Forum

Asystent AI
Nocne kroki po sufi...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Nocne kroki po suficie - mieszkamy na ostatnim piętrze


Wpisy: 849
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Mieszkamy na ostatnim piętrze bloku, nad nami jest tylko stropodach i nic więcej. Od jakichś trzech tygodni słyszymy w nocy wyraźne kroki nad głową. Dosłownie stąpanie, jakby ktoś chodził w butach po twardej podłodze. Mąż mówi, że to pewnie zwierzęta na dachu, ale to brzmi zupełnie inaczej niż jakieś ptaki czy koty. To są regularne, ciężkie kroki. Czasem idą z jednej strony na drugą, czasem się zatrzymują. Dzieje się to głównie między pierwszą a trzecią w nocy. Ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
104 odpowiedzi
Wpisy: 1482
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Ostatnio przeglądałem sporo relacji o tego typu zjawiskach i to, co opisujesz, pasuje do klasycznych sygnałów obecności jakiegoś bytu. Ta regularność jest szczególnie zastanawiająca. Zwierzęta nie chodzą tak... metodycznie. Pytanie pierwsze: czy te kroki zawsze idą w tym samym kierunku, czy różnie? I czy w tym czasie dzieje się w domu cokolwiek innego, jakieś zimne przeciągi, wybudzenia bez powodu, cokolwiek?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Taurus kierunek jest różny, ale chód jest zawsze podobny. Taki spokojny, miarowy. Co do innych rzeczy... córka zaczęła ostatnio bardzo źle spać, ale mąż wiąże to z nowym rokiem szkolnym. Ja nie jestem pewna. Raz miałam wrażenie, że jest zimniej w sypialni niż powinna być o tej porze, ale może to było przez okno.


Odpowiedz
Wpisy: 679
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

O rany, to brzmi niesamowicie. Słyszałam, że duchy pojawiają się często właśnie na górnych piętrach bo są bliżej... no nie wiem, może jakiejś energii? Czytałam gdzieś, że trzeba zapalić białą świeczkę i głośno powiedzieć, żeby sobie poszło. Próbowałaś czegoś takiego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Mara zanim ktoś zacznie cokolwiek palić i mówić na głos, to najpierw warto ustalić z czym mamy do czynienia. Działanie na oślep przy tego typu zjawiskach nie zawsze kończy się dobrze. Lena, mam do ciebie konkretne pytanie: czy ten dźwięk jest zawsze tej samej intensywności, czy zdarzają się noce, kiedy jest wyraźnie głośniejszy albo w ogóle go nie ma?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Shangie są noce bez tego, tak. Chyba ze dwie albo trzy przez te trzy tygodnie. I chyba nie ma jakiegoś wyraźnego wzorca kiedy jest głośniej, a kiedy ciszej. Choć teraz jak się zastanawiam, to te cichsze noce były chyba w weekendy. Ale nie jestem pewna, mogę się mylić.


Odpowiedz
Wpisy: 1067
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

A sprawdzaliście czy na dachu nie ma jakiegoś wejścia, z którego ktoś korzysta? Pytam serio, bo zanim człowiek idzie w kierunku nadprzyrodzonego, to jednak warto wykluczyć to co możliwe do sprawdzenia. Złodzieje na dachach to nie jest bajka.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Kappi to rozsądna uwaga, ale ona napisała, że to brzmi jak regularne, miarowe kroki. Złodziej albo intruz nie chodzi miarowo w kółko przez dwie godziny w środku nocy. Poza tym wspomniała o pewnych nocach bez dźwięku, co jest ciekawe. Lena, a czy te spokojniejsze noce jakoś się różniły od reszty? Byłaś wtedy gdzieś indziej, coś szczególnego się działo w domu?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Taurus na dach sprawdziłam, jest zamknięte kłódką i wyglądało normalnie. Co do twoich pytań, szczerze mówiąc nie analizowałam tego w ten sposób. Teraz jak piszę, to sobie przypominam, że jedna z tych spokojniejszych nocy była wtedy, kiedy byliśmy na działce u rodziców. Ale to może być przypadek.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lena_77 To co piszesz o działce jest akurat istotne. Jeśli zjawisko wiąże się z tobą albo z kimś z domowników, a nie z miejscem, to jest to zupełnie inny typ sprawy. Czy przed pojawieniem się tych kroków działo się coś ważnego w rodzinie? Zmiana, strata, silny stres?


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Ja bym powiedziała, że to pewnie jakiś duch z poprzednich lokatorów albo kogoś kto kiedyś mieszkał w bloku. Takie duchy często nie wiedzą, że czas minął i chodzą swoimi starymi ścieżkami. Słyszałam o mnóstwie takich przypadków w blokach z wielkiej płyty. Te budynki zbierają energie przez lata.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Kolczasta ale skąd wiesz, że to akurat lokalny duch miejsca, a nie coś innego? To trochę duże uproszczenie. Blok z wielkiej płyty nie jest specjalnie predysponowany do zadomowienia się duchów bardziej niż cokolwiek innego. Lena, wróćmy do meritum, to pytanie Hergi jest naprawdę ważne. Czy było jakieś wyraźne wydarzenie tuż przed tym jak to się zaczęło?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Wiciol właściwie tak. Trzy albo cztery tygodnie temu umarła teściowa. Byliśmy z nią blisko. Nie wiązałam tego, bo to wydawało mi się zbyt oczywiste, ale teraz jak pytacie...


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lena_77 No właśnie. To zmienia dość dużo w interpretacji tego, co się dzieje. Czy teściowa miała jakiś specyficzny sposób chodzenia, coś charakterystycznego? I co ważne, jak wyglądały jej ostatnie dni, czy odeszła spokojnie, czy były jakieś niedomówienia, rzeczy niezałatwione?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Herga To jest dużo ważniejsza informacja niż dach i kłódka. Niedomówienia, żal, poczucie winy po stronie najbliższych, to są rzeczy, które według wielu relacji i opisów potrafią utrzymywać byt przy miejscu. Herga, jak to widzisz w tym kontekście? Bo mam wrażenie, że to nie jest kwestia odpędzania czegokolwiek.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Taurus masz rację, że to niekoniecznie jest sytuacja, w której trzeba cokolwiek odpędzać. Ale nie chcę wyrokować na podstawie kilku postów. Lena, powiedz mi jeszcze jedno, czy twój mąż też słyszy te kroki, czy to tylko ty?


Odpowiedz
Wpisy: 679
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Ojej, to bardzo smutne. Ale może to pocieszające, że jest blisko? Może chce coś powiedzieć? Ja bym spróbowała porozmawiać, po prostu głośno, w środku nocy jak te kroki się zaczną.


Odpowiedz
20 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Mara absolutnie bym nie zalecała samodzielnego inicjowania kontaktu bez wiedzy o tym co się robi. Szczególnie w środku nocy, podczas kiedy to się dzieje. To nie jest coś co robi się intuicyjnie. Lena, nie odpowiedziałaś na pytanie Hergi, a jest naprawdę kluczowe.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Shangie teściowa chodziła spokojnie, powoli. Miała problemy z kolanem. Te kroki nad nami są szybsze, bardziej zdecydowane. Ale z drugiej strony... odeszła dosyć nagle, nie zdążyłam z nią porozmawiać o pewnych rzeczach. Mąż też, wiem, że ma wyrzuty sumienia choć tego nie przyznaje.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Lena_77 Przepraszam, że wchodzę z boku, ale czy córka o czymś mówi? Dzieci często reagują na takie rzeczy inaczej niż dorośli i czasem więcej widzą albo czują, choć nie umieją tego nazwać. Wspomniałaś, że źle śpi.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Kappi Przepraszam, że nie odpowiedziałam od razu na pytanie Kappi. Córka ma osiem lat i faktycznie coś mówi, ale nie wiem jak to interpretować. Parę razy weszła do naszej sypialni w nocy, mówiła że słyszy chodzenie i że jej zimno. Raz powiedziała, że słyszała kogoś na dachu, ale to było chyba to samo co my. Nie powiedziała nic konkretnego, żadnego opisu osoby ani czegoś takiego.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lena_77 To z córką jest ważne. Czy ona sama łączy to z babcią, czy po prostu mówi o dźwiękach? Bo to jest różnica. Dzieci w tym wieku potrafią intuicyjnie wyczuwać obecność, ale równie dobrze mogą po prostu reagować na niepokój rodziców. Lena, jak ty się przy niej zachowujesz gdy ona o tym mówi?


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Herga właśnie o to mi chodziło. Dzieci są dobrym barometrem, ale trzeba uważać żeby nie sugerować im odpowiedzi. Lena, czy rozmawiałaś z nią wprost o babci w kontekście tych dźwięków, czy ona sama to połączyła?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Kappi sama nie połączyła. Przynajmniej nie głośno. Ale kilka razy pytała czy babcia jest w niebie i czy może nas odwiedzać. Tego nie kojarzyłam z kroczkami, ale teraz jak piszę to razem... nie wiem. Staram się przy niej nie okazywać niepokoju.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Herga To pytanie córki jest dość znaczące. Dzieci często zadają takie pytania właśnie wtedy, gdy coś czują, nawet jeśli nie mają na to słów. Herga, czy w przypadku kiedy mamy do czynienia z bliską osobą, takie sygnały od dzieci coś zmieniają w ocenie sytuacji?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Taurus zmieniają, ale nie w sensie potwierdzenia czy zaprzeczenia. Bardziej w sensie, że skoro kilka osób w domu coś rejestruje, to wykluczamy scenariusz że to tylko jeden człowiek pod wpływem żalu i zmęczenia. Lena, a mąż? Nie odpowiedziałaś na to pytanie wcześniej.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Herga mąż słyszał raz, albo może dwa razy. Mówi, że nie jest pewny czy to nie był sen. Jest bardziej... zamknięty na ten temat. Rozumiem go, to jego mama. Nie chce o tym rozmawiać w tych kategoriach.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Lena_77 To jest dość typowa reakcja osoby w żałobie, szczególnie jeśli czuje się winny za jakieś niedomówienia. Lena, nie naciskaj go. Naprawdę. Jeśli on nie jest gotowy na tę rozmowę, to wymuszanie jej może tylko skomplikować sytuację, i to na kilku poziomach jednocześnie.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Shangie ale co to znaczy "skomplikować na kilku poziomach"? Przepraszam, że pytam, bo nie bardzo rozumiem. Masz na myśli że może się coś złego wydarzyć?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Mara nie o to mi chodzi. Mam na myśli że osoba w żałobie, która jest sceptyczna i emocjonalnie niestabilna, jeśli zostanie wciągnięta w coś na co nie jest gotowa, może zareagować albo agresywnie, albo odciąć się całkowicie. To nie sprzyja żadnej próbie oswojenia sytuacji.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Shangie Zgadzam się z Shangie co do ostrożności, ale mam pytanie do Leny. Mówiłaś, że nie zdążyłaś porozmawiać z teściową o pewnych rzeczach. Czy to były rzeczy, o których teściowa też wiedziała, że są do omówienia? Bo to zmienia trochę perspektywę.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Wiciol tak, myślę że wiedziała. Była między nami... nie kłótnia, ale pewne napięcie od jakiegoś czasu. Rozwiązałoby się samo pewnie, ale nie zdążyłyśmy. Nie chcę pisać szczegółów, bo to dość prywatne.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lena_77 Nie musisz pisać szczegółów. Ważne żebyś wiedziała, że w kontekście tego co opisujesz, te niedomówienia mogą być właśnie tym co trzyma ten kontakt aktywnym. Nie mówię, że na pewno tak jest. Ale jeśli tak jest, to odpędzanie czegokolwiek nie ma sensu. Czy rozumiesz tę różnicę?


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Lena_77 Ale jak Lena ma to rozwiązać skoro teściowa już nie żyje? Nie można po prostu porozmawiać i wyjaśnić sprawy. Chyba że... można to zrobić inaczej? Herga, masz na myśli jakiś rytuał żałobny czy coś w tym stylu?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Kolczasta różnie to bywa. Są sposoby na wyrażenie tego co zostało niewypowiedziane, list, modlitwa, zwykłe mówienie na głos tego co chciałaś powiedzieć. To nie zawsze wymaga rytuału w formalnym sensie. Ale zanim cokolwiek polecę, chciałabym żeby Lena sama poczuła czy ona w ogóle chce iść w tę stronę, czy woli żeby ten kontakt po prostu ustał.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Shangie To co teraz napisałaś jest chyba najważniejszym postem w tym wątku. Bo wskazuje, że ty sama masz coś do powiedzenia, nie tylko teściowa. Herga, Shangie, czy w takich sytuacjach cokolwiek robionego bez wiedzy i udziału drugiego domownika ma sens, czy raczej trzeba działać wspólnie?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Taurus to jest faktycznie kluczowe pytanie. Sam jestem ciekawy zdania Hergi i Shangie, bo mam wrażenie, że tu są dwa różne podejścia możliwe i nie wiem które jest trafniejsze dla tej konkretnej sytuacji.


Odpowiedz
Wpisy: 849
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Szczerze? Nie wiem czego chcę. Część mnie jest przestraszona, część smutna, a część... nie wiem, może chciałaby jakoś powiedzieć przepraszam. Ale mąż nie może o tym wiedzieć, bo by się załamał albo wściekł, jedno albo drugie.


Odpowiedz
26 Odpowiedzi
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Lena_77 Powiem tak, działanie za plecami drugiej osoby, która mieszka w tym samym miejscu, ma swoje ryzyko. Nie dlatego, że coś magicznie pójdzie źle, ale dlatego, że jeśli cokolwiek się wydarzy, a on to zauważy, to masz nowy problem na głowie. Natomiast nie twierdzę, że jest niemożliwe. Lena, mam jedno praktyczne pytanie: czy ty w ogóle masz przestrzeń w domu gdzie możesz być sama przez chwilę?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Shangie właściwie tak, rano kiedy mąż jedzie do pracy a córka do szkoły. Mam wtedy godzinę, może półtorej. Ale nie wiem co miałabym zrobić. I szczerze trochę się boję samego siebie w tej sytuacji, znaczy swoich emocji.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lena_77, to co napisałaś o baniu się własnych emocji jest ważne i nie chcę tego zbagatelizować. Ale chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Czy boisz się że się rozp łaczesz i nie będziesz mogła przestać, czy chodzi o coś innego? Bo to jest różnica.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Herga chyba... obu rzeczy. Że się rozp łaczę, ale też że zacznę mówić i poczuję się głupio, bo nie wiem do kogo mówię. I że jeśli coś usłyszę albo poczuję, to się przestraszę na tyle że coś nieodwracalnego zrobię, tzn. powiem mężowi i wszystko się posypie.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Herga To "coś nieodwracalnego" które napisałaś, to jest właśnie to o czym mówiłam wcześniej. Strach przed własną reakcją jest często większy niż strach przed samą sytuacją. Herga, czy w takim przypadku w ogóle ma sens robienie czegokolwiek bez jakiegoś wsparcia z boku?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Shangie właśnie o to chciałam zapytać Lenę. Bo są sytuacje gdzie samodzielne działanie jest ok, i takie gdzie lepiej żeby ktoś był, choćby na telefonie. Lena, czy masz kogoś bliskiego poza mężem, komu ufasz na tyle żeby wiedzieć co robisz?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Herga To przesuwanie to nowy element. Herga, czy zmiana charakteru dźwięków w czasie ma jakieś znaczenie w takich przypadkach? Znaczy czy to że się rozszerza, to sygnał ostrzegawczy czy raczej normalna ewolucja?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Taurus nie traktowałabym tego jako eskalacji w złym sensie. Ale zmiana charakteru jest warta odnotowania. Lena, czy możesz opisać to przesuwanie dokładniej? Gdzie mniej więcej, jak długo, czy powtarzało się kilka razy z rzędu czy raz i koniec?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Herga raz to było gdzieś nad sypialnią, parę sekund, i urwało. Drugi raz nad kuchnią, jakby ktoś przesuwał krzesło, ale bardzo cicho. To drugie trwało może dziesięć sekund. I potem nic.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Lena_77 Kuchnia jest ciekawa. To często miejsce z silnym emocjonalnym ładunkiem w kontekście kobiet starszego pokolenia, szczególnie jeśli teściowa często tam bywała albo gotowanie było dla niej ważne. Lena, czy teściowa dużo czasu spędzała w kuchni gdy odwiedzała?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Wiciol tak, ona właściwie zawsze gotowała jak przyjeżdżała. To było jej terytorium, można powiedzieć. Nigdy nie pytała czy może, po prostu wchodziła i gotowała. Ja to trochę... inaczej odbierałam.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Herga Ta różnica którą opisujesz ma znaczenie. Strach i dyskomfort to dwie różne rzeczy i często sygnalizują dwie różne sytuacje. Herga, czy to rozróżnienie coś wnosi do tego co tutaj obserwujemy?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Shangie wnosi sporo. Czysty strach to często reakcja na coś nieznanego, a dyskomfort bez strachu to bywa coś bliższego. Lena, jeszcze jedno pytanie i obiecuję że zaraz powiem co o tym wszystkim myślę. Czy w tej chwili, kiedy o tym piszesz, chciałabyś żeby te dźwięki ustały, czy raczej nie jesteś pewna?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Herga nie jestem pewna. I to mnie chyba przeraża bardziej niż same dźwięki.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lena_77 To co napisałaś na końcu, Lena, że nie wiesz czy chcesz żeby ustały, to jest ważniejsze niż wszystkie te dźwięki razem wzięte. Powiem wprost co o tym myślę. Masz niedomkniętą relację z teściową, coś co się nie wydarzyło za jej życia, jakieś słowo, granica, której nie postawiłaś albo postawiłaś za późno. I te dźwięki pojawiły się w konkretnym miejscu, w konkretnym czasie. Nie mówię że to na pewno ona, bo tego nie wiem. Ale mówię że twoja psychika i twoje emocje są tu wplecione bardzo głęboko. Zanim cokolwiek zrobimy, chcę wiedzieć jedno. Czy jest coś co chciałaś jej powiedzieć, a nie powiedziałaś?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Lena_77 Herga zadała chyba najtrudniejsze pytanie w tym wątku. I myślę że Lena potrzebuje chwili zanim odpowie, więc nie spieszmy się. Ale mam pytanie do Hergi czy do Shangie, bo mnie to ciekawi. Czy takie sytuacje, gdzie jest wyraźny kontekst emocjonalny, niedomknięta relacja, jakieś napięcie, czy one na ogół rozwiązują się inaczej niż te bez takiego kontekstu? Znaczy czy podejście też powinno być inne?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Taurus zdecydowanie tak. Kiedy jest wyraźny kontekst emocjonalny, działanie bez przepracowania tego kontekstu jest trochę jak gaszenie ognia bez sprawdzenia skąd się bierze. Można coś wyciszyć, ale wraca. Albo wychodzi inaczej. Herga, ty miałaś takie przypadki gdzie ktoś próbował działać bez przepracowania tego co stoi z tyłu?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Shangie miałam i to nieraz. I zazwyczaj wyglądało to tak, że dźwięki cichły na tydzień, dwa, a potem wracały albo pojawiało się coś innego, inny kanał. Bo jeśli jest jakaś energia, która szuka wyrazu, to ją nie zamkniesz plastrem. Dlatego pytam Lenę o to co powiedziała, a nie co zrobiła.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Herga Siedzę i czytam te ostatnie posty i jest mi trochę ciężko. Na pytanie Hergi odpowiem szczerze. Tak, jest coś co chciałam jej powiedzieć. Nie złego, ale takiego wyjaśniającego. Że nie chodziło mi o wrogość, tylko o swoje miejsce. Nigdy tego nie powiedziałam bo wydawało mi się że nie ma sensu, że ona i tak tego nie rozumie. Teraz nie mam już tej możliwości i to mnie gryzie bardziej niż myślałam.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Lena_77, przepraszam że wchodzę w tej chwili, ale to co napisałaś jest bardzo ważne i chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówisz że chciałaś wyjaśnić że nie było wrogości. Czy ona mogła to inaczej odebrać za życia? Że miała pretensję do ciebie o coś czego nie rozmawiałyście wprost?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Kappi prawdopodobnie tak. Ona miała tendencję do milczenia zamiast rozmowy. I ja też. Więc było dużo rzeczy między nami które wisiały w powietrzu i nigdy nie opadły. Mąż mówił że tak po prostu jest w jego rodzinie. Ja się z tym nigdy nie pogodziłam.


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Lena_77 To co teraz opisujesz, te rzeczy które wisiały w powietrzu, to jest właśnie ten kontekst o którym mówiłam. Herga, co teraz? Bo mam wrażenie że Lena jest gotowa na jakiś następny krok, tylko nie wiem czy to krok wewnętrzny, czy też już coś praktycznego.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Shangie myślę że najpierw wewnętrzny. Lena, czy byłabyś w stanie napisać to co chciałaś powiedzieć? Nie tutaj jeśli nie chcesz, ale gdziekolwiek. Kartkę, notatnik, cokolwiek. Nie chodzi o żaden rytuał na razie, chodzi o to żebyś ty sama to wyartykułowała. Dla siebie.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Lena_77 Słucham tej rozmowy i mam jedno praktyczne pytanie, bo chyba za bardzo wchodzimy w psychologię, a mało w to co fizycznie Lena może teraz zrobić lub nie robić. Herga, czy jest coś czego Lena absolutnie nie powinna robić zanim to przemyśli? Jakiś rytuał, jakieś działanie które mogłoby sytuację pogorszyć?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Kolczasta to akurat ważne pytanie, bo są rzeczy które bez przygotowania robić nie warto. Szczególnie bym odradzał wszelkie próby wywoływania kontaktu bez wiedzy co się robi. Planchette, automatyczne pisanie, takie rzeczy. Nie dlatego że to "zaprosi coś złego" jak w filmach, ale dlatego że jeśli Lena sama nie wie czego chce, to takie działanie nic nie wyjaśni, a może namieszać w jej głowie bardziej niż pomóc.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Herga To jest chyba najbardziej szczera odpowiedź w tym wątku. I myślę, że Herga ma rację, że właśnie ta niepewność jest tu kluczem. Nie to co jest na suficie, ale to co jest w Lenie. Nie mówię tego złośliwie, bo to po prostu wygląda jak nierozwiązana sprawa, która szuka ujścia.


Odpowiedz
Wpisy: 849
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Mam przyjaciółkę, ale ona jest totalnie sceptyczna, śmiałaby się. Mama daleko. Właściwie to jest tak, że na tym forum czuję się bardziej zrozumiana niż w swoim otoczeniu, co brzmi pewnie dziwnie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Lena_77 Nie brzmi dziwnie. Dokładnie po to są takie miejsca. Ale Lena, wracając do tych kroków, bo trochę odpłynęliśmy od tego co słyszysz, czy przez ostatnie dni, odkąd piszesz na tym wątku, coś się zmieniło? Częściej, rzadziej, coś innego?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Kappi właściwie tak, kilka razy słyszałam coś co wcześniej nie było, jakby nie tylko kroki, ale też ciche jakby przesuwanie czegoś. Raz w nocy, raz rano. Mąż spał przy tym nocnym, więc to nie był on.


Odpowiedz
Wpisy: 1002
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

O, to akurat rozumiem. Moja teściowa robiła dokładnie to samo i to było źródło niejednej cichej awantury. Ale tu mam pytanie, czy to napięcie o którym mówiłaś wcześniej z teściową, to miało coś wspólnego właśnie z tym, z kuchnią albo domem ogólnie?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Kolczasta nie chcę za dużo pisać, ale tak, trochę z tym miało związek. Z granicami ogólnie. Nie chodzi o jakąś wielką sprawę, ale taką codzienną, która się nie zamknęła.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Lena_77 A czy jak słyszysz te dźwięki, to czujesz cokolwiek poza strachem? Znaczy, czy jest jakieś inne uczucie, coś ciepłego albo odwrotnie, zimno, niepokój, czy tylko ten dźwięk i tyle?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Mara to dziwne pytanie, ale wiesz co, zastanowiłam się. Za pierwszym razem to był czysty strach. Ale jeden z tych późniejszych razy, akurat ten nad kuchnią rano, to nie czułam strachu. Czułam się nieswojo, ale nie przestraszona. Nie wiem jak to wyjaśnić.


Odpowiedz
Wpisy: 679
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

A ja mam pytanie może z innej strony, czy ktoś w ogóle zapytał Lenę co ona czuje do teściowej teraz? Nie co czuła, nie co między nimi było, ale teraz, po jej odejściu. Bo to może mieć znaczenie, prawda?


Odpowiedz
Wpisy: 1482
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Słyszę że rozmowa idzie w kierunku bardzo osobistym i rozumiem to, ale chcę zapytać o coś co mnie nurtuje od jakiegoś czasu w tym wątku. Czy te dźwięki, zarówno kroki jak i to przesuwanie, czy są zawsze w nocy i rano, czy zdarzają się też w inne pory? Pytam bo w moim przypadku, dawno temu, pory miały znaczenie.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Taurus głównie noc i wczesny ranek. Raz było koło południa, ale tylko raz i nie byłam pewna czy to nie z zewnątrz. Te wyraźne, pewne, zawsze w nocy albo zaraz po świcie.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Taurus Pora świtu ma swoją symbolikę w wielu tradycjach, nie będę teraz wykładał teorii, ale to przejście między nocą a dniem, to jest moment który różnie bywa interpretowany jeśli chodzi o obecność. Taurus, co miałeś na myśli mówiąc że pory miały znaczenie w twoim przypadku?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Wiciol u mnie było tak że dźwięki o konkretnych porach wiązały się z rytmem życia osoby która odeszła. Wstawała wcześnie, o świcie właściwie. I te odgłosy były zawsze rano. Nie wiem czy to cokolwiek znaczy, ale kiedy to połączyłem, jakoś mi ulżyło. Lena, teściowa, czy miała jakiś rytm dnia który pamiętasz? Czy właśnie rano była aktywna?


Odpowiedz
Wpisy: 849
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Tak. Ona wstawała bardzo wcześnie, to była jej ulubiona pora. Gotowała śniadanie dla wszystkich zanim ktokolwiek wstał. Mąż zawsze to wspominał. Nad kuchnią, rano. Boże.


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Lena_77, oddycha ktoś tu oprócz mnie? Bo to połączenie które właśnie zrobiłaś jest naprawdę mocne. Nie straszne, ale mocne. Herga, czy to rodzaj potwierdzenia o którym mówiłaś wcześniej, że pewne rzeczy składają się w całość?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Kolczasta tak, i to jest właśnie ten moment o którym trudno mówić zanim nie nadejdzie. Lena, nie musisz teraz nic robić, nic decydować. Ale chcę żebyś wiedziała że to co czujesz teraz, to nie jest przypadkowe. To jest twoja wewnętrzna odpowiedź na coś co się dzieje. I ona jest ważna.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Lena_77 Mam pytanie może naiwne, ale naprawdę nie wiem, czy w takiej sytuacji, gdzie jest taki wyraźny ślad emocjonalny, takie konkretne powiązania jak to z kuchnią i porą, czy można w ogóle mówić o czymś niepokojącym? Znaczy, czy to co Lena opisuje brzmi jak coś złego, czy może zupełnie odwrotnie?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Mara To nie jest coś złego, Maro. I właśnie o to mi chodzi od początku. Jeśli jest sens, jest kontekst, są konkretne powiązania jak ta kuchnia i świt, to nie mamy do czynienia z czymś co chce straszyć. Mamy do czynienia z czymś co być może nie jest do końca gotowe odejść, albo czeka na jakiś sygnał. To zupełnie inna rozmowa niż "czy jestem w niebezpieczeństwie".


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Herga To jest ważna informacja. Żałoba w domu, gdzie dwoje ludzi przeżywa ją zupełnie różnymi kanałami, to osobny ciężar. Herga, czy w twoim doświadczeniu to też wpływa na to jak odbieramy takie dźwięki, jak mocno je czujemy?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Shangie zdecydowanie. Jeśli jedna osoba jest otwarta, a druga zamknięta, ta otwarta często niejako przejmuje całość. Staje się jedynym kanałem w domu. To nie jest wygodna pozycja. Lena, czy czujesz się z tym osamotniona, mam na myśli z całą tą sytuacją, nie tylko dźwiękami?


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Lena_77 Dokładnie to chciałem powiedzieć. Lena, to połączenie które zrobiłaś, kuchnia, świt, ona wstawała wcześnie, gotowała zanim wszyscy wstali, to nie jest przypadkowe skojarzenie. Przynajmniej moim zdaniem. Czy mąż wie o tych dźwiękach? Mówiłaś mu?


Odpowiedz
Wpisy: 849
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wie. Słyszał parę razy, ale mówi że pewnie stary budynek, stropodach, rury. On tak ma że szuka wyjaśnienia i jak je znajdzie, to zamyka temat. Ja nie mogę zamknąć. Szczególnie teraz gdy zobaczyłam to powiązanie z porą i miejscem.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Lena_77 A jak on reaguje na to, że ty tego nie zamykasz? Pyta, krytykuje, zostawia cię z tym samą?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Kappi nie krytykuje, ale jest trochę jakby... nieobecny w tej rozmowie. Zmienia temat. Myślę że jemu też jest z tym ciężko, tylko inaczej to pokazuje.


Odpowiedz
Wpisy: 849
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Tak. Chyba tak właśnie to wygląda.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Lena_77 Ale chwilę, bo chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że Lena jest "kanałem" bo jest otwarta, a mąż zamknięty. Czy to znaczy że te dźwięki są słyszalne tylko dla niej? Bo chyba mówiła że mąż też słyszał.


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Mara on słyszał dźwięki, ale nie szuka w nich znaczenia. To jest różnica. Dźwięk jest fizyczny, interpretacja jest już czymś innym. Oboje mogą słyszeć to samo, ale tylko jedna osoba naprawdę tego słucha.


Odpowiedz
(@kolczasta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1002

@Lena_77 To ciekawe rozróżnienie. Słyszeć a słuchać. Lena, czy pamiętasz czy teściowa i twój mąż mieli podobny styl, takie zamykanie, szukanie wyjaśnień, milczenie zamiast rozmowy?


Odpowiedz
Wpisy: 849
Rozpoczynający temat
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Bardzo podobny. On jest jej synem pod tym względem jeden do jednego. Ona milczała, on milczy. Ona nie pytała wprost, on nie pyta wprost. Nigdy wcześniej tak tego nie nazwałam ale tak, tak właśnie jest.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Lena_77, przepraszam że pytam o coś osobistego, ale czy jest możliwe że teściowa bardziej rozumiała takie rzeczy, nie wiem, niewidzialne, niewypowiedziane, niż ci się wydawało? Że być może ona też czuła tę napięcia między wami, ale po prostu nie umiała o tym mówić tak samo jak syn?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Taurus Siedzę z tym co napisał Taurus i Kappi i nie wiem co powiedzieć. Możliwe. Naprawdę możliwe. Ona nigdy nie była wroga, po prostu szczelna. Ja chyba brałam tę szczelność za odrzucenie.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lena_77, właśnie powiedziałaś coś bardzo ważnego. Czy mogłabyś to powtórzyć, napisać jeszcze raz, tym razem tak jakbyś mówiła do niej, nie do nas?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Herga Herga ma rację. To jest moment. Nie musisz, ale jeśli możesz, to jest właśnie ta chwila na to wyartykułowanie o którym mówiłyśmy wcześniej.


Odpowiedz
 Mara
(@mara)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 679

@Lena_77 Ja się trochę obawiam czy nie wywieramy na Lenę za dużej presji. To są bardzo osobiste rzeczy i ona je mówi publicznie, na forum. Czy to jest dla ciebie okej, Lena?


Odpowiedz
(@wiciol)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1380

@Mara to ważna uwaga. Lena, naprawdę nikt tu nie oczekuje niczego. Możesz to napisać, możesz nie pisać, możesz wyjść z wątku i wrócić za tydzień. To co się tu dzieje nie ma terminu.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Mara Dziękuję Wiciol i Mara. Jest mi okej, serio. Chyba właśnie potrzebowałam miejsca gdzie mogę to powiedzieć głośno i wy daliście mi to miejsce. Herga, spróbuję. Chciałam jej powiedzieć: nie byłam twoim wrogiem. Brałam twoją ciszę za odrzucenie, a może to był po prostu twój język i ja go nie znałam. Żałuję że nie zapytałam wcześniej jak cię czytać.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Lena_77, właśnie to. Dokładnie to. Wzięłaś jej ciszę za odrzucenie, a ona może nigdy nie wiedziała, że tak to na ciebie padało. I teraz te kroki nad głową, te dźwięki, które słyszysz od miesięcy - zastanawiam się czy to nie jest właśnie próba odpowiedzi na coś, co między wami nigdy nie zostało powiedziane wprost.


Odpowiedz
(@taurus)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1482

@Lena_77, czy jak to napisałaś, poczułaś jakąś zmianę? Ulgę, coś w klatce piersiowej, cokolwiek? Pytam bo to co napisałaś do niej jest konkretne i prawdziwe, i ciekawi mnie co się z tobą dzieje po tym jak to wyszło.


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 849

@Taurus tak. Coś jakby... wypuszczenie powietrza którego nie wiedziałam że trzymam. Głupio to brzmi ale tak to czuję. I trochę płakałam. Nie spodziewałam się że to tak wyjdzie.


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Lena_77 nie brzmi głupio. Wcale. I na marginesie - od kiedy pamiętam ten wątek, to jakbyś szła przez kolejne warstwy do tego momentu. Zaczęło się od kroków na suficie, a dotarłaś do czegoś zupełnie innego. Czy ty sama to czujesz?


Odpowiedz
(@shangie)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1666

@Lena_77 Chcę tylko zapytać - bo nie chcę żebyśmy się za bardzo oddaliły od tego co Lena właściwie przeżywa teraz w tym mieszkaniu. Lena, czy od tych nocy kiedy zaczęłaś to wszystko rozplątywać - tamte dźwięki, te kroki, ta pora - czy coś się zmieniło? Czy słyszysz je tak samo jak wcześniej, czy inaczej?


Odpowiedz
(@kappi)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1067

@Lena_77 To jest bardzo dobre pytanie. Jakby oboje mówili tym samym językiem milczenia, tylko wy z Leną mówiłyście różnymi.


Odpowiedz
Udostępnij: