Ostatnio zdarzyło mi się coś, co nie daje mi spokoju. Siedziałem wieczorem sam w domu, było spokojnie, żadnych burz, żadnych problemów z instalacją. I nagle lampa przy biurku zgasła na kilkanaście sekund, po czym wróciła sama. Nie przywiązałem do tego wagi. Następnego dnia dostałem telefon, że trafił do szpitala bliski mi człowiek. Myślałem, że to zbieg okoliczności, ale zapytałem starszą kobietę z mojej rodziny i ona bez chwili wahania powiedziała, że lampy "wiedzą". Zaczęło mnie to naprawdę zastanawiać. Czy ktoś z was miał podobne doświadczenie? Czy to może być coś więcej niż przypadek?
To nie jest rzadki temat, jeśli chodzi o sygnały poprzedzające złe wiadomości. Zanim zaczniemy to kategoryzować, chciałbym się upewnić - ta lampa była podłączona do sieci, żarówka nowa? Pytam, bo technikalia muszą być wykluczone zanim cokolwiek innego.
O matko, ja mam dokładnie coś takiego u siebie ostatnio. Lampa w korytarzu gaśnie co jakiś czas, zawsze późno wieczorem. Podmieniłam żarówkę, nic się nie zmieniło. Boję się trochę, żeby nie było to właśnie zapowiedź czegoś złego, bo u mnie ktoś choruje w rodzinie. Czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić, czy to sygnał czy po prostu kapryśna instalacja?
Ja czytam i zastanawiam się, bo pamiętam, że u mojej babci w domu zawsze się coś działo z prądem przed złymi wiadomościami. Rodzina mówiła, że to żarówki i instalacja, ale zbiegów okoliczności było tyle, że w końcu nikt nie kwestionował. Może to jedno i drugie, czyli i słaba instalacja, i coś, co potrafi przez nią działać?
Uczciwie powiem, że w momencie samego zgaśnięcia nic. Byłem skupiony na czymś innym. Natomiast jak wróciło, to poczułem jakiś dziwny niepokój, trudny do opisania. Nie strach, bardziej takie przeczucie, że coś jest nie tak. I wyparłem to z głowy, bo nie chciałem się nakręcać.
A czy da się w ogóle coś z tym zrobić jak już się takie zdarzenie zauważy? Znaczy, czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić czy to tylko zbieg, czy coś, na co powinno się zareagować? Pytam bo sama czasem miewam podobne rzeczy w domu i nie wiem co z tym robić.
To jest dobre pytanie i szczere. Co byś zrobił? Zadzwonił do tej osoby wcześniej? Gdybyś zadzwonił i usłyszał że wszystko gra, to czy to by zmieniło postrzeganie zdarzenia, czy nadal szukałbyś połączenia?
A może nie każde zgaśnięcie, tylko to które coś w nas uruchamia? Lampa gaśnie setki razy i nic, a raz gaśnie i czujemy że coś jest nie tak. Może to my sami wiemy, tylko nie umiemy tego inaczej odebrać?
I właśnie tu wracamy do meritum. Niepokój był realny, skutek neutralny. To jest ten scenariusz który pomija się najczęściej. Ile razy gaśnie lampa, boimy się, i nic? Tego nie liczymy.
Ale skąd lampa miałaby wiedzieć o twoich zaległościach? Serio nie rozumiem tej części. Czy to nie jest jednak tak, że ty sam wiedziałeś i lampa była przypadkiem, który to odblokował?
i to właściwie jest sedno. Nie to czy lampa ma moc, tylko to czy my umiemy odczytywać własne stany. Bo może cała ta zewnętrzna symbolika, lampy, sny, karty, jest po to żeby nam dać pretekst do słuchania siebie.
Czytam ten wątek od dawna i mam podobną historię. Nie gaśnięcie lampy, ale tykanie zegara który od lat stał. Obudził się wieczorem, a rano dowiedziałam się że dziadek miał zawał. Przeżył, ale to tykanie pamiętam do dziś. Czy tu też pasuje ta interpretacja z pretekstem?
Trwało może z pół godziny, z przerwami. I tak, byłam sama. Mąż spał, dzieci spały. Siedziałam w kuchni i słyszałam to tykanie z salonu. Weszłam sprawdzić i zegarek stał znowu. Jakby nic się nie stało.
Zadzwoniłam do siostry. Rozmawiałyśmy długo. Powiedziała że ostatnio czuła się bardzo sama i nie chciała mi zawracać głowy. Nie wiem co o tym myśleć, ale dobrze że zadzwoniłam. Lampa czy nie lampa.
nie powiedziałbym smutne. Powiedziałbym że każdy ma inne progi. Dla kogoś wystarczy myśl. Dla kogoś innego potrzeba czegoś zewnętrznego żeby ta myśl stała się działaniem. To nie wada, to po prostu różnica.
Słucham tej rozmowy i mam wrażenie że wszyscy krążycie wokół jednej rzeczy. Czy lampa gaśnie bo COŚ chce nas ostrzec, czy my sami jesteśmy tym ostrzeżeniem dla siebie, a lampa to tylko punkt skupienia. I tak szczerze, to czy to ma znaczenie jeśli efekt jest ten sam?
Ale czekajcie, to wszystko jest piękne filozoficznie, tylko ja mam jedno proste pytanie. Skoro lampy i zegary mogą być lustrami albo katalizatorami, to jak mam wiedzieć kiedy POWINIENEM reagować? Każda lampa która gaśnie to sygnał? Raz na jakiś czas? Tylko przy konkretnych okolicznościach? Bo bez jakiejś reguły to nie wiem co z tym zrobić.
