Podszewka. Walizki mają często podszewkę materiałową w środku i ta podszewka przez lata absorpcji wchłania dosłownie wszystko, potem nawet bez zawartości wydziela te zapachy. Szczególnie jeśli był tam kiedykolwiek jakiś płyn, perfumy, krem, cokolwiek. Nie mówię ze tak jest, mówię że to możliwe i warto sprawdzić zanim pójdziemy w kierunek energetyczny.
a jak sprawdzić tą podszewkę? tzn wystarczy powąchac czy trzeba cos rozkładac?
Czytam ten wątek od początku i tak sobie myślę, że niezależnie od wyjaśnienia to jest bardzo wzruszająca historia. Rozalinda, dziękuję że sie podzieliłas, naprawdę. I mam pytanie do Hektora albo Eweliny, bo wy chyba macie tu największe doświadczenie - czy znacie inne przypadki gdzie zapach był formą kontaktu? Nie z książek, ale z czyjejś praktyki?
Znam kilka przypadków z relacji bezpośrednich. Jeden dotyczył perfum matki które pojawiały sie w mieszkaniu córki przez kilka miesięcy po śmierci, bez żadnego fizycznego źródła. Drugi to tytoń niepalącego od lat ojca którego zapach wracał do córki w trudnych momentach jej życia. Oba były subiektywne, ale obie osoby opisywały to jako wyraźne i powtarzalne. Trudno je zweryfikować, ale trudno też odrzucić.
To co Hektor opisał z tym tytoniem to mnie uderzyło bardzo. Bo mój wujek też nie palił od lat przed śmiercią a jego zapach papierosow wracał do cioci w różnych momentach, zawsze kiedy miała jakiś dylemat. Jakby dawał znać że jest. Rozalinda, czy ten zapach z walizki ma jakąś charakterystyke? Tzn jest to jego zapach osobisty, coś co go identyfikowało za życia?
Właśnie to jest trudne do opisania. Tata używał jednej wody po goleniu przez całe życie, taka stara, nie pamiętam nazwy, i nie to jest ten zapach. To jest coś innego, bardziej takiego… żywego? Nie wiem jak to inaczej powiedzieć. Takie ciepłe, niemal jak po człowieku. Brzmi dziwnie wiem.
nie brzmi dziwnie, rozumiem co masz na myśli. Jak ktoś bliski wychodzi z pokoju i zostaje takie powietrze po nim, to to. Ale powiedz mi, czy jak wchodzisz do tego pokoju to ten zapach jest od razu czy musisz chwile pobyć żeby go poczuć?
Wracam do kwestii podszewki bo to jeszcze nie zostało sprawdzone, o ile dobrze rozumiem. Rozalinda, zanim ktokolwiek będzie budował teorie energetyczne, czy zrobiłaś ten prosty test który sugerowała Runecraft? Nos do podszewki, sprawdzić gdzie koncentracja jest największa? To by przynajmniej zawęziło pole.
Ok dobra, sprawdzę dziś wieczór jak wróce do domu i napiszę. Ale przyznam szczerze że trochę się boję tego zrobić, co jest głupie bo to tylko walizka. Chyba po prostu nie chcę żeby się okazało że to tylko podszewka.
To akurat jest uczciwe i rozumiem to. Ale bać się prawdy to nie jest dobra strategia długoterminowo. Jeśli to podszewka, to nadal możesz cenić tę walizkę i wspomnienie po ojcu, nic się nie zmieni poza twoją wiedzą o źródle zapachu.
no ale chyba rozumiesz Rozalinda że ta obawa jest zupełnie normalna? Felicjan mówi żeby sie nie bać prawdy ale to łatwiej powiedzieć kiedy to nie twój ojciec. Trochę spokojniej, nie?
Myślę że oboje macie rację po trochu i nie ma tu sprzeczności. Felicjan ma rację że wiedza jest lepsza niż niewiedza. Szarotka ma rację że emocje w tym są realne. Rozalinda, ten strach który opisujesz, to on mówi coś ważnego o tym co ta walizka dla ciebie znaczy. Niezależnie co się okaże z podszewką.
słuchajcie, mam pytanie trochę z boku tej dyskusji. Zakładając na chwilę że to nie podszewka, że nie ma fizycznego wyjaśnienia, to jak właściwie według was ta 'energia' miałaby się dostać do przedmiotu? Tzn mechanizm. Bo to mnie zawsze gubiło w tych teoriach.
To jest pytanie na które uczciwa odpowiedź brzmi: nie wiemy dokładnie jak. Różne tradycje mówią różne rzeczy. Jedne mówią o imprintingu emocjonalnym, inne o tym że dusza zostawia ślad w przedmiotach z którymi była w długim kontakcie. Ale to są modele, nie udowodnione mechanizmy. Uczciwie trzeba to przyznać.
No właśnie, Pereplut trafił w sedno. Doświadczenie subjektywne nie jest dowodem na istnienie czegoś zewnętrznego. To jest podstawowy błąd w rozumowaniu który tu się cały czas pojawia. Hektor to rozumie bo odpowiedział uczciwie, ale większość dyskusji na tym forum idzie tak jakby 'czuję że tak jest' równało się 'tak jest'.
Wawrzek ale to jest redukcjonizm w czystej postaci. Pewne doświadczenia są tak powszechne i tak powtarzalne między niezależnymi osobami że samo odwoływanie sie do subiektywności zaczyna być nieprecyzyjnym wyjaśnieniem. Hektor wspomniał kilka przypadków podobnych do Rozalindy. To nie są odizolowane fenomeny.
Florek, powszechność doświadczenia nie jest dowodem na nadnaturalne źródło. Grzyby trujące wywołują podobne halucynacje u wielu niezależnych osób, to nie znaczy że halucynacje są obiektywną rzeczywistością. Mogą być powszechne mechanizmy psychologiczne, żałoba, pamięć sensoryczna, efekt oczekiwania, które produkują podobne doznania.
Dobiesław mówi o halucynacjach przy grzybach a my mówimy o zapachu z walizki, to jest trochę różne skale zjawisk 🙂 Nie każde doświadczenie które nauka nie wyjaśnia to od razu produkt chorego umysłu albo trucizna.
właśnie weszłam w ten watek i przeczytałam wszystko od początku bo byłam ciekawa. i mam takie pytanie do Rozalindy, może głupie, ale, czy ojciec lubił tę walizke? Tzn czy ona dla niego coś znaczyła, używał jej często, miał do niej jakiś stosunek? Bo z tego co różne źródła podają, przedmioty do których ktoś miał silny emocjonalny związek inaczej 'trzymają' niż takie przypadkowe.
To co napisałaś o tej walizce i że nigdy jej nie wymienił, to mnie zatrzymało. Bo to właśnie jest ten rodzaj przywiązania, który według mnie zostawia ślad. Nie chodzi o żadną magię w sensie rytuałów, po prostu, kiedy coś jest przy człowieku przez lata i towarzyszy mu w ważnych momentach, to jakby wchłania ten kontakt. Mam notatki z kilku podobnych historii z tego forum i w każdej jest ten element - długoletni, regularny kontakt z właścicielem. Jedna pani pisała o zegarku ojca, druga o swetrze dziadka. Zapach pojawił się w obu przypadkach dopiero po śmierci, nie wcześniej. Zastanawiam się czy to nie jest jakiś próg, tzn. dopóki osoba żyje, ta energia jest gdzieś indziej, a jak odchodzi to jakby wraca do przedmiotów?
Sprawdziłam. Właśnie wróciłam i sprawdziłam i piszę od razu. Powąchałam podszewkę dokładnie, jak Runecraft mówiła, nos do materiału. I była jakaś woń, taka materiałowa, stęchlizna trochę. Ale ten zapach który czuję jak wchodzę do pokoju to jest coś innego, kompletnie innego. To nie jest zapach starego materiału ani pleśni ani nic z tych rzeczy. Ten zapach jest, nie wiem jak to opisać, ciepły? Żywy? Wie ktoś co mam na myśli czy to brzmi bez sensu?
