W księdze wieczystej można znaleźć historię własności, ale to tylko właściciele, nie najemcy. A w starych blokach często pierwsi lokatorzy byli przydzielani, więc kto tam faktycznie mieszkał przez dziesięciolecia, to już trudniej ustalić.
Madzialena, wróćmy do roślinek na chwilę, bo to mi nie daje spokoju. Pisałaś że upadają. Czy to znaczy że dosłownie się przewracają doniczki, czy że roślina opada, więdnie, ale stoi?
Słyszałam że rośliny mogą reagować na miejsca gdzie jest zaburzona energia i właśnie tak to wygląda, że powoli tracą energię. Ale chciałam zapytać, czy próbowałaś postawić tam coś innego niż roślina, nie wiem, kamień, kryształ, jakiś przedmiot i obserwować czy coś się z nim dzieje?
Za grzejnikiem to ciekawe, bo dużo ludzi chowa rzeczy za grzejnikami albo w szafkach które się nie otwierają. Czy przy remoncie albo sprzątaniu czegokolwiek tam nie znalazłaś? Jakichś drobiazgów, biżuterii, karteczek?
Dobra, to czekamy na relację z grzejnika. Ale powiem że coraz bardziej jestem ciekawa tej rosnącej lokalności. Zapach w jednym miejscu, rośliny padają w jednym miejscu. Madzialena, czy to jest mniej więcej ten sam punkt w przedpokoju, czy różne miejsca?
Metr od progu po lewej, przy wieszaku. To mi daje do myślenia, bo wieszak to miejsce gdzie kumulują się rzeczy które wchodzimy z zewnątrz, kurtki, torby, wszystko co przynosimy. Czy to ma znaczenie energetyczne? Nie wiem, ale wydaje mi się że warto zapytać Nocnicę co o tym myśli.
Wieczorami i rano, a więc kiedy jesteś w domu. To może być zwykła kwestia obecności człowieka i temperatury ciała, która coś aktywuje w tym miejscu. Albo odwrotnie, brak ruchu przez noc sprawia że coś osiada i rano to wyczuwasz. Mam taką tezę, ale nie wiem czy to sensowne.
A zapytałaś już kogoś z rodziny czy też to czuje? Bo może to jest coś co tylko ty wyczuwasz, i wtedy to już inna rozmowa zupełnie.
Skoro mąż też czuje, to przynajmniej wiadomo że to nie sugestia. Ale mnie zastanawia coś innego, czy ten zapach jest zawsze taki sam, czy może się zmienia? Mam na myśli intensywność albo sam charakter, bo może różanowy to tylko jedna nuta i jest tam coś więcej.
To że po nieobecności zapach był silniejszy to jest istotna informacja. Możesz to rozumieć na wiele sposobów, racjonalnie przez nagromadzenie czegoś przez kilka dni w zamkniętym mieszkaniu, albo inaczej, że coś zareagowało na powrót. Nie chcę sugerować interpretacji, ale te dwie opcje dają bardzo różne podpowiedzi co do kolejnych kroków.
Słuchajcie, zanim za bardzo wejdziemy w interpretacje, chciałam się upewnić czy sprawdziliście już ten grzejnik. Madzialena pisała że to zrobi, czy jest już jakiś wynik?
No to odpada ten trop. Ale mam inne pytanie, czy w tym miejscu w przedpokoju jest jakieś gniazdko elektryczne, kabel, coś takiego? Pytam trochę na ślepo, ale pole elektromagnetyczne w jakiś sposób podobno wpływa na percepcję zmysłową.
Efekt hełmu Boga, Persinger, to o to ci chodzi Igorek. Ale masz rację, jeśli oboje niezależnie wyczuwają ten sam zapach, to raczej nie jest kwestia indywidualnej percepcji zmysłowej zaburzonej przez pole. Chyba że oboje są w tym polu równocześnie i oboje reagują. Ale to już trochę naciągane.
A może po prostu zapytałaś sąsiadkę czy używa różanych perfum? Wiem że wcześniej pisałaś że na klatce nic nie czuć, ale może ona sama nigdy o tym nie myślała że coś przechodzi przez ścianę.
No dobra, spróbuję jakoś zapytać tę sąsiadkę. Tylko zastanawiam się czy to w ogóle cokolwiek wyjaśni, bo jeśli nawet ona powie że tak, używa różanych perfum, to i tak nie tłumaczy dlaczego ten zapach pojawia się akurat w tym jednym miejscu przy ścianie, a nie gdzieś indziej w korytarzu.
Właśnie, to jest kluczowe. Nawet gdyby sąsiadka potwierdziła, to zapach rozchodzi się inaczej niż w jednym punkcie. Chyba że jest tam jakaś szczelina albo otwór wentylacyjny skierowany dokładnie w to miejsce. Madzialena, jest tam coś takiego? Kratka wentylacyjna, szpara przy drzwiach do piwnicy, cokolwiek?
Też o tym myślałem, ale przy okazji mam inne pytanie. Wcześniej mówiłaś o roślinkach, które tam upadają. Czy stały bezpośrednio przy tej ścianie, czy raczej na jakiejś półce czy szafce? Bo jeśli przy ścianie, to wilgoć może być wspólnym mianownikiem dla obu zjawisk.
Czekajcie, ja się trochę pogubiłam w tym wątku. Te roślinki, to jest nowy element? Madzialena, pisałaś o tym wcześniej, bo jakoś mi to umknęło. Gdzie dokładnie stały?
Madzialena, jedno doprecyzowanie zanim cokolwiek powiem, bo to ważne. Czy te sukulenty padały od razu po postawieniu, czy po jakimś czasie? I czy próbowałaś potem postawić kolejne, też w tym samym miejscu?
Albo miejsca, gdzie coś jest z instalacją, ze ścianą, z gruntem pod spodem. Nie mówię żeby odrzucać inne interpretacje, ale powtarzające się wymieranie roślin w jednym punkcie i zapach to są obserwowalne fakty, które mogą mieć wspólną fizyczną przyczynę. Madzialena, czy to jest ściana zewnętrzna czy wewnętrzna?
Piwnica pod spodem to jest coś, na co warto zwrócić uwagę. Nie mówię od razu o czymś mrocznym, ale miejsca przechowania, stare rzeczy, historia budynku, to wszystko ma znaczenie energetyczne. Wiesz cokolwiek o historii tego budynku albo co wcześniej było na tym terenie?
O historii budynku to już trudno coś sprawdzić, chyba że przez administrację. Ale mnie bardziej zastanawia to co powiedział Wolchw, że coś działa na to co żywe. Madzialena, ty i mąż śpicie dobrze? Pytam bo nie wiem, może to głupie pytanie, ale skoro roślinki reagują...
