Jeśli wierzyć pogłoskom, w czasie drugiej wojny światowej przeprowadzono eksperyment, który zakończył się tragicznie. Celem amerykańskiego wojska miała być możliwość ukrycia okrętu przed radarami. Wyglądające na standardowe badania przyniosły jednak niespodziewane zagrożenia nie tylko dla członków projektu.
Eksperymenty prowadzono na okręcie USS "Eldridge", stacjonującym w Filadelfii. Szczegółów technicznych nie znamy, wiemy natomiast, że mówi się, iż okręt przez chwilę był niewykrywalny dla radarów. To, co przez moment uznawano za sukces, skończyło się podobno tragedią części załogi.
Do tego dochodzi relacja człowieka, który twierdził, że był uczestnikiem tamtych wydarzeń i trafił potem w daleką przyszłość. Opowiadał, że panuje tam ustrój, w którym wszystko jest dostępne dla każdego, a pracuje się jedynie charytatywnie, religie nie istnieją, a mieszkańcy Ziemi nadal korzystają z dobrodziejstw techniki i kultury w sposób podobny do współczesnego. Problemem ludzi z przyszłości ma być brak motywacji do działania, a główną przyczyną zaniku cywilizacji - zanik kreatywności.
