Chciałem się zapytać, bo to mnie mocno zastanawia od jakiegoś czasu. Czy ktoś miał kiedyś sytuację, że patrzył w lustro i miał wrażenie, że odbicie nie do końca odzwierciedla to, co czuje? Bo ja ostatnio stałem przed łazienkowymi lustrami i byłem w całkiem dobrym nastroju, a moje odbicie jakoś... wyglądało smutno. Nie wiem, może to kwestia zmęczenia albo oświetlenia, ale zostało mi to w głowie. Czy w ogóle istnieje taka teoria, że lustro pokazuje coś więcej niż tylko wygląd?
To nie jest takie rzadkie jak myślisz. Lustra od wieków były traktowane jako przejścia, portale, albo miejsca gdzie można zobaczyć coś spoza zasłony. Pytanie jest takie: czy to odbicie wyrażało emocje, których sam jeszcze nie byłeś świadomy, czy może coś zupełnie osobnego? Bo to dwie bardzo różne sprawy.
Czytałem gdzieś że lustra mogą zatrzymywać energie albo nawet fragmenty duszy. Ale nie rozumiem dobrze jak to działa. Czy to znaczy że to odbiecie moze byc jakos odłączone od nas? Trochę jak ciień?
Moim zdaniem to jest kwestia tego, jakie runy lub symbole mamy w domu. Lustro działa jak wzmacniacz i jeśli przestrzeń jest nieoczyszczona, zaczyna odbijać energie, które nagromadziły się w pomieszczeniu, a nie nasze własne. Dlatego odbicie może wyglądać inaczej niż się czujemy.
O matko, ja też to miałam i w życiu bym nie powiedziała, że to może mieć jakieś znaczenie. Myślałam, że mi się po prostu przywidziało. A teraz czytam i mam ciarki. Czy to znaczy, że powinnam się jakoś chronić przed lustrem w sypialni?
Lustra w sypialni to osobny temat, który często jest mylony z tym, o czym piszecie. Ale wracając do pytania ze wstępu: czy odbicie może mieć własną świadomość? W tradycji, którą znam, lustro nie jest podmiotem, to bardziej jak membrana. Pytanie jest raczej o to, co przez tę membranę przechodzi.
To może właśnie o to chodzi, że lustro nie ma świadomości, ale coś przez nie patrzy? Czy jest jakiś sposób, żeby sprawdzić, czy to co widzimy, to my sami, tylko głębiej, czy może coś obcego?
Czytając tę rozmowę, przypomina mi się podobny przypadek, który ktoś opisywał w innym wątku. Osoba patrzyła w lustro i miała poczucie, że odbicie reaguje z opóźnieniem. Tu mamy coś innego, bo emocje są inne, nie ruch. To ważna różnica diagnostycznie. Czy w momencie, gdy widziałeś to smutne odbicie, byłeś pod jakimś napięciem emocjonalnym, nawet jeśli nie byłeś tego świadomy?
i to jest właśnie ta linia, o której mówiłam. Jedno wyjaśnienie nie wyklucza drugiego. Lustro może równocześnie odbijać twój stan nieświadomy i być przepuszczalne dla czegoś z zewnątrz. To nie jest albo, albo.
Przepraszam że się wtrącę, bo ja kompletnie nie rozumiem tej 'membrany'. Czy to znaczy, że każde lustro w domu może być problemem? Mam ich kilka i trochę mnie to teraz niepokoi.
Nie ma co od razu wpadać w panikę. Sama obecność lustra nic nie znaczy. Ważniejsze jest to, co się z nim robi, jak i kiedy się w nie patrzy, jakie emocje temu towarzyszą. Żeby być precyzyjnym, teorie o lustrach jako miejscach szczególnych pojawiają się w dziesiątkach tradycji, ale żadna z nich nie mówi, że samo posiadanie lustra jest niebezpieczne.
Ale czytałam że jak lustro w sypialni odbija łóżko to to jest problem bo ducha przyciąga. To nie jest powiązane z tym o czym mówicię? Bo jak jest duch w pokoju to może i w lustrze coś widaś?
Zaraz, zaraz. Zasłanianie lustrów to zwyczaj żałobny z bardzo konkretnego kontekstu kulturowego, a nie ogólna zasada ochrony. Nie mówię, że nie ma sensu, bo ma swoje uzasadnienie, ale podawanie tego jako pewnik to trochę za dużo. I wracając do głównego wątku: tutaj rozmawiamy o czymś zupełnie innym niż lustro w sypialni. O odbiciu, które wyraża inne emocje niż osoba patrząca.
to jest ważny szczegół. Piętnaście minut, aktywne tłumienie emocji, a potem lustro. W kilku przypadkach, które pamiętam z podobnych opisów, ten czas między bodźcem a spojrzeniem wydawał się kluczowy. Jakby człowiek zdążył zakryć coś na wierzchu, ale w środku zostało bez zmiany. Powiedz mi, czy starałeś się wtedy wyglądać normalnie, czy po prostu przypadkowo spojrzałeś?
A to mnie zastanawia bo właśnie w tych przypadkach gdy ktoś nie patrzy celowo chyba coś innego wychodzi. Jakby celowe patrzenie uruchamiało jakiś filtr. Czy to ma sens z tego co wiecie?
Słucham tego i rozumiem, skąd to idzie, ale chcę zadać jedno pytanie do tej całej linii rozumowania. Skąd wiadomo, czy to lustro coś ujawnia, czy po prostu twarz człowieka robi coś inaczej gdy nie jest pod kontrolą? Bo mięśnie twarzy naprawdę zachowują się inaczej, kiedy nie patrzymy świadomie. Czy ktoś to w ogóle bierze pod uwagę jako jedno z wyjaśnień?
Czytam to od jakiegoś czasu i mam pytanie może trochę z boku. Czy ktoś sprawdzał, czy to nie jest po prostu kwestia oświetlenia? Wiem, że to brzmi banalnie, ale korytarzowe lustro zwykle jest w innym świetle niż reszta mieszkania i to naprawdę może robić różnice w tym, jak wyglądamy.
Wracam do tego co pisałam wcześniej bo myślę że wciąż jest ważne. Korytarz to szczególne miejsce energetycznie, bo jest miejscem przejścia. Energie wchodzą z zewnątrz i nie zawsze od razu odchodzą. Lustro w korytarzu to chyba najczulsza lokalizacja. Czy Slawek54 ma tam jakieś inne przedmioty, obrazy, cokolwiek co było starsze lub pochodziło od kogoś obcego?
Słuchajcie, ja mam pytanie może głupie, ale czy to nie mogło być takie jakby przebłysk prawdziwej miny, której nie kontrolujemy? Jak ktoś próbuje się nie smucić, ale ciało i tak to pokaże? Może lustro po prostu złapało ten moment zanim zdążyłeś go zakryć z powrotem?
Raczej pewność. Nie sprawdzałem się aktywnie, ale nie miałem żadnego sygnału, że coś jest nie tak. Szłem korytarzem i po prostu byłem przekonany, że mam neutralną twarz. Dlatego ten widok w lustrze był taki dziwny.
Właśnie to słowo 'graniczna' jest tu kluczowe i chcę do niego wrócić. W symbolice luster od bardzo dawna pojawia się motyw, że taflę traktuje się nie jako zwykłe odbicie, ale jako przejście między tym, co widzialne i niewidzialne. Nie twierdzę, że to wyjaśnia przypadek Slawka, ale to nie jest nowy pomysł. Mam pytanie do niego, czy przed tamtym zajściem miał jakieś szczególne nastawienie do luster? Coś, co mogło sprawić, że był bardziej otwarty?
Mam pytanie może troche nie w temat ale czy Slawek spa wtedy normanie? Bo w snach czesto wylapujemy emocje ktore w ciagu dnia bloklujemy i mysle ze moglby byc zwiazek. Nie mowie ze to sen, ale coś podobengo w sensie stanu.
Cofnijmy się chwilę. Mamy teraz kilka warstw, które się nawarstwiły i każda idzie w inną stronę. Lampka po rodzicach, energia korytarza, ślady cudzych emocji, zły sen. Chcę zapytać Slawka o jedną prostą rzecz, zanim pójdziemy dalej. Jak długo trwało to co zobaczył? Sekundy? Dłużej?
Trzy sekundy i się nie powtórzyło. To jest interesujące dlatego, że w przypadkach, które pamiętam, właśnie takie jednorazowe, krótkie zdarzenia są najtrudniejsze do interpretacji, bo nie ma wzorca. Ale właśnie dlatego też są w pewnym sensie bardziej wiarygodne, bo nikt nie buduje przez tygodnie jakiejś historii wokół nich. Mam pytanie do reszty, jak wy podchodzicie do takich jednorazowych przypadków? Łatwiej je tłumaczyć racjonalnie czy trudniej?
Ale właśnie to mnie zastanawia, bo Slawek mówi że oświetlenie było neutralne i że jest je dobrze. Czy nie warto mu wierzyć na słowo w tej kwestii? Przecież on swój korytarz zna lepiej niż my.
Czytam i mysle sobie, ze moze wazne jest to ze on sie nie usmiechal celowo tylk miał normlna twarz a odbicie bylo smutne. Bo gdyby sie smial a odbice bylo smutne to by wygladalo bardziej niesamowice. A tak jakby odbice cofnelo sie do czegoś co juz minelo? Nie wiem jak to opisac.
To co Slawek napisał o 'nie nadążeniu' jest dla mnie dziwne z innego powodu. Bo jeśli lustro pokazuje coś wcześniejszego, to znaczy że ma jakiś rodzaj pamięci? Nie mówię że to możliwe, ale jak to miałoby działać mechanicznie, fizycznie?
