Trafiłam na rozmowę z Piotrem Grudą - bioenergoterapeutą, radiestetą, szkoleniowcem i świeckim egzorcystą. Nie przepisuję jej, bo to nie mój tekst, ale streszczę, co w niej najciekawsze.
Na pytanie o różnicę między egzorcystą świeckim a kościelnym odpowiada, że egzorcyzm kościelny opiera się od stuleci na tych samych dogmatach i przebiega według jednego ściśle ustalonego rytuału, którego celem jest wypędzenie ducha - i to właściwie donikąd. Świecki bazuje natomiast na biotronice.
O wywoływaniu duchów mówi, że w skrajnych wypadkach bywa niebezpieczne. Radzi robić to w obecności kogoś doświadczonego, w większej grupie i nigdy dla żartu, a już na pewno nie pod wpływem alkoholu czy środków psychotropowych. Konsekwencje bywają różne, od pozostania ducha w mieszkaniu po opętanie włącznie. Jak to ujmuje, duch decydujący się na rozmowę z nami to dostojny gość, którego należy traktować z szacunkiem - a jeśli zorientuje się, że bawimy się jego kosztem, zareaguje zgodnie z własnym temperamentem. Bo stan pośmiertny nie wymazuje osobowości: kto za życia był cholerykiem, ten się nagle nie zmieni.
Pytany, co powinno zaniepokoić lokatorów nowego mieszkania, wymienia pogorszenie stanu zdrowia, odrętwienie z uciskiem na klatkę piersiową, słyszane głosy, nastroje depresyjne i spadek sił witalnych.
O przyczynach przywiązania zmarłego do miejsca mówi, że bywają różne: od chorobliwego przywiązania do przedmiotów, przez więź z bliskimi, po sytuację, w której ktoś umiera, kompletnie nie rozumiejąc, co się z nim dzieje.
Najbardziej poruszył mnie fragment o tym, że sami nieświadomie zatrzymujemy bliskich - długotrwała żałoba i budowanie ołtarzyków ze zdjęć bywa prowokacją do kontaktu z duchem tej osoby albo z kimś, kto się pod nią podszywa. Radzi pożegnać zmarłych z szacunkiem, a potem z miłością odpuścić więzy i pozwolić im odejść.
Fajny i bardzo ciekawy tekst. Nie zgadzam się tylko w punkcie dotyczącym egzorcysty, który robi coś na odległość za kasę, i w tym, że niektórzy są tymi uzdolnionymi, a inni muszą na nich bazować, bo sami nic w tym temacie nie osiągną.
Uważam, że tak twierdzi zamknięte grono wzajemnej adoracji, które chce bazować na swoich nadzwyczajnych zdolnościach i wiedzy, którą rzekomo w pocie czoła w jakiejś zapleśniałej piwnicy zdobyło.
Nie ma duchów ani opętanych, jest tylko własna zależność intelektualna, czyli zaprogramowanie 🙂
Nie ma czegoś takiego jak egzorcyzm - to są mity, albo co gorsza denerwowanie demona. One biorą się u danej osoby z kilku powodów, przeważnie są to używki i inne złe rzeczy. Aby je wypędzić, należy zaprzestać danej czynności.
Hej, dawno nie czytałem tak laickich i obraźliwych w swej aroganckiej postawie wypowiedzi. Czy ktoś tutaj ma pojęcie o rytuale rzymskim? Teologia i demonologia się kłania... Ludzie, widzę tutaj brak podstawowej wiedzy o temacie. Oj... do czytania, do książek, kochani. Pozdrowionka 🙂
