Dobra, to mam konkretne pytanie do całej grupy. Gosiunia przyznaje że nie sprawdza godziny, że nie wie czy rytm jest równy, że nie nagrała dźwięku. Mamy więc zjawisko które jest pamiętane ogólnikowo, bez szczegółów. Pytanie: czy ktoś tu kiedykolwiek zmierzył lub nagrał coś co potem dało wynik niewyjaśniony żadną mechaniczną przyczyną? Szczerze pytam, nie złośliwie.
Ja miałam nagranie, ale nie dźwięk tylko zimne miejsce w pokoju które termometr potwierdził. Mierzyłam kilka razy, w tym samym miejscu było od 2 do 4 stopni zimniej niż wszędzie indziej. Dom był bez przeciągów, sprawdzałam. Czy to dowód na coś nadprzyrodzonego? Nie wiem. Ale że niewyjaśnione mechanicznie, to tak.
Znam jedną osobę, nie z forum, która nagrała nocą dźwięki w mieszkaniu po śmierci matki. Na nagraniu były szumy których na żywo nie słyszała, plus raz coś co brzmiało jak jej imię szeptem. Dała to do analizy, jeden specjalista powiedział pareidolia słuchowa, drugi że nie ma podstaw do wykluczenia zewnętrznego źródła dźwięku. Nie wiem co to rozstrzyga. Ale żebyś wiedział że takie przypadki są.
Pareidolia słuchowa to jest chyba najprostsza odpowiedź na większość tych historii ze 'swoim imieniem szeptem'. Mózg jest maszyną do znajdowania wzorców, szczególnie ważnych wzorców jak własne imię. Szum staje się imieniem wtedy gdy bardzo tego oczekujesz albo bardzo się boisz. To nie jest zarzut, to po prostu działa tak samo u wszystkich.
Wiadomo że mózg robi swoje, zgadza się. Ale to znowu ta sama pętla którą tu kręcimy od kilkunastu postów - wszystko można wytłumaczyć przez mózg, więc skąd wiadomo kiedy kończy się mózg a zaczyna coś innego? Nie mówię że nauka sie myli, mowie ze moze nie wszystko jest jeszcze zbadane i sklasyfikowane. Nie chce sie tu kłócic ale to uczciwe pytanie
Zatrzymajmy się na chwilę przy przedmiotach babci które ma Gosiunia, bo to jest wątek który warto rozwinąć. Serweta szydełkowana i zdjęcie. W pracy z runami, ale też w szerszych tradycjach, przedmioty zrobione ręcznie przez osobę noszą bardzo silny ślad jej energii, znacznie silniejszy niż przedmioty kupne. Szydełkowanie to setki godzin pracy rąk, intencji, myśli. To nie jest neutralna tkanina. Pytanie do Gosiuni jest takie: gdzie dokładnie ta serweta leży?
Widzę że dyskusja kręci się wokół kilku rzeczy naraz i chce tylko zwrócić uwagę na jedną praktyczną kwestię. Gosiunia nie wie kiedy dokładnie to się zaczęło, nie wie czy rytm pukań jest równy, nie wie czy to dokładnie północ. To nie jest zarzut, po prostu jest na etapie obserwowania bez narzędzi. Może zanim zacznie się interpretować, warto przez tydzień prowadzić notatki? Godzina, liczba puknięć, subiektywne odczucie po. Potem będzie o czym dyskutować z konkretnymi danymi.
Czytam tejdyskusji od jakiegoś czasu i mam jedno konkretne pytanie do Gosiuni. Czy te trzy pukania zdarzają się tylko w okno, czy kiedykolwiek słyszałaś je w inne powierzchnie, ściana, podłoga, drzwi? Bo to by dużo zmieniało w interpretacji.
Tylko to samo okno! To jest bardzo ważny szczegół chyba? Jakby coś albo ktoś chciał konkretnie jej uwagi, wie gdzie spać, wie gdzie szukać. To nie jest przypadkowe.
Szczerość wymaga żebym powiedział, że 'sprawdzałam i nic nie ma' to bardzo subiektywna weryfikacja. Nie każdą szczelinę w ramie widać gołym okiem. I nie każdy ruch szyby jest słyszalny za dnia, bo hałas otoczenia go przykrywa. W nocy przy ciszy trzy milimetry luzu w ramie mogą robić puk-puk-puk przy odpowiednim wietrze.
Hej ale powiem wam jedną rzecz której chyba nie mówiłam wcześniej. Sprawdzałam kiedy wieje i kiedy nie wieje i to nie ma znaczenia. Pukanie było zarówno przy bezwietrznych nocach jak i przy wietrze. Nie znalazłam żadnego wzorca z pogodą.
to ciekawe i uczciwe spostrzeżenie. Eliminuje część wyjaśnień mechanicznych. Nie wszystkie, ale część.
Wracając do tego co pisałam wcześniej o rytmie, bo temat trochę uciekł. Gosiunia powiedziała że spróbuje zapamiętać czy pukania są równe. Mam pytanie które może pomóc zanim to nastąpi - czy jak się budzisz z tego pukania, budzisz się w trakcie czy po? Tzn. czy ostatnie pukanie cię budzi czy otwierasz oczy i jest już cisza?
Halucynacje hipnagogiczne i hipnopompiczne to nie jest sugestia że Gosiunia coś wymyśla, żeby było jasne. To jest stan neurologiczny który przytrafia się bardzo wielu ludziom, całkowicie zdrowym. Mózg w tej fazie jest po prostu na granicy i miesza wejście zewnętrzne z generowanym wewnętrznie. Ktoś mógłby usłyszeć własne imię, pukanie, krok. Nie ma w tym nic dziwnego.
Ale hej, czy to nie jest właśnie ta godzina gdy granica jest cieńsza? Bo o północy, albo w okolicach, to jest właśnie czas który w wielu tradycjach jest uważany za… no wiadomo. Może mózg 'się otwiera' wtedy właśnie dlatego że jest jakiś realny impuls z zewnątrz?
Chcę wrócić na chwilę do tematu przedmiotów babci, bo Novella pytała czy energia działa bez aktywacji. I muszę doprecyzować to co napisałam wcześniej. Ślad jest, owszem, ale kontakt, jeśli w ogóle się pojawia, najczęściej wymaga jakiegoś mostku. Mostek to nie tylko intencja. To może być emocja, silne wspomnienie, nawet sama bliskość fizyczna. Gosiunia śpi w pobliżu tych przedmiotów?
to interesujący szczegół. Nie twierdzę że to cokolwiek definitywnie wyjaśnia, ale warto to zanotować. Czy śpisz z zamkniętymi drzwiami do sypialni?
Gosiunia, skoro mówisz że boisz się że 'atmosfera się zmieni' gdy zaczniesz badać, to chcę powiedzieć jedno. Obserwacja nie jest ingerencją. Możesz po prostu trzymać mały notes przy łóżku i zapisywać po fakcie: była godzina mniej więcej taka, wiatr był albo go nie było, obudziłam się w trakcie czy po. Nie musisz nastawiać alarmu ani siedzieć i czekać. Po tygodniu takich notatek będziesz miała coś konkretnego.
To co pisze Lumina brzmi super praktycznie i tez bym tak zrobiła. Ale mam pytanie bo jestem ciekawa, czy Gosiunia w ogole wie kiedy to sie zaczelo? Tzn. czy byla jakas konkretna noc pierwsza razy czy to sie pojawialo stopniowo i w pewnym momencie zauwazyla?
Drakona, o, dobre pytanie! Zastanawiam sie teraz i… chyba jednak to nie bylo nagłe. Nie pamiętam jakiejś konkretnej pierwszej nocy. Bardziej tak jakbym w pewnym momencie zorientowala sie, ze to sie powtarza i dopiero zaczełam liczyc kiedy to jest. Ale nie mogę powiedziec ze 'w tamtą środę zaczęło'. To sie jakos zakradło.
ooo to jest ciekawe! Bo jak sie nie pamieta kiedy sie zaczęlo to albo to bylo bardzo stopniowe i mózg to po prostu normalował… albo… no nie wiem jak to powiedziec ale jakby to zawsze tam bylo a ty dopiero teraz to słyszysz? To brzmi dziwnie ale chodzi mi o to ze może wcześniej spałas głębiej albo miałas inne nawyki?
To co Gosiunia opisuje z tym stopniowym 'zakradaniem sie' jest dla mnie informacją. Nagłe zjawiska mają inną dynamikę niż te które narastają. Nagłe często wiążą sie z konkretnym wydarzeniem, przeprowadzką, śmiercią kogoś bliskiego, dużą zmianą. Narastające bywają czymś co bylo latentne i z jakiegoś powodu staje sie wyraźniejsze. Gosiunia, czy w tym czasie gdy mniej więcej zaczęłaś to zauważać, coś sie zmieniło w twoim życiu albo otoczeniu?
Bernadetkaa porusza coś ważnego. U mnie było podobnie z pewnym zjawiskiem, nie pukaniem, ale innym, tez narastało. I jak potem popatrzyłam wstecz, to zaczęło się dokładnie kiedy miałam duży stres w pracy i mniej spalam. Nie mówię że to to samo co Gosiunia, bo nie wiem, ale ta korelacja mnie wtedy zaskoczyła.
Stopniowe narastanie jest wg mnie bardziej argument za wyjaśnieniem mechanicznym czy fizjologicznym niż za nadprzyrodzonym. Budynki sie starzeją, ramy sie luzują stopniowo, nawyki snu sie zmieniają stopniowo. Nagłe zdarzenie byłoby dla mnie bardziej niewyjaśnione, bo mechanika raczej sie psuje powoli. Ale znowu, nie mam pełnego obrazu.
Gosiunia, wracam do swojego pytania z poprzednich postów bo nie bylo jasnej odpowiedzi. Czy udało ci sie zaobserwować czy pukania są rytmiczne, tzn. czy przerwy między nimi są mniej więcej równe? Trzy pukania mogą być 'puk-puk-puk' równo albo 'puk… puk-puk' z pauzą. To naprawdę zmienia interpretację.
Dobrze, notes to dobry krok. Ale żeby dane z tego notesu miały sens, warto tez notować nie tylko sam dźwięk, ale też co się działo przed: czy zasnęłaś spokojnie, czy miałaś coś stresującego tego dnia, co jadłaś wieczorem, czy miałaś już sen który pamiętasz. To nie musi być nic nadprzyrodzonego, ale nawet jeśli jest, to tło i tak jest ważne.
Ale czy trzy pukania akurat nie jest jakaś konkretna liczba? Znaczy, w numerologii trójka to chyba dość ważna liczba, nie? Może to nie jest przypadek że właśnie trzy a nie cztery albo dwa?
