Kalendarz zawsze otwarty na konkretnym dniu
Mam taki dziwny problem i nie wiem co o tym myśleć. W moim domu wisi ścienny kalendarz, taki zwykły papierowy z obrazkami. Od jakiegoś czasu zauważam, że zawsze jest otwarty na tym samym dniu - 14. Przewracam kartkę, idę spać, rano znowu jest na 14. Próbowałam zdjąć go ze ściany i schować - następnego dnia wisiał z powrotem na swoim miejscu. Nikt inny nie mieszka ze mną, mam tylko kota. Czy ktoś miał coś podobnego?
To brzmi jak klasyczny przypadek zjawiska, które w parapsychologii określa się jako apport albo jego odmiana - czyli przedmiot zachowuje się jakby miał własną wolę. Ale zanim cokolwiek zakładam - ten dzień, 14, ma dla ciebie jakieś znaczenie? Data urodzin, rocznica, coś ważnego?
@Taurus Właśnie to samo chciałam zapytać. Ten numer dnia to absolutnie kluczowa informacja. Czy sprawdziłaś, co się wydarzyło 14 w tym konkretnym miesiącu, na którym kalendarz się zatrzymuje? Bo to może być wskazówka w zupełnie innym kierunku niż myślisz.
@Gebda 14 to data śmierci mojej mamy. Minęło już kilka lat. Kalendarz jest akurat otwarty na miesiącu, w którym ona odeszła. Nie skojarzyłam tego od razu, bo staram się nie myśleć o tamtym czasie. Ale teraz jak piszę to na głos... robi mi się zimno.
@Jolanta_M O matko, to na pewno ona daje ci znak! Duchy bliskich często używają właśnie takich rzeczy, zegarów, kalendarzy, żeby powiedzieć że są. Powinnaś zapalić świeczkę i porozmawiać z nią głośno, duchy to słyszą i wtedy przestają ruszać przedmiotami bo wiedzą że przekaz dotarł.
@Mara zanim ktoś zacznie rozmawiać na głos z kalendarzem, to może jednak warto ustalić kilka faktów. Jolanta, czy to zjawisko z tym wracaniem kalendarza na 14 zaczęło się nagle, czy narastało stopniowo? I jak długo to trwa?
@Mara bo to całkowicie zmienia interpretację. Jeśli zaczęło się tuż po czymś konkretnym, na przykład po tym jak ktoś odwiedził mieszkanie, po jakichś pracach remontowych albo po tym jak sama zaczęłaś o czymś intensywnie myśleć - każdy z tych scenariuszy to inny kontekst. Nie wrzucaj wszystkiego do jednego worka.
@Jolanta_M Chcę się cofnąć do jednej rzeczy. Jolanta napisała, że kalendarz wrócił na ścianę po tym jak go schowała. To jest dla mnie bardziej zastanawiające niż samo przekręcanie kartek. Gdzie go schowałaś i jak dokładnie wyglądało to powrót - rano był z powrotem zawieszony czy tylko leżał z przodu?
@Betalia Schowałam go do szafy, zawinięty w torbę. Rano wisiał na ścianie, kartka otwarta na 14. Ale... muszę być uczciwa. Ostatnio bardzo mało sypiam i zaczęłam się zastanawiać, czy sama to nie robię przez sen. Lunatykuję czasem. Tylko że nigdy wcześniej nie robiłam czegoś tak skomplikowanego podczas lunatykowania.
@Jolanta_M To, że sama to rozważasz, jest bardzo dojrzałe. Lunatykowanie może wyjaśniać przekręcanie kartek, ale zawieszanie kalendarza z powrotem na ścianie w środku nocy to jednak wymaga pewnej sprawności i świadomości ruchów. Czy masz kogoś kto mógłby u ciebie spędzić noc i po prostu poobserwować?
Moim zdaniem to poltergeist, nie duch bliskiej osoby. Duchy bliskich nie bawią sie przedmiotami tak nachaltnie, to bardziej subtelne sny, zapachy, takie rzeczy. A tu mamy fizyczne przemieszczanie się kalendarza, to zupełnie inny rodzaj energji. Byłem kiedyś na seansie gdzie był podobny przypadek i medium potwierdziło że to poltergeist właśnie.
@Dzikitaurus skąd to rozróżnienie, że duchy bliskich są tylko subtelne? Bo znam sporo opisów przypadków gdzie bliscy dawali bardzo wyraźne fizyczne sygnały. To nie jest tak zero-jedynkowe.
A co z tym kotem? Koty potrafią zrobić naprawdę dziwne rzeczy w nocy, może on grzebie przy kalendarzu? Chociaż to nie tłumaczy zawieszania go z powrotem...
@Young kot mógłby zdjąć kalendarz ze ściany, ale nie zawiesić go z powrotem. To fizycznie niemożliwe. Natomiast sam fakt, że Jolanta rozważa lunatykowanie - to jest ważny wątek. Przed jakimkolwiek ezoterycznym wyjaśnieniem naprawdę warto wykluczyć to, co można wykluczyć. Jolanta, czy coś ostatnio zmieniło się w twoim życiu, że zaczęłaś gorzej spać?
Zbliża się ta data. 14. Każdego roku w tym czasie jest mi ciężej. Może mój umysł sam to robi i po prostu tego nie pamiętam.
@Jolanta_M Rozumiem to i to brzmi bardzo prawdopodobnie jako jeden z elementów. Ale nawet jeśli twój umysł to robi - to samo w sobie jest znaczące. Psychika potrafi wywoływać zachowania, które wyglądają jak komunikaty. To niekoniecznie albo lunatyk, albo zjawisko paranormalne. Może być jedno i drugie naraz, tylko z różnych warstw.
@Betalia Zgadzam się z Betalią. Zresztą w wielu tradycjach nie ma takiego ostrego cięcia między tym co psychiczne a tym co duchowe. Jolanta, czy masz w domu jakieś zdjęcia mamy, jej przedmioty? Pytam bo kalendarze to rzadko opisywany nośnik tego rodzaju zjawisk i zastanawia mnie czy to przypadkowy przedmiot czy coś z nim związanego.
@Fraida Nie, żadnych jej przedmiotów nie zostawiłam. Oddałam wszystko rodzinie. Kalendarz kupiłam sama, zupełnie nowy, nie ma z nią żadnego związku.
@Jolanta_M Właśnie to jest ciekawe. Jeśli przedmiot sam w sobie nie ma związku z osobą, a jednak wskazuje na konkretną datę - to albo mamy do czynienia z projekcją i lunatykowaniem, co jest jak najbardziej realne, albo z czymś co działa przez pole emocjonalne a nie przez związek z przedmiotem. Takie zjawiska są opisywane. Ale żeby to oceniać, potrzeba więcej danych. Czy 14 pojawia się też gdzieś indziej - na zegarze, w przypadkowych tekstach, w snach?
@Arat To co Arat napisał o polu emocjonalnym bardzo do mnie przemawia! Myślę że właśnie tak to działa, mama Jolanty zostawiła jakiś ślad energetyczny i on teraz przez ten kalendarz daje o sobie znać. Jolanta, może powinnaś spróbować medytacji przy tym kalendarzu, bo...
@Mara poczekaj chwilę. Jolanta właśnie powiedziała, że kalendarz jest nowy i nie ma żadnego związku z mamą. Więc jak miałby być nośnikiem energetycznym po tej osobie? To nie trzyma się logiki nawet w ramach ezoterycznych wyjaśnień.
@Arbogi no ale energia nie potrzebuje przedmiotu żeby się przywiązać, może po prostu ten kalendarz był najbliżej, jak mama przyszła odwiedzić!
@Mara to akurat jest pytanie, które zadaję sobie od dawna przy takich przypadkach - dlaczego duch miałby wybierać losowy przedmiot zamiast czegoś znaczącego? Czy są jakieś opisy w literaturze, które to potwierdzają, że energia przywiązuje się do przypadkowych obiektów?
@Taurus znam kilka przypadków opisanych w materiałach o zjawiskach po śmierci bliskich, gdzie kontakt następował przez zupełnie neutralne przedmioty. Ale kluczowe było to, że te przedmioty znajdowały się w przestrzeni, która była silnie nacechowana emocjonalnie dla osoby żywej. Jolanta, jak jest z tym kalendarzem - wisi w miejscu, przy którym spędzasz dużo czasu? Czy jest gdzieś, gdzie codziennie go mijasz?
@Gebda Wisi w kuchni, przy lodówce. Patrzę na niego kilka razy dziennie. Ale nie kupowałam go z żadnym szczególnym zamiarem, po prostu był ładny.
@Jolanta_M To jest ważna informacja. Kuchnia to bardzo specyficzne miejsce w domu, zwłaszcza jeśli mama gotowała, bywała u ciebie, w ogóle - czy macie z kuchnią jakieś wspomnienia związane z nią?
No i właśnie, to potwierdza że to nie duch mamy tylko jakaś obca energja miejsca. Poltergeisty często zaczepiają się o nowych lokatorów, szczególnie jeśli ktoś przeżywa żałobę bo to otwiera kanały. Mama to zupełny ślep...
@Dzikitaurus skąd masz pewność że to obca energia miejsca? Jolanta mieszka tu sama czy ktoś był tu przed nią? Bo jeśli nie masz tych informacji, to stawianie takiej diagnozy jest trochę przedwczesne.
@Krysztal no tak mi się wydaje na podstawie opisu, nie muszę mieć wszystkich danych żeby wyciągnąć wnioski, tak samo działa intuicja w tych sprawach.
@Dzikitaurus intuicja to jedno, ale tu mówimy o konkretnej osobie i konkretnej sytuacji. Jolanta, czy wiesz coś o historii tego mieszkania? Kto tu mieszkał wcześniej?
@Arat Kupowałam z rynku wtórnego, starsza pani mieszkała tu przez wiele lat. Nie wiem co się z nią stało, pośrednik nie mówił szczegółów.
@Jolanta_M A czy jak kupowałaś to wyczułaś coś dziwnego w atmosferze? Pytam serio, bo niektórzy ludzie od razu czują że z miejscem jest coś nie tak.
@Golta Było trochę przygnębiające, ale myślałam że to przez stare meble i ten charakterystyczny zapach starych mieszkań. Zrobiłam remont i poczułam się lepiej.
@Jolanta_M Remont to w kontekście takich zjawisk ciekawy moment. Prace w ścianach, zmiana układu przestrzeni - w wielu tradycjach mówi się że to może obudzić coś co było uśpione. Jolanta, czy te zdarzenia z kalendarzem zaczęły się mniej więcej po remoncie, czy już wcześniej?
@Fraida Właściwie... zaczęło się po remoncie. Nie połączyłam tego wcześniej. Remont był kilka miesięcy temu.
@Fraida to jest istotna zbieżność, ale żebym mógł cokolwiek sensownie powiedzieć - Jolanta, jak duży był ten remont? Czy ruszałaś ściany, podłogi, czy to była raczej kosmetyka?
@Arbogi Dość duży. Wyrywanie starej podłogi, skuwanie tynków w kilku miejscach, wymiana instalacji.
@Jolanta_M To już jest coraz bardziej konkretne. Ale nadal nie wiemy - ten kalendarz sam się wiesza z powrotem, czy może jednak ktoś ma do ciebie klucze? Bo to jest chyba najprostsze pytanie i nikt tego jeszcze nie zadał wprost.
@Young Nikt inny nie ma kluczy. Mieszkam sama, zamki są oryginalne. Sprawdziłam to sobie sama w głowie zanim jeszcze tu napisałam, bo to byłoby oczywiście pierwsze pytanie.
@Young no i to jest właśnie ten moment, gdzie racjonalne wyjaśnienia się kończą i zaczyna się coś, czego nie da się tak prosto rozgryźć. Jolanta, skoro nikt nie ma kluczy - ile razy łącznie to się wydarzyło z tym kalendarzem? Bo jeden raz to mogło być przeoczenie, ale seria to już inny poziom sprawy.
@Taurus Liczyłam. Jedenaście razy przez ostatnie dwa miesiące. Zawsze ten sam dzień, zawsze rano zauważam.
@Jolanta_M Tak, napisz który dzień! Bo jeśli to data urodzin mamy albo jej imieniny to chyba wszystko jasne, mama po prostu daje znak że o sobie przypomina 🙂
@Mara Albo data śmierci poprzedniej lokatorki, o tym też nikt nie pomyślał. Mara zawsze skacze do najprostrzego wyjaśnienia bez rozważenia innych opcji.
@Dzikitaurus Dziewiętnasty marca. Mama urodziła się siedemnastego, więc to nie urodziny. Data śmierci mamy to listopad, też nie pasuje. Nie wiem kiedy zmarła poprzednia lokatorka ani czy w ogóle tu zmarła.
@Jolanta_M Dziewiętnasty marca to w starszych tradycjach dzień świętego Józefa, ale nie wiem czy to ma tu jakiekolwiek znaczenie. Bardziej interesuje mnie co się działo dziewiętnastego marca w twoim życiu, Jolanta. Czy to data dla ciebie jakoś nacechowana, cokolwiek - ślub, przeprowadzka, coś co pamiętasz?
@Krysztal Podpisałam umowę kupna tego mieszkania dziewiętnastego marca. Właśnie sobie uświadomiłam to teraz, pisząc odpowiedź.
@Jolanta_M No to jest już naprawdę istotna zbieżność. Ale zanim ktokolwiek zacznie wyciągać wnioski - Jolanta, czy kalendarz wisiał tu od razu po wprowadzeniu, czy powiesiłaś go po remoncie? Bo kolejność zdarzeń jest tu ważna.
@Arbogi właśnie to chciałam zapytać. I jeszcze jedno - skąd pochodzi ten kalendarz? Dostałaś go, kupiłaś sama, czy może znalazłaś go tu w mieszkaniu?
@Betalia Powiesiłam go po remoncie, kupiłam sama w sklepie. Zwykły papierowy kalendarz ze zdjęciami krajobrazów. Nic wyjątkowego.
@Arbogi Czyli kalendarz pojawił się po remoncie, zjawisko zaczęło się po remoncie, a data na którą otwiera się sam to dzień podpisania aktu zakupu. To nie są trzy przypadkowe rzeczy leżące obok siebie. Arbogi, jak ty to czytasz, bo masz więcej doświadczenia z miejscami po gruntownych pracach?
@Fraida szczerze? Interpretacje mogą iść w kilku kierunkach i nie chcę tu orzekać za szybko. Ale jedno mnie niepokoi - skuwanie tynków i wyrywanie podłóg to ingerencja w coś, co leżało zamknięte przez długie lata. Jeśli poprzednia lokatorka mieszkała tu przez wiele lat i była do tego miejsca bardzo przywiązana, to taka ingerencja może uruchamiać reakcje, które inaczej by się nie pojawiły. Jolanta, czy podczas remontu cokolwiek znalazłaś w ścianach albo pod podłogą? Cokolwiek.
@Arbogi Pod starą podłogą w przedpokoju był kawałek materiału zawinięty. Myślałam że to stara szmatka i wyrzuciłam. Ale teraz jak pytasz...
@Jolanta_M Zawinięty materiał pod podłogą to brzmi jak coś co powinno zostać w miejscu albo przynajmniej rozwinąć przed wyrzuceniem. Co było w środku? Bo jeśli był pusty to jedno, ale jeśli coś zawierał...
@Golta Nie rozwijałam. Po prostu zgarnęłam razem ze śmieciami budowlanymi. Nie przyszło mi do głowy żeby sprawdzać.
@Taurus Jedenaście razy to już nie jest przypadek, tu się zgadzam z Taurusem. Ale ten konkretny dzień - czy możesz napisać który to jest? Nie musisz podawać roku, ale sam dzień i miesiąc może coś powiedzieć.
@Gebda To może być kluczowy element tej całej układanki. Zawinięty przedmiot schowany pod podłogą, szczególnie przy wejściu do mieszkania, to w wielu tradycjach albo ochrona miejsca albo coś zupełnie odwrotnego. Gebda, ty masz chyba więcej wiedzy o takich znaleziskach - czy wyrzucenie czegoś takiego bez sprawdzenia może coś uruchomić?
@Taurus może, chociaż zależy od tego co to było i z jaką intencją zostało położone. Problem polega na tym, że teraz tego nie odzyskamy i nie sprawdzimy. Jolanta, pamiętasz choć orientacyjnie jak to wyglądało? Kolor materiału, wielkość, czy był zawiązany, zaszyty?
@Gebda Ciemny, szarobrązowy. Wielkości pięści może. Chyba zawiązany sznurkiem, ale naprawdę rzuciłam okiem na ułamek sekundy. Żałuję teraz że nie zajrzałam.
@Jolanta_M Ciemny materiał, zawiązany sznurkiem, wielkości pięści, schowany przy wejściu... Jolanta, czy pamiętasz czy leżał bezpośrednio pod progiem czy bardziej z boku? Bo to może mieć znaczenie dla tego co to było.
@Golta Właśnie to samo chciałam zapytać. Lokalizacja pod podłogą jest tu bardzo istotna. Przy progu to zupełnie inna historia niż gdzieś wzdłuż ściany. I Jolanta, powiedziałaś że to był przedpokój - ale czy bliżej drzwi wejściowych czy dalej w kierunku innych pomieszczeń?
@Gebda Bliżej drzwi wejściowych, przy samej framudze. Wyrywali tam deski i to wypadło spomiędzy nich. Robotnik kopnął nogą i przesunęło się na środek, stąd w ogóle je zauważyłam.
@Gebda Przy framudze wejściowej to bardzo charakterystyczne miejsce. Gebda, jak ty to oceniasz, bo mam swoje zdanie ale wolę się upewnić czy myślimy o tym samym.
@Betalia myślę że tak. Próg i framuga to w wielu tradycjach słowiańskich miejsce graniczne, dosłownie granica między tym co swoje i tym co zewnętrzne. Coś złożonego tam mogło pełnić funkcję ochrony albo odwrotnie, zamknięcia. Problem w tym że bez zobaczenia co było w środku trudno orzec intencję. Jolanta, ta poprzednia lokatorka, czy wiesz cokolwiek o niej? Cokolwiek - ile miała lat, skąd pochodziła?
Sąsiadka z naprzeciwka wspominała że starsza pani, mieszkała tu przez czterdzieści lat mniej więcej. Miała na imię Zofia chyba. Nie wiem skąd pochodziła.
Czterdzieści lat w jednym miejscu to długo. Taki człowiek mocno zrasta się z przestrzenią i odwrotnie, przestrzeń z człowiekiem. Ten węzełek mógł być jej od lat, jeszcze z czasów kiedy takie rzeczy się robiło niemal odruchowo.
A może ten węzełek to nie była żadna magia tylko zwykłe babskie gusła i nic z tego nie wynika. Stare kobiety często chowały pod podłogami różne bzdury, suszone zioła, monety, nie ma co od razu budować teorii.
@Dzikitaurus rozróżnienie między gusłami a rytuałem ochronnym jest tu raczej akademickie. Jeśli coś zostało złożone intencjonalnie przy progu i leżało tam przez dekady, to bez względu na to jak to nazwiemy, miało swoją funkcję w przestrzeni. Pytanie do Jolanty jest inne - czy po wyrzuceniu tego węzełka cokolwiek się zmieniło w mieszkaniu? Nie mówię o kalendarzu, bo ten jest stały. Mówię o odczuciach, snach, temperaturze, czymkolwiek.
@Krysztal Zaczęłam gorzej spać mniej więcej wtedy kiedy skończył się remont. Myślałam że to stres związany z przeprowadzką. Kilka razy budziłam się w nocy bez powodu. I raz miałam wrażenie że ktoś stoi w drzwiach sypialni, ale kiedy włączyłam lampkę nic nie było.
@Jolanta_M Budzenie się w nocy i wrażenie postaci to klasyczne sygnały że ktoś próbuje nawiązać kontakt. Myślę że ta Zofia chce żebyś wiedziała że tu była i może też coś ci przekazać. Jolanta, czy próbowałaś do niej mówić? Czasem wystarczy powiedzieć głośno że rozumiemy i że możemy współistnieć.
@Mara poczekaj chwilę, bo to zbyt duży skok. Zaburzenia snu po przeprowadzce i remoncie mają mnóstwo przyziemnych przyczyn, hałas, nowe dźwięki budynku, zmiana rytmu. Nie możemy od razu zakładać kontaktu. Jolanta, te przebudzenia były regularnie czy kilka razy i potem minęło?
@Arbogi Przez pierwsze trzy tygodnie po remoncie, potem jakoś ustało. Zostały mi tylko te poranki z kalendarzem.
@Jolanta_M Przepraszam że wchodzę bo nie jestem ekspertem, ale mam pytanie do Jolanty. Czy próbowałaś kiedyś zostawić kalendarz zamknięty wieczorem a rano sprawdzić czy się otworzył? Chodzi mi o to czy to się dzieje w nocy czy może w jakimś konkretnym momencie.
@Young Próbowałam. Zamknęłam go wieczorem, a rano był znowu otwarty. Nie słyszałam żadnego dźwięku w nocy, to nie tak że huk mnie obudził. Po prostu rano jest otwarty.
@Jolanta_M, mam trochę inne pytanie, może z innej strony. Dziewiętnasty marca, data podpisania umowy. Czy ten dzień był dla ciebie emocjonalnie ważny? Mówię o tym jak się wtedy czułaś, czy byłaś szczęśliwa, przestraszona, może mieszane uczucia? Bo intencja z jaką weszłaś w ten kontrakt mogła coś zakotwić.
@Tarotka To było mieszkanie po mamie, jej środki ze sprzedaży jej rzeczy. Więc byłam i szczęśliwa że mam własne miejsce i jednocześnie smutna bo to były jej pieniądze. Płakałam w samochodzie zanim weszłam do notariusza.
@Jolanta_M To jest bardzo istotne co napisałaś. Silna emocja w konkretnym dniu, pieniądze mamy, nowe miejsce tworzone jakby z jej odejścia. A kalendarz otwiera się właśnie na ten dzień. Nie mówię że mam pewność, ale to brzmi jakby coś chciało żebyś o tym pamiętała. Nie jako przestroga, raczej jako znak.
@Jolanta_M To co napisałaś o mamie i pieniądzach, Jolanta, dosłownie mnie zatrzymało. Bo to nie jest zwykły zakup mieszkania, to jest coś znacznie bardziej naładowanego emocjonalnie. I teraz myślę głośno, czy ten kalendarz mógłby być jakimś pomostem? Nie do Zofii, tylko do mamy?
@Tarotka dokładnie do tego zmierzałam, tylko nie chciałam tego mówić zbyt wprost żeby nie sugerować. Jolanta, jedno pytanie, czy mama wiedziała że kupujesz to mieszkanie? Czy zdążyłaś jej o tym powiedzieć, czy to było już po?
@Gebda Mama odeszła półtora roku temu. Nie wiedziała o tym mieszkaniu, to był jej pomysł żebym odłożyła te pieniądze na własne cztery ściany, ale konkretnego miejsca już nie widziała. Więc nie, nie wiedziała.
@Jolanta_M To jest właśnie ten rodzaj połączenia który działa nawet bez fizycznej wiedzy. Intencja mamy była żebyś miała swoje miejsce i ta intencja mogła podążyć za pieniędzmi, a potem za tobą do tego mieszkania. Dziewiętnasty marca to twój dzień, twój i mamy razem.
@Mara ale chwila, nie mieszajmy dwóch rzeczy. Mamy tu węzełek Zofii przy progu, zaburzony sen przez trzy tygodnie i kalendarz otwierający się na konkretną datę. To mogą być trzy osobne sprawy albo jedna, ale zanim dojdziemy do wniosku że to mama Jolanty, powinniśmy zapytać, czy w historii tego mieszkania jest coś co wiąże się akurat z dziewiętnastym marca? Jolanta, czy sprawdzałaś np. kiedy ta Zofia tu zamieszkała albo kiedy odeszła?
@Arbogi Nie sprawdzałam. Nie wiem nawet jak miała na nazwisko, sąsiadka tylko imię powiedziała. Mogłabym zapytać w spółdzielni chyba, ale nie wiem czy mi powiedzą.
@Jolanta_M Spółdzielnia raczej nie poda dat, ale sąsiadka może wiedzieć więcej niż jej się wydaje. Starsze osoby często pamiętają takie rzeczy, kiedy ktoś się wprowadził, kiedy zachorował, kiedy był pogrzeb. Warto zapytać dokładniej, może akurat ten marzec coś znaczył dla Zofii.
@Taurus właśnie. I tu wracam do tego co chciałam powiedzieć wcześniej Gebdzie. Framuga, węzełek, teraz data. Mnie to wygląda na warstwę, jakby przestrzeń miała swoje własne znaczenie niezależne od tego co Jolanta wniosła. I te dwie warstwy mogły się nałożyć. Czy coś takiego widziałaś Gebda, że dwa ładunki nakładają się na to samo miejsce?
@Betalia widziałam, chociaż rzadko. Zwykle jedno jest silniejsze i przyciąga to drugie albo je pochłania. Trudno powiedzieć co tu jest pierwsze bez dokładniejszego zbadania miejsca. Ale właśnie dlatego mnie ten węzełek nie daje spokoju, co się z nim stało Jolanta? Nadal go masz?
@Gebda Wyrzuciłam go do śmietnika zaraz po tym jak go znalazłam. Wtedy jeszcze nie wiedziałam co to jest i trochę mnie brzydził. Żałuję teraz.
@Jolanta_M Zanim przejdziemy do działań, chcę się upewnić że dobrze rozumiemy sytuację. Bo mamy tu pytanie czy ten kalendarz to sygnał związany z mamą Jolanty, czy z Zofią, czy z samym miejscem. I to nie jest pytanie akademickie, bo od odpowiedzi zależy co w ogóle robić. Jolanta, jeszcze jedno, czy ten kalendarz był w mieszkaniu kiedy się wprowadzałaś czy to twój własny?
@Arbogi Trzy tygodnie to akurat, jakby jakiś cykl się domknął. Arbogi, czy ty widzisz tu jakiś wzorzec adaptacji miejsca do nowego mieszkańca? Bo mi to wygląda jakby przestrzeń przez te tygodnie coś ustalała, a potem już tylko ten jeden sygnał został jako stały punkt.
@Fraida coś w tym może być, chociaż nie nazwałbym tego wprost adaptacją. Raczej powiedziałbym że usunięcie węzełka mogło zaburzyć jakąś równowagę, przez pierwsze tygodnie coś było niespokojne, a potem... albo się uspokoiło albo znalazło inny kanał. Ten kalendarz.
No i to był błąd, klasyczny. Teraz się mówi że żałuje ale takich rzeczy się nie wyrzuca bez sprawdzenia co to jest i do czego służy. Jak się usunęło ochronę z progu to nic dziwnego że przestrzeń zaczęła reagować. Węzełek trzymał równowagę przez dekady a teraz jej nie ma i masz to co masz.
@Dzikitaurus masz tu punkt, ale nie nazywałbym tego błędem, bo Jolanta nie miała jak wiedzieć. Natomiast faktycznie usunięcie czegoś takiego bez intencjonalnego zamknięcia może zostawić miejsce otwarte. Pytanie co teraz, bo wyrzuconego nie odzyskamy. Gebda, jak w takiej sytuacji wygląda ewentualne zamknięcie progu od nowa?
