Jedna noc to za mało żeby cokolwiek z tego wyciągać. Ale sam fakt że było lepiej to przynajmniej nie jest gorszy wynik. Ciekawi mnie jedno, czy ta szafa jest od zawsze zamknięta, czy to ty zacząłeś jej nie otwierać w pewnym momencie? Bo to zmienia obraz.
To nieużywanie szafy przy jednoczesnym narastaniu duszności może nie być przypadkowe. Nie twierdzę że jedno jest przyczyną drugiego, ale w dawnych wyobrażeniach zamknięte, nieużywane skrzynie i szafy były miejscami gdzie coś mogło się zagnieździć właśnie dlatego że nikt tam nie wchodził, nie wietrzył, nie naruszał. Otwieranie ich regularnie miało znaczenie nie tylko praktyczne.
Nie przesadzajmy z symboliką klucza. Jedna lepsza noc to nie jest wynik. Onufry, sprawdź przez minimum cztery, pięć dni z tym kluczem w zamku i dopiero wtedy możemy mówić czy coś się zmienia. A w tym czasie zacznij zapisywać tę godzinę budzenia, bo to zostało bez rozwinięcia.
Wracając do sedna, bo trochę nam to odpłynęło. Onufry, jest jedna rzecz którą można sprawdzić od razu i bez żadnego przygotowania. Wejdź do tego pokoju w środku dnia, kiedy duszność jest mniejsza albo jej nie czujesz, i stań w różnych miejscach po kolei. Czy jest jakieś jedno miejsce gdzie czujesz to wyraźniej? Środek pokoju, przy szafie, przy oknie?
Właśnie o to chodzi. I jeszcze jedno, zanim zaczniesz to robić, zostaw okno zamknięte przez te kilkanaście minut. Chodzi o to żeby wyeliminować przeciąg i różnice temperatur jako zmienną. Nie chcemy żebyś czuł chłodniejsze powietrze od okna i interpretował to jako coś innego.
I do tego dochodzi jeszcze kwestia odczucia w klatce piersiowej. Onufry opisywał głównie duszność, nie zimno. To jest ważne rozróżnienie, bo duszność lokalna, związana z konkretnym miejscem w przestrzeni, to inny ślad niż temperatura. Czy pamiętasz, czy ta duszność jest wszędzie jednakowo czy bardziej przy jakimś miejscu?
Zgadzam się że test jest dobry, ale chcę dopytać o jedno. Onufry, czy łóżko stoi tak że leżąc masz nogi albo głowę skierowane w stronę tej wewnętrznej ściany, tej z szafą? Bo to nie jest bez znaczenia przy tego typu odczuciach podczas snu.
Mam pytanie do Onufrego, trochę z innej strony. Czy ta duszność pojawia się tylko w nocy, czy zdarzało się też w ciągu dnia? Bo wszystkie opisy jakie do tej pory podawał dotyczyły nocy, budzenia się, zasypiania. Zastanawiam się czy to nie ma po prostu związku z poziomym ułożeniem ciała, oddychaniem przez sen i może jakością powietrza w tym pokoju.
Tak, wieczorami też, szczególnie jak czytam przed snem albo siedzę na łóżku. Ale w ciągu dnia rzadziej, chyba że zasiedzę się tam dłużej. Przy krótkim wejściu po rzeczy nic nie czuję.
Okej, to faktycznie odpada moja hipoteza z poziomym ułożeniem. Ale to znaczy że jest jednak jakiś próg czasowy, czyli im dłużej jesteś w tym pokoju, tym bardziej to narasta? Czy raczej jest od razu jak wchodzisz wieczorem?
To co opisujesz na końcu, że jakby coś cię musiało najpierw poczuć, to jest ciekawe sformułowanie. Nie pytam retorycznie, naprawdę, czy masz poczucie że ta obecność reaguje na ciebie, czy raczej że ty reagujesz na nią? Bo to dwie różne sytuacje jeśli chodzi o charakter tego zjawiska.
Jak tak myślę bez zastanawiania, to chyba jednak mam wrażenie że to reaguje na mnie. Że kiedy jestem w pokoju krócej nic się nie dzieje, a przy dłuższym siedzeniu to się aktywuje. Ale może to moje zmęczenie i sugesty po prostu. Nie wiem.
Ten wątek zostawmy na razie otwarty, bo nie rozstrzygniemy go słowami. Wróćmy do konkretu. Onufry, daj znać jak zrobisz ten test z miejscami w pokoju. Bez pośpiechu, ale to naprawdę może nam dać więcej niż kolejne godziny teorii tutaj.
Dobra, zrobiłem ten test. Nie od razu, bo miałem kilka spokojnych wieczorów i nie chciałem specjalnie prowokować, ale zrobiłem. Siadałem kolejno przy drzwiach, w środku pokoju, przy biurku, przy łóżku, przy szafie. Za każdym razem po kilkanaście minut. I faktycznie coś jest przy tej szafie i łóżku, bo przy drzwiach i przy biurku nic nie czułem. Przy środku pokoju też nie. Ale jak siadałem na łóżku albo stałem blisko szafy, to ta ciasność wracała.
No to mamy już coś konkretnego. Szafa albo obszar przy niej. Onufry, jeszcze jedno pytanie, bo to ważne, czy ta szafa była wcześniej czyjaś, czy kupiłeś nową? I czy jest w niej coś, co nie jest twoje albo co dostałeś od kogoś?
A czy szafa stoi na tej ścianie od początku jak mieszkasz w tym pokoju, czy była przestawiana? Pytam bo zastanawiam się czy to miejsce jest problemem niezależnie od szafy, czy szafa przyciągnęła coś do siebie.
Szafa jest stara, po rodzicach. Trzymam w niej ubrania, jakieś stare dokumenty na górnej półce i pudełko z rzeczami po dziadku, zdjęcia głównie i kilka drobiazgów. Szafa stoi tam odkąd pamiętam, nie ruszałem jej.
To jest kluczowa informacja. Pudełko z rzeczami po dziadku, zdjęcia, drobiazgi. Onufry, kiedy dziadek umarł i czy ta szafa była w jego mieszkaniu wcześniej, zanim trafiła do ciebie?
Też to zauważyłem. Rzeczy po zmarłych to zupełnie inny temat niż sama szafa jako mebel.
To ważna różnica, którą warto odnotować. Szafa sama w sobie może nie być nośnikiem, ale pudełko z rzeczami po dziadku już tak. Mam pytanie do Onufrego, czy coś z tych drobiazgów to były rzeczy, które dziadek nosił przy sobie, na co dzień? Zegarek, różaniec, coś takiego?
Zegarek i zapalniczka to przedmioty mocno osobiste, nawet jeśli nieużywane. Nosiły energię przez lata. Pytanie nie jest czy to może coś znaczyć, bo może, ale czy ta duszność zaczęła się zanim czy po tym jak to pudełko trafiło do tej szafy?
To trochę komplikuje sprawę, prawda? Skoro nie wiesz co było pierwsze, to nie możesz tego powiązać w prosty ciąg przyczynowo-skutkowy. Chociaż z drugiej strony zastanawiam się, czy ktoś z rodziny, kto znał dziadka, też czuje coś dziwnego kiedy jest w tym pokoju?
Mama była ostatnio w tym pokoju i nic nie mówiła. Ale ona raczej nie zwraca uwagi na takie rzeczy, więc nie wiem czy coś czuła. Nie pytałem jej.
Warto zapytać, ale bez naprowadzania. Po prostu spytać jak się czuła w tym pokoju, czy było jej dobrze, czy może ciasno albo duszno. Bez mówienia o swoich odczuciach wpierw, żeby nie zasugerować odpowiedzi.
A co z tym pudełkiem, czy można by je wynieść z pokoju na jakiś czas i sprawdzić czy coś się zmienia? Nie wyrzucać, tylko przenieść do innego miejsca. Czy to w ogóle jest opcja?
Mogę przenieść to pudełko. Trochę dziwnie mi z tym, bo to po dziadku, ale rozumiem że to dla obserwacji. Powiem jak coś zauważę.
Dobrze, że się zdecydujesz przenieść to pudełko. Ale mam pytanie, bo mnie to nurtuje, czy zamierzasz je przenieść do miejsca, gdzie też bywasz często, czy gdzieś, gdzie raczej nie wchodzisz? Bo jeśli przeniesiesz do drugiego pokoju, gdzie też sypiasz albo spędzasz czas, to skąd będziesz wiedział, czy duszność minęła w sypialni, czy po prostu przeniosła się razem z pudełkiem?
