celowość to jest słowo klucz w tym opisie. mrówka jako istota zbiorowego umysłu, kolonia jako jeden organizm myślący, jest w tym coś co nie mieści się w kategoriach ani czysto materialnych ani czysto halucynacyjnych. pytanie które zadałabym Jaspisowej to nie co to jest, ale kto albo co chce żeby to zobaczyła
Kunia, a skąd założenie że ktokolwiek chce żeby ona to zobaczyła? może to po prostu jest, bez agenta, bez zamiaru, bez nadawcy. nie każde zjawisko musi mieć kogoś za sobą
właśnie, to jest chyba jedno z podstawowych założeń w podejściu do takich rzeczy które warto rozróżnić. czy za zjawiskiem stoi jakaś intencja, ktoś kto nadaje, czy to jest zjawisko samo w sobie. bo od tego zależy co z tym robić dalej i jak to interpretować
sama miałam kiedyś podobne doświadczenie, nie z mrówkami ale z cieniami które układały się w kształty na suficie. i długo nie wiedziałam czy to mój własny umysł czy coś zewnętrznego. w końcu zrobiłam rytuał rozpoznania, nie inwokację, tylko ciche pytanie z intencją, i odpowiedź była dość jasna. Jaspisowa, czy próbowałaś kiedyś po prostu zapytać?
i to pytanie o intencję zostało ze mną. bo jak dostałam odpowiedź, to nie była słowna, ale… poczułam że to nie jest coś zewnętrznego. to było moje własne. nie wiem czy Jaspisowa ma podobne przeczucie, czy bardziej czuje że to PRZYCHODZI z zewnątrz?
dopisuję do zestawienia: brak poczucia kontroli ze strony obserwatorki, wrażenie że zjawisko ma własną dynamikę. to ważne bo odróżnia to od np. wizualizacji czy aktywnego wyobrażenia. chociaż Jacek pewnie powie że brak kontroli też pasuje do hipnagogii
ale Jacek, przy hipnagogii człowiek zazwyczaj wie że zasypia. Jaspisowa opisywała wcześniej że to nie był moment zasypiania, że była przebudzona. czy wróciłaś do tego? bo to dla mnie kluczowe
hm, ale to jest chyba nierozstrzygalne, nie? bo albo wierzymy że była przytomna, albo nie. nie ma jak to sprawdzić wstecz. to trochę bez wyjścia z tym argumentem
właśnie i to jest ten problem z całą tą dyskusją, każdy argument można odbić w obie strony. jeśli jest wzór, to albo mózg albo duch. jeśli nie ma śladów, to albo halucynacja albo nadprzyrodzone. jeśli brak kontroli, to samo. w którymś miejscu ta logika musi mieć jakiś punkt zaczepienia, inaczej kręcimy się w kółko
zatrzymajmy się na chwilę przy dzienniku. Jaspisowa, piszesz go już aktywnie? i jeśli tak, to czy od czasu gdy go zaczęłaś, zjawisko w ogóle się powtórzyło? pytam bo czasem samo zapisywanie zmienia coś w tym jak zjawisko się przejawia
o! to ciekawe! może samo zwrócenie uwagi i intencja obserwowania coś zmieniło? albo może to miało swój cykl i skończyło się? ojej, tyle możliwości
cisza po rozpoczęciu zapisu to nie jest nic niezwykłego. sama to obserwowałam przy różnych zjawiskach. jakby to cokolwiek jest, reaguje na to że kierujesz na to uświadomioną uwagę. to nie musi być złe, ale warto zanotować nawet tę ciszę jako część wzorca
albo prościej, odespała zaległości i mózg przestał generować te obrazy. jak ktoś jest regularnie niewyspany to może mieć epizody przez tygodnie, a potem po kilku normalnych nocach to mija. nie twierdzę złośliwie, naprawdę tak działa
ale hej, gdyby to był sen to czemu te same trzy symbole, a nie losowe rzeczy? chyba to już było tu omawiane ale nie mogę się z tym pogodzić. niewyspanie nie tłumaczy tej powtarzalności
a ja mam inne pytanie bo jakoś mi to chodzi po głowie, czy te mrówki w wizji wyglądały jak normalne mrówki? znaczy miały nogi, były czarne, normalnych rozmiarów? czy może były jakoś inne, większe albo świecące albo coś? bo to by też dużo mówiło
normalne wyglądajace mrówki to jest ważna informacja bo przy prawdziwych halucynacjach wzrokowych often sa jakies znieksztalcenia, rzeczy wygladaja nie do konca tak jak powinny. jesli to wyglada jak z normalnego zycia to to moze byc co innego niz klasyczna halucynacja
trochę się gubię w tej dyskusji bo tyle wątków naraz, ale chcę zapytać o jedną rzecz której nie widziałam, czy Jaspisowa próbowała kiedyś po prostu… porozmawiać z tym? niekoniecznie przez rytuał, po prostu powiedzieć głośno lub w myślach że to widzi i zapytać co chce? brzmi dziwnie ale ciekawa jestem
no właśnie to chciałam zapytać, bo jakoś w całej tej rozmowie o hipnagogii i dziennikach nikt nie powiedział czy Jaspisowa w ogóle próbowała jakiegoś kontaktu. nie musi to być rytuał z kadzidłem i pentagramem, po prostu zwykłe 'hej, widzę cię, czego chcesz'. Jaspisowa, czy coś takiego robiłaś?
szczerze mówiąc… nie. bałam się trochę. i tu Dziurawcowa dobrze mówi, że nikt mnie o to nie pytał. jakoś instynktownie unikałam tego kroku. nie wiem nawet dlaczego, po prostu jak to widziałam to stałam i patrzyłam, i czekałam aż zniknie. teraz po kilku dniach ciszy zastanawiam się czy to nie był błąd, czy może po prostu nie byłam gotowa
to że się bałaś jest informacją samą w sobie. strach przed kontaktem często znaczy że coś wewnątrz nas wie, że to nie jest obojętne. to nie jest argument za tym że to duch, ale też nie jest bez znaczenia. ta gotowość o której piszesz może być właśnie tym czego to czeka. albo nie czeka i cisza jest odpowiedzią. trudno powiedzieć
strach przed niewyjaśnionym zjawiskiem to całkowicie normalna reakcja układu nerwowego, nie sygnał metafizyczny. Aksamitka, naprawdę za dużo wyciągasz z reakcji emocjonalnej. lęk przed czymś dziwnym to ewolucja, nie wiadomość od ducha
a ja wróce do tych symboli bo mi to nie daje spokoju. Jaspisowa, czy kiedykolwiek widziałaś te trzy wzory gdzieś wcześniej? w książce, na obrazku, w internecie? albo może śniłaś je kiedyś zanim się to zaczęło? bo to by dużo zmieniało w interpretacji!
cisza w dzienniku to też dane. zanotuj ją. zanotuj też to co napisałaś tutaj o strachu i o tym że 'stałaś i czekałaś'. to jest twój wzorzec zachowania wobec zjawiska i on też jest częścią układanki. jeśli zjawisko wróci, spróbuj zmienić jedną zmienną, nie uciekaj ani nie ignoruj, po prostu zostań obecna i zapytaj. zobaczymy co się stanie
