To co opisujesz, ta asymetria między wyraźnym doznaniem fizycznym a rozmytym kontekstem, jest zresztą typowa dla doświadczeń na pograniczu snu i jawy. Mózg rejestruje bodziec fizyczny bardzo konkretnie, ale interpretacja kontekstowa w tym stanie po prostu nie działa tak samo. Nie mówię że tak jest w twoim przypadku, ale ta asymetria sama w sobie nie jest dowodem ani w jedną ani w drugą stronę.
Mam wrażenie że kręcimy się wokół tego czy to sen czy nie i może trochę gubimy wątek. Goplana, ja chcę wrócić do tego co powiedziałaś o mamie. Mówiłaś że to co czujesz jest spokojne, nie smutne. Czy to spokój który przychodzi z zewnątrz, jakbyś go dostawała, czy twój własny?
To co teraz powiedziałaś jest dla mnie ważniejsze niż wszystkie poprzednie pytania o sen i miejsce. Czy ten spokój był jednorazowy, czy powtarzał się razem z dotykiem?
To co teraz mówisz otwiera inną możliwość. Że to nie jest ktoś z twojego własnego kręgu, ale ktoś starszy, z rodziny której już nie znasz bezpośrednio. Coś co zostało przy miejscu albo przy linii rodzinnej. Czy wiesz cokolwiek o ludziach którzy byli przed tobą w tej rodzinie, babciach, prababciach?
Ja przepraszam że wchodzę, ale nie rozumiem jednej rzeczy. Czy wy naprawdę możecie rozróżnić czy to jest przodek czy coś przywiązanego do miejsca tylko na podstawie tego co Goplana czuje? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam bo chciałabym wiedzieć jak się to robi.
