Forum

Asystent AI
Zniknięcia przedmio...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Zniknięcia przedmiotów na kilka dni i powrót - gdzie się podziały?

Strona 1 / 2

Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Nie wiem czy to właściwe miejsce, ale od jakiegoś czasu mam coś dziwnego w domu i kompletnie nie potrafię tego wytłumaczyć. Chodzi o znikające przedmioty. Nie o te sytuacje, kiedy coś leży pod kanapą albo zapomniałam gdzie odłożyłam. Mówię o rzeczach, które znikają na kilka dni, a potem nagle się pojawiają w miejscu, gdzie na pewno wcześniej ich nie było. Ostatnio moje ulubione kolczyki leżały przez tydzień na parapecie w salonie. Szukałam ich wszędzie. Po tygodniu znalazłam je na półce w łazience, ustawione dokładnie obok siebie, jakby ktoś je tam celowo położył. Nikt z rodziny się nie przyznaje. Czy ktoś miał coś podobnego?


Odpowiedz
103 odpowiedzi
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Takie znikanie to jeden z klasycznych objawów obecności w domu. Pytanie tylko jakiej. Czy to dzieje się regularnie, czy to był odosobniony przypadek? Bo to robi dużą różnicę w tym, jak to interpretować.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

U mnie dokładnie to samo z kluczami do samochodu! Zniknęły na cztery dni, szukałam wszędzie, nawet w zamrażarce sprawdzałam bo słyszałam, że ludzie tam czasem nieświadomie kładą rzeczy. Nie ma. A po kilku dniach leżą sobie spokojnie na wycieraczce przy drzwiach wejściowych. Jakby ktoś je tam zostawił wracając do domu. Sama nie wiem co o tym myśleć szczerze mówiąc.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Karia.0 Mnie bardziej zastanawia to co powiedziała Karia o wycieraczce. Czyli klucze wróciły w miejscu, które jest jakby punktem wejścia do domu. To przypadek? Bo u mnie też raz znalazłam rzecz przy drzwiach, choć to był tylko długopis, więc może nie liczyłam tego poważnie.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Lunarna dokładnie, przy samych drzwiach, nie za progiem, ale jakby tuż przed. I to mnie właśnie dziwi, bo gdybym sama zostawiła klucze wychodząc, toby były za progiem albo w zamku. A tu leżały tak jakby ktoś przyszedł z zewnątrz i zostawił. Rodzina twierdziła że nic nie wie.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

To zjawisko ma swoją nazwę - w literaturze paranormalnej mówi się o apportach albo o działaniu tak zwanych teleportów. Ale zanim zaczniemy szufladkować, chciałbym zapytać o szczegóły. Czy w obu przypadkach przedmioty wróciły w miejscach bardziej eksponowanych niż zniknęły? Bo to jest istotna wskazówka.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Sauwak no właśnie, to co mnie uderzyło to że kolczyki nie leżały gdzieś schowane, tylko były bardzo wyraźnie ustawione. Parami, równo. Jakby ktoś chciał żebym je zauważyła. Czy to coś zmienia w tej interpretacji?


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Apporty? Nigdy nie słyszałam tego słowa. Co to dokładnie jest? Przepraszam za głupie pytanie ale tutaj naprawdę nie znam się na tych rzeczach.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Walcia apport to przedmiot, który przemieszcza się w sposób niewyjaśniony, często przypisywany działaniu duchów lub innych bytów. Ale uwaga, bo to nie jest zawsze dobra energia. Sposób ułożenia, o którym pisze Luiza, czyli celowe, eksponowane, symetryczne ustawienie, to jest właśnie ten element, który mnie zastanawia najbardziej.


Odpowiedz
Wpisy: 1424
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

To ułożenie parami mnie zatrzymało. Czy w twoim domu ostatnio działy się jakieś inne dziwne rzeczy, poza tym konkretnym przypadkiem? Pytam bo ułożenie w pary ma symboliczne znaczenie w wielu tradycjach i jeśli to nie przypadek, to byłby to dość wyraźny sygnał.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Bryza inne rzeczy... właściwie tak, ale nie wiedziałam czy to łączyć. Kilka razy słyszałam w nocy jakby skrzypienie w korytarzu, ale stary dom, więc mówiłam sobie że to osiadanie. I raz zgasło światło w kuchni bez powodu, choć elektryki sprawdzone. Teraz jak to piszę to brzmi poważniej niż mi się wydawało.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Luiza75 Skrzypienie w korytarzu i problemy z elektrycznością to już trochę więcej niż sam znikający przedmiot. Luiza, czy to się nasiliło w jakimś konkretnym okresie, czy dzieje się od zawsze odkąd tam mieszkasz?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Bylica jakieś pół roku temu chyba zaczęłam to zauważać. Wcześniej nic takiego nie było, albo przynajmniej nie pamiętam. Przeprowadziłam się tam jakieś dwa lata temu, więc przez półtora roku było spokojnie.


Odpowiedz
Wpisy: 2009
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Przy drzwiach to może być próg jako granica. W tradycji słowiańskiej próg był miejscem szczególnym, gdzie stykał się świat żywych ze światem duchów. Zostawienie czegoś przy progu przez byt mógłoby być formą komunikacji albo zaznaczenia obecności. Ale nie chcę od razu straszyć, bo to może mieć różne zabarwienie.


Odpowiedz
Wpisy: 2242
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Pół roku to konkretna wskazówka. Zastanawiam się czy coś zmieniło się w twoim otoczeniu w tym czasie. Nowe meble, rzeczy z drugiej ręki, cokolwiek co weszło do domu z zewnątrz? Albo zmiana w relacjach, stres, większa emocjonalność? Bo to też może aktywować pewne energie.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Sauwak nie kupowałam nic z drugiej ręki ostatnio. Ale był stres, sporo. Rozstanie, sprawy rodzinne. Czy to może dosłownie przyciągać coś do domu? To dla mnie nowe myślenie, trochę mnie przeraża.


Odpowiedz
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 284

@Luiza75, to co napisałaś o stresie mnie zatrzymało. Znaczy, że nasze emocje mogą dosłownie przyciągać coś do domu? Zawsze myślałam, że to metafora, ale mówisz to jakby serio.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Luiza75 To nie jest metafora. Intensywne emocje, szczególnie długotrwałe, mogą tworzyć coś w rodzaju energetycznego zaproszenia. Rozstanie, żałoba, silny lęk - to wszystko zostawia ślad w przestrzeni. Ale Luiza, chciałam zapytać o jedno: te kolczyki, które wróciły ułożone parami - czy to były kolczyki związane z jakąś konkretną osobą albo ważnym momentem?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Herga Dostałam je od mamy jakiś czas temu. Nie myślałam o tym w ten sposób, ale teraz gdy pytasz... mama nie żyje od trzech lat. Czy to coś zmienia?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Herga właśnie miałam zadać to samo pytanie. Luiza, to jest bardzo ważna informacja. Kolczyki po kimś bliskim, kto odszedł, ułożone parami, w miejscu widocznym - to już nie jest neutralny przypadek. Co czułaś, kiedy je znalazłaś? Strach, spokój, coś innego?


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Zawsze mnie ciekawiło dlaczego właśnie rzeczy używane miałyby przynosić energie. Skąd wiadomo że coś przyszło z meblem a nie mieszkało tam wcześniej?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Walcia bo przedmioty, szczególnie te używane przez lata, mogą gromadzić energię emocjonalną swojego właściciela. To nie jedyne wytłumaczenie tych zjawisk, ale jest jednym z powtarzających się wzorców. Natomiast masz rację, że nie można od razu zakładać, że coś przyszło z zewnątrz. To wymaga rozeznania.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

A czy ktoś próbował w takim razie jakoś to sprawdzić? Pytam bo ja nadal nie wiem co z tymi kluczami, i zastanawiam się czy po prostu zapomnieć czy może coś z tym zrobić. Jak w ogóle weryfikować czy to jest coś albo nic?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Karia.0 weryfikacja to trochę dłuższy temat, ale zaczęłabym od prowadzenia notatek. Kiedy coś zniknęło, co się działo w domu wcześniej, jakie były emocje, czy coś się powtarza. Wzorzec powie więcej niż pojedynczy przypadek. Jeden znikający przedmiot to może być nieuwaga, seria z podobnymi cechami to już coś innego.


Odpowiedz
Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Szczerość? Najpierw płakałam. Potem przez chwilę miałam takie dziwne poczucie ciepła, jakby ktoś był w pokoju. Ale szybko powiedziałam sobie żeby nie przesadzać.


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Luiza75, nie wydaje mi się żebyś przesadzała. To co opisujesz brzmi bardzo... konkretnie. Ja przy tych kluczach nic takiego nie poczułam, więc moje doświadczenie chyba jest zupełnie innego rodzaju. Ale to z kolczykami to brzmi jak coś osobistego.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Luiza75 Muszę tu wtrącić jedną rzecz, bo wątek idzie w bardzo konkretnym kierunku i dobrze, ale warto rozdzielić dwie rzeczy. Są znikające przedmioty jako zjawisko samo w sobie, i są znikające przedmioty jako ewentualny kontakt. To nie jest to samo. Luiza, nie mówię że tak nie jest, ale czy masz jakiś powód żeby sądzić że mama chciałaby się z tobą skontaktować właśnie teraz?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Sauwak a czy musi być konkretny powód? Myślałam że duchy nie działają jak my, według logiki i harmonogramu.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Lunarna nie muszą, masz rację. Ale wzorzec jest ważny przy interpretacji. Mam na myśli to, że jeśli szukamy sensu, to kontekst emocjonalny - jak rozstanie, samotność, potrzeba wsparcia - może być katalizatorem. Nie dlatego że to jest nasze złudzenie, ale dlatego że takie momenty mogą otwierać kontakt.


Odpowiedz
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 284

@Sauwak To znaczy, że można to wywołać świadomie? Że jak ktoś jest smutny to bardziej przyciąga duchy? To brzmi albo pięknie albo przerażająco, zależy jak patrzeć.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Walcia nie tyle wywołać, co stać się bardziej przepuszczalną. Różnica jest subtelna, ale istotna. I wracając do Luizy - ten ciepły spokój, o którym mówiłaś, to nie jest przypadkowy sygnał. Strach przy takich rzeczach jest częsty, ale to właśnie poczucie obecności bez lęku jest charakterystyczne dla kontaktu z kimś bliskim.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Sauwak Byłam chyba bardzo zmęczona tym tygodniem, kłótnia z siostrą dzień wcześniej. Ale to by znaczyło że Sauwak miał rację z tym emocjonalnym katalizatorem.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Karia.0, to jest ciekawe że obie sytuacje - twoja i Luizy - poprzedziło napięcie emocjonalne. Luiza rozstanie, ty kłótnia. Pytanie do was obu: czy po tym jak rzeczy wróciły, napięcie w jakiś sposób opadło? Pytam bo to może być klucz do zrozumienia co tu właściwie działa.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Herga u mnie podobnie. Po znalezieniu kluczy jakoś ta kłótnia z siostrą przestała mi siedzieć w głowie tak mocno. Ale to może być zbieg okoliczności.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Herga Może, ale dwa takie zbiegi okoliczności to już wzorzec. Herga, czy ty interpretujesz to jako celowe działanie bytu, który rozładowuje napięcie? Bo to by sugerowało dość świadomy charakter tych zjawisk.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Sauwak właśnie o to mi chodzi. Jeśli zniknięcie wywołuje poszukiwanie, a poszukiwanie przerywa spiralę myślenia i przynosi ulgę po powrocie rzeczy, to ta sekwencja jest zbyt powtarzalna żeby być przypadkowa. Nie wiem czy to byt świadomy, ale coś tu działa z pewną logiką.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Sauwak Ten szczegół jest kluczowy i dobrze że to wyszło. Bo jedno to zniknięcie i powrót, a drugie to konkretny sposób ułożenia, który odbiega od twoich własnych nawyków. To nie jest rzecz, którą możesz wyjaśnić roztargnieniem czy zmęczeniem. Sauwak, jak ty to czytasz?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Bryza czytam to jako coś, co wychodzi poza typowe wzorce poltergeistowe, które są raczej chaotyczne. Tu mamy porządek, intencję. Ale zanim pójdziemy dalej, mam pytanie do Luizy. Czy twoja mama miała jakiś nawyk związany z biżuterią? Coś charakterystycznego, sposób przechowywania, dbania o rzeczy?


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

A co jeśli ktoś nie czuje nic konkretnego? Bo ja przy tych kluczach byłam bardziej zirytowana i zdziwiona niż cokolwiek innego. Czy to znaczy że mój przypadek to po prostu moje własne roztargnienie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Karia.0 niekoniecznie. Brak emocjonalnego ładunku przy zniknięciu rzeczy to jeden z wzorców poltergeistowych, gdzie raczej chodzi o zaznaczenie obecności niż komunikat. Ale tu wracam do pytania, które zadałam wcześniej - te notatki, mówiłam żebyś je zaczęła prowadzić. Czy zapamiętałaś dokładnie, co się działo przed zniknięciem kluczy?


Odpowiedz
Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Teraz jak o tym myślę... tak. Trochę mi ulżyło, ale myślałam że to po prostu ulga z odnalezienia kolczyków. Nie łączyłam tego z emocjami.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Luiza75 To jest trochę niesamowite jak na to patrzeć z tej strony. Że coś może zniknąć po to żeby nam pomóc. Luiza, jak się teraz czujesz z tym całym tematem? Bo zaczęłaś ten wątek z pytaniem gdzie się podziały rzeczy, a teraz wychodzi z tego coś zupełnie innego.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Lunarna, szczerość? Czuję się trochę przytłoczona. Zaczęłam pisać bo zgubione kolczyki nie dawały mi spokoju, a teraz siedzimy tu i mówimy o mojej mamie. Nie wiem czy jestem gotowa myśleć o tym, że to ona za tym stoi. Ale jakoś nie potrafię tego odrzucić.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Luiza75, nikt nie mówi że musisz to teraz wszystko poukładać. Ale mam do ciebie jedno konkretne pytanie, bo to ważne dla tego co próbujemy tu rozgryźć. Kolczyki leżały ułożone parami, powiedziałaś. Czy to jest układ, w jakim normalnie je przechowujesz? Bo jeśli nie, to jest to szczegół, którego nie można pominąć.


Odpowiedz
Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Nie. Zazwyczaj wrzucam je luzem do pudełka z innymi rzeczami. Nigdy nie układam ich parami. To właśnie mnie uderzyło kiedy je zobaczyłam, ale jakoś... nie powiedziałam tego wcześniej głośno.


Odpowiedz
Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Tak. Zawsze układała biżuterię parami, mówiła że to jedyny sposób żeby nic nie zginęło. Mnie to zawsze śmieszyło bo sama nigdy nie miałam cierpliwości do takich rzeczy. Czytając to teraz, sama widzę co piszę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Luiza75 Chcę się upewnić że dobrze rozumiemy sekwencję zdarzeń. Luiza, kolczyki zniknęły z miejsca gdzie je trzymałaś, a pojawiły się ułożone parami, w innym miejscu, po kilku dniach? Czy to jest dokładny opis?


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

To jest niesamowite. Znaczy, że ktoś ułożył je tak jak ona układała? A nie tak jak ty to robisz? Jak można to wytłumaczyć inaczej?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Walcia no właśnie, ja też tak myślę. Ale żeby nie wpaść w zbyt szybkie wnioski, bo sama na sobie to widzę, może ktoś tu zaproponuje jakieś inne wyjaśnienie? Bo wolę żebyśmy je wykluczyły, niż żebyśmy pominęły.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Karia.0 racjonalne wyjaśnienia, które można by tu postawić, to między innymi pamięć nieświadoma, czyli że Luiza sama ułożyła kolczyki naśladując nawyk mamy, bez udziału świadomości. Ludzie robią takie rzeczy, szczególnie w żałobie. Ale żeby to był argument, Luiza musiałaby przyznać że to możliwe. A sama mówi, że nigdy tak nie robi.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Nawet jeśli to był nieświadomy odruch, to skąd wzięły się kolczyki? Najpierw ich nie było, potem się znalazły. Tego nie wyjaśnia żadna pamięć nieświadoma.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Lunarna Lunarna ma rację i to jest właśnie punkt, w którym każde racjonalne tłumaczenie się rozlatuje. Zniknięcie przedmiotu to nie jest to samo co zmiana jego ułożenia. Tu mamy obie rzeczy razem, i to jest kombinacja, która jest znacznie trudniejsza do zbagatelizowania.


Odpowiedz
Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Tak. Szukałam ich w pudełku i ich nie było. Parę dni później leżały na komodzie, której prawie nie używam, ułożone obok siebie, każdy przy swoim. Nikt inny w mieszkaniu nie był w tym czasie.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Luiza75, przepraszam że dopytam o coś przyziemnego, ale mieszkasz sama? Pytam serio, bez sugestii, bo to ma znaczenie przy wykluczaniu możliwości.


Odpowiedz
Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Sama. Kotka się nie liczy, i raczej nie układa biżuterii 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Luiza75 W takim razie mamy komplet. Samotne zamieszkanie, brak innych osób, przedmiot po matce, ułożony w jej charakterystyczny sposób, po jej nawyku, którego Luiza sama nie stosuje. To nie jest przypadkowe nakładanie się czynników. Mam pytanie do Bylicy, bo jesteś w tym spokojniejsza ode mnie, jak ty to interpretujesz energetycznie?


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Bryza myślę że tu nie chodzi o jednorazowy sygnał. Jeśli coś chce się zakomunikować przez konkretny przedmiot, w konkretny sposób, z charakterystycznym znakiem rozpoznawczym, to jest to próba bycia rozpoznanym, a nie tylko zauważonym. Różnica jest taka jak między pukaniem w ścianę a zostawieniem kartki z podpisem.


Odpowiedz
Wpisy: 284
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

A czy można coś odpowiedzieć? Zrobić coś, żeby dać znak że się rozumie? Pytam naiwnie, nie znam się na tym, ale wydaje mi się że jeśli ktoś zostawia kartki z podpisem, to chyba można odpisać?


Odpowiedz
13 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Walcia to nie jest naiwne pytanie, wbrew pozorom. Są sposoby na świadome otwarcie się na komunikację. Ale zanim pójdziemy w tamtą stronę, wolałabym żebyśmy z Luizą najpierw ustaliły, czy ona w ogóle chce to pogłębiać. Bo to jest jej sprawa i jej mama, nie ćwiczenie na forum.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Herga Doceniam że o to pytasz. Chyba... tak. Chyba chcę wiedzieć więcej. Tylko nie wiem od czego zacząć i trochę się boję że coś przekręcę.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Luiza75, to że się boisz przekręcić jest akurat dobrym znakiem. Osoby, które wchodzą w to bez żadnego lęku i respektu, zazwyczaj robią więcej zamieszania niż dobrego. Zanim powiem cokolwiek konkretnego, muszę zapytać: czy od czasu kiedy znalazłaś te kolczyki coś jeszcze się wydarzyło? Jakikolwiek drobiazg, niekoniecznie spektakularny?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Herga Zastanawiałam się nad tym odkąd napisałaś tamto pytanie. Dwa razy zgasło mi światło, ale to mogło być co innego, i raz miałam bardzo wyraźny sen, w którym mama siedziała przy stole i nic nie mówiła, tylko patrzyła. Nie wiem czy to się liczy.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Luiza75 Sen zdecydowanie się liczy. Ale powiedz mi więcej o tym patrzyła, co to znaczy? Patrzyła na ciebie, na coś konkretnego, na miejsce w pokoju? To może być ważne.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Bylica Na mnie. Spokojnie, bez emocji na twarzy. Nie smutno, nie radośnie. Po prostu patrzyła. Obudziłam się i przez chwilę miałam wrażenie że jest w pokoju, ale to szybko minęło.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Luiza75 Ten typ snu, spokojne patrzenie bez komunikatu słownego, pojawia się bardzo często w relacjach o kontaktach ze zmarłymi. Rzadko kiedy takie sny mają charakter dramatyczny. Czy pamiętasz jak wyglądała w tym śnie? Tak jak ją znałaś, czy inaczej?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Sauwak Tak jak ją pamiętam z ostatnich lat. Nie młodo, nie inaczej. Po prostu jak ona.


Odpowiedz
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 284

@Luiza75 A te zgaszone światła, Luiza, to było w nocy czy w dzień? I w którym pomieszczeniu?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Sauwak Dobrze że mówisz wszystko, bo właśnie takie rzeczy tworzą obraz. Jedno to kolczyki, drugie to sen, trzecie to światła. Każde z osobna można zbagatelizować. Razem? To jest wyraźny wzorzec. Mam jedno pytanie do Sauwaka, bo tutaj chcę się upewnić że myślimy o tym samym: czy takie wielotorowe sygnały, z różnych kanałów jednocześnie, są charakterystyczne dla konkretnego rodzaju kontaktu?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Bryza tak, i to jest istotna obserwacja. Kiedy mamy do czynienia z jednym, izolowanym zjawiskiem, zawsze jest pole do wątpliwości. Kiedy pojawia się kilka równoległych kanałów, sen, przedmiot, zakłócenia elektryczne, to jest to wzorzec, który w literaturze dotyczącej kontaktów po śmierci pojawia się bardzo konsekwentnie. Nie mówię że to dowód, ale mówię że to jest strukturalnie spójne.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Bylica Czytam to i mam ciarki. Ale mam pytanie, trochę z boku, do Hergi albo Bylicy. Czy jest jakaś różnica między snem który jest tylko przetwarzaniem żałoby, a snem który jest czymś więcej? Bo mi się wydaje że nie da się tego rozróżnić i dlatego wolę nie przywiązywać wagi do snów.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Karia.0 rozróżnienie istnieje, ale nie jest zero-jedynkowe. Sny żałobne mają określone cechy, są często chaotyczne, pomieszane z innymi treściami, lękowe albo pełne tęsknoty. Sny kontaktowe zazwyczaj są spokojne, wyraźne, mają inną jakość. Luiza opisuje właśnie ten drugi typ. Ale masz rację, że samo w sobie to nie jest dowód. Tu jednak nie oceniamy snu w oderwaniu od reszty.


Odpowiedz
Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Oba razy wieczorem. Raz w salonie, raz w sypialni. Żarówki były nowe, sprawdziłam. Może zbieg okoliczności, ale skoro pytacie o szczegóły to mówię wszystko.


Odpowiedz
Wpisy: 876
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Zakłócenia elektryczne przy kontaktach to jest chyba najpopularniejszy temat w takich rozmowach. Ale zastanawiam się, czy ktoś tu miał coś podobnego u siebie? Nie pytam żeby odciągnąć od Luizy, pytam bo może porównanie pomoże.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Lunarna miałam. Po śmierci ojca przez kilka tygodni regularnie gasło światło w konkretnym pokoju, tym który był jego. Żarówki zmieniałam cztery razy. Potem samo ustało. Elektryk nie znalazł usterki. Mówię to nie żeby przebijać czyjeś doświadczenia, ale żeby powiedzieć że ten wzorzec jest powtarzalny.


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

To pytanie może brzmieć głupio, ale czy to ustaje samo dlatego że coś się kończy, czy dlatego że my przestajemy zauważać? Bo nie wiem jak odróżnić jedno od drugiego.


Odpowiedz
4 Odpowiedzi
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Karia.0 to nie jest głupie pytanie, to jest jedno z trudniejszych pytań w tym temacie. Moja odpowiedź jest taka: często ustaje po tym jak coś zostaje załatwione, jakiś kontakt nawiązany, coś powiedziane albo zrozumiane. Jakby cel komunikacji został osiągnięty. Ale nie zawsze i nie mam na to twardego uzasadnienia, tylko obserwację.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Sauwak To co mówisz o celu komunikacji. Mam wrażenie że rozumiem o co może chodzić. Nie powiedziałam jej że rozumiem dlaczego tak długo byłyśmy w konflikcie. Myślałam że mam czas. Nie miałam.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Luiza75 To co teraz napisałaś jest bardzo ważne. Nie musisz teraz nic z tym robić, ale mam wrażenie że właśnie dotknęłaś sedna. Czy chcesz żebyśmy porozmawiały o tym jak można to przepracować, nie w sensie terapeutycznym, ale w sensie tego co możesz zrobić żeby rzeczywiście coś powiedzieć?


Odpowiedz
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 284

@Luiza75 Poczekajcie, bo mam pytanie bardziej podstawowe. Luiza, czy ty czujesz że ona jest wciąż gdzieś blisko? Nie pytam naukowo, pytam co ty czujesz.


Odpowiedz
Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Tak. I to mnie jednocześnie uspokaja i niepokoi. Ale chyba bardziej uspokaja.


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Luiza75 To co powiedziałaś o braku czasu, to chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy w żałobie. Chcę zapytać, czy był jakiś konkretny moment, coś między wami, który czujesz że powinien był być rozwiązany? Nie musisz mówić szczegółów, ale to ważne żeby wiedzieć z czym pracujemy.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Herga mam pytanie zanim pójdziecie dalej. Czy to co Luiza opisuje, ten kontakt przez przedmioty, przez sen, przez światła, czy to może być właśnie odpowiedź na to zawieszenie? Jak gdyby ona po swojej stronie coś chciała zakończyć?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Karia.0 to jest bardzo trafna intuicja. W wielu przypadkach, które znam z literatury i z rozmów, kontakt ustaje właśnie wtedy gdy coś zostaje symbolicznie zamknięte. Niekoniecznie na głos, niekoniecznie z ceremonią. Czasem wystarczy wewnętrzne powiedzenie czegoś.


Odpowiedz
Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Był. Kłótnia sprzed kilku lat, o coś co teraz wydaje mi się małe. Ale wtedy nie ustąpiłam i ona też nie. I tak to zostało zawieszone. Odwiedzałam ją, rozmawiałyśmy, ale tego jednego tematu nigdy nie dotknęłyśmy.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Luiza75 A kolczyki? Bo wróćmy na chwilę do początku. Luiza, te kolczyki, były one jakoś związane z tamtą relacją? Dostałaś je od niej, nosiłaś przy jakiejś okazji, coś je łączyło z waszą historią?


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Bylica Nie, to moje własne kolczyki, nie od niej. Ale teraz jak pytasz, to zastanawiam się czy to ważne. Może właśnie dlatego że nie ma bezpośredniego związku, to bardziej dziwne że zniknęły?


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Luiza75 Wcale nie musi być bezpośredni związek z osobą przez przedmiot. Zniknięcia i powroty rzeczy działają inaczej, to nie jest sygnał przez symbolikę przedmiotu tylko przez sam fakt zakłócenia twojej codzienności. Żebyś zauważyła. Żebyś zaczęła myśleć.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Bryza ale skąd wiadomo że to nie jest przypadkowe roztargnienie? Serio pytam, bo sama kilka razy szukałam rzeczy które potem znalazłam w miejscach gdzie na pewno ich nie zostawiałam, i do dziś nie wiem co o tym myśleć.


Odpowiedz
(@bryza)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1424

@Lunarna to jest właśnie to pytanie bez jednoznacznej odpowiedzi. Ja osobiście pytam o kontekst. Czy to się dzieje w czasie spokojnym czy w czasie gdy coś się dzieje emocjonalnie? U Luizy mamy żałobę, niedokończoną relację i kilka równoległych zdarzeń. To już jest kontekst.


Odpowiedz
(@walcia)
Połączone: 1 miesiąc temu

Wpisy: 284

@Luiza75 Dobra, ale mnie zastanawia jedna rzecz praktyczna. Luiza, jak długo kolczyki były nieobecne? I gdzie dokładnie się znalazły? Bo to mi umknęło wcześniej.


Odpowiedz
Wpisy: 457
Rozpoczynający temat
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Cztery dni. Znalazłam je na stoliku nocnym. A szukałam w całym mieszkaniu, ten stolik też sprawdzałam, kilka razy. Leżały po prostu na wierzchu jakby tam zawsze były.


Odpowiedz
11 Odpowiedzi
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Luiza75 Chcę wrócić do tego co powiedziałaś o niedomkniętej kłótni. Myślę że niezależnie od tego jak ktoś interpretuje te zdarzenia, jest coś co możesz zrobić. Napisać list. Nie do wysłania, dla siebie. Powiedzieć to co chciałaś powiedzieć. Czy to dla ciebie w ogóle brzmi jak coś możliwego?


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Herga To jest akurat w porządku. Płakanie przez całą noc po takim liście to nie jest zły znak. Wręcz przeciwnie. Ale Herga, mam pytanie do ciebie, czy w przypadkach które znasz, takie zamknięcie przez list albo rozmowę do nieobecnej osoby, rzeczywiście wpływało na to czy zjawiska ustępowały?


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Sauwak w większości przypadków tak, ale nie natychmiast i nie zawsze. Znam sytuacje gdzie po takim akcie zjawiska nie tyle ustąpiły, co zmieniły charakter. Były spokojniejsze. Jakby napięcie opadło po obu stronach.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Herga To co Herga opisuje, zmiana charakteru zamiast nagłego ustąpienia, zgadza się z tym co obserwowałam u ojca. Po pewnym czasie to nie było gasące światło, tylko takie małe rzeczy, które raczej poprawiały humor niż niepokoiły. Trudno to opisać.


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 876

@Bylica małe rzeczy to znaczy jakie? Pytam serio, bo właśnie tego rodzaju opisy są dla mnie najbardziej przekonujące, nie wielkie dramaty tylko coś subtelnego.


Odpowiedz
(@bylica)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1877

@Lunarna na przykład znajdowanie rzeczy których szukałam zanim zdążyłam naprawdę szukać. Albo poczucie że coś mnie skierowało w odpowiednim momencie na odpowiednią półkę. Nic spektakularnego. Ale powtarzające się.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Bylica To ostatnie co Bylica napisała. Mam właśnie takie poczucie od jakiegoś czasu. Że coś mnie kieruje. Nie wiem jak to inaczej nazwać. Dziękuję wam wszystkim za tę rozmowę, naprawdę. Muszę usiąść z tym wszystkim.


Odpowiedz
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 459

@Luiza75 Siedzę i myślę o tym co Luiza napisała na końcu, że coś ją kieruje. I właśnie to zdanie mnie zatrzymało. Bo to pasuje do tych zniknięć bardziej niż cokolwiek innego w tej rozmowie. Kolczyki nie wróciły żeby przestraszyć, wróciły żeby przyciągnąć uwagę. I przyciągnęły.


Odpowiedz
(@herga)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2009

@Karia.0 ale tu jest pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu w tej rozmowie. Czy to kierowanie, które Luiza czuje, zaczęło się przed zniknięciem kolczyków, po powrocie, czy gdzieś w czasie tamtych czterech dni? Bo ta kolejność wydaje mi się ważna.


Odpowiedz
(@luiza75)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 457

@Herga Jak tak pytasz, to chyba zaczęło się właśnie wtedy. W trakcie tych czterech dni kiedy szukałam. Nie po tym jak się znalazły, tylko wcześniej. Jakby samo szukanie coś uruchomiło.


Odpowiedz
(@sauwak)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2242

@Herga to jest dobry trop. Moment aktywacji, można by powiedzieć. W tekstach które znam pojawia się coś podobnego, że akt szukania, samo skupienie uwagi na braku, może być rodzajem otwarcia. Nie wiem czy to dotyczy tego przypadku, ale zbieżność jest interesująca. Luiza, czy podczas tych czterech dni robiłaś coś inaczej niż zwykle, może więcej czasu spędzałaś w ciszy albo myślałaś o niej intensywniej?


Odpowiedz
Wpisy: 459
(@karia-0)
Połączone: 1 rok temu

Cztery dni to nie jest chwila. To nie jest że odłożyłaś roztargniona i zapomniałaś. To jest wystarczająco długo żeby naprawdę przeszukać mieszkanie.


Odpowiedz
Strona 1 / 2
Udostępnij: