Czyli to jedno przy drugim leżało i jedno przez drugie zauważone? To jest dziwny zbieg okoliczności. A zdjęcie leżało twarzą do góry czy odwrócone? Nie wiem czy to ma znaczenie, ale pytam bo mnie to zastanawia.
Cisowa trafia w coś ważnego moim zdaniem. Pozycja przedmiotu i to jak leży może miec znaczenie. Ale chcę się upewnić - Grazynka, to zamazanie na zdjęciu, to jest takie jak gdyby zdjęcie się fizycznie niszczyło, blaknął papier, czy raczej wygląda jakby ta twarz była od początku bez wyraznych rysów?
To jest fotografia wywołana, papierowa, czy zdjęcie drukowane na drukarce? Bo te dwie rzeczy starzeją się zupełnie inaczej i mogłoby to wiele wyjaśnić. Emulsja na starej fotografii może się lokalnie niszczyć na tysiąc sposobów, niekoniecznie tajemniczych.
Rozumiem sceptycyzm Jasia, ale Grazynka mówiła wcześniej że to zdjęcie leżało w szufladzie, nie w albumie gdzie ktoś by je regularnie przeglądał i dotykał. Ile razy można dotknąć zdjęcia zamkniętego w szufladzie?
To jest naprawdę interesujący detal. Dwie osoby na zdjęciu, jedna zamazana, jedna nie. Jeśli to miałoby być jakieś zjawisko, to jakby coś zaznaczyło tę konkretną osobę. Rasphul, czy spotykałeś się z tym że zdjęcia reagują wybiórczo na konkretne osoby?
Czytałam ten wątek od jakiegoś czasu i wahałam się czy pisać, bo nie znam się na duchach. Ale ta historia z broszkę i zdjęciem w jednej szufladzie i pytanie Rasphula o kontakt z kuzynką - to mi przypomina coś co słyszałam, że takie znaki pojawiają się gdy jakaś relacja potrzebuje uwagi albo wyjaśnienia. Może to nie duch, ale jakiś sygnał? Choć pewnie się mylę.
Rasphul pytał o kontakt z kuzynką - odpowiem bo to ważne. Nie rozmawiamy od jakichś trzech lat. Nie było kłótni, po prostu się urwało, każda poszła w swoją stronę. Ale właśnie teraz jak na to patrzę, to dziwne że akurat jej twarz, a nie moja.
Trzy lata bez kontaktu to istotna informacja. Nie chcę od razu interpretować, ale zapytam wprost - czy masz jakiś powód żeby myśleć że z nią jest coś nie tak? Cokolwiek, nawet jeśli to brzmi banalnie.
To samo chciałam zapytać ale nie odważyłam się. Właśnie o to mi chodziło w poprzednim poście - że takie znaki pojawiają się gdy dzieje się coś ważnego z osobą, której to dotyczy. Grazynka, czy macie jakichś wspólnych znajomych przez których mogłabyś się dowiedzieć jak ona teraz?
Poczekajcie, bo chyba za szybko idziemy w jedną stronę. To że twarz zamazana i że nie ma kontaktu to jeszcze nie znaczy że coś złego się stało. Czy nie może to być po prostu przypadek czasowy? A może Grazynka, ty masz jakieś inne przeczucia w związku z tą kuzynką, nie tylko to zdjęcie?
Ale właśnie te dwie rzeczy razem są chyba ważniejsze niż każda osobno, nie? Grazynka, a ta broszka - czy należała do kogoś z rodziny? Bo jeśli tak, to mamy w jednej szufladzie dwa przedmioty z historią.
Nie wiem skąd ta broszka. I to jest właśnie problem. Nie rozpoznaję jej, nie pamiętam żebym ją kupowała ani żebym dostała. Pokazałam mamie - ona też nie wie. Stara, srebrna, w kształcie liścia. Nikt z nas jej nie zna.
Nieznana broszka, nieznane pochodzenie, i leży przy rodzinnych pamiątkach. To brzmi jak klasyczny apport, tak jak Zenek wcześniej pisał. Ale mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy przy apportach zawsze chodzi o kontakt z duchem konkretnej osoby, czy może to działać inaczej?
Też chcę wiedzieć co Grazynka czuje przy dotykaniu tej broszki. Bo jedna rzecz to skąd się wzięła, a druga to czy ona jakoś na ciebie działa. Ja bym się bała w ogóle jej tknąć szczerze mówiąc.
Dotykałam ją już kilka razy, bo oglądałam ze wszystkich stron. Nic szczególnego nie czuję - ani zimna ani ciepła bardziej niż normalnie. Może lekki dyskomfort ale to może być dlatego że się po prostu boję trochę. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy.
Ten 'lekki dyskomfort' to nie jest nic do zbagatelizowania. Często to pierwsze odczucie jest najwazniejsze zanim zaczynamy je racjonalizować. Aldona, ty mówiłaś o tym pierwszym wrażeniu przy kontakcie z przedmiotem - jak odróżnić strach od rzeczywistego sygnału?
Chyba tak samo. Albo nawet trochę silniej teraz jak tyle o tym myślę. Ale naprawdę nie wiem czy to nie jest efekt rozmyślania o tym za dużo.
Mam w notatkach że przy przedmiotach o niejasnym pochodzeniu jedną z pierwszych rzeczy do zrobienia jest sprawdzenie czy da się w ogóle ustalić ich wiek i typ. Srebro grawerowane? Jakaś próba wybita? Bo stara sreba biżuteria mogła przejść przez wiele rąk i każde z nich coś zostawia.
Wiek i pochodzenie mogą wskazywać na to z jakiego okresu pochodzi ewentualna energia. To trochę jak z numerologią daty - kontekst historyczny ma znaczenie. Nie mówię że to wyjaśni skąd się wzięła, ale może wskazać kto mógłby ją nieść ze sobą, że tak powiem.
Słuchajcie, wróćmy do jednej rzeczy której nikt nie sprawdził. Grazynka, czy naprawdę przeszukałaś wszystkie zakamarki - torebki, kieszenie starych płaszczy, dna szuflad z ubraniami? Bo biżuteria ma to do siebie że potrafi wędrować po domu latami zanim ją znajdziesz w miejscu gdzie jej nie pamiętasz. To nie musi być żaden apport.
Mama, ja, czasem siostra która mieszka w innym mieście ale ostatnio jej nie było. Klucze mają tylko dwie osoby. Nikt obcy nie wchodzi bez naszej wiedzy. I właśnie dlatego to jest takie dziwne, bo nie ma logicznego wytłumaczenia skąd to się wzięło.
a ta szuflada - czy jest zamykana na klucz, czy otwarta? Bo zastanawiam się czy to ważne miejsce, czy po prostu przypadkowe. Duchy - jak się o tym mówi w takim kontekście - podobno wybierają miejsca nieprzypadkowo.
Ale zaraz, czyi to w ogóle mozliwe zeby siostra zostawila to wczesniej, a wy po prostu tego nie zauwazylyscie? Moze lezalo tam od dawna i dopiero teraz to znalazlyscie?
Ta szuflada jest otwierana regularnie, bo trzymam tam różne dokumenty i tę teczkę ze zdjęciami. Zauważyłabym wcześniej coś obcego. Poza tym siostra nie ma tej broszki, bo pytałam ją przez telefon - ona też jej nie zna.
a te zdjęcia w teczce - czy sprawdziłaś wszystkie, czy tylko to jedno z kuzynką ma ten problem z zacieraniem? Bo jeśli tylko jedno, to wskazuje na konkretny obiekt albo osobę, a jeśli kilka - może to bardziej środowiskowe.
Ja cały czas myślę o tym kształcie liścia. To nie jest przypadkowy wzór, prawda? Liść w różnych tradycjach coś oznacza - przejście, zmianę, koniec czegoś. Czy to może być wskazówka o co chodzi całej tej sprawie?
Leżała bezpośrednio na teczce ze zdjęciami. Na samym wierzchu. Jakby ktoś ją tam celowo położył żeby nie można było przeoczyć.
