Zauważyłam u siebie w domu pewną dziwną prawidłowość. Kiedy jeden z domowników wraca do mieszkania, robi się nagle przerażliwie zimno. Nie wiem co o tym myśleć.
Zastanawiam sie, czy to mogłoby mieć związek z obecnością kogoś bliskiego, kto odszedł. Ponad rok temu ten człowiek stracił w jednym miesiącu dwie bliskie osoby, żonę i ojca. Dwa pogrzeby jeden po drugim, coś takiego musi zostawiac ślad.
Czy jest możliwe, że zimno, które pojawia się właśnie przy jego wejściu, to jakiś sygnał od tych osób? Mieszkanie jest na co dzień ogrzewane, więc to nie kwestia techniczna. To zimno jest naprawdę wyraźne i dość niepokojące.
Będę wdzięczna za wszelkie sugestie jak to interpretować.
zimno w domu to według mnie znak, że mamy do czynienia z duchem, który zamiast podążyć do Światła, przyciągnął się do kogoś z domowników. i to nie jest dobra sytuacja ani dla tych, co mieszkają w tym miejscu, ani tak naprawdę dla samego ducha... to po prostu nienaturalny stan dla obu stron.
Dlatego myslę, że warto się pomodlić do Boga albo Chrystusa, żeby Anioł Stróż tego ducha zaopiekował się nim i zabrał go tam, gdzie naprawdę powinien być. Można oczywiście sięgnąć po pomoc egzorcysty, ale szczerze mówiąc uważam, że głęboka, poważna modlitwa w ciszy i skupieniu też powinna zadziałać 🙂
Sprawa jest poważna i nie warto zwlekać. Jeśli rzeczywiście chodzi o zbłąkane dusze, a ja wyczuwam że może ich być nawet kilka, to modlitwa w kościele będzie tutaj kluczowa. Nie polecam robić tego w domu, bo skutek może być odwrotny od zamierzonego i przyciągniesz więcej takich obecności niż się spodziewasz.
Zwykły ksiądz powinien poradzić sobie z modlitwą za dusze zmarłych, nie trzeba od razu szukać egzorcysty, bo to zupełnie inny zakres jego działalności i raczej się tym nie zajmuje.
Zimno pojawiające się przy powrocie konkretnej osoby do domu... to może być objaw czyjejś obecnosci, zwłaszcza jeśli ta osoba niedawno straciła bliskich. Dusze czasem przywiązują się do kogoś i podążają za nim. Warto to wyjaśnić jak najszybciej.
Pozdrawiam Cichocki Warszawa.
Dziękuję za wszystkie odpowiedzi, bo trochę mnie uspokoiły, choć i potwierdziły to, czego się bałam...
W domu od mniej więcej roku naprawdę dzieją się dziwne rzeczy. Panuje jakaś ciągła niezgoda i napięcie, szczególnie kiedy ten domownik jest w pobliżu... ja dosłownie nie mogę wtedy oddychać, mam ochotę wyjść, uciec gdziekolwiek. W nocy źle sypiam, coś mnie dosłownie dusi 🙁 i nie wiem jak to inaczej opisać.
Czuję wyraźnie czyjąś obecność w tym domu, ale jestem prawie pewna, że to nie jest mój ojciec. Śnił mi się niedawno w białym ubraniu, na jakiejś słonecznej łące, i wyglądał na spokojnego, więc chyba znalazł już swoje miejsce. Ta obecność wydaje mi się raczej... jego pierwsza żona. Kobieta która umarła na nowotwór mózgu, przez kilka lat wiedziała co ją czeka, cierpiała, zostawiła małe ośmioletnie dziecko. To musiało być dla niej straszne. Już za zycia miała bardzo trudny charakter, to szczerze mówiąc mało powiedziane...
Może właśnie ona nadal przebywa w tym domu? Co o tym sądzicie?
Wiem, że może to zabrzmieć dziwnie, ale spróbuj po prostu z tym duchem porozmawiać. Wytłumacz mu spokojnie, bez złości, raczej z takim współczuciem, że to miejsce już do niego nie należy i że powinien iść dalej. Zapal białe świece, w każdym kącie zostaw trochę soli, profilaktycznie i dla oczyszczenia.
Zwróć się też do swoich przewodników duchowych, aniołów, opiekunów, każdy wierzy inaczej więc nazywaj to jak chcesz, i poproś ich o pomoc dla tej duszy. Modlitwa naprawdę może tu pomóc, a jeśli zmarły był katolikiem, danie na mszę też nie zaszkodzi.
Przede wszystkim pamiętaj, że ta „osoba” sama nie jest do końca szczęśliwa, bo jest nie na swoim miejscu. I co ważne, może ujemnie wpływać na atmosferę w domu i na domownikow. Długotrwała obecność ma swoje konsekwencje, bo z czegoś musi czerpać energię i po prostu będzie ją czerpać z osoby, do której się przyczepiło.
więc naprawdę, nie bagatelizuj tego.
nie zawsze musi chodzić o jakieś nawiedzenie... czasem problem leży w samym domowniku, konkretnej osobie pod tym dachem.
Wystarczy że skupi się w człowieku wystarczająco dużo negatywnej energii, nienawiść, złość, wszystko to się ładuje i ładuje... i w końcu mamy coś co skutecznie zatruwa atmosferę w całym domu i psuje nerwy reszcie. nie mówię już nawet o tym, że taki ktoś może być wampirem energetycznym, bo to osobny temat.
Nawiedzenie, dusza zmarłego... hm, rozumiem że to pierwsze co przychodzi do głowy, szczególnie kiedy ktoś nam to zasugeruje albo naprowadzi na taki trop. Ale właśnie dlatego bym nie szukał zbyt łatwych odpowiedzi tylko dlatego że ktoś zasiał nam tę myśl.
Moim zdaniem warto znaleźć kogoś kto naprawde rozumie energetykę i mieszka niedaleko. Niech przyjedzie, obejrzy dom na żywo, porozmawia z tym człowiekiem. Dopiero wtedy będziesz wiedzieć z czym masz do czynienia.
