To co Akacja napisała na końcu - o dzienniku i o tym, że pewne rzeczy się potwierdzają dopiero po czasie - chodzi mi po głowie. Ale właśnie to mnie niepokoi trochę: czy nie jest tak, że robiąc dziennik, zaczynamy nieświadomie dobierać fakty pod tezę? Że coś się sprawdziło, bo pamiętamy to co chcemy pamiętać?
Słucham tej rozmowy o dzienniku i mam jedno konkretne pytanie do tych co go prowadzą: czy zapisujecie tylko sny i odczucia, czy też np. pytania które zadajecie przed snem albo przed medytacją? Bo u mnie dopiero kiedy zaczęłam zapisywać pytanie przed i odpowiedź po, zobaczyłam że jest jakaś korelacja - i to mnie zaskoczyło bardziej niż gdybym tylko zbierała 'znaki'.
Kilka tygodni, może miesiąc. Ale nie chodziło o to że odpowiedzi były 'trafne' w sensie dosłownym - raczej że dotyczyły tych samych obszarów co pytania, tylko z innego kąta. Jakby ktoś nie odpowiadał na to co pytasz, tylko na to po co pytasz. Właśnie przez runy to widzę wyraźniej - bo karta czy runa daje obraz, nie zdanie.
A czy to nie zależy też od momentu w jakim pytamy? Zastanawiam się czy tranzyty, np. Merkury w jakimś konkretnym położeniu, mogą ułatwiać albo utrudniać taki kontakt - czy to jest zbyt dosłowne zestawienie?
Ten wątek o rytmie jest dla mnie bliski, bo w numerologii ścieżki życia widać właśnie takie cykle - lata osobiste które sprzyjają odbiorowi i lata które sprzyjają działaniu. Nie twierdzę że to wyjaśnia kontakt z przewodnikiem, ale może opisuje ten sam fenomen innymi słowami. Ciekawi mnie czy ktoś zauważył taką prawidłowość, że doświadczenia duchowe skupiają się w określonych latach.
Przepraszam że znowu wchodzę z czymś osobistym, ale ta rozmowa o rytmach i cyklach dotknęła mnie - jestem teraz w takim momencie przełomowym właśnie i zastanawiam się czy to co czuję to przewodnik, czy po prostu chaos po dużej zmianie w życiu. Jak odróżnić jedno od drugiego kiedy emocje są duże?
Ta kwestia 'nieoczekiwanego' jako kryterium jest dla mnie ważna. Bo jak myślę wstecz o momentach kiedy czułam że to naprawdę przewodnik - to właśnie tak to wyglądało. Przychodziło coś czego nie chciałam usłyszeć albo co mnie zaskoczyło. Freja, czy zapisujesz sobie co cię zaskoczyło przy takim rzucie bez pytania?
Tak, właśnie to zapisuję w pierwszej kolejności - reakcję, nie interpretację. Najpierw 'to mnie zaskoczyło bo myślałam że X a wyszło Y', dopiero potem próbuję to rozwinąć. Bo reakcja jest szczera, a interpretacja już może zacząć się kręcić w stronę tego czego chcę.
Słucham tej rozmowy o zaskoczeniu i mam pytanie które może jest trochę z boku - czy przewodnik może zaskakiwać tylko w medytacji i snach, czy też w zwykłym życiu, w takich codziennych sytuacjach? Chodzi mi o to czy te dwie sfery są oddzielone.
Właśnie to zrobiłam kilka tygodni temu z tematem który wracał - zapytałam wprost w dzienniku. I to co ciekawe, odpowiedź nie dotyczyła samego tematu tylko tego dlaczego go unikam. Jakby pytanie o temat było tylko wejściem, a odpowiedź poszła głębiej. Ilonka, masz takie doświadczenia z kartami?
Przepraszam że wchodzę, ale czytam od dłuższego czasu i mam podstawowe pytanie - jak w ogóle zacząć? Wszyscy tutaj mówią o dziennikach, kartach, runach, przedmiotach. Ale jeśli ktoś nie ma żadnego z tych narzędzi i nie wie od czego wziąć, to czy w ogóle może spróbować skontaktować się z przewodnikiem?
Słuchajcie, mam wrażenie że ta rozmowa cały czas zakłada że przewodnik to coś zewnętrznego. A co jeśli to co nazywamy przewodnikiem jest po prostu głębszą częścią nas samych? Pytam poważnie, nie żeby podważać - bo z punktu widzenia efektu może to nie robić różnicy, ale z punktu widzenia tego jak do tego podchodzimy - robi.
A jeśli ktoś nie czuje nic w ciele podczas takich momentów? Mnie zawsze trochę denerwuje kiedy rozmowy o przewodnikach zakładają że każdy odczuwa to samo fizycznie. Ja nie czuję ciepła ani mrowienia, mam wrażenie że jestem jakoś 'zablokowana' i nie wiem czy to kwestia praktyki czy może po prostu nie każdy tak odbiera.
Wchodzę w to bo mnie to dotyczy - ja właśnie przez synchroniczności zacząłem brać to poważnie. Ale mam wątpliwość: jak odróżnić synchroniczność od tego że po prostu zaczynasz zwracać uwagę na coś co zawsze było? To się chyba nazywa efekt skupienia uwagi. Jak wy z tym?
To mnie zatrzymuje. Cisza emocjonalna - jak to wygląda u ciebie w praktyce? Bo ja jak próbuję się wyciszyć to zaczyna mi po głowie chodzić lista zakupów albo jakaś rozmowa sprzed tygodnia. Nie umiem tego wyłączyć.
A mnie interesuje coś innego - wy wszyscy mówicie o ciszy i spokoju jako warunku do kontaktu. Ale co z tymi momentami które są spontaniczne? Ja miałam kilka sytuacji kiedy coś poczułam mocno właśnie w środku chaosu, nie podczas żadnej praktyki. Czy to mniej wiarygodne?
Słucham tej rozmowy od początku i bardzo mi pomaga, ale mam pytanie które wraca - jeśli nie wiemy czy to przewodnik, instynkt czy przypadek, to po co w ogóle myśleć o tym jako o przewodniku? Co ta etykieta zmienia? Pytam szczerze, nie złośliwie.
Dorzucę coś z innej strony bo ta rozmowa zrobiła się bardzo filozoficzna. Zanim zaczniemy rozstrzygać co to jest, może warto zapytać co poszczególne osoby tak naprawdę chcą od tego kontaktu. Bo widzę tu dwa różne typy pytań - jedni szukają potwierdzenia że są na dobrej drodze, inni szukają konkretnych informacji lub pomocy. I te dwa cele wymagają całkiem innych podejść do komunikacji z przewodnikiem.
Serio pytam - czy ktoś przechodził przez ten etap gdzie naprawdę nie czujesz nic i nie wiesz czy to znaczy że jeszcze nie czas, czy że robisz coś źle? Bo Kamilka napisała że zaczęło się u niej od szukania potwierdzenia i jakoś się rozwinęło, ale nie wiem ile czekała i co robiła w międzyczasie.
Ja też mam pytanie o sny. Ale inne. Czy zdarza się że przewodnik komunikuje się przez sny komuś innemu? Znaczy - śni ci się ktoś bliski i rano ta osoba mówi że też miała sen w którym byłeś ty? Mnie to spotkało kilka razy i nie wiem co o tym myśleć.
Wracam do pytania Barda o rozpoznawanie energii - to jest coś nad czym naprawdę pracowałam i mogę powiedzieć że nie ma jednego sposobu. U mnie to jest fizyczne wrażenie w okolicy mostka, takie lekkie ściśnięcie, ale nie nieprzyjemne. Ktoś inny może czuć ciepło albo coś przy głowie. Pytanie do tych którzy mają już jakieś doświadczenie - jak wy to fizycznie lokalizujecie?
U mnie to jest ręce. Przy runach - jak biorę kamień który 'gra' w danej chwili, to jest coś jakby lekkie mrowienie w palcach, takie jak przy bliskim kontakcie z czymś naładowanym elektrycznie. Zastanawiam się od dawna czy to jest specyfika medium - znaczy runy jako obiekt - czy to jest ogólny sygnał który ja akurat przez ręce odbieram.
Słuchajcie, mam pytanie trochę z boku tej dyskusji o ciele. Rozmawiamy o fizycznych sygnałach, snach, synchronicznościach - ale jak to wygląda kiedy ktoś naprawdę pierwszy raz nawiązuje kontakt świadomie? Nie przez przypadkowe sygnały, ale celowo siada i próbuje. Co wtedy? Czy ktoś ma konkretny protokół który mu zadziałał?
Okej, to rozumiem to co Akacja mówiła o punkcie odniesienia. Ale jak mam go wypracować skoro nie wiem od czego zacząć? To trochę błędne koło - żeby wiedzieć co jest moje, muszę pracować, a żeby pracować, muszę wiedzieć co jest moje.
To jest ważna uwaga, ale mam pytanie - jak rozróżnić sytuację kiedy ktoś naprawdę się kalibruje od sytuacji kiedy po prostu za długo odwleka próbę kontaktu bo się boi? Bo widzę że to może być też wygodna wymówka.
A co jeśli ktoś nie ma żadnego powiązania ze snami ani z fizycznymi sygnałami? Słucham tej całej dyskusji i mam wrażenie że u mnie po prostu nic z tych rzeczy nie działa. Żadnego mrowienia, żadnych wzorców w snach, żadnego poczucia obecności. Czy to może znaczyć że po prostu nie mam przewodnika?
