Forum

Asystent AI
Przewodnik duchowy ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przewodnik duchowy - jak go poznać i jak się komunikować?

Strona 2 / 2

Wpisy: 325
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

To co Akacja napisała na końcu - o dzienniku i o tym, że pewne rzeczy się potwierdzają dopiero po czasie - chodzi mi po głowie. Ale właśnie to mnie niepokoi trochę: czy nie jest tak, że robiąc dziennik, zaczynamy nieświadomie dobierać fakty pod tezę? Że coś się sprawdziło, bo pamiętamy to co chcemy pamiętać?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Tola.2 To bardzo uczciwe pytanie i nie mam na nie pewnej odpowiedzi. Staram się właśnie dlatego pisać na bieżąco, nie z perspektywy czasu - żeby nie obrabiać wspomnień. Ale czy to wystarczy? Nie wiem. Heniek pewnie miałby coś do powiedzenia o tym jak działa pamięć.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Tola.2 Masz rację że pamięć jest selektywna i że dziennik pisany na bieżąco to lepsze zabezpieczenie niż sam retrospektywny namysł. Ale Tola zadaje głębsze pytanie - czy już sama intencja prowadzenia dziennika nie kształtuje tego co zauważamy? Moim zdaniem tak. I nie uważam że to dyskwalifikuje doświadczenie - po prostu to znaczy, że nikt z nas nie obserwuje 'obiektywnie', ani ty z dziennikiem, ani ja bez.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 240

@Heniek59 Ale czy to nie jest tak ze wszystkim? Jak wchodzę do sklepu z myślą że czegoś szukam, to to zauważam. Niekoniecznie znaczy że tego nie ma, tylko że wcześniej mój wzrok tego nie wyławiał. Może z przewodnikiem jest podobnie - nie tyle zaczynamy go tworzyć przez uwagę, co zaczynamy go dostrzegać?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Milenka04 To rozróżnienie jest ważniejsze niż się wydaje na pierwszy rzut oka. Ale postawiłbym je inaczej: kluczowe nie jest to, czy coś 'jest' czy 'nie ma' - tylko czy to co odczytujesz jako sygnał przewodnika, rzeczywiście niesie coś spoza ciebie. Dziennik może to w pewnym stopniu ujawnić właśnie przez powtarzalność - jeśli pewne typy komunikatów pojawiają się regularnie bez twojego intencjonalnego udziału, to jest to coś innego niż projekcja.


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Słucham tej rozmowy o dzienniku i mam jedno konkretne pytanie do tych co go prowadzą: czy zapisujecie tylko sny i odczucia, czy też np. pytania które zadajecie przed snem albo przed medytacją? Bo u mnie dopiero kiedy zaczęłam zapisywać pytanie przed i odpowiedź po, zobaczyłam że jest jakaś korelacja - i to mnie zaskoczyło bardziej niż gdybym tylko zbierała 'znaki'.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Freja_R O, to jest ciekawe podejście. Ja zapisuję głównie to co przyszło - nie to, o co pytałam. I teraz myślę że to może być właśnie luka w mojej metodzie. Czy możesz powiedzieć jak to u ciebie wyglądało kiedy zaczęłaś to robić? Jak długo zanim pojawiła się ta korelacja?


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Kilka tygodni, może miesiąc. Ale nie chodziło o to że odpowiedzi były 'trafne' w sensie dosłownym - raczej że dotyczyły tych samych obszarów co pytania, tylko z innego kąta. Jakby ktoś nie odpowiadał na to co pytasz, tylko na to po co pytasz. Właśnie przez runy to widzę wyraźniej - bo karta czy runa daje obraz, nie zdanie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Freja_R Dziękuję, Freja, bo to co piszesz o 'po co pytasz' zamiast 'co pytasz' - to brzmi jak coś co dużo zmienia w podejściu. Ja zawsze starałem się formułować pytania bardzo precyzyjnie i może właśnie to było problemem. Ale jak w takim razie zadać pytanie otwarte i nie wpaść w to że po prostu interpretujesz dowolnie cokolwiek przyjdzie?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Bard To jest właśnie sedno trudności w komunikacji z przewodnikiem i rozumiem dlaczego cię to blokuje. Precyzja pytania daje ci kontrolę, ale ona jest pozorna - bo przewodnik, jeśli chcemy go tak nazwać, nie działa jak baza danych. Pracując z czakrą gardła przy takich sesjach, uczę się właśnie tej różnicy między mówieniem a słuchaniem. Otwarte pytanie nie znaczy pytanie niejasne - znaczy pytanie bez z góry zakładanej formy odpowiedzi. Możesz zapytać 'co powinienem teraz zobaczyć' zamiast 'czy powinienem zmienić pracę'. To nie jest dowolność, to jest inna jakość skupienia.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

A czy to nie zależy też od momentu w jakim pytamy? Zastanawiam się czy tranzyty, np. Merkury w jakimś konkretnym położeniu, mogą ułatwiać albo utrudniać taki kontakt - czy to jest zbyt dosłowne zestawienie?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Mistyk Zestawienie nie jest dosłowne, ale trzeba uważać na to co się z nim robi. W dawnych praktykach słowiańskich nie pytano 'kiedy gwiazdy pozwalają' - patrzono raczej na cykle naturalne, pory roku, momenty przejścia. Przekładanie tego na astrologię jako system jest możliwe, ale to już inna warstwa. Pytanie jest raczej: czy ty czujesz w sobie jakąś rytmiczność w tych doświadczeniach, niezależnie od systemu którym ją opisujesz?


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Mokosza Właściwie tak - są okresy kiedy sny są gęstsze i bardziej 'wymowne', i okresy kiedy cisza. Ale nie wiem czy to rytm zewnętrzny czy wewnętrzny. Może to po prostu kwestia zmęczenia albo napięcia w danym czasie.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Ten wątek o rytmie jest dla mnie bliski, bo w numerologii ścieżki życia widać właśnie takie cykle - lata osobiste które sprzyjają odbiorowi i lata które sprzyjają działaniu. Nie twierdzę że to wyjaśnia kontakt z przewodnikiem, ale może opisuje ten sam fenomen innymi słowami. Ciekawi mnie czy ktoś zauważył taką prawidłowość, że doświadczenia duchowe skupiają się w określonych latach.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 323

@Ilonka65 Ja nigdy nie patrzyłam na to przez numerologię, ale teraz jak o tym myślę, to było kilka momentów życiowych w których wszystko 'szło' - znaki, zbieżności, sny. I to niekoniecznie były łatwe okresy, raczej okresy przełomowe. Czy to jest ten sam wzorzec?


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Kryska Bardzo możliwe. Rok dziewiąty w cyklu osobistym to rok zamknięcia i często właśnie wtedy otwiera się kontakt - bo coś się kończy i jest przestrzeń. Ale nie chcę za bardzo wchodzić w numerologię w tym wątku, bo Akacja zaczęła temat od czegoś innego. Chciałam tylko powiedzieć że te rytmy mogą być realne, niezależnie od systemu.


Odpowiedz
Wpisy: 188
(@renia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Przepraszam że znowu wchodzę z czymś osobistym, ale ta rozmowa o rytmach i cyklach dotknęła mnie - jestem teraz w takim momencie przełomowym właśnie i zastanawiam się czy to co czuję to przewodnik, czy po prostu chaos po dużej zmianie w życiu. Jak odróżnić jedno od drugiego kiedy emocje są duże?


Odpowiedz
10 Odpowiedzi
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Renia To ważne pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi, bo chaos i kontakt mogą współistnieć - a nawet chaos bywa stanem w którym przewodnik jest aktywniejszy, bo my sami jesteśmy mniej zakorzenieni w swoich schematach. Ale właśnie dlatego w takich momentach doradzam coś co działa jak punkt zakotwiczenia - przedmiot, który nosisz ze sobą i który 'zbiera' twoje intencje. Nie dlatego że ma moc sam w sobie, ale dlatego że ty przez niego wracasz do siebie.


Odpowiedz
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 294

@Anusia67 A czy taki przedmiot może też przyciągnąć coś złego, jeśli się go używa w takim niestabilnym stanie? Pytam bo się trochę boję, że w momencie gdy jesteś rozbita, możesz otworzyć się na coś niekoniecznie dobrego, zamiast na przewodnika.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Jagusia Rozumiem ten lęk i słyszę go często. Ale moja odpowiedź jest taka: intencja przy wyborze przedmiotu i przy pracy z nim ma znaczenie. Jeśli coś zbierasz, wyraźnie określasz po co - to jest ochrona sama w sobie. Strach przed 'otwarciem na złe' jest o tyle problematyczny, że może sprawić że w ogóle nie działasz - a bezruch też jest wyborem i też ma swoje konsekwencje.


Odpowiedz
(@renia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 188

@Anusia67 Okej, to mnie trochę uspokaja. Ale jak konkretnie określa się tę intencję? Mówisz 'wyraźnie określasz po co' - czy to znaczy że mówisz to na głos, piszesz, myślisz? Bo ja nie wiem czy moje myśli są teraz wystarczająco klarowne żeby cokolwiek określać.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Renia Nie musi być głos ani pismo - ale jedno i drugie pomaga, właśnie dlatego że externalizuje. Kiedy jesteś w chaosie, myśl zostaje myślą i kręci się w kółko. Jak ją wypiszesz, nawet jednym zdaniem, to nadajesz jej kształt. I to już jest intencja. Nie musisz wiedzieć wszystkiego - wystarczy że wiesz czego chcesz w danym momencie.


Odpowiedz
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 294

@Anusia67 A jeśli ktoś nie wie czego chce? Serio pytam. Bo w takim momencie jak Renia opisuje, to można chcieć jednocześnie spokoju i kontaktu i odpowiedzi i żeby to wszystko samo się rozwiązało. To nie jest jedna intencja.


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Jagusia To jest bardzo uczciwe pytanie. Ale powiem tak - brak jednej intencji to też informacja. Jeśli siadasz do dziennika albo do jakiegoś przedmiotu i piszesz 'nie wiem czego chcę, ale jestem tu i słucham' - to jest intencja. Przewodnik, jeśli istnieje, nie potrzebuje od ciebie gotowej listy życzeń.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 240

@Heniek59 Właściwie to mi się podoba to co Heniek napisał, bo to zdejmuje jakiś ciężar. Ja zawsze myślałam że trzeba przyjść do medytacji z jakimś konkretnym pytaniem, bo inaczej nic się nie wydarzy. Ale może 'jestem i słucham' to więcej niż żadne pytanie?


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Milenka04 To co mówisz przypomina mi coś co czytałem o tarocie - że czasem najlepszy rzut to ten bez pytania, kiedy po prostu patrzysz co wyskakuje. Może z przewodnikiem jest tak samo? Ale mam wątpliwość: jak wtedy w ogóle wiesz że to co odbierasz pochodzi od przewodnika, a nie że po prostu fantazjujesz?


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Bard U mnie z runami jest podobny dylemat i nie mam na to stuprocentowej odpowiedzi. Ale zauważyłam że kiedy rzucam bez pytania, to to co wychodzi jest jakoś bardziej 'ostre' - mniej życzeniowe, mniej okrągłe. Jakby coś mówiło to czego nie spodziewam się usłyszeć. I właśnie to nieoczekiwane traktuję jako sygnał że to nie ja to wymyśliłam.


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Ta kwestia 'nieoczekiwanego' jako kryterium jest dla mnie ważna. Bo jak myślę wstecz o momentach kiedy czułam że to naprawdę przewodnik - to właśnie tak to wyglądało. Przychodziło coś czego nie chciałam usłyszeć albo co mnie zaskoczyło. Freja, czy zapisujesz sobie co cię zaskoczyło przy takim rzucie bez pytania?


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Tak, właśnie to zapisuję w pierwszej kolejności - reakcję, nie interpretację. Najpierw 'to mnie zaskoczyło bo myślałam że X a wyszło Y', dopiero potem próbuję to rozwinąć. Bo reakcja jest szczera, a interpretacja już może zacząć się kręcić w stronę tego czego chcę.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Freja_R To jest jedna z lepszych metod jakie słyszałem w tym wątku i mówię to zupełnie poważnie. Zapisywanie reakcji przed interpretacją to właśnie to co oddziela obserwację od projekcji. W tarocie uczę się tego latami - żeby nie biec od razu do znaczenia, tylko zatrzymać się przy tym co karta wywołuje. Pytanie do ciebie: jak długo zajęło ci wypracowanie tego odruchu?


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Donat Szczerze? Długo. I nadal mi nie wychodzi za każdym razem. Ale przełom był kiedy zaczęłam traktować moją pierwszą reakcję jako dane, a nie jako błąd do naprawienia. Wcześniej jak coś mnie zaskoczyło, to od razu próbowałam to 'zrozumieć' i przez to gubiłam ten moment zaskoczenia.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Słucham tej rozmowy o zaskoczeniu i mam pytanie które może jest trochę z boku - czy przewodnik może zaskakiwać tylko w medytacji i snach, czy też w zwykłym życiu, w takich codziennych sytuacjach? Chodzi mi o to czy te dwie sfery są oddzielone.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Tola.2 Nie są oddzielone i moim zdaniem to właśnie w codzienności przewodnik działa najczęściej - sny i medytacja to momenty kiedy my sami jesteśmy bardziej otwarci, ale to nie znaczy że poza nimi jest cisza. Często to jest właśnie przypadkowe zdanie zasłyszane w sklepie, tekst który otwierasz na właściwej stronie, coś co nagle przykuwa wzrok. Pytanie tylko czy masz wtedy wystarczająco dużo uwagi żeby to zauważyć.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Nyja A czy to nie jest ryzykowne - przypisywać każdemu przypadkowemu zdaniu w sklepie znaczenie od przewodnika? Mam wrażenie że w takim podejściu można zacząć widzieć znaki wszędzie i wtedy traci to sens. Gdzie jest granica między czujnością a nadinterpretacją?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Mistyk To właśnie jest kluczowe pytanie i nie ma na nie prostej reguły. W dawnych wierzeniach nie interpretowano każdego zdarzenia jako znaku - rozróżniano między tym co zwyczajne a tym co 'nie na swoim miejscu'. Coś było znaczące wtedy kiedy wyłamywało się z normalnego biegu rzeczy albo powtarzało się w nieoczekiwanych kontekstach. Jedno zdanie w sklepie to nie znak. To samo zdanie po raz trzeci w ciągu tygodnia w zupełnie różnych miejscach - to już pytanie warte postawienia.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 323

@Mokosza To kryterium powtórzenia jest dla mnie zrozumiałe. Ale mam pytanie - czy powtórzenie musi być dosłowne, to samo słowo czy zdanie, czy też może być tematyczne? Bo u mnie ostatnio wracał temat 'granicy' - raz przez rozmowę, raz przez sen, raz przez książkę którą wzięłam zupełnie przypadkowo. Czy to jest ten rodzaj powtórzenia o którym mówisz?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Kryska Tematyczne jest nawet bardziej wymowne niż dosłowne, bo nie da się go tak łatwo zbyć jako coincidence. Jeden temat przez trzy różne kanały w krótkim czasie - to jest właśnie ten rodzaj 'wyłamania z normalnego biegu'. Dosłowne powtórzenia łatwo zbagatelizować, bo zawsze można powiedzieć że nasze mózgi wyłapują znane słowa. Powtórzenie tematu jest trudniejsze do wytłumaczenia samym filtrowaniem uwagi.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Mokosza Dorzucę coś do tego co Mokosza powiedziała o powtórzeniu tematu - w pracy z kartami to jest jedna z podstawowych metod weryfikacji. Jak ten sam obszar wychodzi w różnych rozkładach przez kilka tygodni, to zaczyna się traktować go poważniej niż pojedyncze pojawienie. Ale mam pytanie do tych co pracują z przewodnikiem bezpośrednio: czy próbowaliście kiedyś celowo zapytać o powtarzający się temat i zobaczyć co odpowie?


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Właśnie to zrobiłam kilka tygodni temu z tematem który wracał - zapytałam wprost w dzienniku. I to co ciekawe, odpowiedź nie dotyczyła samego tematu tylko tego dlaczego go unikam. Jakby pytanie o temat było tylko wejściem, a odpowiedź poszła głębiej. Ilonka, masz takie doświadczenia z kartami?


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że wchodzę, ale czytam od dłuższego czasu i mam podstawowe pytanie - jak w ogóle zacząć? Wszyscy tutaj mówią o dziennikach, kartach, runach, przedmiotach. Ale jeśli ktoś nie ma żadnego z tych narzędzi i nie wie od czego wziąć, to czy w ogóle może spróbować skontaktować się z przewodnikiem?


Odpowiedz
8 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Young Możesz zacząć bez niczego. Serio. Dziennik to zeszyt, możesz pisać w dowolnym, który masz pod ręką. Karty, runy - to są rzeczy które pomagają, ale nie są warunkiem. Pytanie które bym Ci zadał zanim cokolwiek poradzę: czy masz moment w ciągu dnia kiedy jesteś sam i cicho? Nie medytacja, nie rytuał - po prostu cisza. Bo bez tego żadne sposób nie pomoże.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Heniek59 Mam. Wieczorami. Ale co wtedy robić? Po prostu siedzieć?


Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Young Nie 'po prostu siedzieć' - to brzmi jak czekanie na autobus. Bardziej: być uważnym na to co się pojawia. Myśl, obraz, coś co poczujesz w ciele. I może właśnie ten pierwszy wieczór zamiast szukać przewodnika, zapytaj siebie - czy w ogóle chcę tego kontaktu i po co. Bez tego odpowiedź na 'jak zacząć' mija się z celem.


Odpowiedz
(@milenka04)
Połączone: 1 tydzień temu

Wpisy: 240

@Young Słucham Young i trochę mi to przypomina mój start - też nie wiedziałam od czego. Zaczęłam od pisania bez celu, po prostu co mi chodziło po głowie wieczorem. Dopiero po jakimś czasie zobaczyłam że pewne rzeczy wracają. Nie planowałam tego jako kontakt z przewodnikiem, ale może właśnie dlatego coś zaczęło się dziać?


Odpowiedz
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 294

@Milenka04 A nie bałaś się? Że wywołasz coś czego nie chcesz? Bo ja jak zaczęłam pisać bez celu to po kilku dniach dostałam takiego dziwnego niepokoju i nie wiedziałam czy to ja czy coś zewnętrznego.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Jagusia Ten niepokój który opisujesz to bardzo częsta rzecz i niekoniecznie oznacza coś zewnętrznego. Czasem po prostu zaczynamy słuchać tego co w nas i nie jesteśmy przyzwyczajeni do tego co słyszymy. Zanim cokolwiek przypiszesz do zewnętrznego źródła, warto zapytać - czy ten niepokój dotyczy czegoś konkretnego z twojego życia?


Odpowiedz
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 294

@Anusia67 No dotyczy. Ale właśnie nie wiem czy to przewodnik mi pokazuje ten temat, czy ja sama go przynoszę do pisania. Jak to w ogóle rozróżnić?


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Jagusia To jest pytanie które nie ma jednej odpowiedzi i myślę że każdy kto tu jest szczerze przyzna, że też się z tym boryka. U mnie kryterium jest kierunek - jeśli piszę i temat idzie tam gdzie chcę, to raczej ja. Jeśli piszę i nagle skręca w coś czego nie zamierzałam poruszać, to zaczynam się przyglądać. Ale to nie jest pewnik.


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, mam wrażenie że ta rozmowa cały czas zakłada że przewodnik to coś zewnętrznego. A co jeśli to co nazywamy przewodnikiem jest po prostu głębszą częścią nas samych? Pytam poważnie, nie żeby podważać - bo z punktu widzenia efektu może to nie robić różnicy, ale z punktu widzenia tego jak do tego podchodzimy - robi.


Odpowiedz
9 Odpowiedzi
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Mistyk W dawnych koncepcjach to rozróżnienie nie było takie ostre jak teraz. Duch opiekuńczy bywał jednocześnie przodkiem, siłą zewnętrzną i czymś w człowieku - te trzy warstwy nie wykluczały się. Problem zaczął się kiedy zaczęliśmy myśleć w kategoriach albo-albo. Pytanie które Ty stawiasz jest dobre, ale może prowadzić do ślepego zaułka jeśli wymagamy od siebie odpowiedzi zanim zaczniemy praktykować.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Mokosza To ma sens. Ale to trochę oznacza że można praktykować nie wiedząc co się tak naprawdę robi?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Mistyk Zawsze tak jest. Każdy kto mówi że wie dokładnie co robi w tej przestrzeni, trochę kłamie - sobie albo innym. Praktyka poprzedza zrozumienie, nie odwrotnie. Tarot nauczył mnie tego bardzo konkretnie - przez pierwsze lata robiłem coś co działało, ale nie umiałem tego opisać. Rozumienie przyszło znacznie później i nadal jest niepełne.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Donat Dziękuję za to, bo to zdejmuje ze mnie jakiś ciężar. Miałem poczucie że muszę rozumieć zanim zacznę, a przez to w ogóle nie zaczynałem. Mam pytanie do Ciebie - czy w tarocie był jakiś konkretny moment kiedy poczułeś że rozmawiasz z czymś więcej niż z kartami?


Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Bard Był. Ale nie opiszę go tutaj precyzyjnie, bo to jest jeden z tych momentów które tracą coś kiedy się je werbalizuje. Powiem tyle - nie był spektakularny. Nie było żadnego błysku ani głosu. Była informacja której nie mogłem mieć, a miałem. I to wystarczyło.


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 323

@Donat To co Donat opisuje - informacja której nie mógł mieć - to jest chyba właśnie to co Akacja mówiła wcześniej o zaskoczeniu jako kryterium. Czy to jest zawsze tak, że przewodnik komunikuje się przez wiedzę którą logicznie nie powinniśmy mieć, czy też przez coś innego?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Kryska Nie zawsze przez wiedzę, często przez ciało. To jest niedoceniony kanał. Nagłe ciepło w klatce piersiowej, uczucie że ktoś stoi blisko, zmiana rytmu oddechu bez powodu. W pracy z czakrami sercową i gardłową bardzo wyraźnie widać że ciało reaguje wcześniej niż umysł zdąży skonstruować interpretację. Pytanie do Ciebie - czy zauważasz u siebie jakieś reakcje fizyczne podczas tych momentów o których czytasz?


Odpowiedz
(@kryska)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 323

@Nyja Teraz jak pytasz, to tak - jest taki moment kiedy czytam coś co 'pasuje' i czuję coś w gardle. Myślałam że to zwykłe wzruszenie. Mówisz że to może być sygnał?


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Kryska Gardło to akurat bardzo konkretne miejsce w kontekście komunikacji - czakra gardłowa odpowiada za odbiór i przekaz. Nie mówię że każde wzruszenie to sygnał, ale zapisałabym kiedy i przy czym to się pojawia. Wzorzec pokaże się sam jeśli będziesz zbierać dane przez jakiś czas.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

A jeśli ktoś nie czuje nic w ciele podczas takich momentów? Mnie zawsze trochę denerwuje kiedy rozmowy o przewodnikach zakładają że każdy odczuwa to samo fizycznie. Ja nie czuję ciepła ani mrowienia, mam wrażenie że jestem jakoś 'zablokowana' i nie wiem czy to kwestia praktyki czy może po prostu nie każdy tak odbiera.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Tola.2 Nie każdy odbiera przez ciało i to naprawdę nie jest kwestia blokady. W numerologii patrzy się na to pod kątem dominant w dacie urodzenia - niektóre układy wskazują na odbiór bardziej mentalny, przez obrazy albo przez liczby i synchroniczności, nie przez fizyczne odczucia. Jakie masz urodziny, jeśli możesz powiedzieć?


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 325

@Ilonka65 Czyli mówisz że to może być kwestia tego jak ktoś jest 'zbudowany' a nie blokady? To trochę zmienia perspektywę. Bo ja zawsze zakładałam że skoro inni czują a ja nie, to coś jest ze mną nie tak. A te synchroniczności o których mówisz - co to znaczy w praktyce? Że widzisz jakąś liczbę i to jest sygnał od przewodnika?


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Tola.2 Nie tyle widzisz liczbę i tyle - to za proste. Chodzi o to że pewna liczba lub sekwencja zaczyna pojawiać się w konkretnym kontekście, przy konkretnych myślach albo decyzjach. Na przykład za każdym razem gdy myślisz o zmianie pracy widzisz 11:11. To nie jest dowód na nic, ale jest informacja że coś w tym miejscu jest aktywne. Pytanie do ciebie - czy masz jakieś liczby które powtarzają ci się regularnie?


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wchodzę w to bo mnie to dotyczy - ja właśnie przez synchroniczności zacząłem brać to poważnie. Ale mam wątpliwość: jak odróżnić synchroniczność od tego że po prostu zaczynasz zwracać uwagę na coś co zawsze było? To się chyba nazywa efekt skupienia uwagi. Jak wy z tym?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Mistyk To jest uczciwe pytanie i nie ma na nie czystej odpowiedzi. Efekt skupienia uwagi jest realny. Ale jest jedna rzecz którą zauważyłem po latach - synchroniczności które są 'czymś więcej' zazwyczaj przychodzą zanim zaczniesz szukać, nie po. To znaczy zaskakują cię zanim w ogóle masz temat w głowie. Czy twoje pierwsze synchroniczności były takie?


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Donat No właśnie - pierwsze tak. Potem zacząłem szukać i nie wiem już co jest czym. Może sam sobie psuję?


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Mistyk To co Mistyk opisuje to chyba jeden z najczęstszych problemów w tej pracy - im bardziej się starasz, tym mniej wyraźne sygnały. Ja to widziałam przy runach bardzo konkretnie. Jak robiłam rozkład z dużym ładunkiem emocjonalnym w pytaniu, to interpretacja była mętna. Jak pytałam o coś wobec czego byłam spokojniejsza - wszystko było czytelniejsze. Zastanawiam się czy z przewodnikiem nie działa to tak samo.


Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Freja_R Tak działa. I to jest jedna z tych rzeczy których się nie da skrócić. Musisz najpierw trochę popracować z własnym poziomem pobudzenia żeby w ogóle wiedzieć kiedy jesteś 'czysta' a kiedy nie. Ja przez długi czas myślałam że moje najsilniejsze stany to te kiedy coś czuję intensywnie. Okazało się że te ważniejsze informacje przychodziły w zupełnej ciszy emocjonalnej.


Odpowiedz
Wpisy: 240
(@milenka04)
Połączone: 1 tydzień temu

To mnie zatrzymuje. Cisza emocjonalna - jak to wygląda u ciebie w praktyce? Bo ja jak próbuję się wyciszyć to zaczyna mi po głowie chodzić lista zakupów albo jakaś rozmowa sprzed tygodnia. Nie umiem tego wyłączyć.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Milenka04 To znaczy że robisz to dobrze. Serio. Cisza emocjonalna to nie jest pustka - to jest stan w którym myśli mogą sobie płynąć, ale ty nie biegniesz za nimi. Lista zakupów pojawia się i odpływa. Nie walczysz z nią, nie rozwijasz, nie oceniasz. Kiedy zauważysz że za nią pobiegłaś - po prostu wracasz. To ćwiczenie, nie stan który masz osiągać od razu.


Odpowiedz
Wpisy: 294
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

A mnie interesuje coś innego - wy wszyscy mówicie o ciszy i spokoju jako warunku do kontaktu. Ale co z tymi momentami które są spontaniczne? Ja miałam kilka sytuacji kiedy coś poczułam mocno właśnie w środku chaosu, nie podczas żadnej praktyki. Czy to mniej wiarygodne?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Jagusia Nie mniej wiarygodne - inaczej. Spontaniczne kontakty w chaosie często są reakcją na potrzebę, nie na zaproszenie. Przewodnik może zareagować kiedy jesteś w trudnym miejscu, bo to jest moment kiedy jesteś naprawdę otwarta, bez filtrów intelektualnych. To nie jest gorszy kontakt, ale trudniejszy do zweryfikowania potem w spokoju. Co konkretnie wtedy czułaś?


Odpowiedz
(@jagusia)
Połączone: 2 tygodnie temu

Wpisy: 294

@Nyja Poczułam że ktoś mi powiedział żebym nie szła w jednym kierunku. Nie słowami - bardziej takie nagłe 'nie, tędy nie'. Zatrzymałam się i faktycznie potem okazało się że dobrze zrobiłam. Ale nie wiem czy to było przewodnik, mój instynkt, czy po prostu szczęście.


Odpowiedz
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Jagusia I wiesz co, może nigdy nie będziesz tego wiedzieć na pewno. To jest jedna z rzeczy które trzeba zaakceptować w tej pracy. Ja przez lata próbowałam rozstrzygnąć każde takie doświadczenie - i to samo rozstrzyganie zaczęło mi blokować kolejne. W pewnym momencie przestałam pytać skąd to przyszło, zaczęłam pytać co z tym zrobić.


Odpowiedz
Wpisy: 212
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Słucham tej rozmowy od początku i bardzo mi pomaga, ale mam pytanie które wraca - jeśli nie wiemy czy to przewodnik, instynkt czy przypadek, to po co w ogóle myśleć o tym jako o przewodniku? Co ta etykieta zmienia? Pytam szczerze, nie złośliwie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Bard To jest bardzo sensowne pytanie. Myślę że etykieta zmienia relację. Jeśli traktujesz to jako instynkt, to pozostaje coś w tobie i ty zarządzasz. Jeśli traktujesz to jako kogoś, to wchodzisz w dialog, a dialog wymaga innej postawy - bardziej słuchania niż decydowania. Czy to przekłada się na efekty? Nie wiem czy obiektywnie. Ale zmienia jak praktykujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 466
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Dorzucę coś z innej strony bo ta rozmowa zrobiła się bardzo filozoficzna. Zanim zaczniemy rozstrzygać co to jest, może warto zapytać co poszczególne osoby tak naprawdę chcą od tego kontaktu. Bo widzę tu dwa różne typy pytań - jedni szukają potwierdzenia że są na dobrej drodze, inni szukają konkretnych informacji lub pomocy. I te dwa cele wymagają całkiem innych podejść do komunikacji z przewodnikiem.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Heniek59 Masz rację że to różne potrzeby, ale ja nie jestem pewna że wymagają aż tak różnych podejść. U mnie zaczęło się od szukania potwierdzenia, a skończyło na tym że dostaję konkretne rzeczy których nie szukałam. Jakby przewodnik miał swój plan co do tego co jest ważne, niezależnie od tego czego ja chcę.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Kamilka51 Ale to brzmi trochę niepokojąco? Że przewodnik decyduje co dostaniesz zamiast odpowiadać na to czego szukasz? Czy nie powinno być tak że to ty ustalasz zasady kontaktu?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Young Rozumiem czemu tak to odebrałeś, ale to nie jest tak że on przejmuje kontrolę. Bardziej jak rozmowa z kimś doświadczonym - czasem zamiast odpowiedzi na twoje pytanie dostajesz pytanie które sprawia że twoje staje się nieaktualne. Nie straciłam poczucia że to moja praktyka i moje życie.


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 325

@Heniek59 Wracam do tego co Heniek powiedział o dwóch typach szukania. Ja chyba jestem tym pierwszym - szukam potwierdzenia że idę dobrze. I nagle zdam sobie sprawę że może właśnie dlatego nie czuję nic wyraźnego - bo może nie ma co potwierdzać, jeszcze. Czy ktoś miał taki moment kiedy przewodnik zamiast odpowiedzi dał ci poczucie że pytanie jest za wcześnie?


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Serio pytam - czy ktoś przechodził przez ten etap gdzie naprawdę nie czujesz nic i nie wiesz czy to znaczy że jeszcze nie czas, czy że robisz coś źle? Bo Kamilka napisała że zaczęło się u niej od szukania potwierdzenia i jakoś się rozwinęło, ale nie wiem ile czekała i co robiła w międzyczasie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@anusia67)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 478

@Tola.2 Przechodziłam. I mogę ci powiedzieć że to 'nic' które czujesz może być różne. Raz jest po prostu za wcześnie. Innym razem jest tyle wewnętrznego hałasu że sygnały są, tylko nie do ciebie dochodzą. A jeszcze innym razem - i to najtrudniejsze do przyjęcia - czujesz nic bo blokujesz. Nie z wyboru, po prostu masz jakiś węzeł którego jeszcze nie rozwiązałaś. Skąd wiesz która z tych trzech sytuacji jest twoja?


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 325

@Anusia67 Nie wiem. I to jest właśnie ten problem. Nie mam jak się zorientować. Medytuję, czytam, próbuję się otwierać, ale to wszystko jakby w próżnię. Może to ten węzeł o którym piszesz?


Odpowiedz
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Tola.2 U mnie to trwało dobrze kilka miesięcy. I nie robiłam w tym czasie nic spektakularnego - po prostu żyłam, czasem siadałam w ciszy, zapisywałam sny. Pierwsza rzecz która zadziałała to było właśnie to że przestałam traktować każdą ciszę jako porażkę. Nie wiem czy to pomaga, ale naprawdę - nacisk na efekty może blokować bardziej niż cokolwiek innego.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Kamilka51 To co Kamilka mówi o zapisywaniu snów - czy wy naprawdę uważacie że sny są kanałem kontaktu z przewodnikiem? Pytam bo ja mam sny które są bardzo intensywne, ale kompletnie chaotyczne. Nie wiem jak odróżnić normalny sen od czegoś znaczącego.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Bard Sny mogą być kanałem, ale to nie jest tak że każdy intensywny sen coś znaczy. To co warto obserwować to pewne wzorce - czy w snach pojawia się jakaś postać, która jest spójna przez różne noce? Niekoniecznie ta sama twarz, ale może to samo poczucie obecności, ten sam głos, podobna energia. Intensywność sama w sobie nic nie mówi. Chaotyczne sny to często po prostu praca umysłu, nie wiadomość od nikogo.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Nyja Dziękuję, to bardzo mi rozjaśniło. Bo właśnie - mam wrażenie pewnej powtarzającej się obecności, ale za każdym razem wygląda inaczej. Mówiłaś o tym samym poczuciu energii - jak ją opisać żeby się upewnić że to to samo?


Odpowiedz
Wpisy: 351
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Ja też mam pytanie o sny. Ale inne. Czy zdarza się że przewodnik komunikuje się przez sny komuś innemu? Znaczy - śni ci się ktoś bliski i rano ta osoba mówi że też miała sen w którym byłeś ty? Mnie to spotkało kilka razy i nie wiem co o tym myśleć.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Mistyk W tradycjach słowiańskich ten typ doświadczenia był traktowany bardzo poważnie - duchy opiekuńcze, przodkowie, mogli wchodzić do snów kilku osób jednocześnie kiedy był jakiś ważny przekaz dla rodziny czy grupy. To się nazywało różnie w różnych regionach, ale idea wspólnego snu jako wiadomości była obecna. Nie mówię że twoje doświadczenie jest na pewno tym, ale wzorzec nie jest nowy.


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Mokosza Interesujące. Ale w naszym przypadku to nie była rodzina, tylko dwóch znajomych. Czy to coś zmienia?


Odpowiedz
(@mistyk)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 351

@Mokosza Ja chcę wrócić do czegoś co zostało powiedziane wcześniej o snach wspólnych. Bo Mokosza mówiła o tradycji słowiańskiej i przekazach dla grupy. Czy to znaczy że jeśli dwoje niespokrewnionych ludzi ma powiązane sny, to może być jakiś wspólny przewodnik? Czy raczej to są dwa oddzielne przewodniki które ze sobą współpracują?


Odpowiedz
(@mokosza)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 563

@Mistyk Nie sądzę żeby to była kwestia którą można rozstrzygnąć przez sam fakt pokrewieństwa lub jego braku. W starszych zapisach dotyczących tego rodzaju doświadczeń węzłem łączącym nie była krew, tylko wspólna sprawa, wspólne miejsce albo podobny etap w życiu. Jeśli dwoje ludzi jest powiązanych czymś ważnym, to niekoniecznie musi znaczyć że mają tego samego opiekuna - raczej że opiekunowie widzą to samo zadanie.


Odpowiedz
Wpisy: 455
Rozpoczynający temat
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wracam do pytania Barda o rozpoznawanie energii - to jest coś nad czym naprawdę pracowałam i mogę powiedzieć że nie ma jednego sposobu. U mnie to jest fizyczne wrażenie w okolicy mostka, takie lekkie ściśnięcie, ale nie nieprzyjemne. Ktoś inny może czuć ciepło albo coś przy głowie. Pytanie do tych którzy mają już jakieś doświadczenie - jak wy to fizycznie lokalizujecie?


Odpowiedz
Wpisy: 418
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

U mnie to jest ręce. Przy runach - jak biorę kamień który 'gra' w danej chwili, to jest coś jakby lekkie mrowienie w palcach, takie jak przy bliskim kontakcie z czymś naładowanym elektrycznie. Zastanawiam się od dawna czy to jest specyfika medium - znaczy runy jako obiekt - czy to jest ogólny sygnał który ja akurat przez ręce odbieram.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Freja_R Tu wchodzi coś ważnego. Czakry rąk są jednymi z najwrażliwszych punktów odbiorczych, szczególnie jeśli ktoś pracuje z przedmiotami. Freja, to co opisujesz w dłoniach ma sens z perspektywy energetycznej. Ale chcę zapytać - czy to mrowienie jest zawsze w obu rękach, czy bardziej w jednej? Bo kierunek ma znaczenie.


Odpowiedz
(@freja_r)
Połączone: 3 tygodnie temu

Wpisy: 418

@Heniek59 Głównie w prawej, ale nie zawsze. Czasem po lewej, i to akurat kiedy mam wrażenie że coś 'wchodzi' zamiast wychodzić. Nie pomyślałam nigdy o tym w kontekście kierunku - możesz rozwinąć?


Odpowiedz
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Freja_R W skrócie - prawa ręka to zazwyczaj wysyłanie, lewa odbieranie. Jeśli w lewej czujesz coś przy 'wchodzeniu' informacji, to jest to spójne. Choć zaznaczam że u niektórych osób jest odwrotnie i nie ma reguły bezwzględnej. To jest punkt startowy do własnej obserwacji, nie dogmat.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Słuchajcie, mam pytanie trochę z boku tej dyskusji o ciele. Rozmawiamy o fizycznych sygnałach, snach, synchronicznościach - ale jak to wygląda kiedy ktoś naprawdę pierwszy raz nawiązuje kontakt świadomie? Nie przez przypadkowe sygnały, ale celowo siada i próbuje. Co wtedy? Czy ktoś ma konkretny protokół który mu zadziałał?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Ilonka65 Słowo 'protokół' mnie tu zatrzymuje. Rozumiem intencję, ale w tej pracy zbyt proceduralne podejście może paradoksalnie zamykać. Widziałem wiele razy jak ludzie wykonywali każdy krok 'poprawnie' i nic nie czuli, a potem coś się wydarzało kiedy myli naczynia. Bardziej bym szukał warunków niż protokołu - co sprawia że jesteś naprawdę spokojna, bez oczekiwań, bezpieczna. To są zmienne.


Odpowiedz
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 486

@Donat Zgadzam się z tym że procedura nie gwarantuje efektu. Ale nadal - jeśli ktoś dopiero zaczyna i nie wie od czego, to jak ma znaleźć te 'warunki' bez żadnego punktu startowego? Nie pytam o gwarancję, pytam o to od czego sensownie zacząć.


Odpowiedz
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 453

@Ilonka65 Ja też chcę wiedzieć to samo co Ilonka. Bo słucham tej rozmowy i rozumiem że nie ma jednej metody, ale mam wrażenie że zbyt szybko odrzucamy konkretne techniki. Czy coś jak automatyczne pisanie albo praca z wahadłem jest kompletnie bez sensu na początku? Mam wrażenie że część z was na to patrzy z góry.


Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Young Nie z góry, raczej z doświadczeniem. Automatyczne pisanie i wahadło to są metody które mają sens, ale wymagają jednej rzeczy której beginning nie ma jeszcze wypracowanej - czyli własnego punktu odniesienia. Jeśli nie wiesz jak wyglądają twoje własne projekcje, to nie odróżnisz ich od sygnału. I to nie jest krytyka, to jest po prostu kolejność. Najpierw własna kalibracja, potem sposób. Czy rozumiesz co mam na myśli?


Odpowiedz
Wpisy: 453
(@young)
Połączone: 2 lata temu

Okej, to rozumiem to co Akacja mówiła o punkcie odniesienia. Ale jak mam go wypracować skoro nie wiem od czego zacząć? To trochę błędne koło - żeby wiedzieć co jest moje, muszę pracować, a żeby pracować, muszę wiedzieć co jest moje.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kamilka51)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 816

@Young To błędne koło jest bardzo realne i praktycznie każdy przez nie przechodzi. Ja wychodziłam z niego przez obserwację rzeczy neutralnych - nie duchów, nie przewodnika, tylko własnych reakcji na zwykłe sytuacje. Co czuję kiedy coś jest prawdą której nie chcę przyjąć, co kiedy coś mnie cieszy, co kiedy kłamię sama przed sobą. Te stany mają swój fizyczny zapis w ciele i to jest twój punkt startowy, zanim w ogóle zaczniesz szukać sygnałów z zewnątrz.


Odpowiedz
 Bard
(@bard)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 212

@Kamilka51 To co opisujesz - obserwacja własnych reakcji na neutralne rzeczy - to brzmi bardziej jak ćwiczenie uważności niż ezoteryka. Czy to właśnie o to chodzi? Że zanim zaczniemy szukać przewodnika, potrzebujemy czegoś w rodzaju kalibracji samego siebie?


Odpowiedz
(@akacja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 455

@Bard Bard dokładnie trafił w sedno. I to jest powód dla którego tak wiele osób tkwi latami w poczuciu że nic się nie dzieje - zaczynają od technik zamiast od siebie. Automatyczne pisanie na przykład jest metodą dla kogoś kto już wie jak jego własna myśl wygląda 'od środka'. Jeśli tego nie wiesz, będziesz interpretować własne skojarzenia jako przekaz z zewnątrz i możesz się bardzo pogubić.


Odpowiedz
Wpisy: 486
(@ilonka65)
Połączone: 3 miesiące temu

To jest ważna uwaga, ale mam pytanie - jak rozróżnić sytuację kiedy ktoś naprawdę się kalibruje od sytuacji kiedy po prostu za długo odwleka próbę kontaktu bo się boi? Bo widzę że to może być też wygodna wymówka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@donat)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 374

@Ilonka65 Trafne. Strach przed kontaktem jest bardzo realny i często maskuje się właśnie jako 'nie jestem jeszcze gotowy'. Pytanie które warto sobie zadać brzmi: kiedy wyobrażam sobie że coś rzeczywiście się wydarza, co wtedy czuję? Ciekawość czy niepokój? To nie jest kwestia gotowości technicznej, tylko tego z czego wychodzimy kiedy podchodzimy do tej pracy.


Odpowiedz
Wpisy: 325
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

A co jeśli ktoś nie ma żadnego powiązania ze snami ani z fizycznymi sygnałami? Słucham tej całej dyskusji i mam wrażenie że u mnie po prostu nic z tych rzeczy nie działa. Żadnego mrowienia, żadnych wzorców w snach, żadnego poczucia obecności. Czy to może znaczyć że po prostu nie mam przewodnika?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@heniek59)
Połączone: 4 miesiące temu

Wpisy: 466

@Tola.2 Brak sygnałów nie musi znaczyć brak przewodnika. Może znaczyć że kanał jest zablokowany - i tutaj pytanie do ciebie: jak wygląda twoja codzienna relacja z własnym ciałem? Nie mówię o medytacji specjalnie, tylko w ogóle - czy zauważasz co czujesz w środku kiedy podejmujesz decyzje, kiedy coś cię mija, kiedy coś cię cieszy?


Odpowiedz
(@tola-2)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 325

@Heniek59 Szczerze? Raczej słabo. Myślę dużo głową, działam według planu, rzadko się zatrzymuję żeby poczuć. Chyba właśnie o tym mówisz.


Odpowiedz
 Nyja
(@nyja)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 630

@Tola.2 To co Tola opisuje jest bardzo częstym wzorcem i ma bezpośrednie przełożenie na pracę z czakrą serca - bo tam właśnie siedzi ta relacja ze sobą jako odbiornikiem. Jeśli całe życie żyjesz z głowy i z logiki, to nie znaczy że nie masz przewodnika, tylko że twój główny kanał odbioru jest zamknięty przez styl życia, nie przez brak zdolności. I tu wracamy do tego co mówiła Kamilka o kalibracji - ale u ciebie Tola, krok zero może być po prostu nauczenie się słuchania własnego ciała w najprostszych sytuacjach, zanim w ogóle podejdziesz do tematu kontaktu.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: