Raz w życiu poczułam swojego Anioła Stróża niemal fizycznie, jakby obok mnie stał żywy człowiek, choc go nie widziałam. Było to pare lat temu, szłam sobie z psem przez takie odludzie, dookoła lasy i stawy, ciepło, cicho, zupełnie spokojnie. I nagle poczułam wyraźnie, że nie jestem sama, nie mam na myśli psa 🙂 to był taki błogi spokój i poczucie totalnego bezpieczenstwa, jakby ktoś szedł obok mnie i za mną jednocześnie. I miałam wrażenie, że on wie że go czuję, że jest między nami jakiś kontakt. Takie wszechogarniające ciepło i miłość, trudno to opisać słowami...
A na co dzień, w tym całym pędzie, komputery, obowiązki, jedno po drugim, nie czuję nic takiego :/
raz chyba ci zazdroszczę 🙂 że mogłaś czuć obecność swojego Anioła Stróża... to musi byc coś niesamowitego, czego człowiek nie zapomina do końca życia!
