Nie wiem czy dobrze trafiłam z tematem, ale napiszę bo przez ostatni tydzień nie mogę tego wyrzucić z głowy. Mam w sypialni duże lustro, stoi przy ścianie naprzeciwko okna. Kilka razy, zawsze wieczorem przy słabym świetle, widziałam w nim odbicie pokoju, który kompletnie nie istnieje w moim mieszkaniu. Raz było to coś jakby stary kredens albo szafa, ciemna, bardzo masywna - a u mnie tej ściany w ogóle tam nie ma, bo jest drzwi do łazienki. Raz widziałam inne ustawienie okna. Trwało to może sekundę, dwie, potem wszystko wróciło do normy. Czy ktoś miał coś podobnego? Zastanawiam się czy to kwestia zmęczenia oczu, czy coś więcej.
Lustro pokazujące "inne" pomieszczenie to jeden z klasycznych przypadków opisywanych w kontekście tzw. okien między przestrzeniami. Ale zanim wejdę w szczegóły - powiedz mi, jak stare jest to lustro? Skąd je masz?
O, ten temat mnie zahaczył. Słyszałam kiedyś że lustro może "pamiętać" miejsca, w których wcześniej stało. Jakby nasiąkało przestrzenią. Nie wiem na ile to prawda, ale brzmi logicznie. Czy to lustro jest nowe czy stare?
Klasyczny przypadek przenikania wymiarów. Lustro działa jak portal i pokazuje ci inną warstwę rzeczywistości, która istnieje równolegle do twojej. To jest dobrze znane zjawisko, opisywane już od stuleci. Nie ma co się bać, ale też nie polecam patrzeć w to lustro zbyt długo po zmroku, bo można przez przypadek "wciągnąć" coś niepożądanego.
Lustro dostałam od babci, jak się przeprowadzałam. Stało u niej w starym domu, myślę że ma ze 40-50 lat. Rama drewniana, ciemna, trochę zniszczona w rogach. Babcia nie mówiła żeby z nim coś było nie tak, ale też jej nie pytałam wprost. Co do warunków - zawsze było to wieczorem, przy lampce nocnej, nie przy pełnym świetle. W dzień nic nie widziałam.
To że dzieje się tylko wieczorem przy słabym świetle może znaczyć różne rzeczy. Po pierwsze - w takich warunkach mózg i wzrok łatwiej "dopowiadają" obrazy, to czysto neurologiczne. Po drugie - jeśli jednak przyjąć ezoteryczne wyjaśnienie, to właśnie o zmierzchu i przy półmroku granica między tym co widzialne a tym co nie jest podobno najcieńsza. Więc paradoksalnie oba wyjaśnienia wskazują na tę samą porę. Ciekawe.
To z tym patrzeniem z drugiej strony to mnie zmroziło. Sama nie miałam nigdy takiego doświadczenia z lustrem, ale czytałam że właśnie to uczucie wzajemnego kontaktu jest jednym z wyróżników czegoś więcej niż złudzenie optyczne. Czy to był jeden konkretny raz czy kilka razy?
Pytanie do wszystkich w tym wątku - czy ktoś rozważa też to, że stare lustro mogło po prostu nieco zmienić tafle szkła pod wpływem czasu? Odkształcenia w starym szkle, szczególnie przy bocznym oświetleniu, potrafią dawać bardzo dziwne efekty. Nie mówię że to wyklucza inne wyjaśnienia, ale czy ktokolwiek sprawdzał lustro w pełnym świetle pod kątem deformacji?
Słucham tego wątku z uwagą bo sam miałem coś trochę podobnego, ale z oknem a nie z lustrem. Kiedyś przez chwilę widziałem przez okno podwórko które nie pasowało do tego co jest za moim domem. Trwało sekundę. Nigdy nie wiedziałem co o tym myśleć. To w ogóle porównywalne do tego co opisujesz?
Babcia żyje, ma się dobrze. Ale ta myśl mnie teraz zastanawia. Gdyby lustro "pamiętało" jej sypialnię... to co ono pamiętałoby z tej sypialni? Nie chcę rozwijać tej myśli za bardzo bo zaczynam się trochę niepokoić.
Wtrącę się tutaj, bo śledzę ten wątek od początku i coś mi nie daje spokoju. Wszyscy rozmawiają albo o portalu, albo o pamięci lustra, albo o optyce. Ale nikt nie zapytał o jedną rzecz: czy to lustro kiedykolwiek zostało w jakikolwiek sposób oczyszczone albo intencjonalnie naładowane? Babcia mogła robić przy nim różne rzeczy przez lata - niekoniecznie świadomie ezoteryczne, ale pewne nawyki czy rytuały codzienne też mają znaczenie.
Zadzwoniłam. Babcia trochę się zdziwiła pytaniem, ale powiedziała że tak, zasłaniała lustro. Mówiła że "lustro w nocy patrzy" i że jej mama jej tak kazała. Nie wiedziała skąd ten zwyczaj. I jeszcze jedno - powiedziała że to lustro stało u niej w sypialni przy tej szafie. Przez całe lata. Zanim trafiło do mnie.
Trzy pokolenia i zwyczaj przekazywany dalej bez wyjaśnienia. To jest dokładnie ten rodzaj pamięci domowej który mnie interesuje. Nie chcę spekulować bez podstaw, ale lustro które przechodzi przez trzy pokolenia kobiet w rodzinie i przy którym jest aktywny rytuał ochronny - to nie jest zwykły przedmiot. Mam pytanie do całej dyskusji: czy ktoś z was widział podobny schemat? Stary przedmiot, zwyczaj przekazywany bez uzasadnienia, a potem zjawisko wizualne?
Ale chwila - babcia nie widziała, czy nie mówiła? Bo to dwie różne rzeczy. Może zasłaniała właśnie dlatego że widziała i chciała żeby przestać? Albo przekazała jej to jej matka bo tamta widziała? Nie wiemy co tak naprawdę stało za tym zwyczajem, znamy tylko jego formę.
To jest pytanie które nie ma prostej odpowiedzi, ale jest ważne. Stare lustra, szczególnie z XIX wieku albo wcześniejsze, miały inny skład amalgamatu - rtęć zamiast srebra. Część badaczy ezoterycznych twierdzi że to wpływa na właściwości przedmiotu. Nie wiem czy to prawda, ale skoro lustro jest stare, to warto wiedzieć z czym się ma do czynienia.
Czytam ten wątek od dawna i nie pisałam, ale teraz muszę. Moja mama ma stare lustro po swojej babci i zawsze nam mówiła żebyśmy nie patrzyły w nie za długo. Nigdy nie wyjaśniała. Zawsze myślałam że to zabobon. Teraz zaczynam się zastanawiać czy nie powinnam jej zapytać. Ale mam pytanie do was - jak odróżnić zwykły rodzinny zabobon od czegoś rzeczywiście ważnego?
Opóźnienie odbicia to jeden z najczęściej zgłaszanych efektów przy starych lustrach i ma swoją optyczną specyfikę - stare szkło jest niejednorodne, warstwy amalgamatu nierównomierne, przy pewnym kącie padania światła może pojawić się efekt podwójnego odbicia. Nie mówię że to na pewno to, ale zanim ktoś wejdzie głębiej w interpretację - warto wiedzieć że taka możliwość fizyczna istnieje.
Babcia oddzwoniła. Zapytałam wprost - czy ona też widziała coś w lustrze. Długa cisza i potem powiedziała że "nie patrzyła na to co nie jej". To nie jest odpowiedź. To jest wymijanie. Ale przynajmniej teraz wiem że wie więcej niż mówiła.
Zatrzymaj się przy tym zdaniu. "Nie patrzyła na to co nie jej" - to sugeruje że widziała wystarczająco dużo żeby wiedzieć że jest coś do widzenia. Inaczej powiedziałaby po prostu "nie, nic nie widziałam". Różnica jest istotna.
Bo jeśli lustro stało kiedyś w pokoju z taką szafą, to mogła to być ta sama szafa przez wiele lat. Stare meble nie były wymieniane tak często jak teraz. Czy babcia ma albo miała kiedyś coś podobnego u siebie?
Mam pytanie do bardziej doświadczonych - czy takie "pamięć miejsca" w przedmiocie to coś o czym można poczytać? Bo wcześniej nie brałam poważnie tego tematu, ale teraz ten wątek zmienia mi trochę perspektywę. Szukałam czegoś konkretnego i nie wiem od czego zacząć.
To ma znaczenie. Postaraj się to odtworzyć. Jeśli nie mówiłaś jej nic konkretnego, a ona sama poczuła że "coś nie gra", to jest to inna kategoria obserwacji niż gdybyś ją wcześniej nastawiła.
Słabe światło z boku bez widocznego okna. Mogło wpadać przez szparę pod drzwiami albo przez kluczową dziurkę od starego zamka. Takie szczegóły mogą pomagać w identyfikacji miejsca jeśli to naprawdę jest "zapis" konkretnego pomieszczenia.
Tu wchodzę, bo chcę powiedzieć coś o tym kierunku rozmowy. Samo zwrócenie uwagi na przedmiot zmienia nasze postrzeganie go, to nie jest kwestia magii tylko psychologii percepcji. Zanim zaczniesz szukać zapisów w lustrze po cioci, zadaj sobie pytanie czy cokolwiek działo się z nim wcześniej kiedy na nie nie zwracałaś uwagi.
Chcę zapytać o jedną rzecz. Wszystkie te interpretacje, przebudzony obiekt, zapis miejsca, psychometria, to wszystko zakłada że lustro coś "ma" albo "robi". Ale czy jest jakaś interpretacja która mówi że to ja mam coś co sprawia że widzę przez nie inaczej? Że problem albo dar jest po mojej stronie a nie po stronie lustra?
