Dobra, nie wiem jak to opisać żeby nie wyjść na wariata, ale muszę się tym z kimś podzielić. Stałem przed lustrem w łazience, podnosiłem rękę - i odbicie podniosło rękę jakby z lekkim opóźnieniem. Nie mówię o ułamku sekundy, to było wyraźne, może z pół sekundy? Potem robiłem to kilka razy i raz mi się wydało, że odbicie w ogóle zrobiło inny ruch niż ja. Jakby… odwróciło głowę podczas gdy ja stałem prosto. Brzmi absurdalnie, wiem. Lustro mam zwykłe z ikei, nic specjalnego. Czy ktoś coś takiego przeżył? Szukam jakiegokolwiek wytłumaczenia.
O matko, to brzmi niesamowicie! Czytałam że lustro to jedno z najsilniejszych portali między światami i odbicie to tak naprawdę twój sobowtór z innego wymiaru. Może właśnie na chwilę ta synchronizacja się rozjechała? To znaczy że portal był otwarty!
Zanim ktoś zacznie mówić o portalach i sobowtórach, zapytam o banalne rzeczy. Czy byłeś wyspany? Miałeś może gorączkę? Takie rzeczy jak deprywacja snu albo lekka gorączka potrafią robić z percepcją naprawdę dziwne rzeczy i mózg dosłownie zaczyna źle synchronizować obraz. Nie mówię że kłamiesz, pytam serio.
Eee lustro z ikei to nie żaden portal 😀 ale tak serio, nie śmieję się z tego co opisujesz bo sama miałam raz podobną sytuację i to jest naprawde nieprzyjemne uczucie. U mnie to było przy dużym lustrze w sypialni, wieczorem przy słabym świetle. Myślę że rodzaj oświtlenia ma znaczenie - przy złym świetle mózg robi dziwne skróty. A może to był cień który zinterpretowałeś jako ruch?
A powiedz mi jedno - w którym miejscu mieszkania to lustro wisi? I czy to był ranek, południe, wieczor? Bo jest taka teoria w geomancji że pewne miejsca w domu mają szczególną energię przepływu i lustro zawieszone w takim miejscu może zachowywać się… inaczej. Brzmi ezoterycznie, wiem, ale serio pytam o lokalizację.
Lustro naprzeciwko okna plus poranne słońce - to bardzo istotny szczegół. Silne, poranne, wschodnie słońce wpadające prosto do pomieszczenia z lustrem może powodować coś co można by nazwać 'drganiem' odbicia, bo światło nie pada równomiernie i przy minimalnym ruchu głowy kąt odbicia się zmienia. To wyjaśnienie fizyczne. Natomiast z perspektywy tradycji magicznych - lustro na osi wschód-zachód to rzeczywiście specyficzne miejsce. Nie mówię że jedno wyklucza drugie.
Przepraszam że wchodzę, ale chciałam zapytać - a to konkretne opóźnienie pół sekundy to dużo jak na takie zjawisko? Znaczy, mam na myśli czy jeśli by to było coś nadprzyrodzonego, to by się objawiało właśnie tak, takim opóźnieniem, czy bardziej inaczej? Nie znam się, naprawdę pytam.
Zapisuję sobie szczegóły tego przypadku bo mam w notatkach podobny opis z jednego zagranicznego forum sprzed paru lat. Tam osoba opisywała dokładnie to samo - opóźnienie i jeden ruch który był inny. Kilka osób twierdziło że to może być oznaka że jesteś w tym momencie w stanie bliskim transu, takie pogranicze jawy i czegoś innego. Nie wiem jak to nazwać bez popadania w banały, ale twój umysł mógł być jednocześnie tu i gdzieś indziej. Czy chwilę wcześniej myślałeś intensywnie o czymś? Albo wręcz przeciwnie, miałeś zupełną pustkę w głowie?
Przepraszam ale muszę powiedzieć wprost - mózg w stanie rozkojarzenia, poranne niedospanie, silne słońce odbite w lustrze, i człowiek patrzy kątem oka. To jest przepis na dokładnie taką iluzję jaką opisujesz. Nie mówię że to niemożliwe żebyś przeżył coś niewyjaśnionego, ale naprawdę zanim ktoś tu zacznie budować teorię o portalach i sobowtórach, to te najprostsze wytłumaczenia są po prostu bardziej prawdopodobne. Miałeś może wcześniej jakieś inne dziwne rzeczy w tym mieszkaniu?
Ja gdzieś czytałem że w niektórych tradycjach słowiańskich lustro uważano za granicę między tym światem a zaświatami i że mogło w nim chwilowo 'mieszkać' jakieś echo osoby która wcześniej w nie patrzyła. Nie wiem czy w to wierzyć ale to ciekawe że akurat ten motyw powraca w różnych kulturach niezależnie od siebie.
To co opisuje Czarek to prawda, ten motyw jest bardzo stary i bardzo szeroki. Ale chciałam zapytać autora tematu o coś innego - czy to lustro jest nowe czy stare? I czy kupowałeś je sam czy dostałeś od kogoś? Bo historia przedmiotu ma znaczenie, nawet jeśli to zwykłe lustro z sieciówki.
No to może to nie tyle chodzi o nowe lustro co o to co zostało po poprzednim? Słyszałam że miejsca 'pamiętają' energię, nie tylko przedmioty. Hm, nie znam się za bardzo na tym wszystkim ale to wydaje mi się logiczne jakoś. Chors, a jak długo mieszkasz w tym miejscu?
Zatrzymajmy się na chwilę na tym szczególe ze starym lustrem. Lustro które wisi długo w jednym miejscu i w które dużo osób patrzy przez lata - to jest inny przypadek niż nowe lustro. Miejsce gdzie wisiało poprzednie lustro może mieć, nazwijmy to, swoisty ślad energetyczny. Nowe lustro zawieszone dokładnie w tym samym miejscu może przejąć coś z tej historii. To brzmi ezoterycznie ale spotkałam opisy tego mechanizmu w kilku niezależnych źródłach. Chors - czy nowe lustro zawiesiłeś dokładnie tam gdzie było stare?
Dobra, żeby nie wychodzić z tematu - miałem podobny przypadek lata temu, nie z lustrem ale z szybą w oknie nocą. Widziałem jakby opóźnione odbicie własnej twarzy przez moment i to było bardzo nieprzyjemne. Nigdy tego nie wytłumaczyłem ani naukowo ani inaczej. Minęło i nie wróciło. Chors, czy od tego czasu widziałeś to jeszcze raz przy tym lustrze czy tylko raz?
Ten szczegół ze starym lustrem poprzedniego lokatora to jest kluczowa sprawa moim zdaniem. Nowe lustro zawieszone w tym samym miejscu co stare to nie jest czysta karta. Miejsce ma swoją historię i to nie jest tylko poetycki obrazek, to coś czego naprawde nie można zbagatelizować. Sam miałem w domu sytuację gdzie poprzedni właściciel zostawił sporo rzeczy i przez długi czas coś było… no, nie do końca swojskie w tym mieszkaniu.
Lucjanek, okej, ale 'miejsce pamięta' to jest bardzo wygodna teoria bo jest niefalsyfikowalna. Nie możesz jej obalić i nie możesz jej potwierdzić. Z metodologicznego punktu widzenia to słaba podstawa do wyciągania wniosków. Rozumiem że to forum ezoteryczne i nie zamierzam wszystkiego rozkładać na czynniki pierwsze, ale jednak warto mieć świadomość z czym mamy do czynienia.
no ja tez nie wiem co to było, to jest właśnie mój problem 🙂 chciałbym mieć jakieś wytłumaczenie, obojętnie jakie, żeby móc to zamknąć w głowie i przestać o tym myśleć. bo myślę. znaczy, wróciłem dziś rano do tej łazienki i stałem przed tym lustrem ze dwie minuty i nic, wszystko normalnie. ale ta świadomość że tamto się stało jest jakoś niekomfortowa
A to że teraz jest normalnie to moze być znak dobry? Może cokolwiek to było, przeszło, minęło, nie wiem jak to ująć. U mnie też po tym jednym razie z lustrem w sypialni już nigdy więcej sie nie powtórzyło i jakoś przeżyłam 😀 chociaż przyznam że przez jakis czas omijałam to lustro wzrokiem wieczorem haha
Ale czy jeśli to się nie powtarza to znaczy że problem jest nieaktywny, czy że w ogóle go nie było? Bo to chyba różne rzeczy, nie?
Chciałam wrócić do jednej rzeczy którą autor napisał wcześniej, że stał i mył zęby i był myślami gdzie indziej, takie 'ranne zombie'. To jest ważne nie dlatego żeby to podważać, ale dlatego że stan rozkojarzonej, płytkiej uwagi to jest stan w którym postrzeganie działa inaczej. W niektórych tradycjach mówi się że właśnie wtedy człowiek jest bardziej otwarty na rzeczy które normalnie filtruje. Można to czytać jako argument za iluzją i jako argument za prawdziwością doświadczenia równocześnie.
Dobra, muszę się tu wtrącić. To co Syriana opisuje jako 'niższy próg percepcji' psychologia nazywa zwiększoną podatnością na błędy percepcyjne i halucynacje hipnagogiczne. Nie po to żeby deprecjonować przeżycie, ale żeby być precyzyjnym co do tego co opisujemy. Stan między snem a czuwaniem, niedospanie, rozproszenie uwagi, mocne kontrastowe światło - to są udokumentowane czynniki ryzyka dla złudzeń wzrokowych. Tyle.
ta dyskusja między Karneolkaa a Walentynką kręci się w kółko od kilku postów. prawda jest taka że ani jedno ani drugie nie wie na pewno. i to jest w porządku, bo autor tematu też nie wie, i to jest właśnie sedno. miałem podobne doświadczenie i nigdy go nie wyjaśniłem. po prostu z tym żyję.
Zrobiłam research w swoich notatkach i znalazłam ten zapis z zagranicznego forum o którym pisałam wcześniej. Osoba opisywała bardzo podobne szczegóły, też rano, też przy dobrym świetle, też ruch głowy który nie był jej ruchem. Co ciekawe, ta osoba pisała że przeprowadziła się niedługo potem i w nowym miejscu nic się nie powtórzyło. Oczywiście to nic nie dowodzi, ale jednak zbieżność ciekawa.
a prze prowadziła się dlatego żeby uciec od lustran czy z innych powodów? bo to by miało znaczenie żeby wiedzieć cyz przeprowadzka cos zalatwia czy nie 🙂
a ja chce się zapytac Chors01 o jedną rzecz - czy po tym zdarzeniu coś jeszcze się zmieniło w mieszkaniu? Nie musi chodzic o lustro, może jakieś sny, może coś w atmosferze, trudno wytłumaczyć ale takie uczucie że coś jest nie tak? Pytam bo jesli to byl jednorazowy incydent to jedna sprawa, a jesli to część jakiegoś wzorca to troche inna historia.
A czy jednorazowy incydent bez powtórzenia to jest mniej poważna sprawa? Czy właśnie dlatego że się nie powtarza to powinno bardziej niepokoić? Nie wiem jak to oceniać i chyba każdy tutaj mówi coś innego, trochę się w tym gubię.
to że nie ma powtórzenia wcale mnie nie uspokaja. szczerze. niektóre rzeczy dzieją się raz i to wystarczy. jak sygnał, nie jak nawiedzona kamienica. i właśnie ta jednorazowość może znaczyć że coś się 'przelało' przez ten punkt kontaktu i tyle, nie ma potrzeby wracać. ale to moje czytanie, nie twierdzę że jedyne słuszne
