Nie wiem czy to odpowiednie miejsce ale muszę się tym z kimś podzielić. Od jakichś trzech tygodni budzę się w nocy bo słyszę płacz dziecka. Taki wyraźny, niemowlęcy. Mieszkam sam, sąsiedzi to starsze małżeństwo bez dzieci, blok jest w miarę cichy. Za pierwszym razem wstałem, obchodziłem całe mieszkanie, zaglądałem nawet do szaf. Nic. Cisza. Ale ten dźwięk jest tak realistyczny że za każdym razem mam pewność że to nie sen. Ktoś miał coś podobnego?
Mam ciarki czytając to. Sama słyszałam raz coś podobnego, ale u mnie był to pojedynczy przypadek. Ty mówisz że to trwa trzy tygodnie? To znaczy że zdarza się regularnie, co ile mniej więcej razy w tygodniu?
Próbowałem nagrywać. Telefon chwytał tylko ciszę albo szumy. Ale sam płacz jest taki wyraźny, słyszę akcenty, takie urywane szlochanie, jakby dziecko się uspokajało i znowu zaczynało. Nie ma mowy żeby to był sąsiad z góry, na górze mieszka stary kawaler.
Nie jest głupie. Przedmioty używane mogą przechowywać echa. To nie znaczy że od razu mamy do czynienia z duchiem przywiązanym do zegara, ale warto to sprawdzić. Zacznij od prostego testu, na kilka nocy wynieś ten zegar z sypialni. Może do piwnicy, może do innego pokoju. Obserwuj czy coś się zmieni.
Ja tam bym tego zegara od razu się pozbyła, co tu sprawdzać. Jak coś śmierdzi to się tego nie trzyma.
Trzy, cztery tygodnie to nieduże opóźnienie. Moja babcia mówiła że takie rzeczy rzadko zaczynają się od razu, jakby coś musiało się najpierw zadomowić. Oczywiście to tylko rodzinna opowieść, ale jakoś do tej historii pasuje.
a zegar działa? Mam na myśli, czy chodzi normalnie, czy może zatrzymuje się o jakiejś porze?
Zegary mają w ogóle bardzo silny związek z przejściami, z czasem. Stare zegary po kimś, kto umarł, zatrzymuje się właśnie dlatego żeby nikt nie wiedział kiedy dusza odeszła. Jeśli ten zegar wziął coś ze sobą od poprzedniego właściciela...
Słuchajcie, ja tam wiem jedno, u mojej koleżanki było podobnie i okazało się że to był kot sąsiadów, który wyłaził w nocy na zewnątrz i miauczał. Koty potrafią brzmieć niesamowicie podobnie do dzieci, szczególnie przez ściany albo przez okno. Sprawdziłeś czy nikt w pobliżu nie ma kota?
W sypialni wisi ten zegar, tak? Powiem wprost, to jest wystarczający powód żeby test z przeniesieniem przeprowadzić jak najszybciej. Nie sugeruję jeszcze nic konkretnego, ale ta zbieżność wymaga sprawdzenia. Ile nocy możesz poobserwować bez zegara w pokoju?
A może jednak lepiej żeby ktoś mu pomógł to zrobić? Jak sam to wyniesie to nie wiadomo czy nie wniesie czegoś do innej części mieszkania razem z zegarem.
Na razie tylko pytam. Zwykła kuchenna wystarczy na podstawowe rzeczy, gdyby cokolwiek było potrzebne. Najpierw zrób ten test z zegarem i wróć z wynikiem. Ile nocy dajesz sobie na obserwację?
Trzecia w nocy ma swoją nazwę, godzina wilka albo godzina czarownic, czy jakoś tak, słyszałam o tym. Nie wiem dokładnie co to znaczy ale chyba jest jakiś związek.
Ale co mu to da? Jeśli to jest coś paranormalnego to i tak może zmieniać skąd dochodzi, żeby zmylić. Słyszałam że tak właśnie działają pewne byty.
I jedno i drugie ma sens. Kierunek dźwięku to konkretna informacja, a teraz czy coś w tym mieszkaniu zmieniało się od czasu kiedy te zdarzenia się zaczęły? Mam na myśli cokolwiek, nowe rzeczy, małe remonty, przemeblowanie, odwiedziny kogoś konkretnego?
To jest ważna informacja. Czy pamiętasz chociaż orientacyjnie co kupiłeś w zbliżonym czasie co ten zegar? Jakiś obraz, bibelot, cokolwiek? I czy któraś z tych rzeczy też stoi w sypialni?
Zdjęcie nieznanej kobiety? To może być ważniejsze niż zegar. Zdjęcia po obcych ludziach to jest właśnie ten typ przedmiotu który...
Jasne, rozumiem. Jedno pytanie praktyczne, gdzie je wynieść? Do przedpokoju, do piwnicy, czy dosłownie poza mieszkanie? Bo nie wiem czy to ma znaczenie, może ma?
A ta koleżanka jest wrażliwa na takie rzeczy? Bo jeśli te przedmioty coś przy sobie niosą, to czy nie narażasz jej na coś?
Ale ta fotografia z nieznajomą kobietą, serio mówimy że to nic? To mi wydaje się najbardziej oczywiste. Stare zdjęcie obcej osoby, portret, to nie jest neutralna rzecz.
No bo zdjęcie to wizerunek człowieka, a szkatułka to tylko przedmiot. Portret ma jakieś połączenie z osobą na nim.
Mnie ta fotografia też trochę niepokoi teraz jak o tym myślę. Nie wiem nic o tej kobiecie, nie wiem kiedy zdjęcie powstało, ile ma lat. Kupowałem je bo estetycznie pasowało, ciemna rama, stary papier. Ale nie sprawdzałem niczego.
Czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam takie pytanie, może głupie, ale czy ktoś sprawdzał historię samego mieszkania? Nie chodzi mi o przedmioty, ale o to co było tam wcześniej, kto mieszkał. Zdarza się że zdarzenia są przywiązane do miejsca, nie do rzeczy.
Dobra, wpadłem na pomysł żeby napisać do właściciela. Nie wprost o duchach oczywiście, ale pod pretekstem remontu albo jakichś prac. Może przy okazji coś wyjdzie. Tylko nie wiem jak to ugryźć żeby nie brzmieć dziwnie.
Tylko żeby nie wciągać jej za bardzo, bo potem będzie chciała wiedzieć co i jak i to się rozkręci. Niektórym ludziom lepiej nie mówić, im mniej wiedzą tym mniej paniki.
A mnie cały czas wraca ten płacz. Bo rozmawiamy o przedmiotach, o historii mieszkania, ale nikt nie powiedział wprost, co to właściwie może być. Czy to jest duch dziecka, jakiś ślad, czy co? Bo to robi różnicę dla tego co z tym zrobić.
No dobrze ale jakie inne źródła? Sąsiedzi mają dzieci, to by było słyszalne normalnie. Coś innego wchodzi w grę?
