okej, zasłony mam, ale cienkie, takie które przepuszczają trochę światła. i teraz sama się zastanawiam czy Pawelek ma rację bo nigdy nie sprawdzałam co się dzieje jak je szczelnie zasłonię. ale… z drugiej strony te wzory widzę też rano jak jest już jasno i refleksy latarni nie wchodzą w rachubę. więc przynajmniej ta jedna obserwacja chyba odpada?
rano to akurat też jest różne oświetlenie. słońce wchodzi pod innym kątem niż w nocy, wiec refleksy i cienie są inne, nie takie same. serio, zanim ktoś zacznie gadać o duchach to tych zasłon warto sprawdzić. zasłoń szczelnie, poczekaj kilka nocy, zapisuj wyniki. jeśli wzory dalej są to ok, wtedy naprawdę coś jest do dyskusji
hej, a Jaspisowa mówiłaś że budzisz się sama w nocy żeby to widzieć czy to jest jak wchodzisz do sypialni wieczorem? bo przez chwilę mi umknęło i chce się upewnić zanim wyrobię sobie jakąś opinię. i to ważne czy jesteś rozbudzona czy jeszcze trochę senna bo to zmienia co mózg robi z bodźcami
zapisałam sobie to co Jaspisowa mówi i mam takie zestawienie: spirala, trojkat, drzewo, zawsze ta sama ściana przy oknie, rano i w nocy, totalne skupienie bez utraty swiadomosci, znika po mrugnięciu. to jest dość spójny wzorzec jak na 'przypadkowe złudzenie'. casualne halucynacje zazwyczaj nie mają takiej regularności miejsca i kształtu
Mamuna, a halucynacje hiponatryczne jak najbardziej mogą być regularne co do miejsca jeśli to miejsce jest tym samym bodźcem wzrokowym przed zaśnięciem. mózg uczy się wzorców i odtwarza je. to nie jest argument za ani przeciw, ale 'zbyt regularne żeby być przypadkowe' to niekoniecznie mocny argument
ok ale to że mózg 'może' robić coś takiego nie oznacza że to jedyne wyjaśnienie. zawsze można powiedzieć że mózg coś robi. to jest takie wytłumaczenie które pasuje do wszystkiego i przez to właściwie nic nie wyjaśnia konkretnie
te trzy symbole razem, spirala jako nieskończoność i cykl, trojkat jako brama i trójdzielność, drzewo jako oś między światami, to nie jest losowy zestaw. w wielu tradycjach te trzy razem oznaczają otwarty kanał komunikacji. nie mówię że to pewnik, ale symbolika jest zbyt spójna żeby ją zignorować
hm, a skąd wiadomo że te symbole mają takie znaczenie a nie inne? bo widziałem gdzies w necie że spirala to po prostu symbol życia, trojkat to siły natury, a drzewo to no… drzewo. każdy im przypisuje co chce i zawsze wychodzi spójnie
jest coś co powtarza się w opisach Jaspisowej na co nikt nie zwrócił uwagi. mrówki jako nośnik. w tradycji słowiańskiej owady, szczególnie te żyjące w koloniach, były uważane za istoty które poruszają się między poziomami rzeczywistości. kolonia to jeden organizm z wielu ciał, to predysponuje je do bycia formą przez którą coś się komunikuje. pytanie nie brzmi czy to możliwe, ale kto lub co chce nawiązać kontakt
Kunia, ale czy w tej tradycji słowiańskiej o której piszesz jest jakiś sposób żeby się dowiedzieć kto to jest? bo to że ktoś chce nawiązać kontakt to jedno, ale co z tym robić dalej?
to co mówi Kunia o dzienniku ma sens niezależnie od tego jak kto patrzy na sprawę. nawet czysto analitycznie, jak Gonia czy Jacek, to dopiero z danymi można cokolwiek powiedzieć. Jaspisowa, prowadzisz już jakieś notatki czy wszystko jest z pamięci?
nie prowadziłam żadnych notatek, po prostu to się działo i jakoś nie myślałam żeby zapisywać. teraz żałuję bo parę szczegółów mi się rozmyło. od tej nocy zacznę zapisywać, już mam zeszyt na biurku. dziennik to dobry pomysł, dzięki
zanim Jaspisowa zacznie prowadzić dziennik, warto ustalić co dokładnie zapisywać. sam kształt to za mało. potrzebna jest godzina co do minuty, faza księżyca jeśli da się sprawdzić, temperatura w pomieszczeniu, czy okno było otwarte, co jadła wieczorem, jak spała poprzednie noce. dopiero taki komplet danych pozwoli zobaczyć czy jest jakaś zależność środowiskowa. bez tego dziennik będzie tylko zbiorem wrażeń
faza księżyca to tak, to jest ważne i latwwo sprawdzic nawet po fakcie jak sie zna daty. wiem ze brzmi dziwnie ale naprawde duzo zjawisk ma sie zdarzac przy pelni albo nowiu. jesli Jaspisowa pamięta chociaż jedno konkretne zdarzenie i pamięta mniej wiecej kiedy bylo to mozna sprawdzic wstecz jaka byla wtedy faza
ok to ja mam może głupie pytanie ale czy nikt nie pomyslal żeby po prostu sprawdzić czy mrówki naprawdę tam są? znaczy wejść do tej sypialni ze światłem i popatrzeć na ścianę dokładnie? czy może Jaspisowa to już robiła i nic nie było?
dobra to odpowiem Eufemce bo to dobre pytanie i chyba nie napisałam o tym wcześniej. tak, kilka razy wchodziłam potem do sypialni ze światłem i patrzyłam na tę ścianę. i nic. gładka ściana, zero mrówek, zero śladów, zero czegokolwiek. jakby to co widziałam w ogóle nie istniało fizycznie. i to jest właśnie ta część która mnie najbardziej… nie wiem, niepokoi? bo gdyby to były prawdziwe mrówki to zostałyby ślady, feromony, coś. a tu nic
no to właśnie jest kluczowa informacja której brakowało. jeśli po fakcie nie ma żadnych śladów obecności owadów to albo to złudzenie percepcji, albo coś co istnieje tylko w określonym stanie świadomości. nie mówię że jedno wyklucza drugie, ale fizycznie nieweryfikowalne zjawisko to zupełnie inna kategoria niż 'mrówki na ścianie'
okej czyli rozumiem że sprawdzałaś i nic nie ma. to… to trochę zmienia sprawę. bo ja myślałam że może po prostu nie widzisz skąd przychodzą i może jest jakieś gniazdo za ścianą czy coś. ale jak nic nie ma to faktycznie dziwne. przepraszam że pytałam jakby to było oczywiste, po prostu chciałam się upewnić
to jest bardzo ważna informacja, brak śladów po fakcie. dopisuję to do swojego zestawienia. mamy więc: wzory tylko widziane, nie fotografowalne, nie zostawiające śladów, znikające po mrugnięciu, w tym samym miejscu, w stanie zmęczenia. to coraz bardziej spójny obraz i coraz mniej pasuje do 'przypadkowych owadów które gdzieś poszły'
Mamuna, akurat brak śladów to nie jest od razu argument za czymś nadprzyrodzonym. jeśli to halucynacja wzrokowa to z definicji nie zostawia śladów, bo nie ma nic do zostawiania. to jest wewnętrzny proces mózgu. brak śladów fizycznych jest spójny z oboma wyjaśnieniami, żadnego nie wzmacnia
ale Jacek, halucynacja zwykła to jedno, a widzenie czegoś co ma spójną strukturę symboliczną, powtarzalną, za każdym razem, to już jest coś innego. mózg raczej generuje chaos jak halucynuje, nie piękne spirale i drzewa. chyba że ktoś mi wyjaśni dlaczego mózg miałby akurat te trzy symbole powtarzać w kółko
okej ale jednak czemu akurat te trzy symbole? spirala, trojkat, drzewo. to nie są przypadkowe kształty. jakby to był kwadrat i kółko to może, ale te trzy razem to chyba nie przypadek?
Pochwist.1, ale problem w tym że ludzie mają tendencję do widzenia wzorców i znaczeń nawet gdzie ich nie ma. psychologia to nazywa apofenią. jak ktoś zobaczy chmurę w kształcie twarzy to nie znaczy że ktoś mu ją wysłał. może te symbole po prostu należą do tego co Jaspisowa gdzieś widziała i mózg to odtwarza
jest różnica między apofenią a rozpoznaniem. apofenia to nakładanie znaczenia na chaos. ale Jaspisowa nie opisuje chaosu, opisuje konkretne powtarzające się formy. to subtelna ale ważna różnica. i wracam do tego co pisałam wcześniej, te trzy symbole razem w wielu tradycjach oznaczają otwarty kanał. nie mówię że to jedyne wyjaśnienie, ale odrzucanie tego wyłącznie dlatego że 'mózg' brzmi jak dogmat z drugiej strony
zatrzymajmy się na chwilę. Jaspisowa zaczyna prowadzić dziennik, to dobrze. ale chcę zapytać o jedną konkretną rzecz. te wzory, czy pojawiają się w tej samej kolejności za każdym razem? znaczy najpierw spirala potem trojkat potem drzewo, czy to się zmienia? kolejność w takich przypadkach bywa bardzo znacząca
o, to ciekawe że wszystkie naraz. bo jak są naraz to to jest bardziej jak jeden obraz niż jak sekwencja. a czy te mrówki które je tworzą są w ruchu czy stoją? bo jak są nieruchome to jeszcze inna sprawa niż jak się poruszają. przepraszam że tyle pytań ale chcę zrozumieć jak to wygląda dokładnie
celowy ruch mrówek tworzący symbole, to już jest coś ponad to co mózg by po prostu sobie wymyślił przy zasypianiu! halucynacja to jedno ale tak szczegółowa i spójna?? Jacek, serio nadal twierdzisz że to tylko mózg?
