stare kamienice mają zwykle grubą historię. i dwadzieścia lat to dość czasu żeby coś 'wsiąkło' w klucze, zwłaszcza że mama trzymała je pewnie przy wejściu albo w kuchni, tam gdzie się dużo dzieje w domu. to tylko hipoteza ale w moich notatkach mam kilka podobnych przypadków gdzie przedmiot z długim stażem w jednym miejscu zaczynał 'zachowywać się dziwnie' po przeniesieniu. Anyzek, czy wiesz w ogóle jak stara jest ta kamienica, z jakiego okresu?
haczyk przy drzwiach wejściowych to bardzo konkretne miejsce energetycznie. próg domu, wejście, strefa między środkiem a zewnątrz. w wielu tradycjach to właśnie okolice progu są najbardziej 'aktywne' jeśli chodzi o przepływ różnych rzeczy. klucze przez dwadzieścia lat na tym miejscu, potem u ciebie na parapecie z kwiatkiem też od mamy… to jest jakiś ciąg który trudno zbagatelizować
a propos pełni, bo trochę od tego odeszlismy - czy ktoś ma jakieś konkretne dane jak to wyglada u Anyzek z tymi datami? bo jak pełnia faktycznie się pokrywa regularnie z znikaniem to to jest już hard fakt niezalezny od interpretacji, i dopiero potem mozna sie spierać co to znaczy. Anyzek sprawdzałas daty?
tydzień po pełni to wciąż może być w zasięgu tego samego cyklu - szczyt jest w pełni ale 'ogon' może ciągnąć się kilka dni. to zależy też od tego o czym dokładnie mówimy, bo nie wszystkie tradycje traktują moment pełni jako jeden wieczór. Anyzek, zacznij zapisywać od teraz, dokładne daty i ewentualnie jak się czułaś, bo to może być ważne przy kolejnym razie
