To rozróżnienie, które opisujesz, między obrazem w głowie a tym na ścianie, jest bardzo stare i pojawia się w różnych tradycjach. W neoplatonizmie mówi się o tym, że materialny obiekt jest tylko cieniem archetypu, który nosimy wewnętrznie. Pytanie nie brzmi wtedy czy zdjęcie się zmieniło, ale który z tych dwóch obrazów jest bliżej prawdy o osobie, którą przedstawia.
Słucham tej rozmowy i chcę zapytać o coś bardzo konkretnego. Bozenka63, kiedy stoisz przed tym zdjęciem i czujesz że coś jest inaczej, to gdzie to czujesz? W głowie, w klatce piersiowej, gdzieś indziej? Pytam serio, bo w pracy z przedmiotami naładowanymi to lokalizacja odczucia mówi czasem więcej niż jego treść.
Nie wiem czy lokalizacja się zmienia, bo nigdy tego nie śledziłam świadomie. Ale teraz kiedy o tym myślę, to te mocniejsze dni mają chyba więcej w gardle, a spokojniejsze bardziej w piersiach. Choć nie jestem pewna czy to nie jest sugestia od was.
To co mówisz o gardle, to mnie zatrzymało. Gardło w wielu tradycjach jest związane z komunikacją, z czymś co nie zostało wypowiedziane. Czy mama w życiu miała coś czego ci nie powiedziała, a czego się domyślałaś?
Nie chcę naciskać na szczegóły, bo to twoja sprawa. Ale to co powiedziałaś otwiera inne pytanie. Czy zdjęcie zaczęło wyglądać inaczej przed czy po tym jak tamte rzeczy wyszły na jaw?
To może być kluczowe. Bo jeśli zmiana postrzegania zdjęcia zbiegła się z momentem gdy dowiedziałaś się o tamtych rzeczach, to albo twój sposób patrzenia się zmienił, albo coś w relacji między tobą a obrazem mamy się zmieniło razem z twoją wiedzą o niej. Przy medalionie miałem coś podobnego, moment gdy poznałem więcej historii zmienił sposób w jaki go trzymam w dłoni.
Nigdy nikomu go nie pokazywałam w tym kontekście. To znaczy wisi na ścianie i córka je widzi, ale nie pytałam jej wprost. Boję się chyba trochę co powie. Że albo powie że nic nie widzi i będę głupio wyglądała, albo że powie że coś widzi i będzie się bać.
Ten strach który opisujesz, przed potwierdzeniem i przed zaprzeczeniem jednocześnie, to jest bardzo ważna informacja sama w sobie. Jak masz na imię córkę, ile ma lat? Pytam bo to może zmieniać to jak zareaguje, młodsze osoby często są bardziej otwarte na takie rzeczy bez etykietki 'to jest straszne'.
To brzmi jak dobry plan. Pokaż jej i zapytaj bez kontekstu, po prostu czy coś zauważa. Nie mów co masz na myśli, po prostu daj jej patrzeć. Jeśli wymieni cokolwiek zbieżnego z tym co ty widzisz, bez sugestii z twojej strony, to masz już coś konkretniejszego do myślenia.
Mam pytanie do całej tej rozmowy o świadka. Zakładamy że córka coś zobaczy lub nie zobaczy. Ale co jeśli zobaczy coś zupełnie innego niż Bozenka63? Co to by oznaczało? Czy to by w ogóle coś rozstrzygało?
Bliską, ale skomplikowaną. Jak chyba większość córek z matkami. Kochałam ją bardzo i jednocześnie były rzeczy między nami niedomówione. Te rzeczy które wyszły po jej śmierci, o których wspominałam, trochę to wszystko odkształciły. Nie w złą stronę, ale inaczej widzę też siebie w tej relacji teraz.
To co mówisz o tym że inaczej widzisz siebie w tej relacji, to mnie zatrzymuje przy zdjęciu fizycznie. Zdjęcie to jest obraz twojej mamy, ale ty na nie patrzysz. Jeśli zmieniło się twoje rozumienie siebie w odniesieniu do niej, to może to co się zmieniło to nie ona na zdjęciu, tylko miejsce z którego patrzysz?
Słucham tej całej rozmowy od dłuższego czasu i chcę zapytać o coś prostego. Bozenka63, czy ty w ogóle chcesz żeby zdjęcie wróciło do tego jak je pamiętałaś, czy jest w tej zmianie coś co wolałabyś zatrzymać?
