Bursztynka93 to dobre pytanie i właściwie… jest coś. Nie wiem czy to moja wyobraźnia po tym jak zaczęłam zwracać uwagę na Ryśka, ale kilka razy przy tym oknie czułam taki spokój, ciepło nie z kaloryfera tylko… nie wiem jak to opisać. Trochę jakby ktoś był obok. Nic nieprzyjemnego, wręcz przeciwnie. Ale może to autosugestia, naprawdę nie wiem.
To co piszesz Nasturcja o tym spokoju i ciepłu to ważne. Często zakładamy że obecność ducha musi być straszna albo nieprzyjemna, a to tak nie działa. Ktoś kto przez całe życie spędzał czas przy tym oknie, w swojej rutynie, przy swojej roślince - taka obecność to raczej coś łagodnego. Ciekawe czy te rośliny przy oknie są twoje czy zostawione przez poprzednią lokatorkę?
Chcę się tu wtrącić, bo ta doniczka to może być ważny szczegół - nie dlatego że to jakiś magiczny przedmiot sam w sobie, ale dlatego że jest łącznikiem z tym miejscem i osobą. Jeśli poprzednia lokatorka naprawdę tam spędzała czas i dbała o tę roślinę, to ta pusta doniczka to konkretny punkt kotwiczny. Zanim ktoś tu powie o rytuałach oczyszczających to mam pytanie do Nasturcji - czy czujesz że ta obecność przeszkadza, czy raczej nie?
To jest kluczowa informacja i zmienia całą rozmowę o tym co dalej robić. Jeśli nie ma niepokoju, kota ani ciebie nic nie straszy i atmosfera jest dobra - to pytanie nie brzmi 'jak się tego pozbyć' tylko 'co z tym zrobić'. I tu mam inne zdanie niż część osób na tym forum. Nie każda obecność wymaga oczyszczania.
