ten temat to czysta prowokacja rodem z GW, nie mam co do tego wątpliwości...
bo szczerze, nie wyobrażam sobie żeby ktoś kto naprawdę szuka pomocy w tak poważnej sprawie, pytał o to stado niedouczonych ludzi wykarmionych papką z Gazety Wyborczej. zajrzałam tu z ciekawości i co widzę:
zadajesz pytanie, a połowa się z ciebie śmieje (ignoranci), druga połowa obsmarowuje (wredni ignoranci), a reszta udaje ekspertów od „medycyny naturalnej", która wykracza gruubo poza leczenie ziółkami.
szczególnie niedobrze mi się robi jak czytam posty od tych bioenergoterapeutów i wysysaczy kasy... bioenergoterapia nie ma absolutnie nic wspólnego z nauką czy medycyną, chociaż mnóstwo ludzi daje się nabierać na to „energetyzowanie" wody w butelkach i podobne cuda. równie dobrze można byłoby kupić sobie trochę uranu, efekt podobny 😉
a jeśli chodzi o sekty, to warto wiedzieć, że istnieją też sekty uznawane oficjalnie przez państwa, nie tylko kościoły. sekta to grupa której celem jest uzależnienie czlowieka, wciaganie kolejnych osób i czerpanie z tego korzysci majątkowych. po jakimś czasie taka organizacja po prostu odbiera wolność, działa destrukcyjnie, stosując różne techniki socjologiczne i psychologiczne. przykład pierwszy z brzegu: scjentolodzy.
Przeczytałem wszystkie posty w tym wątku i szczerze mówiąc, żaden nie wydał mi się trafiony.
Przeprowadziłem sam kilka uwolnień, więc pozwolę sobie powiedzieć co myślę.
Po pierwsze, egzorcysta nie jest w stanie pogorszyć sytuacji samym swoim działaniem, niezależnie od tego ile ma doświadczenia, o ile oczywiście nie oddziałuje fizycznie na osobę, czyli nie podaje żadnych płynów, leków i tym podobnych rzeczy.
Po drugie, trzeba powiedzieć wprost, że większość egzorcystów, ludzi „nawiedzonych" i różnych pseudospecjalistów jest po prostu nieskuteczna. Korzystając z takich usług stracisz najprawdopodobniej tylko czas, a nierzadko tez pieniądze.
Po trzecie, kompletnie nie ma znaczenia czy ktoś jest „lekarzem" kościelnym czy świeckim. Liczy sie doświadczenie i wewnętrzna moc danej osoby, nic więcej.
I po czwarte, no i to akurat jest ważne w tym wątku, dzieci są atakowane bardzo często. Rzadko jednak kończy się to czymś co byłoby zauważalne dla postronnych. Zwykle przejawia sie to po prostu wzrostem poziomu lęku u dziecka, co łatwo zbagatelizować albo zrzucić na inne przyczyny.
