To jest sedno tej całej dyskusji. Celestyna dobrze to uchwyciła. Pytanie nie brzmi 'co to było' tylko 'czy zewnętrzny impuls i wewnętrzne przepracowanie muszą mieć jedno źródło'. W moim doświadczeniu z rytuałami - nie muszą. Kontakt działa właśnie wtedy gdy odbiorca ma coś własnego do rozwiązania. Jedno wzmacnia drugie.
Muszę jednak wrócić do tego co Nyja napisała wcześniej - że dwie interpretacje nie muszą się wykluczać. Okay, przyjmuję to. Ale jak mamy badać dalej, skoro właściwie każdy sygnał da się wyjaśnić albo wewnętrznie albo zewnętrznie? Celestyna, czy ta kobieta powiedziała cokolwiek czego ty naprawdę nie wiedziałaś? Coś co okazało się potem prawdą?
To zdanie 'szuka jej w złym miejscu' jest bardzo precyzyjne. Zbyt precyzyjne jak na przypadek. Celestyna, czy ta kobieta powiedziała to wprost jako zdanie, czy ty to teraz interpretujesz z kontekstu całej rozmowy?
To zmienianie tematu po konkretnym zdaniu - to się pojawia bardzo często w relacjach o tego typu kontaktach. Jakby przekaz był zawarty w jednym zdaniu i reszta rozmowy służyła tylko opakowaniu. Celestyna, ile takich zdań pamiętasz? Czy to była jedna taka chwila czy kilka?
Trzy zdania, każde konkretne, każde pasujące do relacji mamy z babcią. To nie jest przypadek. Ile zdań musiałoby paść żeby przestało być przypadkiem? Celestyna, czy przed tą podróżą w ogóle myślałaś o tej relacji, czy weszłaś w pociąg z głową przy czymś innym?
Szczerze? Myślałam o pracy. Miałam ze sobą notatki, chciałam coś doczytać. Ta kobieta usiadła i zaczęłyśmy rozmawiać zanim zdążyłam w ogóle otworzyć torbę. Jakby to było zaplanowane żeby mnie złapać zanim wejdę w swoje rzeczy.
To jest właśnie to. Gdybyś siedziała z nosem w notatkach, nic by się nie wydarzyło. Ktoś albo coś wiedziało że musi działać szybko. Czy ta kobieta w ogóle zapytała czy możecie rozmawiać, czy po prostu zaczęła?
Ten opis kontaktu jest bardzo charakterystyczny dla tego co w mediumistyce nazywa się kontaktem okazjonalnym - byt nie czeka na zaproszenie, szuka okna. Okno tu było podwójne: celestyna jechała do mamy, czyli był aktywny kontekst emocjonalny, i była chwilowo bez 'tarczy' którą dają codzienne zajęcia. Celestyna, czy masz jakieś własne praktyki ochronne? Cokolwiek czego używasz regularnie?
Bo to daje odpowiedź na pytanie o okno. Nie mówię że bez ochrony coś złego się stało - ta rozmowa brzmi jak przekaz łagodny. Ale brak ochrony przy silnym ładunku emocjonalnym to jak otwarte drzwi. Kto przyszedł, przyszedł. Warto wiedzieć na przyszłość.
Właśnie to mówiłem o czakrze sercowej wcześniej. Celestyna była otwarta, bez ochrony, z aktywnym ładunkiem tej relacji. Czakra sercowa w takim stanie może działać jak sygnał dla bytów szukających kontaktu. To nie jest coś złego samo w sobie, ale trzeba być tego świadomym po fakcie przynajmniej.
celestyna napisałas do mamy?? 🙂 czekam na co powie, serio myśle że ten sen to klucz do całej tej historii. bo jak mama też cos miała to nie ma przypadku!!
Kontakt okazjonalny różni się od intencjonalnego przede wszystkim inicjatywą. W intencjonalnym to my otwieramy, zapraszamy, siadamy do stołu. W okazjonalnym byt sam szuka szczeliny. I zwykle jest bardzo celny w tym wyborze - nie chodzi do kogokolwiek, chodzi do kogoś kto ma konkretny ładunek emocjonalny i akurat jest bez zabezpieczenia. Zdzichu57, o to ci chodziło?
To pytanie o zasięg jest ciekawe, ale myślę że trochę odchodzimy od sedna. Wróćmy do tych trzech zdań. 'Milczenie to nie spokój' - celestyna, mówiłaś że to mogło być zwykłą rozmową. Ale w kontekście mamy i babci to zdanie jest bardzo nieprzypadkowe. Czy twoja mama milczała o tej relacji przez lata?
Tak. Właściwie nigdy wprost nie mówiła że babcia ją krzywdziła. Zawsze mówiła że 'tak po prostu było' albo że 'takie były czasy'. Teraz rozumiem że to było właśnie to milczenie. Nie spokój, tylko coś zamrożonego.
To 'zamrożone' to bardzo dobre słowo. Celestyna, a kiedy rozmawiałaś z mamą i okazało się że babcia kochała ją inaczej niż myślała - jak mama zareagowała? Płakała, zaprzeczała, czy po prostu usiadła z tym?
To 'nie miała skąd wziąć potwierdzenia' - no właśnie. I to potwierdzenie przyszło przez celestynę, przez tę kobietę w pociągu. Czy to nie jest dokładnie to, do czego służą takie kontakty? Nie żeby przestraszyć, tylko żeby odblokować coś co utknęło?
Ale zaraz, skąd byt - jeśli to był byt - wiedział że mama potrzebuje tego potwierdzenia akurat teraz? Celestyna jechała do niej po ilu latach? Czy ta wizyta była wyjątkowa jakoś?
To 'zanim będzie za późno' jest kluczowe. W pracy z kartami bardzo często widzę że przekazy nie są przypadkowe w czasie - przychodzą kiedy okno jest otwarte z obu stron. Babcia po stronie tamtej, mama po tej. A celestyna była łącznikiem. To brzmi jak świadomy przekaz, nie losowy kontakt.
Raz, jakieś kilka lat temu. Kobieta na przystanku, zaczęła mówić o mojej pracy zanim cokolwiek powiedziałam. Ale tamto było krótkie i nie zostawiło żadnego śladu zewnętrznego. Tu jest inaczej, bo mama potwierdziła tę relację z babcią. To jest ten zewnętrzny ślad o którym Barni mówił.
Dwie kobiety, dwa razy, dwa razy obca. Czy to zawsze kobiety? Celestyna, czy zauważyłaś że te kontakty mają płeć?
to ma sens!! duch przybierałby postać kobiety bo sam był kobietą w życiu, prawda? tak samo jak duchy dzieci pokazują sie jako dzieci. celestyna a piszesz do mamy że to mogła być babcia?? bo z tego co opisałas to chyba powinnaś
Wandalena, to nie jest takie proste. Byt nie musi przybierać własnej formy - może przybrać formę kogoś komu osoba odbiorcza zaufa. Celestyna, zastanawiam się nad jedną rzeczą. Ta kobieta, jej wiek - mówiłaś gdzieś ile miała lat? Bo to może być ważne.
No właśnie. Celestyna, to jest chyba jeden z ważniejszych szczegółów w całym tym wątku i pojawił się dopiero teraz. Wygląd dopasowany do wieku babci w czasach kiedy ty ją znałaś. To nie jest zbieżność którą można pominąć.
Właśnie to mnie zatrzymało. Jak Barni to napisał, to usiadłam i myślałam przez chwilę. Sześćdziesiąt lat, siwe włosy, wyprostowana. Babcia w mojej pamięci jest właśnie taka. Nie z końca życia, kiedy już chorowała, ale z tamtego okresu kiedy byłam mała i ona jeszcze wszystkim rządziła w domu.
Celestyna, to jest naprawdę istotny szczegół. Ale chcę zapytać o jedno - czy ta kobieta w pociągu miała jakiś charakterystyczny ruch, gest, sposób siedzenia? Bo wygląd to jedno, ale duchy czy byty bardzo często odwzorowują też drobne nawyki ciała. Cokolwiek co mogłoby potwierdzić albo zaprzeczyć.
To 'w punkt' jest kluczowe i myślę że warto się przy tym zatrzymać. Byty które przekazują konkretne komunikaty zazwyczaj nie produkują szumu informacyjnego. Mówią tyle ile potrzeba i znikają. Celestyna opisuje dokładnie ten schemat - trzy zdania, żadnego zbędnego kontaktu, zniknięcie. To nie jest wzorzec przypadkowej rozmowy z nieznajomą.
Właśnie liczba zbieżności mnie tutaj zastanawia. Celestyna, chcę zapytać o coś co może brzmieć dziwnie - czy w momencie tej rozmowy w pociągu czułaś coś fizycznie? Ciepło, zimno, ucisk w klatce, cokolwiek? Bo przy tego rodzaju kontaktach ciało często rejestruje coś czego umysł jeszcze nie przetwarza.
