Jasne że mogą, szczególnie podłoga. Deski absorbują wilgoć, dźwięki, chemię lat. Nic mistycznego, czysto materialnie. Ale w tradycjach słowiańskich próg i podłoga to były miejsca gdzie siadywały domowe duchy i miejsca graniczne między przestrzeniami. Więc i materialnie i symbolicznie podłoga ma swoje znaczenie. Tylko Ines, jedno konkretne pytanie: czy ta postać stała na podłodze czy miałaś wrażenie że unosi się trochę?
o matko tego pytania się nie spodziewałam ale teraz też chcę wiedzieć. Ines??
Stała na podłodze. Przynajmniej tak mi się wydawało, nie widziałam nóg dokładnie, suknia była długa. Ale nie miałam wrażenia że unosi się. Choć teraz jak pytacie o szczegóły to zaczynam się zastanawiać czy naprawdę to wszystko widziałam tak wyraźnie jak mi się wydaje że widziałam.
Ines, to co piszesz o tym że zaczęłaś wątpić w szczegóły, to jest bardzo ważna obserwacja i chcę przy tym zostać chwilę. Czy to poczucie niepewności pojawiło się od razu następnego dnia, czy dopiero teraz jak piszesz o tym na forum i ludzie zadają pytania? Bo to są dwie różne rzeczy i znaczą coś innego.
sama się zastanawiam czy jak się długo opisuje coś co się widziało to nie zaczyna się w to wątpić bardziej niż na początku. jakby słowa nie oddają tego do końca i potem człowiek myśli że może nie było tak wyraźnie. Ines ty chyba wiesz co widziałaś, nie?
właśnie to jest ciekawe z psychologicznego punktu widzenia. pamięć jest rekonstruktywna, nie odtwórcza, i każde kolejne opisywanie zdarzenia nieznacznie je modyfikuje. to nie jest zarzut wobec Ines, to jest po prostu jak działa pamięć. im więcej razy opisujesz i słyszysz pytania, tym więcej 'dziur' zaczyna wypełniać twój mózg albo je dostrzegać. to zjawisko dokumentowane.
Faustynka05 zadałaś dobre pytanie i musiałam się chwilę zastanowić. chyba bardziej teraz, jak piszę. W nocy byłam absolutnie pewna co widzę. Rano byłam pewna że to widziałam. teraz jak próbuję sobie to odtworzyć to jakby obraz trochę się rozmywa. czy to znaczy że to nieprawdziwe? czy po prostu tak działa przypominanie?
Ines, rozmywanie się obrazu po czasie to nie jest dowód ani że było, ani że nie było. Mózg tak działa z silnymi przeżyciami, szczególnie nocnymi. Ważniejsze jest to co pamiętasz na pewno, bez wahania. Co jest takim jednym szczegółem który jest dla ciebie stuprocentowo pewny niezależnie od wszystkiego?
biel i pionowość to dwa bardzo konkretne, nieprzypadkowe elementy. w ikonografii duchów biel prawie nigdy nie jest przypadkowa, to kolor przejścia, granicy. a pozycja stojąca to obecność aktywna, nie pasywna. coś lub ktoś kto stoi ma intencję albo komunikat.
dobra ale czy Ines mówiła coś o oknie w tym pokoju? bo jak jest okno za które przechodzą refleksy świateł z zewnątrz to naprawdę robi dziwne rzeczy. miałam kiedyś sytuację w starej kawalerce że co noc widziałam jasną plamę przy ścianie i się bałam. okazało się że to światło z latarni przez dziurę w żaluzji. piszę żeby nie pominąć prostych rzeczy.
Zorka ma rację że warto sprawdzić. Ines, czy pamiętasz czy zasłony były zaciągnięte tej nocy? i czy to okno wychodzi na ulicę gdzie mogłoby być jakieś zewnętrzne źródło światła?
roleta była opuszczona, zawsze ją opuszczam na noc. okno wychodzi na podwórko bez latarni. sprawdziłam to rano zresztą, bo sama myślałam o świetle.
Ines, chcę wrócić do czegoś co powiedziałaś wcześniej, do tego zimna i do przybicia następnego dnia. to są dwa sygnały które w kontekście odwiedzin energetycznych są bardzo charakterystyczne. chłód to obniżenie wibracji w danym miejscu gdy wchodzi coś z innej przestrzeni. a zmęczenie po nocy to znak że twoje pole energetyczne musiało pracować intensywnie, jakby przez całą noc byłaś w kontakcie z czymś co pobiera energię.
przepraszam że się wtrącam ale mam pytanie może głupie. jak te duchy albo widma… one zawsze są związane z konkretnym miejscem czy mogą być związane z konkretną osobą? bo jeśli ta kobieta ze studiów to chyba raczej z Ines niż z mieszkaniem? albo się mylę?
właśnie o to mi chodziło kilka postów wyżej, ta kumulacja czynników. Ines idzie na pogrzeb, wraca zmęczona i emocjonalnie otwarta, wraca do mieszkania z historią i ze starym lustrem. to jest wiele warstw naraz i każda z osobna może nie robić wrażenia, ale razem?
ines to zrobilas juz to zdjecie lustra? bo pytalam wczesniej i nie dostalam odpowiedzi. jestem ciekaw czy aparat by cokolwiek zlapat
Honorek86 przepraszam że nie odpowiedziałam, zgubiłam się w wątkach. Nie zrobiłam jeszcze zdjęcia. Trochę się boję szczerze mówiąc. I nie wiem nawet czemu, bo w świetle dnia to tylko stare lustro.
Ines, to co opisujesz z tym strachem przed zrobieniem zdjęcia lustra to jest bardzo wymowne. Mózg się przed czymś broni, co? Nawet jeśli na poziomie świadomym sobie mówisz że to tylko stare lustro. Zastanawiam się czy ten lęk pojawił się dopiero po tej nocy, czy może już wcześniej coś w tym lustrze było niepokojącego?
lustra maja w wielu tradycjach status przedmiotow progowych. nie sa neutralne. sa powierzchnia graniczna miedzy swiatem namacalnym a tym co za nim. strach przed fotografowaniem ich w nocy albo po incydencie to nie irracjonalny odruch, to cos co moze byc zapisane glebiej niz swiadoma mysl.
no tak, albo to po prostu asocjacja warunkowa. Ines widziala cos straszacego w nocy, w tym samym pokoju jest lustro, teraz lustro jest skojarzone z tym strachem. to normalna reakcja systemu nerwowego, nie dowod na nadprzyrodzone wlasciwosci lustra.
a powiem wam cos z innej strony. mialam znajoma która odziedziczyła po babci stare lustro w ramie, takie z lat pięćdziesiątych mniej więcej, i zanim sie zorientowala ze cokolwiek jest nie tak to przez kilka tygodni miała wrażenie ze kątem oka cos dostrzega przy tym lustrze. żadnych postaci, żadnych konkretnych kształtów, tylko to poczucie że coś jest. w końcu oddała to lustro do kościoła i skończyło się. nie wiem co o tym myśleć, ale skoro Ines ma konkretne stare lustro to może warto wiedzieć skąd dokładnie pochodzi?
to lustro było tu jak się wprowadziłam. zostało po poprzedniej lokatorce, która się wyprowadziła za granicę i nie chciała go brać. zapytałam wtedy właściciela mieszkania czy wie coś o nim i powiedział tylko że stoi tu od dawna. nie wiem ile ma lat, wyglada staro ale to moje subiektywne odczucie. oprawę ma z ciemnego drewna.
o matko, zostało po poprzedniej lokatorce która go NIE WZIĘŁA wyjeżdżając. to jest dość wymowne. kto zostawia lustro przy przeprowadzce za granicę? to nie jest ciężki mebel. albo było jej zbędne, albo nie chciała go mieć. Ines, czy wiesz w ogóle jak ta kobieta miała na imię, czy możesz zapytać właściciela?
Dianka, nie przeskakujmy za szybko. ludzie zostawiają przeróżne rzeczy przy przeprowadzce za granicę, bo wysyłka nie ma sensu ekonomicznego albo po prostu chcą zacząć od nowa. lustro jest duże i ciężkie. to niekoniecznie musi być nic znaczącego. choć przyznam że pytanie o historię lustra jest zasadne, niezależnie od interpretacji.
chcę wrócić do tego co Ines powiedziała o bielu i pozycji stojącej. mam wrażenie że skupiliśmy się na lustrze i trochę odeszliśmy od samego widzenia. ta postać stała. stała i była biała. czy Ines widziała twarz? czy widziała dłonie? bo suknia ślubna to jedna rzecz, ale szczegóły sylwetki mogą mówić więcej o tym co to było.
to rozróżnienie jest ważne. wyraźny dół sylwetki, rozmyta góra, brak wyraźnej twarzy. to jest dosyć spójny wzorzec dla pewnego rodzaju manifestacji, gdzie forma jest częściowa, nie kompletna. pełna manifestacja z twarzą to co innego i zazwyczaj towarzyszy jej inny rodzaj odczucia. Ines, co czułaś kiedy na nią patrzyłaś? strach, tak, ale czy coś jeszcze? coś w rodzaju smutku, winy, naglącej potrzeby?
mogę zapytać coś może naiwnego. ta kobieta ze studiów o której Ines wspominała wcześniej, ta która umarła, czy Ines wiedziała jak wyglądała? tzn. czy mogłaby rozpoznać jej twarz gdyby ją zobaczyła? bo jak ta postać nie miała wyraźnej twarzy to może to jest ważne, może dlatego
