Trafiłam na wywiad prasowy z nieżyjącym już Lechem Emfazym Stefańskim, chyba najsłynniejszym polskim psychotronikiem. Nie będę go tu przepisywać, bo to nie mój tekst, ale streszczę, o czym mówi, bo warto poszukać całości.
Stefański tłumaczy w nim, skąd wzięła się parapsychologia i czym różni się od psychotroniki - ta druga nazwa została przyjęta na kongresie w Pradze na początku lat siedemdziesiątych i miała podkreślać, że nie jest to odłam psychologii.
Opowiada o swojej metodzie Doskonalenia Umysłu: sześciodniowym kursie, na którym uczestnicy uczą się wchodzić w stan medytacyjny, a potem przechodzą ćwiczenia rozwijające wyobraźnię. Jego zdaniem każdy człowiek ma zdolności parapsychiczne, podobnie jak każdy ma jakieś uzdolnienia artystyczne - rzecz w stopniu.
Sporo miejsca poświęca nagraniom synchronizującym pracę półkul mózgowych i temu, że powstają one w wynajmowanym studiu radiowym. Tłumaczy też, na czym polegają zajęcia z wyginaniem łyżeczek: chodzi o to, żeby uczestnika najpierw rozbawić, bo dorosły z góry zakłada, że to niemożliwe, a dziecku udaje się bez oporów.
Na koniec mówi o Inicjacjach Słowiańskich - szkoleniu ukierunkowanym na przeszłość, w którym chodzi o to, by wnikać w ślady dawnych czasów nie rozumem, a wyobraźnią 🙂
Pan Stefański to zasłużona dla psychotroniki postać. Ja go bardzo ceniłem za wiedzę - bo to wiedza, a nie jakieś tam blablabla. Chodzi mi o uniwersalizm: on dobrze znał się na tym wszystkim, o czym mówił.
Ja miałam do czynienia z tymi nagraniami typu misteryjnego, dawno temu, kiedy jeszcze były nagrywane na kasetach. Świetne są, ale nie wszystkie mnie wprowadziły w trans - te misteria akurat nie, to były inne i te trafione w punkt.
