Wróciłam do początku wątku żeby się upewnić czy dobrze pamiętam. Napisałeś na początku że to zdarzenie było niedługo po śmierci ojca. Czy to były dni, tygodnie? Pytam bo w różnych tradycjach jest mowa o okresach kiedy kontakt jest łatwiejszy, głównie pierwsze dni i okrąglice, ale nie chcę tu wkładać gotowych ram jeśli nie wiesz kiedy dokładnie.
To co powiedziałeś o przestrzeni jest dla mnie kluczem do tej całej rozmowy. Nie dostałeś sygnału kiedy byłeś gotowy go odebrać, dostałeś go kiedy w ogóle mogłeś go dostać. Pięć, sześć tygodni, to brzmi jak moment kiedy ciało i głowa zaczynają lekko opuszczać tryb kryzysowy. Czy coś w twoim życiu zmieniło się akurat w tamtym czasie?
Słucham tej rozmowy od dłuższego czasu i jedno mi nie daje spokoju. Wszyscy próbujemy ustalić czy to był on czy nie, czy to neurologia czy coś więcej. Ale Jacek73, ty sam, bez naszych interpretacji, co ty teraz czujesz? Nie co myślisz, co czujesz.
Co czuję. To dobre pytanie i trudne. Czuję że to był on. Nie dlatego że chcę w to wierzyć, chociaż pewnie trochę tak. Ale ten głos był zbyt precyzyjny, zbyt jego, żebym mógł uczciwie powiedzieć że to mój mózg to skleił z niczego. Nie mówię że wiem jak to działa. Mówię że czuję że to był kontakt.
To co napisałeś jest dla mnie ważniejsze niż cała reszta tej dyskusji. Bo przez ostatnie dziesiątki postów wszyscy analizowaliśmy, szukaliśmy warunków, neurologii, kontekstu. A ty powiedziałeś po prostu: czuję że to był on. I to nie jest konkluzja do obalenia, to jest twoje doświadczenie. Mam jedno pytanie, czy to poczucie przez te tygodnie od tamtego zdarzenia słabło, czy zostało takie samo?
Przepraszam że się wtrącę, ale to co mówisz o tym że wróciło wyraźniej przez opisywanie, czy to nie jest trochę niepokojące? Nie mówię że złe, tylko pytam. Czy ktoś wie czy to normalne że mówienie o takich rzeczach je wzmacnia?
Słucham tej wymiany i mam wrażenie że kręcimy się trochę w kółko między tym czy to dowodliwe a tym co to znaczy dla osoby która tego doświadczyła. Jacku, jest jedno pytanie które chciałam zadać od dawna. Czy ojciec zostawił coś niedokończonego między wami, coś co mogło nie być powiedziane przed śmiercią?
