Czekam na wyniki z tym kompasem! Naprawdę, ta cała sytuacja jest niesamowita. Madzialena, a ten zapach to pojawia się teraz tak samo mocno jak na początku, kiedy pierwszy raz go poczułaś, czy może się zmienia?
To co mówisz o wyczuleniu jest ważne. Im więcej uwagi dajemy czemuś, tym łatwiej to zauważamy, i to dotyczy i zapachów, i wszelkich zmian w mieszkaniu. Nie mówię że zapach jest wyobrażony, bo mąż też go czuje. Ale zastanawiam się czy obserwowanie tego miejsca nie sprawia że zaczyna się wokół niego nawarstwiać twoja własna energia i coś to wzmacnia.
Dobra, zrobiłam to wieczorem. Wzięłam kompas, najpierw sprawdziłam w kuchni i w salonie, igła stała spokojnie, wskazywała w jednym kierunku bez drgań. Potem przyniosłam go do przedpokoju, do tego miejsca. Igła trochę drżała, ale nie wiem czy to nie był przypadek, bo trzymałam go w ręce i może sama drżałam. Trudno to jednoznacznie ocenić. Chciałabym żeby ktoś inny to zobaczył i powiedział czy to coś znaczy.
Drżenie igły przy trzymaniu w ręce to może być drżenie rąk, masz rację. Ale powiedz mi - czy gdy trzymałaś kompas w tamtym miejscu, to igła próbowała ustawiać się w innym kierunku niż wcześniej w kuchni, czy po prostu wibruje bez wyraźnego odchylenia?
Dobry pomysł z połóż na stoliku. Jeśli igła będzie swobodna i nadal będzie drżeć, to już mniej o rękach, a bardziej o miejscu. Madzialena, a ten stolik albo cokolwiek metalowego jest w pobliżu? Czasem sam mebel może lekko zakłócać igłę.
Metalowe elementy w ścianie też wchodzą w grę - zbrojenia, rury, okablowanie. To jest nowe budownictwo, więc infrastruktura w ścianie może być całkiem gęsta. Nie mówię że to jedyne wytłumaczenie, ale zanim wyciągniemy wnioski z kompasu, to dobrze byłoby wiedzieć co jest w tej ścianie.
Chcę wrócić na chwilę do roślinności, bo trochę odpłynęłyśmy od początku. Madzialena, napisałaś że rośliny w tym miejscu przestają rosnąć i upadają. Czy to jest każda roślina bez wyjątku, czy są jakieś gatunki które trzymają się lepiej? Pytam, bo niektóre rośliny są znacznie bardziej wrażliwe na lokalne anomalie - ciągowe powietrze, nawet minimalne różnice wilgotności - a inne są odporniejsze.
Bluszcz który jest niezniszczalny i też padł - to naprawdę brzmi dziwnie. Nawet jak ktoś go zaniedbuje to zazwyczaj przeżywa. Czy te rośliny były poza tym dobrze podlewane i miały dobre warunki?
To jest chyba jeden z mocniejszych argumentów w całej tej sytuacji. Rośliny w mieszkaniu żyją, jedna konkretna lokalizacja zabija kolejne egzemplarze, i w tym samym miejscu pojawia się zapach. To trzy różne obserwacje które zbiegają się w jednym punkcie. Madzialena, czy to miejsce jest blisko wentylacji albo kratki wentylacyjnej?
A ten zapach to zawsze pojawia się w tym samym miejscu, czy też gdzieś indziej w mieszkaniu? Pytam, bo jeśli jest tylko w jednym punkcie to rozumiem że to nie jest kwestia wentylacji która by go rozniosła.
Jeden metr kwadratowy to jest bardzo precyzyjny obszar. Zastanawiam się czy próbowałaś kiedyś zrobić coś z tym miejscem, nie mówię o oczyszczaniu czy rytuałach, po prostu czy stało tam coś, czy jest to pusta przestrzeń? Czasem takie miejsca to np. coś pod podłogą lub w ścianie, co może oddziaływać.
Mam pytanie do bardziej doświadczonych. Czy ten rodzaj zapachu który się pojawia bez źródła to jest coś co ma jakąś konkretną interpretację w ezoteryce? Bo słyszałem różne rzeczy, że perfumy to obecność kobiety, że to może być komunikat, ale nie do końca wiem co z tym zrobić.
Wzorzec jest, zgadzam się. Zapach w jednym miejscu, rośliny które nie żyją tylko tam, mąż budzący się w podobnych godzinach w sąsiedniej sypialni. To mogą być niezależne rzeczy, mogą nie być. Madzialena, mam jeszcze jedno pytanie, które mnie gryzie od jakiegoś czasu w tym wątku. Czy ten zapach kiedykolwiek poczułaś o tej samej porze co mąż się budzi, albo sprawdzałaś czy nocą też jest?
Madzialena, mam jeszcze jedno pytanie, które mnie gryzie od jakiegoś czasu. Czy kiedykolwiek zapytałaś kogoś z sąsiedztwa, czy w tym mieszkaniu coś się kiedyś działo? Właściciel, zarządca, sąsiedzi którzy tu mieszkają dłużej? Nie pytam żeby nakręcać, ale historia miejsca to coś czego żaden detektor nie zastąpi.
Szczerze to nie pytałam. Trochę głupio mi podchodzić do sąsiadów z czymś takim. Co mam powiedzieć, czy ktoś tu umarł albo czy dzieją się dziwne rzeczy? Poza tym mieszkamy tu od niedawna i nie znam nikogo na tyle.
No raczej nikt kto sprzedaje nie będzie opowiadać o dziwnych zapachach, bo kto by kupił. Ale mam pytanie do Madzialeny, czy przy odbiorze mieszkania albo zaraz po wprowadzeniu ten zapach już był, czy pojawił się później? Bo to może dużo mówić o tym, czy wiąże się z historią miejsca czy z czymś co do niego weszło.
To zmienia całkiem sporo, bo miesiąc to czas w którym już siedzisz w miejscu, zaczynasz być jego częścią. Jeśli w tym miejscu coś było uśpionego, to pojawienie się nowych mieszkańców, ich energii, rytmu dnia, może być dokładnie tym co powoduje reaktywację. Ale Madzialena, wróćmy do roślin, bo to jest wątek którego jeszcze nie domknęłyśmy. Te trzy rośliny, które tam stawiałaś, czy stawiałaś je jedna po drugiej jak poprzednia padała, czy były tam jednocześnie?
To że rozchodnik ginął wolniej ciekawi mnie. Czy to znaczy że mniej wrażliwe rośliny dłużej opierają się temu co tam jest, ale ostatecznie i tak przegrywają? Trochę jakby coś stopniowo drenowało energię, a nie zabiło od razu.
Właśnie, bo można to interpretować jako coś ze ścianą, coś z gruntem pod podłogą, coś energetycznego, albo wszystko naraz. Mam pytanie, czy ktoś wie jak w praktyce odróżnić miejsce z problemem technicznym od miejsca które jest po prostu energetycznie trudne?
To jest ciekawe że jednak też poczuł. Bo gdyby tylko ty czułaś, to mogłoby to być sugestia albo zbytnie skupianie się na jednej myśli. A skoro on też, to jednak coś fizycznie się tam unosi, prawda?
O, nie wiedziałam że coś takiego w ogóle istnieje. Madzialena, a zastanawiałaś się w ogóle żeby pójść w stronę jakiegoś oczyszczenia tej przestrzeni? Nie mówię od razu o dużych rytuałach, ale podobno są prostsze rzeczy które można spróbować.
Tak, masz rację, powinnam notować. Zacznę od dziś zapisywać kiedy się pojawia, o której godzinie, co robiłam wcześniej. Bo może jest jakiś wzorzec którego nie widzę, bo wszystko mam tylko w głowie i mi się miesza.
Dobry pomysł z notowaniem. Ale przy okazji zapisuj też pogodę i ciśnienie atmosferyczne, bo to brzmi dziwnie, ale niektóre anomalie zapachowe mają związek z ciśnieniem, bo wpływa ono na to jak gazy i substancje przedostają się przez ściany i podłogi. Możliwe że to nic, ale lepiej mieć dane.
Madzialena, czy jak stoisz w tym miejscu gdzie zawsze jest ten zapach, to możesz powiedzieć co jest za ścianą? Czy to ściana zewnętrzna, czy granica z sąsiadem, czy może jakiś korytarz techniczny w budynku? Bo to jednak ważne dla oceny czy szukamy czegoś w murze.
To że na klatce nie czuć perfum sąsiadki nie wyklucza jeszcze migracji zapachu przez ściany. Ściany działowe w blokach to często naprawdę cienkie konstrukcje i substancje lotne potrafią migrować. Ale z drugiej strony, perfumy to specyficzne związki, które zwykle nie wędrują tak daleko. Nie wiem szczerze.
A czy ktoś próbował ustalić co to w ogóle za zapach? Madzialena pisała wcześniej że to perfumy, ale czy to bardziej kwiatowe, słodkie, drzewne? Bo podobno różne zapachy mają różne znaczenia w kontekście obecności duchów i to mogłoby coś powiedzieć.
Ten opis, różany ale ciężki i stary, to może być coś z dawniejszej epoki. Mam na myśli że perfumy w stylu retro, różano-pudrowe, takie starsze składy, to była inna szkoła zapachu niż teraz. Czy wiesz cokolwiek o historii mieszkania sprzed poprzednich właścicieli?
