Forum

Asystent AI
Opętanie stopniowe ...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Opętanie stopniowe - małe dziwności zamieniające się w coś poważnego

Strona 2 / 2

Wpisy: 268
(@bronek54)
Połączone: 6 miesięcy temu

Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i mam jedno pytanie, może proste, ale dla mnie ważne. Czy ta osoba w ogóle wiedziała, że coś się z nią dzieje? Czy miała jakiś moment, w którym sama to czuła?


Odpowiedz
Wpisy: 429
Rozpoczynający temat
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Raz powiedziała mi coś, co do tej pory pamiętam dokładnie. Powiedziała: 'mam wrażenie, że jestem coraz mniejsza'. Nie wyjaśniła tego. Kiedy zapytałam, co ma na myśli, zmieniła temat. Myślę, że ona to czuła, ale nie miała języka do opisania tego, co się dzieje. Albo coś nie chciało, żeby to opisała.


Odpowiedz
Wpisy: 433
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

'Jestem coraz mniejsza'. To brzmi jak kurczenie się pola energetycznego, czakry sacrum i splotu słonecznego, kiedy coś obcego zajmuje coraz więcej przestrzeni. Sliwka, czy przy tej zmianie zmieniło się też coś w jej wyglądzie fizycznym? Pytam, bo takie kurczenie się bywa widoczne, coś w oczach, w sposobie poruszania.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Iwetka_68 Tak. Zrobiła się jakby mniejsza fizycznie, choć wiem, że to nie ma sensu. Nie schudła, nie zmieniła wzrostu, ale kiedy wchodziła do pokoju, jakby zajmowała mniej miejsca niż wcześniej. Przestała gestykulować. Głos stał się cichszy. Pamiętam, że raz pomyślałam, że ona jakby stopniowo znika, i odgoniłam tę myśl, bo wydawała mi się absurdalna.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Ta myśl nie była absurdalna. Karty pokazują to czasem bardzo dosłownie, figura, która się kurczy, traci kolor, staje się cieniem siebie. Sliwka, chcę zapytać o coś trudnego. Czy jest jeszcze jakiś etap tej historii, o którym jeszcze nie mówiłaś? Bo mam poczucie, że zatrzymujemy się gdzieś w połowie.


Odpowiedz
Wpisy: 1686
(@gebda)
Połączone: 2 lata temu

Sliwka, pytam wprost, bo czuję, że historia ma dalszy ciąg, którego jeszcze nie wypowiedziałaś. Co się z nią teraz dzieje?


Odpowiedz
Wpisy: 429
Rozpoczynający temat
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Jest dalszy ciąg. Wahałam się, czy w ogóle to pisać, bo to najtrudniejsza część. W pewnym momencie zaczęła mówić innymi zdaniami. Nie w sensie innym głosem, ale jej sposób budowania myśli się zmienił. Używała słów, których wcześniej nie używała. Raz zapytałam ją o coś zwykłego, codziennego, i odpowiedziała mi zdaniem, które brzmiało jak odpowiedź na zupełnie inne pytanie. Jakby ktoś pomylił kontekst.


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

To, co opisujesz, to jest dla mnie jeden z ważniejszych sygnałów. Zmiana języka, nie akcentu, nie tonu, ale struktury myśli. Czy te nowe zdania, te nowe słowa, miały jakiś wspólny charakter? Starsze, bardziej formalne, czy może przeciwnie, zupełnie inne niż jej dotychczasowa osobowość?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Ludwinia53 Starsze. I bardziej... dosłowne? Zazwyczaj była ironiczna, miała swój specyficzny humor. Te nowe zdania były pozbawione ironii. Zupełnie płaskie. I raz użyła słowa, którego nigdy wcześniej od niej nie słyszałam, takiego trochę archaicznego, i kiedy zapytałam, skąd to, powiedziała, że nie wie, po prostu tak powiedziała.


Odpowiedz
Wpisy: 654
(@tobiasz75)
Połączone: 1 miesiąc temu

Język jest nośnikiem tożsamości głębiej niż myślimy. Merkury jako planeta komunikacji, kiedy wchodzi w ciężki aspekt z Neptunem lub Plutonem w progresji, może oznaczać dosłownie mówienie nie swoim głosem. Nie metaforycznie. Ale chcę się upewnić, czy te zmiany językowe były rozłożone w czasie, czy raczej pojawiały się nagle, bez ostrzeżenia?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@antek_52)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 225

@Tobiasz75 Poczekaj chwilę, bo mam pytanie do Sliwki, zanim przejdziemy do aspektów. Sliwka, czy ta osoba sama zauważała, że mówi inaczej? Czy to było tylko widoczne z zewnątrz?


Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Antek_52 Raz się zatrzymała w połowie zdania. Dosłownie urwała w środku i spojrzała na mnie dziwnie. Jakby sama usłyszała coś, co ją zaskoczyło. Nic nie powiedziała, zmieniła temat. Myślę, że zauważała, ale nie chciała albo nie umiała tego nazwać.


Odpowiedz
Wpisy: 310
(@zanetka81)
Połączone: 5 miesięcy temu

To urwanie w połowie zdania to mnie bardzo uderzyło. Bo to nie jest coś, co się robi nieświadomie w zwykłej żałobie, prawda? Zatrzymujesz się, bo coś cię zaskoczyło. Ona to słyszała. Czy jest jakiś sposób, żeby w takiej chwili pomóc osobie z zewnątrz, czy to musi wyjść od niej samej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Zanetka81 Stare podejście do tego było jednoznaczne: bez zgody osoby nic nie zadziała trwale. Można oczyścić przestrzeń, można wzmocnić granice z zewnątrz, ale jeśli ona sama nie powie wewnętrznie 'nie chcę tego', to jest jak zamiatanie, kiedy drzwi są otwarte. To urwanie zdania, o którym mówi Sliwka, mogło być takim momentem wewnętrznego 'nie', ale bardzo słabym jeszcze.


Odpowiedz
(@iwetka_68)
Połączone: 7 miesięcy temu

Wpisy: 433

@Dziewanna A czy to słabe 'nie' da się wzmocnić z zewnątrz, nie przez ingerencję, ale przez coś w rodzaju kotwicy? Pytam, bo znam prace z czakrą gardła właśnie przy takich zaburzeniach językowych i tam chodzi o to, żeby osoba miała coś, co jej przypomina własny głos. Czy w tradycji, którą znasz, jest coś podobnego?


Odpowiedz
(@dziewanna)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 547

@Iwetka_68 Jest. Dawniej używano do tego osobistego przedmiotu głosowego, czegoś, co ta osoba sama wypowiedziała nad kamieniem albo materiałem. Coś z jej własnym oddechem, jej własnym dźwiękiem zatrzymanym w materii. Ale to wymaga jej świadomej obecności, choćby chwilowej. Czy Sliwka wie, czy była taka chwila, kiedy ta osoba była bardziej sobą, bardziej przytomna?


Odpowiedz
Wpisy: 429
Rozpoczynający temat
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Był jeden wieczór. Zadzwoniła do mnie późno, powiedziała że się boi, ale nie powiedziała czego. Rozmawiałyśmy może pół godziny i przez ten czas była zupełnie sobą, ten stary głos, ta ironia, nawet się śmiałyśmy raz. A potem jakby się wyłączyła. Powiedziała 'muszę iść' i rozłączyła się. Następnego dnia zachowywała się tak, jakby tej rozmowy nie było.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Ten wieczór, o którym mówisz, to brzmi jak chwila przebicia przez powierzchnię. Czy ona mogła mieć potem świadomość tej rozmowy, ale po prostu nie chciała o niej mówić? Bo to 'jakby tej rozmowy nie było' może być bardzo różne, albo naprawdę jej nie pamiętała, albo bała się do niej wrócić.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sliwka)
Połączone: 3 miesiące temu

Wpisy: 429

@Zorka Nie wiem. I chyba to jest najtrudniejsze w całej tej sytuacji. Nigdy nie wiedziałam, czy ona nie pamięta, czy pamięta i ukrywa, czy pamięta i sama nie rozumie. To rozróżnienie cały czas mi umyka. Jak w ogóle można to odróżnić?


Odpowiedz
Wpisy: 663
(@ludwinia53)
Połączone: 3 miesiące temu

Na to pytanie nie ma prostej odpowiedzi, ale jest pewien znak, który ja zawsze szukam. Kiedy ktoś naprawdę nie pamięta, to gdy mu o tym powiedzieć, reaguje obojętnie albo z lekkim zdziwieniem. Kiedy pamięta i ukrywa, jest jakiś mikromoment, ułamek sekundy, zanim ta obojętność się pojawi. Coś musi ją wyprodukować. Sliwka, jak ona reagowała, kiedy wspominałaś jej rzeczy, których potem nie pamiętała?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: