Nie, zupełnie nie. On miał telefon ustawiony fabrycznie praktycznie. Nie interesował się takimi rzeczami. Więc jeśli 'ostatnio widziano' byłoby ukryte, to znaczy że ktoś to zmienił po fakcie.
Zaraz zaraz - to jest ważna informacja. Jeśli on nie zmieniał ustawień, a teraz są zmienione, to ktoś miał dostęp do konta. Sprawdziłeś to już?
Nieaktywne konto po dłuższym czasie WhatsApp może usunąć albo zawiesić, ale status po prostu znika - nie pokazuje się jako ukryty, tylko jako pusty. To by pasowało do nieaktywnego numeru. Chociaż nie jestem pewien od kiedy dokładnie ta wiadomość przyszła.
