Poczekaj, to jest nowy element. Zapach koncentruje się przy fotelu, a nie przy różańcu. Boruta, co ty o tym myślisz? Bo jeśli energia skupia się przy fotelu, to może to ważniejszy obiekt niż różaniec?
Lalik, to z tym fotelem jest bardzo istotne. Zapytam wprost: czy od śmierci babci ktoś w nim regularnie siada, czy raczej stoi pusty? Bo to może mieć znaczenie dla tego, co się tam gromadzi.
O rany, to znaczące. Zostawiliście mu jego fotel. Jakbyście wiedzieli, że jeszcze ktoś z niego korzysta.
Hej, ale to jest chyba normalne, nie? Po czyjejś śmierci ludzie nie ruszają ich ulubionych rzeczy, bo jest żal. Mój tata przez rok nie ruszał kapci dziadka. To niekoniecznie ma związek z zapachem czy zjawiskami.
Właśnie. Sam zapach to jedno, same przesuwane rzeczy to drugie, ale fotel jako centrum tej aktywności, to już coś innego. Lalik, a te rzeczy, które lądują w szafie albo piwnicy, to czy ktoś z domowników mógłby je tam odnosić i zapominać? Dzieci, domownicy, cokolwiek?
Złożony? To znaczy, że nie po prostu wrzucony, tylko złożony? Lalik, tak to rozumiem?
To mnie najbardziej ze wszystkiego przeraża w tej historii. Zapach można wytłumaczyć różnie. Ale złożony sweter w piwnicy? Mam pytanie, czy w piwnicy jest jakaś szafka albo półka, na której babcia coś przechowywała, czy to po prostu losowa półka?
Dżemy. Piwnica. Przechowywanie zapasów. To bardzo kojarzy się ze sposobem prowadzenia domu ze starszej epoki. Lalik, czy babcia miała piwnicę u siebie i robiła coś podobnego? Przetwory, zapasy?
Lalik, mam ciarki czytając to. Babcia odnosi rzeczy do piwnicy, gdzie są dżemy. Wraca do miejsca, które jej coś mówi. To nie jest przypadkowe. Czy żona wie o tym połączeniu ze słoikami babci? Mówiłeś jej?
przepraszm ze wchodze w srodek ale to jest naprawde niezwykle. ta historia jest taka spojna ze szczegolami, ze az trudno nie uwierzyc. Lalik a czy babcia miala jakies powiedzenie albo cos co powtarzala o prowadzeniu domu? moze cos takiego czego teraz jakos doswiadczasz?
Lalik, to brzmi jak coś więcej niż tylko obecność, to brzmi jak aktywna wiadomość. Czy miałeś kiedyś wrażenie, nie wiem jak to opisać, że to nie jest straszne, tylko jakby ktoś chciał powiedzieć: widzę was, tu jestem?
Dobre pytanie, Boruta. Bo w tej historii nie ma nic, co by wyglądało groźnie. Zapach, porządkowanie, obecność przy fotelu. To jest bardzo spokojne, prawie codzienne. Lalik, byłeś kiedyś przy tym przestraszony naprawdę, czy bardziej zaskoczony?
Zdzichu57 pytał, czy byłem przestraszony. Szczerze? Bardziej zaskoczony. Jak znalazłem te pierwsze rzeczy przesunięte, to myślałem że żona to zrobiła i zapomniała. Jak się okazało że nie, to był taki moment, że usiedliśmy oboje i patrzyliśmy na siebie bez słowa. Ale strach to nie to było. Bardziej jakieś niedowierzanie.
To akurat bardzo charakterystyczne. Duchy bliskich rzadko wywołują klasyczny strach, bo my ich znamy, mamy z nimi skojarzenia ciepłe. Ten 'lęk' który się pojawia to raczej dysonans poznawczy, rozum mówi że to niemożliwe, a coś innego mówi że jest. Lalik, mam do ciebie pytanie, czy po tym jak połączyłeś historię z piwnicą i słoikami babci, to opowiedziałeś żonie? Co ona powiedziała?
Mam łzy w oczach czytając to. Babcia patrzy jak gotuje. To jest taka obecność, której się nie wymyśla. Twoja żona to poczuła sama, bez żadnych sugestii z zewnątrz. To jest dla mnie mocny argument że coś tu jest naprawdę.
Owinięty w ściereczkę? Lalik, to brzmi jak ktoś chciał go zabezpieczyć, żeby się nie porysował. Czy to był drogi zegarek, coś ważnego?
Zegarek dziadka, zabezpieczony w ściereczkę, w piwnicy razem z dżemami żony. To już nie jest przypadkowe przesuwanie przedmiotów. To jest zbieranie rzeczy znaczących. Mam pytanie do Pelagiuszy, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem: czy takie selektywne działanie, tylko na przedmioty z ładunkiem emocjonalnym, to jest coś co się pojawia w opisach aktywności duchów?
Lalik, wróćmy jeszcze do zapachu, bo to był tytuł wątku i trochę odpłynęliśmy. Czy ten zapach nadal się pojawia? Czy zmieniła się jego częstotliwość odkąd zaczęły się te przesunięcia? Czy to się jakoś razem łączy w czasie?
tak zapisuj koniecznie! data, godzina, co sie stalo, czy byl zapach, czy nie. po miesiacu bedzie obraz calej sytuacji. Lalik a czy jestes w stanie powiedziec w ktorych pomieszczeniach zapach czujesz najczesciej? czy to zawsze to samo miejsce czy rozne?
Więc siedzisz w jej pokoju, przy jej firankach, i piszesz do nas teraz. Nie wiem czemu, ale to mnie uderzyło. Lalik, czy jak piszesz te posty, siedzisz właśnie tam? I czy podczas gdy o tym piszesz czujesz cokolwiek? Przepraszam za głupie pytanie, ale sama bym chciała wiedzieć.
Tak, siedzę właśnie tam. W tym pokoju, przy tych firankach. Napisałeś coś Nikita co mnie zatrzymało na chwilę, bo... tak, czuję coś jak piszę. Trudno to nazwać. Nie zapach, ale jakiś spokój, którego nie mam w innych częściach domu. Może dlatego tak dobrze mi się tu pracuje i nigdy nie zamieniłem tego pokoju z powrotem.
Lalik, to że ci dobrze w tym pokoju, to chyba ważna informacja. Jak myślisz, czy ten spokój był zawsze, od razu po jej śmierci? Czy pojawił się stopniowo?
To co opisuje Lalik, ten spokój w pokoju, to nie jest rzadkie. Często właśnie w miejscu, gdzie ktoś bliski spędził dużo czasu, zostaje coś co trudno inaczej nazwać niż obecnością. Ale mam pytanie do Lalika, bo to istotne: czy żona wchodzi do tego pokoju, czy raczej go omija?
Lalik, wróćmy do konkretów. Mówisz że zapach zaczął się pojawiać częściej odkąd zaczęły się przesunięcia. Ale chcę zapytać: czy te przesunięcia też miały jakiś rytm? Czy zdarzały się w określone dni, przy jakichś okazjach, przy rocznicach, imieninach, czymś takim?
wlasnie dlatego pisz wszystko! data, godzina, co sie stalo. jak bedziesz mial miesiac wpisow to sam zobaczysz czy sa jakies powtorzenia. a Zdzichu ma racje, rocznice to bardzo wazne przy takich rzeczach, sprawdz koniecznie
Lalik, a czy pamiętasz mniej więcej kiedy po jej śmierci pojawił się pierwszy zapach? Czy to było szybko, kilka tygodni, czy raczej minęło trochę czasu zanim w ogóle to zauważyłeś?
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i jedno mnie zastanawia. Skoro byłeś wtedy sam w domu, to nie mogłaś to być żona ani nikt inny. Czy szukałeś wtedy tych perfum? Czy sprawdzałeś czy gdzieś jest jakaś butelka, stary sweter z jej zapachem, cokolwiek?
