Forum

Asystent AI
Przedmioty z innego...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Przedmioty z innego wymiaru - co się dzieje z rzeczami, które znikają na zawsze?


Wpisy: 879
Rozpoczynający temat
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Mam w domu jedną szufladę w kuchni, do której trafiają różne drobiazgi - spinacze, gumki, drobne monety. Ale przez ostatnie kilka miesięcy znika mi stamtąd kilka konkretnych rzeczy i nigdy nie wracają. Nie chodzi o to, że zapomniałam gdzie położyłam - te przedmioty po prostu przestały istnieć w moim domu. Szukałam wszędzie. Zastanawia mnie, czy to w ogóle ma sens, żeby mówić, że coś "znika na zawsze", czy może jednak gdzieś jest i po prostu trafiliśmy na ślepy zaułek w szukaniu. Ostatnio przeczytałam coś o przedmiotach przesuwanych przez energie miejsc i to mnie skłoniło do napisania tutaj. Czy ktoś miał podobne doświadczenia - nie jednorazowe zgubienie, ale naprawdę systematyczne znikanie rzeczy z jednego konkretnego miejsca?


Odpowiedz
102 odpowiedzi
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz z tą szufladą - jedno konkretne miejsce, z którego zawsze coś ubywa - to jest akurat bardzo charakterystyczne. Zastanawiam się, czy te przedmioty, które znikają, mają ze sobą coś wspólnego. Materiał, wielkość, może coś metalowego? Bo w kilku opisach, które czytałem, powtarza się motyw, że nie znikają rzeczy losowe, tylko jakby coś je "selekcjonuje".


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Ja mam dokładnie tak samo i to mnie trochę uspokaja, że nie jestem jedyna. U mnie znika biżuteria, głównie kolczyki - ale zawsze jeden z pary, nigdy oba naraz. To trwa już chyba z rok. Rodzina mówi, że po prostu gubię, ale to niemożliwe, żeby przez rok gubić wyłącznie jeden element z pary i nigdy całości.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Karia.0 Ten motyw z jednym kolczykiem to naprawdę często się pojawia w takich opowieściach. Pytanie jest takie - czy gubisz tylko kolczyki, czy zdarzały się też inne przedmioty z jednej pary albo zestawu? Mam na myśli np. skarpetki, rękawiczki, cokolwiek co z natury chodzi parami. Bo jeśli tylko biżuteria, to to jest inna historia niż gdyby to był pattern na "połówki".


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Krysztal No właśnie, jak o tym piszesz, to sobie uświadamiam, że tak - zniknęła mi też jedna rękawiczka i jedna skarpetka, ale na te akurat nie zwróciłam uwagi, bo pomyślałam o praniu. Ale kolczyków nie pierę, więc to inna sprawa. Chcesz powiedzieć, że coś celowo bierze tylko połówki?


Odpowiedz
Wpisy: 1919
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Słuchajcie, zanim pójdziemy w kierunek zbierania połówek przez duchy czy energie - czy ktoś z was próbował oznaczyć to miejsce albo te przedmioty i sprawdzić, czy znikanie jest powtarzalne w określonych warunkach? Mówię serio, bo sama obserwacja tego procesu daje więcej niż spekulacje. Klaudia, ta twoja szuflada - czy znikanie nasila się w konkretnych porach roku, po konkretnych wydarzeniach w domu?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Barni Szczerze? Nie prowadziłam żadnych notatek. Dopiero jak zliczyłam straty, zorientowałam się, że to nieprzypadkowe. Ale jak pytasz o pory roku - mam wrażenie, że gorzej jest jesienią i zimą, chociaż nie jestem pewna czy to nie jest tak, że po prostu wtedy więcej czasu spędzam w domu i więcej rzeczy mam pod ręką. Trudno mi to oddzielić.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym nie skupiała się tak bardzo na tym, co znika, tylko na tym, jak się czujesz stojąc przy tej szufladzie. Bo jeśli mówisz o miejscach, które wywołują dyskomfort - to jest klucz. U mnie w jednym kącie sypialni od zawsze jest jakieś dziwne napięcie. Nic stamtąd co prawda nie znika, ale nigdy nie chcę tam stać za długo. Jakbyś zapytała, czy mam "złe miejsce" w domu - właśnie tam.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Zorka To ciekawe, bo właśnie nad tą szufladą jest taki fragment ściany, przy którym zawsze się nieco spieszę. Nie umiałam tego nazwać, ale jak piszesz o napięciu, to dokładnie tak to odczuwam. Czy robiłaś cokolwiek z tym kątem, próbowałaś to jakoś zneutralizować?


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Próbowałam raz postawić tam turmalin i przez jakiś czas było spokojniej, ale po kilku tygodniach to uczucie wróciło. Nie wiem, czy kamień się "wysycił", czy po prostu efekt był placebo. Nie chcę wyciągać pochopnych wniosków. Ale to połączenie - dyskomfort w miejscu plus znikające z tego miejsca przedmioty - brzmi jak coś więcej niż przypadek.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Zorka Trochę ostrożnie z tym łączeniem dyskomfortu i znikania przedmiotów w jeden schemat, bo to mogą być dwa zupełnie osobne zjawiska, które przypadkowo nakładają się na to samo miejsce. Mam pytanie do obu z was - czy w tym miejscu kiedykolwiek działo się coś poza znikaniem rzeczy i tym uczuciem? Jakieś dźwięki, wahania temperatury, zwierzęta reagujące inaczej niż zazwyczaj?


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Indaphoros Dobre pytanie. Ja bym dodał do tego jeszcze jedno - jak długo jesteście w tych domach/mieszkaniach? Bo jeśli ktoś wprowadził się niedawno, to historia miejsca może mieć znaczenie, a jeśli mieszka tam od lat i to jest nowe zjawisko, to zupełnie inny kontekst.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Indaphoros Kot. Mój kot absolutnie nie chodzi w rejon tej szuflady, a wcześniej to był jego ulubiony miejsce na drzemkę, właśnie na blacie obok. Zmieniło się to mniej więcej w tym samym czasie, kiedy zaczęły znikać rzeczy. Jakoś nie połączyłam tego wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 503
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Przepraszam, że wchodzę z zupełnie inną historią, ale ten temat mnie bardzo wciągnął. U mojej babci przez lata znikał jeden konkretny przedmiot - mała figurka z masy solnej, którą zrobiła jako dziecko. Znikała, po kilku tygodniach wracała na swoje miejsce, jakby nigdy jej nie było. To powtarzało się kilka razy. Babcia twierdziła, że to "dom oddycha". Nie wiem co to znaczy, ale pamiętam to bardzo dokładnie.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@KiraK I wracała zawsze w to samo miejsce? Dokładnie to samo? Bo to jest kluczowe - jeśli tak, to to jest zupełnie inny rodzaj zjawiska niż to, o czym mówią Klaudia i Karia. Tu mamy do czynienia z powrotem, a tam z trwałym zniknięciem. Są to chyba dwa różne mechanizmy, jeśli w ogóle można to tak nazwać.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 503

@Whisper Tak, zawsze wracała na tę samą półkę. Babcia nawet przestała się tym ekscytować z czasem, traktowała to jak normalność. Ja jako dziecko byłam przerażona, ale ona mówiła żebym się nie bała. Ale masz rację, to chyba coś innego niż trwałe znikanie.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@KiraK To co KiraK opisuje z figurką to jest klasyczny przykład tego, co niektórzy badacze zjawisk paranormalnych nazywają "pętlą obiektu" - przedmiot jakby na chwilę wypadał z przestrzeni i wracał. Natomiast trwałe znikanie to inna sprawa i tu rzeczywiście pojawiają się teorie o miejscach, w których granica między przestrzeniami jest cieńsza. Nie mówię, że tak jest - mówię, że takie teorie istnieją i są wewnętrznie spójne. Klaudia, ile mniej więcej rzeczy zniknęło ci przez te kilka miesięcy?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Fraida Policzyłam - siedem. Różne rzeczy: dwa spinacze do papieru (konkretne, srebrne, większe niż standardowe), mała gumka w kształcie serca, klucz do starego zamka (nie mam nawet pojęcia co otwierał), zapalniczka i dwie rzeczy, których nazwy nie pamiętam dokładnie. Pisząc to widzę, że to głównie metal albo rzeczy małe. Ale zapalniczka była plastikowa.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Klaudia05 Wracając do kota - Klaudia, to jest bardzo istotna wskazówka. Zwierzęta reagują na coś, czego my zwykle nie rejestrujemy świadomie. Ale zanim ktokolwiek wyciągnie daleko idące wnioski: czy w domu nie było żadnych zmian strukturalnych, instalacyjnych, cokolwiek? Czasem zmiany w polach elektromagnetycznych, np. po przeróbkach elektrycznych, powodują zarówno zachowanie zwierząt, jak i subiektywne odczucie dyskomfortu u ludzi. Pytam serio, nie żeby umniejszać temu co opisujesz.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Indaphoros Żadnych prac, żadnych zmian. Mieszkam tu od sześciu lat i przez pierwsze trzy lata nic się nie działo. Kot śpiewał przy tej szufladzie, ja nie czułam żadnego dyskomfortu, przedmioty stały na swoim miejscu. Zmiana nastąpiła nagle, bez żadnego wyraźnego powodu, który pamiętam. To właśnie jest dla mnie najbardziej mylące.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Hej, mam pytanie bo jestem trochę zdezorientowana - czy takie znikanie przedmiotów to jest to samo co poltergeist? Słyszałam to słowo, ale zawsze myślałam, że poltergeist to raczej rzeczy rzucane, hałasy i takie tam. A tu mówicie o cicho znikających rzeczach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Golta Poltergeist to szersze pojęcie i obejmuje różne formy aktywności fizycznej - tak, najczęściej kojarzy się z hałasem i latającymi przedmiotami, ale znikanie też się do tego zalicza w niektórych klasyfikacjach. Różnica polega na tym, że klasyczny poltergeist jest zwykle krótkotrwały i związany z konkretną osobą, a nie miejscem. To co opisuje Klaudia brzmi bardziej jak właśnie zjawisko miejsca.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Czyli masz dokładnie ten moment, od kiedy zaczęło się dziać. Czy w tamtym czasie coś się zmieniło - nie w domu, ale w tobie albo w twoim życiu? Pytam, bo niekiedy to nie miejsce się zmienia, tylko coś w człowieku otwiera jakiś kanał. Albo zamyka.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Lubon To jest ciekawy trop, ale ja bym jednak nie porzucał kwestii miejsca tak szybko. Masz sześć lat bez problemów i nagle trzy lata z problemami - to nie brzmi jak "coś się otworzyło w człowieku", to brzmi jak coś zmieniło się w przestrzeni. Klaudia, a sąsiedzi? Coś się działo u kogokolwiek w budynku, nowi lokatorzy, cokolwiek?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Whisper Wprowadzili się nowi sąsiedzi pode mną, ale to było wcześniej i nie wiążę z tym żadnych złych skojarzeń, wydają się normalnymi ludźmi. Jednak coś mi chodzi po głowie od kiedy Lubon o tym napisał - w tym czasie przeszłam dość trudny okres, byłam wtedy mocno przytłoczona. Nie wiem czy to może mieć znaczenie.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Klaudia05 To, co Klaudia opisuje - nagła zmiana po latach spokoju - jest jednym z tych wzorców, które powtarzają się w relacjach. Pytanie, na które nikt nie ma dobrej odpowiedzi, brzmi: czy to miejsce reaguje na stan człowieka, czy może stan człowieka sprawia, że zaczyna się dostrzegać to, co było tam cały czas? To dwie zupełnie różne interpretacje.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Fraida I która według ciebie jest bardziej prawdopodobna? Bo szczerze, jak o tym myślę, to nie wiem czy ja "otworzyłam się" na coś, czy też przez całe życie nie zwracałam uwagi. Sama nie jestem w stanie tego rozróżnić.


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Karia.0 Szczerze? Nie wiem. I każdy, kto powie ci, że wie, albo kłamie, albo jest nadmiernie przekonany do jednej szkoły myślenia. Obie możliwości są równie prawdopodobne na poziomie teorii. Dlatego właśnie obserwacja własnych przypadków - tak jak proponował Barni - jest dla mnie ważniejsza niż spekulacja.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Klaudia05 Wróćmy na chwilę do listy Klaudii. Spinacze, gumka, klucz, zapalniczka. Widzę tam jeden przedmiot, który mnie szczególnie interesuje - klucz do nieznanego zamka. To znaczy, że miałaś przedmiot, który sam w sobie był zagadką, zanim zniknął. Czy pamiętasz, skąd go miałaś? Bo historia przedmiotu może mieć znaczenie.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Indaphoros To jest dobre pytanie i niestety nie mam dobrej odpowiedzi. Wydaje mi się, że był w szufladzie od zawsze, jeszcze przed moją przeprowadzką. Zostawiłam go, bo nie wiedziałam co z nim zrobić i jakoś tam tkwił przez lata. Może to ważne, że to jedyny przedmiot, który miał niejasne pochodzenie?


Odpowiedz
Wpisy: 503
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

O, to mnie zatrzymało. Zostawiłaś w szufladzie przedmiot od poprzednich lokatorów i teraz ta szuflada jest centrum całej tej historii? Czy to mógłby być jakiś rodzaj połączenia - jakby ten klucz przyciągał coś albo "zapraszał"?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@KiraK Serio pytasz czy to był literalnie klucz do czegoś? Bo takie myślenie - klucz jako symbol zaproszenia - brzmi literacko, ale w praktyce chciałbym wiedzieć: czy cokolwiek w zachowaniu przestrzeni zmieniło się po zniknięciu właśnie tego klucza, a nie pozostałych przedmiotów?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Barni Nie zauważyłam różnicy po żadnym konkretnym zniknięciu. Wszystko dzieje się powoli, to nie jest tak, że jeden przedmiot znika i coś się zmienia. To bardziej taki stały, cichy odpływ.


Odpowiedz
Wpisy: 2217
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz jako "stały cichy odpływ" bardzo trafia mi w sedno. U mnie jest podobnie z tym kątem - nic dramatycznego, żadnych hałasów, żadnych zniknięć, tylko to napięcie, które jest stałe. Zastanawiam się, czy to nie jest ten sam rodzaj energii, tylko w innym miejscu przejawia się inaczej.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Zorka Ale energia to bardzo pojemne słowo w tym kontekście. Mam pytanie - czy próbowałaś kiedyś zmapować to napięcie? Czyli sprawdzić, czy ma kształt, czy jest punktowe, czy np. wzdłuż ściany? Bo jeśli mówisz o miejscu wywołującym dyskomfort, to lokalizacja może dużo powiedzieć.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Krysztal Nigdy tego nie robiłam tak metodycznie. Wiem, że to jeden kąt, ale czy to punkt czy linia - nie wiem. Jak niby to mapować?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Zorka Prosta metoda - chodzisz przez pokój powoli, krok po kroku, od ściany do ściany, i notując gdzie i jak się zmienia twoje odczucie. Nie musisz mieć żadnych narzędzi, chodzi o własną percepcję. Brzmi banalnie, ale daje zaskakujące wyniki jeśli robisz to naprawdę uważnie i nie sugerujesz sobie z góry odpowiedzi.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że znowu wchodzę z głupim pytaniem, ale - jak się odróżnia własną sugestię od prawdziwego odczucia? Mnie się wydaje, że jak wiem gdzie ma być to dziwne miejsce, to zawsze tam poczuję coś dziwnego, bo po prostu tak mi umysł działa.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Golta To nie jest głupie pytanie, to jest jedno z fundamentalnych pytań całej tej dziedziny. I odpowiedź jest taka, że nie możesz tego definitywnie odróżnić samodzielnie. Dlatego wartościowe jest np. wprowadzenie kogoś, kto nie wie co ma czuć i gdzie - i sprawdzenie, czy ta osoba zatrzyma się w tym samym miejscu.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Indaphoros Robiłem dokładnie to w swoim mieszkaniu z żoną. Poprosiłem ją, żeby powoli przeszła przez salon i powiedziała, gdzie czuje się inaczej. Zatrzymała się dokładnie tam, gdzie ja od miesięcy odczuwałem dyskomfort. Nie mówiłem jej nic wcześniej. Nie wiem co to udowadnia, ale to nie było dla mnie bez znaczenia.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Lubon To jest ten rodzaj prostego eksperymentu, który nikt nie robi, a powinni. Bez aparatury, bez teorii - po prostu sprawdzasz, czy to powtarzalne. Klaudia, a miałaś kiedyś kogoś w tym mieszkaniu, kto zareagował na tę szufladę albo jej okolice w jakikolwiek sposób?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Whisper Tak, jedna osoba. Znajoma, która w ogóle nie jest w te tematy, zupełnie sceptyczna. Przyszła do mnie, siadłyśmy w kuchni i w pewnym momencie, bez żadnego powodu, sama powiedziała żebyśmy przeniosły się do salonu, bo "jakoś tu dziwnie". Kuchnia sąsiaduje ze ścianą, przy której stoi ta szuflada.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

I co wtedy zrobiłaś? Powiedziałaś jej o szufladzie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Lubon Nie, zmieniłyśmy temat i poszłyśmy do salonu. Dopiero po jej wyjściu zaczęłam o tym myśleć. Wtedy jeszcze nie wiązałam tych rzeczy w jedną całość.


Odpowiedz
Wpisy: 2120
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

To jest właśnie ten rodzaj relacji, który jest najtrudniejszy do zignorowania - spontaniczna, niezasugerowana, od osoby, która nie szuka żadnych anomalii. Krysztal, to pasuje do tej metody z mapowaniem, o której mówiłeś?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Whisper Pasuje i to bardzo. Właśnie o to chodzi - nieuprzedzona osoba, bez wcześniejszej wiedzy, wskazuje dokładnie ten obszar. To jest lepsze niż jakiekolwiek sposób pomiarowe. Klaudia, a ta znajoma - jak opisała to "dziwnie"? Czy to był dyskomfort fizyczny, napięcie, coś innego?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Krysztal Powiedziała, że czuje się jakby ktoś na nią patrzył. To jej słowa. Nie przejmowała się tym szczególnie, po prostu zaproponowała zmianę miejsca.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Klaudia05 Chcę wrócić do listy Klaudii, bo myślę że wciąż zostaje jedno nierozwiązane pytanie. Skoro klucz był od poprzednich lokatorów - czy Klaudia w ogóle próbowała dowiedzieć się czegokolwiek o tych ludziach? Nie mówię o szukaniu dramatycznej historii, ale może sąsiedzi w budynku coś wiedzą?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Indaphoros Rozmawiałam ze starszą panią z naprzeciwka, ale ona tylko powiedziała, że poprzedni lokatorzy wyprowadzili się nagle, po krótkim czasie. Nie znała ich, nie wiedziała dlaczego. To jest wszystko, co mam.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Chwila, bo mnie to uderzył jeden szczegół. Poczucie bycia obserwowanym to jest bardzo konkretny opis, nie ogólne "jakoś dziwnie". To nie brzmi jak przypadkowy dyskomfort.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Karia.0 Dokładnie to samo słyszałam od kilku osób, które wchodziły do mojego kąta. Jedna powiedziała dosłownie "mam wrażenie że tam coś jest". Nie widziała niczego, po prostu to poczuła.


Odpowiedz
Wpisy: 1919
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Zanim pójdziemy dalej - czy ktoś próbował zrobić cokolwiek z takim miejscem? Oczyszczanie, przestawienie mebli, cokolwiek? I czy to coś zmieniło? Bo ciągle mówimy o obserwacji, a ciekawi mnie czy ktoś próbował interweniować.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Barni Znam przynajmniej trzy przypadki przestawiania mebli w takich miejscach. W dwóch nic się nie zmieniło - odczucie było wciąż tam, gdzie było, niezależnie od tego, co stało w kącie. W trzecim podobno zadziałało, ale ta osoba jednocześnie robiła inne rzeczy, więc nie wiadomo co konkretnie pomogło.


Odpowiedz
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 806

@Fraida A co to znaczy "zadziałało"? Przestało się czuć tę obecność? Bo jak mam rozumieć, że coś przestało działać, skoro na początku też nie byłam pewna czy cokolwiek czuję?


Odpowiedz
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1228

@Golta To jest bardzo uczciwe pytanie. "Zadziałało" w tamtym przypadku znaczyło, że ta osoba przestała unikać tego miejsca i przestała mieć koszmary. Czy to efekt oczyszczania, przekonania siebie, czy czegoś innego - tego nie wiemy.


Odpowiedz
Wpisy: 503
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wyprowadzili się nagle, po krótkim czasie, i zostawili klucz do nieznanego zamka. To brzmi jak historia, która ma dalszy ciąg, który po prostu nie jest dostępny. Klaudia, czy w tej szufladzie były jeszcze jakieś przedmioty, które nie były twoje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@KiraK Właśnie to sobie teraz uświadamiam - nie sprawdzałam jej bardzo dokładnie przy wprowadzeniu. Był ten klucz, jakieś stare paragony, może jakieś inne drobiazgi. Nie traktowałam tego jako czegoś istotnego, po prostu opróżniłam górę i zostawiłam resztę.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

To znaczy, że mogłaś mieć w tej szufladzie przez lata rzeczy po poprzednich lokatorach i traktowałaś je jak swoje tło. Nawet jeśli nie wierzysz w teorie o "zaproszeniu", to fizycznie ta szuflada była jednocześnie twoją i nie twoją.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Lubon Dobrze to ujmujesz. I to może tłumaczyć dlaczego Klaudia nie wiązała tego miejsca z niczym przez lata - bo nie było żadnego wyraźnego progu, żadnego momentu, który by to wyznaczał. Klaudia, czy pamiętasz, kiedy po raz pierwszy zniknął pierwszy przedmiot? Czy to było blisko jakiegoś innego zdarzenia w twoim życiu?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Whisper Szczerze - nie pamiętam pierwszego zniknięcia jako zdarzenia. To jest problem z tym całym "cichym odpływem". Zaczęłam zauważać braki, ale nie wiem, kiedy zaczęły się znikać. Może zawsze tak było i dopiero teraz patrzę wstecz i szukam wzorca.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Klaudia05 I to jest właśnie ten moment, gdzie musimy być ostrożni z wnioskami. Klaudia uczciwie mówi, że nie wie kiedy to się zaczęło - to ważne, bo całą naszą rozmowę budujemy na założeniu, że był jakiś przełom. A może nie było żadnego przełomu, tylko decyzja, żeby zacząć zauważać?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Klaudia05 Dokończę tę myśl, bo urwałem - może nie było żadnego przełomu, tylko decyzja, żeby zacząć patrzeć. I to jest coś, z czym naprawdę trudno pracować analitycznie. Klaudia, mam do ciebie konkretne pytanie: czy te znikające przedmioty dotyczyły tylko tej szuflady i jej okolic, czy też znajdowałaś braki w zupełnie innych częściach mieszkania?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Krysztal Głównie z tej szuflady i z blatu nad nią, ale parę razy były to rzeczy z innych miejsc. Chociaż zastanawiam się teraz, czy tamte przypadki to nie było po prostu zwykłe zapomnienie. Trudno mi to rozdzielić po czasie.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Klaudia05 Wracam do tego klucza, bo ciągle się kręcimy wokół szuflady, a ja myślę, że klucz jest ważniejszy niż szuflada. Klaudia, czy wiesz co teraz jest z tym kluczem? Czy nadal go masz?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Zorka Nie. I to jest jedna z tych rzeczy, których brakuje. Klucz zniknął. Pamiętam, że go widziałam, bo kilka razy mi wpadał w ręce przy szukaniu czegoś innego. A potem przestał być.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

To jest właśnie problem z takim "cichym odpływem" - nie ma momentu, od którego możesz liczyć. A bez punktu startowego bardzo trudno powiedzieć, czy masz do czynienia z jednym zjawiskiem czy z kilkoma różnymi rzeczami, które przypadkowo trafiły do jednej kategorii.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Lubon Ale czy w ogóle musi być jeden punkt startowy? Zastanawiam się, czy takie miejsca nie mogą po prostu "narastać" przez czas, bez żadnego wyraźnego momentu. Jak mokra ściana - nie wiadomo kiedy zaczęła, a problem jest.


Odpowiedz
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Karia.0 Możliwe, ale to nie ułatwia sprawy, bo wtedy praktycznie nie masz żadnego sposobu, żeby odróżnić to od stopniowego rozproszenia uwagi. Chyba że masz coś konkretnego, co do tego przemawiało.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

To jest bardzo istotna informacja. Klucz do nieznanego zamka, pozostawiony przez kogoś kto wyprowadził się nagle - i to właśnie ten przedmiot znika jako jeden z nich. Nie mówię, że to dowód czegokolwiek, ale symbolicznie to jest jeden z bardziej znaczących przedmiotów, jaki można zostawić.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@Indaphoros Symbolicznie tak, ale chcę się upewnić że nie przesadzamy z interpretacją. Klucz to też mały, nicharakterystyczny metalowy przedmiot, który bardzo łatwo gubi się w szufladzie pełnej drobiazgów. Zanim pójdziemy w stronę symboliki - czy Klaudia faktycznie go szukała, czy po prostu go nie widzi?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Whisper Szukałam. To znaczy - przestawiałam rzeczy w tej szufladzie kilka razy przy różnych okazjach i go nie ma. Może gdzieś wypadł, może jest zupełnie gdzie indziej. Nie będę twierdzić, że to pewne.


Odpowiedz
Wpisy: 1228
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

To uczciwe. Ale nawet jeśli zostawimy klucz na boku - mamy szufladę ze starymi rzeczami poprzednich lokatorów, miejsce, które kilka niezależnych osób opisuje jako wywołujące dyskomfort, i regularny brak drobnych przedmiotów w tym obszarze. Każde z osobna to nic. Razem wygląda inaczej.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 806

@Fraida Ale ile takich "razem" potrzeba, żeby to miało znaczenie? Bo tak to można złożyć z każdego mieszkania i każdej szuflady. Czym to się różni od zwykłego bałaganu i normalnego zapominania?


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Golta To jest dokładnie to pytanie, które trzeba zadać. I szczera odpowiedź brzmi - nie wiemy, czy się różni. To, co mamy, to subiektywne doświadczenie konkretnej osoby i kilku niezależnych świadków. Nauka by to odrzuciła. Ale ja pytam inaczej: czy Klaudia czuje, że to się różni?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Krysztal Czuję, że coś jest nie tak z tym miejscem. Ale nie wiem, czy "coś jest nie tak" oznacza to, o czym rozmawiamy, czy po prostu że mój mózg szuka wzorców tam, gdzie ich nie ma. Obie opcje są dla mnie w tej chwili równie prawdopodobne.


Odpowiedz
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 503

@Klaudia05 Podoba mi się ta szczerość. Klaudia, mam takie pytanie z boku - czy były momenty, kiedy coś znalazłaś w tym miejscu, czego tam nie zostawiałaś? Nie tylko znikanie, ale też pojawianie się?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@KiraK Hmm. Raz znalazłam kolczyk, który zgubił mi się parę miesięcy wcześniej. Ale on mógł po prostu wpaść za coś i wypaść przy przestawianiu rzeczy. Nie traktowałam tego jako czegoś dziwnego.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Kolczyk który wrócił to jest ciekawsze niż zniknięcia, powiem szczerze. Bo znikanie można tłumaczyć rozproszeniem, ale znajdowanie czegoś co zniknęło - z powrotem w tym samym miejscu - to jest trochę inny rodzaj historii.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Lubon Chyba że po prostu był tam od początku i Klaudia go nie zauważyła. Nie chcę być sceptyczny dla zasady, ale zanim to podniesiemy do rangi zjawiska, to naprawdę warto sprawdzić prostsze wyjaśnienia.


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Barni @Klaudia05 Barni ma rację w kwestii ostrożności. Ale chcę wrócić do czegoś, co Klaudia powiedziała wcześniej - że znajoma poczuła się obserwowana i zaproponowała zmianę miejsca. To zdarzyło się w tym samym kącie co szuflada, czy gdzieś indziej w pokoju?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Indaphoros W tym samym miejscu. Siedziałyśmy właśnie w tym kącie. Powiedziałam jej żeby się przesadziła, ale wtedy jeszcze nie myślałam o tym w taki sposób jak teraz.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Klaudia05 To, że znajoma poczuła się obserwowana dokładnie w tym samym miejscu co szuflada - to nie jest szczegół, który można pominąć. Klaudia, czy mówiłaś jej wcześniej o tej szufladzie, zanim usiadłyście w tym kącie? Czy wiedziała cokolwiek o tym miejscu?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Zorka Nie. Nic jej nie mówiłam. Przyszła po raz pierwszy, usiadłyśmy i po jakimś czasie sama zaproponowała żebyśmy się przesiadły. Dopiero potem spytałam dlaczego i wtedy powiedziała o tym uczuciu obserwowania.


Odpowiedz
Wpisy: 1150
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

To zmienia trochę układ. Bo kiedy ktoś wie z góry, że miejsce jest "dziwne", można to tłumaczyć sugestią. Ale jeśli znajoma nie miała żadnego kontekstu i sama to poczuła - to jest inna kategoria obserwacji.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@barni)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1919

@Lubon Albo po prostu kąt z szufladą jest w jakiś sposób niekomfortowy fizycznie - słabe oświetlenie, ciąg powietrza, echo kroków z sąsiedniego pomieszczenia. Zanim to podniesiesz do rangi niezależnego świadka, trzeba by sprawdzić, czy nie ma tam czegoś zupełnie przyziemnego.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Barni Sprawdzałam. Nie ma przeciągu, oświetlenie jest normalne. Ale masz rację, że mogłam czegoś nie zauważyć. Nie siedzę tam wystarczająco długo, żeby mieć pewność.


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Chcę zapytać o coś, co może się wydawać drobiazgiem. Kiedy wchodzisz do tego pokoju od strony drzwi - ten kąt jest po lewej czy po prawej? I czy masz tam jakikolwiek bezpośredni widok na wejście?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Indaphoros Po lewej, za drzwiami, jak się wchodzi. Widok na drzwi jest, ale skośny. Dlaczego pytasz?


Odpowiedz
Wpisy: 2487
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Bo miejsca, które są poza bezpośrednią linią wzroku od wejścia, często generują podświadomy dyskomfort - coś za plecami, niemożność szybkiej oceny sytuacji. To tłumaczyłoby uczucie obserwowania bez żadnego nadprzyrodzonego tła. Ale to nie wyklucza, że coś jeszcze tam jest - po prostu jeden czynnik można odhaczyć.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kirak)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 503

@Indaphoros Dobra, ale jeśli to tylko kwestia geometrii pokoju, to czemu akurat w tym miejscu rzeczy znikają? To nie jest powiązane z kątem widzenia.


Odpowiedz
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2120

@KiraK A skąd wiesz, że znikają "akurat tam"? Klaudia mówiła o szufladzie jako miejscu, gdzie zauważa brak rzeczy - ale czy rzeczy znikają wyłącznie stamtąd, czy stamtąd po prostu łatwiej to śledzić, bo to konkretne, ograniczone miejsce?


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Whisper To jest dobre pytanie, bo jak masz szufladę pełną drobiazgów, to to jest naturalne centrum grawitacji dla małych przedmiotów z całego mieszkania. Może rzeczy wędrują tam i z powrotem, a nie gdzieś zupełnie indziej.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Whisper Szczerze? Nie mam pewności, że to tylko szuflada. Ostatnio szukałam ładowarki i nie było jej na biurku, gdzie zostawiłam. Znalazłam ją na podłodze po drugiej stronie pokoju. Ale nie wiem czy to ten sam wzorzec czy po prostu rozproszenie.


Odpowiedz
(@lubon)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1150

@Indaphoros Kilka miesięcy na "rozgrzanie się" miejsca albo na nagromadzenie się obserwacji, które dopiero razem zaczynają coś znaczyć. Oba wytłumaczenia są możliwe. Ale mam pytanie do Indaphorosa - wspomniałeś wcześniej o kluczu jako symbolicznie znaczącym. Czy to jest coś konkretnego z twojej perspektywy, czy bardziej ogólna obserwacja?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2487

@Lubon Nie, to nie jest tylko kwestia symboliki. Klucz jako przedmiot ma dość konkretne miejsce w kontekście progów i przejść - w wielu tradycjach jest dosłownie tym, co "otwiera" albo "zamyka" przepływ energii między przestrzeniami. Ale to nie znaczy, że zaginięcie klucza jest dowodem na cokolwiek. To, co mnie bardziej interesuje w tym, co opisała Klaudia, to właśnie ten wzorzec lokalizacji - kąt za drzwiami, szuflada, teraz ładowarka po drugiej stronie pokoju. Czy to jedno miejsce, czy to zaczyna się rozszerzać?


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Indaphoros Właśnie to mnie zastanawia od kiedy napisałam o tej ładowarce. Szuflada to jest jedno konkretne miejsce, ale ładowarka to już drugi punkt w pokoju. Nie wiem, czy to wzorzec, który się rozszerza, czy po prostu zaczęłam zwracać uwagę na więcej rzeczy, bo jestem już na to wyczulona. I szczerze nie wiem, które z tych wyjaśnień jest gorsze.


Odpowiedz
Wpisy: 1228
(@fraida)
Połączone: 2 lata temu

Poczekaj - ładowarka na podłodze po drugiej stronie pokoju, bez żadnego logicznego powodu? Czy ktoś mógł ją tam przestawić? Mieszkasz sama?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Fraida Sama. I to jest właśnie ten rodzaj rzeczy, który sprawia, że zaczynam się zastanawiać. Bo ładowarka nie przenosi się sama. Ale też mogłam ją tam odłożyć nie pamiętając.


Odpowiedz
Wpisy: 806
(@golta)
Połączone: 2 lata temu

To jest ta granica, przy której zawsze się zatrzymuję. Mózg jest w stanie zrobić naprawdę dużo rzeczy na autopilocie i potem tego nie pamiętać. Jak często zdarza ci się nie pamiętać, gdzie odłożyłaś coś na co dzień?


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Golta Normalnie? Raczej rzadko, jestem dość zorganizowana. Ale nie powiem, że nigdy. To jest właśnie to, co sprawia, że nie mogę być pewna.


Odpowiedz
(@krysztal)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1991

@Klaudia05 Zorganizowana osoba, która zaczyna zauważać wzorzec, który nie pasuje do jej normalnego funkcjonowania - to jest inny kontekst niż generalnie roztargniony człowiek. Klaudia, od jak dawna w ogóle mieszkasz w tym miejscu?


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2217

@Krysztal Dobre pytanie, bo jeśli to jest stosunkowo nowe mieszkanie, to może ten wzorzec zaczął się od samego początku. A może dopiero po jakimś czasie. To by coś mówiło o tym, czy chodzi o miejsce czy o jakiś konkretny moment.


Odpowiedz
(@klaudia05)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 879

@Krysztal Niecały rok. I szczerze - nie pamiętam, kiedy to zaczęłam zauważać. Może po kilku miesiącach? Nie byłam na to wyczulona na początku.


Odpowiedz
Udostępnij: