Mam nadzieję że ktoś mi to wyjaśni bo sama już nie wiem co myśleć. Mój kot, Rysiek, od jakiegoś czasu robi coś co mnie trochę niepokoi. Biega po mieszkaniu jakby goniił coś niewidzialnego, ale zawsze tą samą trasą - z kuchni przez korytarz, wskakuje na parapet w salonie, wraca pod kaloryfer i siada. I tak kilka razy dziennie. Nie jest to zabawa, bo znam jego zachowanie podczas zabawy - tu ma inną minę, taką skupioną, oczy rozszerzone, uszy do przodu. Jakby naprawdę coś śledził. Zdarzyło się wam coś podobnego? Czy to może znaczyć że w mieszkaniu jest jakiś duch albo energia?
Zanim ktokolwiek rzuci się z teorią o duchu - mam kilka pytań. Kiedy to się zaczęło? Czy coś się wtedy zmieniło w mieszkaniu, przeprowadzka, nowi lokatorzy, jakieś remonty u sąsiadów? I ta trasa - czy zawsze o tej samej porze dnia to robi, czy losowo?
No właśnie, koty to niesamowite stworzenia jeśli chodzi o wyczuwanie energii. Czytałam kiedyś że ich czakra trzeciego oka jest naturalnie otwarta i dlatego widzą rzeczy których my nie widzimy. Ta stała trasa to ciekawy szczegół, bo duchy często poruszają się po swoich utartych ścieżkach, to znaczy po tych samych miejscach co za życia. Może ktoś dawniej mieszkał w tym mieszkaniu i po prostu chodzi swoją starą drogą?
Sorki ale muszę powiedzieć wprost - czakra trzeciego oka u kota? Skąd w ogóle taki pomysł? Koty mają po prostu znacznie lepiej rozwinięte zmysły niż my, słyszą ultradźwięki, czują pola elektryczne, mogą reagować na ruchy owadów których my nie widzimy. Zanim wchodzimy w duchy i astral to może po prostu mysz za ścianą albo jakiś dźwięk z instalacji?
Ej ale ta trasa jednak jest dziwna, nie? Bo jak by to była mysz za ścianą albo owad to trasa by się zmieniała. A tu wychodzi że Rysiek idzie zawsze tak samo - kuchnia, korytarz, parapet, kaloryfer. To jakby chodził po mapie. Nasturcja.x napisz jeszcze - czy w tym mieszkaniu ktoś wcześniej mieszkał? Czy wiesz cokolwiek o historii tego lokalu?
Ja bym tu od razu powiedział że to klasyczny przypadek echa miejsca. To znaczy że w przestrzeni zostało nagrane zdarzenie z przeszlosci i kot to odbiera. Czytałem że zwierzęta są na to wyjątkowo wrażliwe bo nie filtrują swoich percepcji jak my. Ta konkretna trasa po mieszkaniu to prawie na pewno ślad po kimś kto tam chodził regularnie. Polecałbym przeprowadzić jakiś delikatny rytuał oczyszczający.
To akurat może być kluczowe. Stare małżeństwo przez dwadzieścia lat - na pewno mieli swoje rytuały dnia codziennego, chodzili tymi samymi ścieżkami każdego dnia. Jeśli któreś z nich odeszło i nie zdążyło się w pełni rozstać z miejscem, albo po prostu przyzwyczajenie energetyczne jest tak silne że zostało… to kot to czuje. Masz może możliwość żeby się dowiedzieć od sąsiadów co się stało z tymi poprzednimi lokatorami?
Ja chciałam zapytać, bo jestem ciekawa - czy da się jakoś sprawdzić czy to jest duch czy nie? Czy jest jakiś sposób, nie wiem, może kryształy albo coś takiego? Bo nie wiem jak w ogóle do tego podejść żeby to zbadać zamiast od razu robić rytuały.
Oo, też jestem ciekawa co z tymi kryształami bo słyszałam że czarny turmalin gdzieś wyczytałam że ma wykrywać negatywne energie, ale to chyba nie to samo co wykrywanie duchów? Nasturcja.x a Rysiek się boi czy raczej jest spokojny podczas tych goni? Bo podobno jak kot syczy i się jeży to zły znak a jak po prostu śledzi to nie musi być nic złego
Kilka rzeczy naraz. Po pierwsze zachowanie kota - skupiony, spokojny, stała trasa - to rzeczywiście jest odmienne od typowej zabawy czy polowania na owada. Koty mają słuch w zakresie do 65kHz, może reaguje na dźwięki z instalacji, to prawda. Ale regularna, niezmienna trasa to coś o czym warto pomyśleć głębiej. Teraz co do duchów i czakr kocich - proszę nie mylić hinduskiej filozofii czakr z popularnym new age. Nie istnieje żaden system filozoficzny który przypisuje kotom 'otwartą czakrę trzeciego oka'. To nie znaczy że koty nie są wrażliwe na rzeczy których my nie odbieramy - są, tylko nie temu to przypisujmy.
Dobra, czytam tejdyskusji i mam pytanie do wszystkich którzy mówią o duchu poprzednich lokatorów - na jakiej podstawie zakładacie że to duch a nie np. że poprzedni lokatorzy mieli kota albo innego zwierzaka który zostawił feromony w tych konkretnych miejscach? Feromony mogą się utrzymywać długo. Kot idzie śladem innego zwierzęcia, nie żadnego ducha. Czy ktoś w ogóle bierze to pod uwagę?
No właśnie feromony to za proste wytłumaczenie. Poza tym powiedziałbym że nikt nie udowodnił że feromony tak długo się utrzymują w mieszkaniu z normalną wentylacją. Mnie bardziej interesuje ta pora wieczorna o której Nasturcja.x wspomniała. Bo to jest typowe dla aktywności energetycznej - zmierzch i wczesny wieczór to czas kiedy granica między światami jest cieńsza.
Czarna57 ma rację że feromony warto sprawdzić, ale da się to przetestować. Nasturcja.x - czy poprzedni lokatorzy mieli zwierzęta? Warto to ustalić bo to faktycznie zmieniałoby sprawę. Ja bym też zapytała - czy ta trasa to zawsze dokładnie te same punkty co do centymetra czy mniej więcej te same rejony mieszkania?
Ojej tyle pytań naraz, postaram się odpowiedzieć na wszystko! O poprzednich lokatorach nie wiem czy mieli zwierzaki, zapytam dozorcę. Co do trasy - no właśnie to jest dziwne, bo ona jest dość precyzyjna. On wchodzi do kuchni mniej więcej pod okno, potem idzie lewą stroną korytarza a nie prawą, i zawsze skacze na ten sam róg parapetu. To nie jest 'gdzieś w salonie', to konkretne miejsca. Wcześniej tego nie zauważałam aż tak, ale teraz jak zaczęłam obserwować to naprawdę jest powtarzalne.
No więc to co Nasturcja.x opisuje z tą trasą to mnie bardzo interesuje - mniej więcej pod okno, potem korytarz, potem parapet, kaloryfer. To nie jest trasa kota który goni coś żywego. Zwierzę goniące mysz czy owada robi zygzaki, cofa się, kręci. To co opisujesz to bardziej… towarzyszenie. On idzie za czymś co już zna i nie musi przewidywać. To dość istotna różnica.
No właśnie to mnie też uderzyło jak czytałem. Jakby Rysiek szedł z gościem a nie gonił go. Nasturcja.x - on chodzi obok tej trasy czy dosłownie po tej samej linii? Bo to ma znaczenie, serio pytam.
Ojej, właśnie zastanawiam się nad tym co piszesz Cezary! To zdecydowanie bardziej chodzenie obok, z boku, nie napieranie jak na mysz. Idzie spokojnie, zatrzymuje się w tych samych punktach, czasem siedzi i patrzy w jedno miejsce przez chwilę. Właśnie to siedzenie przy kaloryferze i te zwężone oczy to jakby się skupiał na kimś kto stoi i nie ucieka. Kurczę, jak to piszę to brzmi dziwnie nawet dla mnie 🙂
Franciszkaa ale kot który ma wlasna rutyne i lubi dane miejsca to jedno, a kot ktory nagle po trzech tygodniach zaczyna chodzic po tej samej trasie to drugie. Trzy tygodnie temu cos sie zmienilo. I Nasturcja.x nie wiedziec czemu, zadnych remontow, nic nowego. To jest wlasnie ta kluczowa informacja ktora sceptycy zawsze omijaja.
Hmm, to uczciwe pytanie Franciszkaa. Naprawdę się zastanawiam. Mam Ryśka trzy lata i to nie jest nowy kot w nowym miejscu, więc jego nawyki znam całkiem dobrze. Jestem dość pewna że wcześniej tak nie chodził bo raczej łaził za mną po całym mieszkaniu albo siedział na kanapie. Ta trasa to coś co bym chyba wcześniej zauważyła. Ale nie sto procent, przyznam szczerze.
Sama niepewność Nasturcji już coś mówi, bo jakby to był stary nawyk ona by wiedziała. Ale chcę wrócić do tego co powiedziała Eleonorka56 - ta myśl o poprzednich lokatorach jako starszym małżeństwie jest dla mnie tu kluczowa. Pytanie do Nasturcji zostaje otwarte: czy udało się dowiedzieć od dozorcy czy mieli zwierzęta? To naprawdę zmienia interpretację.
Doceniam że ktoś wrócił do tej kwestii feromonowej bo wszyscy jakoś ją przykryli mistycznym dywanem. Nasturcja.x sprawdź koniecznie, i jeśli poprzedni lokatorzy mieli kota to ta 'trasa' może być po prostu siecią punktów zapachowych które tamten kot wyznaczył przez lata. Koty markują swoje terytorium w konkretnych miejscach. Kaloryfer, parapet, okolice okna to klasyczne miejsca markowania.
Ojej, a nie myślałam o tym z tymi feromonami po poprzednim kocie, to ma jakiś sens. Ale coś mi nie pasuje - czy feromony by się trzymały tak długo? I czy to by tłumaczyło to siedzenie i patrzenie w jedno miejsce? Jak Rysiek wącha ślad to raczej wącha z nosem przy podłodze nie siedzi z wąskimi oczami i patrzy gdzieś w powietrze, nie?
To wpatrywanie to zdecydowanie nie jest wąchanie! On siedzi wyprostowany, głowa lekko uniesiona, oczy zwężone i patrzy w jakiś konkretny punkt przy kaloryferze - jakby ktoś stał. Nos nie drgał intensywnie jak przy wąchaniu. Wie ktoś czy koty mogą tak siedzieć i patrzeć na coś zapachowego? Bo ja nie wiem szczerze, może tak, ale wygląda to inaczej niż jak Rysiek wącha swoją miskę czy zabawkę.
Można dorzucić że koty podczas reakcji na feromony często mają otwarte usta i robią taką minę jakby coś smakowały, to się nazywa efekt Flehmena. Natomiast to co opisujesz z wąskimi oczami i skupionym patrzeniem w górę to coś innego behawioralnie. Jeśli Rysiek nie robi tej miny z otwartym pyskiem to feromony są mniej prawdopodobną przyczyną tej konkretnej reakcji przy kaloryferze. To nie wyklucza feromonów jako wyjaśnienia całej trasy, ale ten jeden element nie pasuje.
No widzicie, nawet od strony zachowania kota to nie pasuje do przyziemnych wyjasnien. Mietowa to dobrze wyjasnila z tym efektem Flehmena. Zostaje pytanie co on tam widzi przy tym kaloryferze. Mam wrazenie ze to jest punkt energetyczny w mieszkaniu, miejsce gdzie cokolwiek tam jest ma swoje centrum.
To nie jest zbieg okoliczności, to jest bardzo konkretna informacja. Starsza osoba która spędza dużo czasu przy oknie - przez dwadzieścia lat codziennie. To jest ślad energetyczny miejsca. Niezależnie czy nazywamy to echem miejsca, imprintem czy jak kto woli - takie regularne, wieloletnie przebywanie w jednym punkcie zostawia coś. Rysiek może to po prostu czuć.
Ja trochę z boku pytam, bo czytam ten temat od samego początku i mam jedno pytanie do Nasturcji - czy od kiedy Rysiek zaczął chodzić tą trasą coś się zmieniło w atmosferze mieszkania? Czy czujesz coś, nie wiem, jakieś wahania temperatury przy tym kaloryferze, albo po prostu swoje odczucia gdy tam siedzisz?
