Że żona teraz przyznaje że też czuła, to coś zmienia. Bałam się że to będzie historia tylko z Twojej strony i trudno cokolwiek powiedzieć. A czy ten zapach w salonie przy oknie był w podobnej porze co wcześniej, czy o innej godzinie?
Sprawdzałeś jak dokładnie? Czy przeglądałeś kosmetyki żony, goście którzy przychodzą, cokolwiek? Bo to jest jednak najważniejsze pytanie. Zanim pójdziemy w kierunku obecności, trzeba to zamknąć.
a te figurki jakie sa? bo czytalam ze niektore przedmioty moga byc czymś w rodzaju kotwy dla ducha i jezeli babcia je lubiła to moze przez nie sie pojawia. przepraszam ze znowu pytam o takie rzeczy ale naprawde mi przez glowe chodzi
Jedną figurkę to pamiętam że stała u niej na komodzie odkąd pamiętam. Nie wiem skąd pochodzi. Druga to chyba jakiś prezent, mniej ją eksponowała. Nie myślałem o tym jako o czymś ważnym, wzięliśmy bo żal było wyrzucać.
Ta pierwsza figurka, ta z komody, jest teraz gdzie u Was stoi? W salonie, w sypialni, w piwnicy?
To że sam zaznaczasz że możesz to myśleć wstecz, to dobry znak że podchodzisz do tego uczciwie. Ale sprawdź jedno. Stań przy tej figurce i powąchaj ją dokładnie. Nie pobieżnie, naprawdę powąchaj. I napisz co czujesz, bo to może być najprostsze wyjaśnienie i warto je wykluczyć zanim pójdziemy dalej.
Powąchałem tę figurkę dokładnie, kilka razy. Nic. Zwykłe, trochę zakurzone ceramiczne coś. Żadnego zapachu perfum. Więc to nie ona, przynajmniej nie w sensie dosłownym.
Dobra, to zamykamy ten trop. Ale zostaje pytanie - skoro figurka nic nie pachnie, a zapach pojawia się właśnie w tamtym kącie salonu, to może chodzi o coś innego niż fizyczne źródło. Lalik, jak często tam siadasz? Czy to miejsce w ogóle jest przez kogoś regularnie używane?
A może pytanie powinno być inne - czy babcia lubiła siedzieć w podobnych miejscach u siebie? Przy oknie, w salonie? Czasem miejsce przyciąga kogoś, kto miał zwyczaj w takich miejscach przebywać.
Uczciwe pytanie - czy żona wiedziała gdzie Lalik czuł ten zapach, zanim sama go poczuła? Bo jeśli on jej mówił 'przy oknie w salonie', to ona też mogła tam szukać i zinterpretować cokolwiek jako ten zapach.
To jest właśnie ten problem z takimi sprawami. Szczegóły się zacierają, bo nikt nie zakłada że będzie musiał to potem odtwarzać. Lalik, zacznij może zapisywać kiedy i gdzie pojawia się zapach. Pora, miejsce, co robiłeś, czy ktoś jeszcze był w pokoju. Bez tego za miesiąc będziemy mieć kolejne luki.
dobry pomysł z tym zapisywaniem, ale chce zapytac coś innego - czy zapach pojawia się zawsze nagle, bez ostrzeżenia, czy jest jakiś moment wcześniej kiedy coś czujesz albo coś się zmienia w pokoju? temperatura, cokolwiek?
To co napisałeś o tym nieswojości chwilę przed - czytałam że część osób opisuje właśnie takie przeczucie przed pojawieniem się zapachu. Jakby organizm rejestruje coś wcześniej niż świadoma uwaga. Nie wiem czy to prawda, ale to jest spójne z tym co opisujesz.
hej a nikt jeszcze nie zapytal czy babcia miala jakies ulubione miejsce u Lalika w domu kiedy go odwiedzala. bo moze to nie jest przypadkowe ze zapach jest w salonie
Babcia u nas bywała niezbyt często, ale jak przyjeżdżała to siedziała właśnie w salonie, przy tym oknie wychodzącym na ogród. Mówiła że lubi patrzeć na drzewa. Teraz jak piszę to czuję się trochę dziwnie bo to jest dokładnie to okno.
To jest naprawdę dużo zbieżności jak się to tak poukłada. Figurka z komody, okno gdzie siadała, zapach jej perfum. To chyba nie jest tak że każda z tych rzeczy z osobna coś znaczy, ale razem to jest jakiś wzorzec.
Czyli to nie jest tak że Lalik sam sobie to poskładał i teraz szuka potwierdzenia. On tego nie łączył, to wychodzi w rozmowie. To trochę zmienia moją ocenę tej całej historii.
To co teraz napisałeś o żonie i babci - że się lubiły, że spędzały razem czas - to jest coś czego wcześniej w ogóle nie było w tej rozmowie. Czy żona wie że jej powiedziałeś o tym w tym wątku? I czy ona sama jakoś to komentuje, poza tym że potwierdziła zapach?
Zatrzymajmy się na chwilę bo rozmowa zaczyna iść w stronę relacji między żoną a babcią, a to może być ważny trop, ale może też być ślepa uliczka. Lalik, wróćmy do sedna - czy od czasu kiedy zaczęły się te zapachy, cokolwiek w domu się zmieniło fizycznie? Coś zostało przestawione, czegoś brakowało na miejscu, cokolwiek co zauważyłeś albo żona zauważyła?
Zaraz, zaraz - zakrętki od słoików ułożone w rzędzie? To jest zupełnie inna kategoria niż zapach. Zapach można wytłumaczyć na wiele sposobów, ale fizyczne przesunięcie przedmiotów to już coś konkretnego. Ile tych zakrętek było i skąd one w ogóle są, leżały luzem w piwnicy wcześniej?
