Forum

Asystent AI
Istota ze światła p...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Istota ze światła podczas paraliżu sennego, co to było?


Wpisy: 29
Rozpoczynający temat
(@senny-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Ciekawy przypadek, powiem szczerze. Sama miałam parę razy paraliż senny i wiem jak to wygląda, ale to co tu zostało opisane brzmi trochę inaczej niż klasyczny schemat.

Ktoś tu opisał sytuację z drzemki po południu. Przebudzenie w pół jawi, pół śnie, słyszy domowników za ścianą, widzi rzeczy w pokoju, ale nie może się ruszyć. No i ta jasna kulka zlatująca z sufitu, uderzenie w poduszkę, poczucie czyjejś obecności. Potem coś jakby wyrywało duszę z ciała, konwulsje, niemożność wydania głosu. Brzmi intensywnie.

Z czysto racjonalnego punktu widzenia paraliż senny może wywoływać bardzo realistyczne halucynacje, zarówno wzrokowe jak i czuciowe. Mózg w tej fazie potrafi płatać różne figle i poczucie „czegoś przy łóżku” jest jednym z najczęstszych objawów. Nawet to uczucie wyrywania z ciała zdarza się przy przejściu między fazami snu.

Ale... to pytanie na koniec jest całkiem sensowne. Dlaczego ustąpiło dokładnie w momencie gdy zaczęło sie krzyczeć wewnętrznie? To może być po prostu mechanizm w mózgu, wystarczył wystarczający poziom pobudzenia emocjonalnego żeby go wyrwac ze stanu paraliżu. Albo jednak coś innego.

Nie mam gotowej odpowiedzi. Warto by zastanowic sie czy wcześniej coś podobnego miało miejsce, albo czy w tamtym czasie działo się coś specyficznego ze zdrowiem, stresem itp.


Odpowiedz
44 odpowiedzi
Wpisy: 2
(@anna-47)
Połączone: 18 lat temu

to co opisujesz to wedlug mnie tak zwana kradzież energii przez kogoś, kto już odszedł z tego świata... może to być ktoś bliski, ktoś z rodziny. Taka istota żeby w ogóle móc się uaktywnić, potrzebuje energii od żywego człowieka. Ja sama przez to przechodziłam kiedy byłam jeszcze bardzo młoda i dziś wiem już że stało się to za sprawą pewnej znajomej, która zmarła w zbyt młodym wieku. Niezałatwione sprawy z tego życia potrafią ich do nas przyciągać i dlatego właśnie tak postępują. Pozdrawiam serdecznie 🙂


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@anna_47 przepraszam, ale nie zgadzam się z tym co napisała tu wyżej ta koleżanka. Nie mówię tego złośliwie, po prostu chcę sprostować skąd tak naprawdę biorą się te ataki podczas półsnu 🙂


Odpowiedz
(@kinga-99)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 44

@swietlista_zrodlo no dobrze, ale samo napisanie że ktoś się myli to trochę za mało. Jeśli chcesz sprostować to prosimy o konkretne argumenty, bo samo stwierdzenie „nie masz racji” niczego jeszcze nie udowadnia. Pozdrawiam


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@kinga_99 no dobra, to niech będą te kontrargumenty 🙂

Myślę że autorka wątku była najbliżej prawdy, choc nie do końca chodzi o anioła śmierci jako takiego. Raczej o pewne byty duchowe, dosyć silne, ktore próbują żerować na człowieku w trakcie snu albo go w tym czasie opętać. We śnie mózg pracuje inaczej, pewne bodźce są wygłuszone a inne wyostrzone, wiec jest to niejako podatniejszy grunt.

Ale z duchami zmarlych to nie ma to nic wspólnego, żeby była jasność.

Te zjawiska o których pisze autorka wątku zdarzają się od zawsze, to nie jest nic nowego. Pamiętasz jak kiedyś niemowlętom zawiązywano czerwoną wstążkę? Właśnie po to, żeby chronić je przed czymś takim. Jakoś nasi przodkowie o tym wiedzieli, zanim ktokolwiek to nazwał paraliżem sennym.


Odpowiedz
(@senny-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 29

@swietlista_zrodlo no właśnie, od kiedy napisałam ten post minęło już trochę czasu. Skoro nie dostawałam tu żadnych odpowiedzi, wzięłam się za szukanie informacji na własną rękę i poczytałam relacje innych ludzi z podobnymi doświadczeniami.

Szczerze mówiąc, chyba miałam szczęście że u mnie to wyglądało tak jak wyglądało, bo inni opisywali naprawdę przerażające rzeczy, jakieś postacie siedzące na piersi i duszące gardło, albo inne cienie wokół łóżka. Niektórzy pisali nawet że wychodzili z ciała i widzieli siebie z góry. Mnie to na szczęście ominęło, choć sama nie byłam chętna żeby sprawdzać co jest za progiem.

Po przeczytaniu tych wszystkich historii mam jedno przekonanie, że to zdecydowanie nie jest żadna dysfunkcja neurologiczna w stylu „ciało śpi a mozg już nie”. Z doświadczeń innych wynika wyraźnie że te byty zawsze odpuszczają gdy się je mentalnie przegoni, i że atakują głównie wtedy gdy śpimy na plecach.

Zastanawia mnie po co im to w ogóle? Czy chodzi rzeczywiście o energię człowieka? Całkiem możliwe...

Ktoś gdzieś podsunął ciekawy pomysł, żeby podczas takiego ataku spróbować zagadnąć tę istotę i zapytać czego właściwie chce. Nie wiem czy miałabym odwagę.

Czytałam też gdzieś że osoby o wysokich wibracjach numerologicznych jak 11, 22, 33 czy 44 są szczególnie narażone na takie ataki, bo byty chcą podbierać im energię. Ja jestem dziewiątką numerologiczną więc sama juz nie wiem czy to mnie dotyczy czy nie.

W każdym razie jestem bardzo wyczuloną osobą jeśli chodzi o intuicję. Czasem wyraźnie czuję czyjąś obecność za plecami mimo że w pokoju nikogo nie ma. Wtedy zawsze proszę w myślach swojego anioła stróża żeby przy mnie był i pilnował.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@senny_umysl hej, słuchaj, zagadywać czegokolwiek bym nie radziła. Serio, jeśli już cokolwiek, to poproś w myślach o pomoc Boga i tyle.

Czemu to robią? no tu trudno powiedziec jednoznacznie, ale myślę że to po prostu ich natura, tak są skonstruowane te byty. I nie chodziłoby im tu wcale o samą energię jak wiele osób uważa, raczej o coś głębszego, o duszę. Chęć posiadania, opetania... coś w tym stylu.

I jedno jest ważne, coś co warto zapamiętać: ciało śpi, ale dusza nigdy. Dusza człowieka reaguje w takich momentach samoistnie, jakby instynktownie szuka pomocy u swojego Stwórcy. Taka jest jej natura.

Dlatego właśnie jesteś tu i piszesz 🙂


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@senny_umysl dobra, tylko zaraz, anioł śmierci to chyba troche naciągane określenie na to co opisujesz 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@kasia-2)
Połączone: 19 lat temu

No i właśnie tak to jest z tymi „niespodziankami” kiedy człowiek się rozwija i medytuje... intuicja rośnie, postrzeganie pozazmysłowe się otwiera i zaczynają się takie rzeczy dziać.

Opowiem wam historię sprzed kilku lat. Wynajmowałam wtedy mieszkanie w bloku z koleżankami, jedna z nich też się rozwijała podobnie jak ja. Zdarzało mi się być w domu samej, normalna sprawa, ale przez jakiś czas czułam wyraźnie jakby ktoś siadał mi na kołdrze... dosłownie. Modliłam się za tę duszę, bałam się, ale zawsze przywołuję Siłę Wyższą. I wtedy jeszcze nie ogarnełam, że to co mnie spotykało nad ranem albo podczas drzemki to był właśnie ten stan - byłam świadoma co się dzieje wokół, słyszałam wszystko, a nie mogłam się wybudzić. Czułam jakby poduszka mnie dusiła. Zdarzało się to często bo ten dom w ogóle obfitował w takie rzeczy.

Minęło, pokonałam ten lęk. Wiem już od lat że Bóg jest tą potężną siłą i że modlitwa pomaga duszom, które po prostu nie mogą trafić do Swiatła.

Dziś rano, jak synek wstał, odetchnęłam i weszłam w głęboki relaks... odpłynęłam. Słyszałam głosy z pokoju obok, a jednocześnie widziałam sen i rozmawiałam sama ze sobą, miałam jakiś przekaz. I w tym czasie poczułam znowu że nie mogę się wybudzić. Ale tym razem od razu rozpoznałam ten stan i zanim cokolwiek mogło się przyczepić, obudziłam się siłą woli.

No i osobna kwestia - w głębokim relaksie można też po prostu wyjść z ciała. Chyba się już z tym oswajam 🙂


Odpowiedz
7 Odpowiedzi
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@kasia_2 hmm, nie wiem czy to dobrze wszystko łączyć w ten sposób... Bóg i medytacja to trochę dwie różne drogi, przynajmniej z punktu widzenia większości tradycji religijnych. Wiec to co opisujesz to troche takie mieszanie ze sobą rzeczy, które niekoniecznie idą w parze.

Może i jesteś chroniona, tak jak każdy człowiek jest w jakiś sposób, ale sama się na to wystawiasz. Te wędrówki, wychodzenie z ciała, niewybudzanie sie... to nie są rzeczy obojętne. Kiedyś może być niespodzianka i niekoniecznie ta miła.


Odpowiedz
(@senny-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 29

@swietlista_zrodlo hm, ale zaraz zaraz... a czy różaniec nie jest właśnie formą medytacji? Bo czemu inaczej miałoby służyć ciągłe powtarzanie tych samych słów w kółko? Zastanawiam się, bo to brzmi dość podobnie do tego, co zarzucasz innym praktykom.

Swoją drogą, sam znam osoby które z czasem odeszły od tej formy modlitwy, bo przy monotonnym powtarzaniu myśli zaczęły im odpływać gdzies bardzo daleko i nie mogły sie skupic na tym co wypowiadają. Więc gdzie tu jest ta wyraźna granica?


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@senny_umysl no właśnie, masz rację i trudno się z tym nie zgodzić.

Każda forma wprowadzania umysłu w stan zmieniony, różny od tego normalnego, świadomego funkcjonowania, jest jakimś rodzajem medytacji i próbą zmiany energii w której na co dzień egzystujemy. Różaniec, mantra, cokolwiek innego... mechanizm jest podobny.

Umysł powinien być aktywny, bo po to właśnie jest. to że trudno nad nim panować i kiełznać emocje, to już trochę inna kwestia i zupełnie inne przyczyny stoją za tym wszystkim.


Odpowiedz
(@mandala673)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 5

@swietlista_zrodlo słyszałam gdzieś, że właśnie w medytacji Bóg może do nas przychodzić... więc nie jestem pewna czy to takie złe jak mówisz


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@mandala673 no właśnie, słyszałam o tym podejściu ale niekoniecznie się z nim zgadzam. Bóg nie potrzebuje żadnych specjalnych warunków żeby być blisko człowieka, bo z samej swojej natury jest wszędzie. poza tym w każdym z nas jest jakaś niezniszczalna cząstka tego czegoś wyższego, więc po co miałby specjalnie „przychodzić”?

Co do medytacji to mam zupełnie inne zdanie. Według mnie właśnie stany medytacyjne mogą być furką dla demonów czy innych niepożądanych bytów. Kiedy celowo wyciszasz pewne bodźce i zmieniasz percepcję, tracisz czujność. A umysł który działa aktywnie to taki, który potrafi wyłapać sygnały ostrzegające przed duchowym zagrożeniem.

Tu brakuje jednej ważnej informacji moim zdaniem. Osoby głęboko wierzące nie potrzebują ani medytacji ani żadnych technik relaksacyjnych, bo są obmywane przez Ducha Świętego i to właśnie daje im prawdziwy spokój, odwagę i pewność. A na poziomie fizycznym przekłada się to na normalny odpoczynek, szybsze zdrowienie i tak dalej 🙂


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista_zrodlo no sorry ale serio... „stany medytacyjne są potrzebne demonom”?? to chyba największe bzdury jakie ostatnio czytałam na tym wątku. z jakiej ty to w ogóle bierzesz? buddyzm istnieje od tysięcy lat, większość Azji medytuje od zawsze i jakoś nikt tam nie siedzi i nie myśli o demonach tylko właśnie o kontakcie z czymś wyższym. a ty to wszystko jednym zdaniem przekreślasz jakbyś miała patent na jedyną słuszną prawdę. im dłużej czytam twoje posty tym bardziej mi szczęka opada, naprawdę


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista_zrodlo a skąd właściwie wiesz co Bóg popiera a czego nie? ksiądz ci powiedział, czy może sam Bóg? Przepraszam ale nie ośmieszaj się. Dróg do Boga jest mnóstwo i każda z nich jest tak samo dobra jesli prowadzi do celu bez krzywdy dla innych ludzi i stworzeń.

i to „może mimo wszystko chroni”... serio? co to za sformułowanie. Bog chroni każdego bez żadnego „moze” i „mimo wszystko”, nie wydaje ci się?


Odpowiedz
Wpisy: 6
(@kasia-2)
Połączone: 19 lat temu

Nie wiem dokładnie kto co przeżywa, bo ja medytuję od jakiegoś czasu i oddycham świadomie, wchłaniając pranę... to powoduje puszczanie blokad i czuję to wyraźnie, więc mogę powiedzieć że mi to służy. Nie czuję żeby coś się kręciło w kółko albo jakkolwiek źle. A opętanie, no to moim zdaniem przychodzi do osób które są zbyt otwarte na negatywne siły, tych co piją, biorą narkotyki i jeszcze do tego medytują bo to po prostu zaprzeczenie samego siebie.

Ja pozbyłam sie nałogów, takich typowych dla osób które tłumią swoją osobowość albo się gubią w życiu... po prostu odeszły same, bo Bóg i smród się wykluczają, delikatnie ujmując 🙂 to moje zdanie.

Medytacja otwiera najpierw na to co mamy we własnym umyśle, wyłażą emocje, nieraz wspomnienia, po to żeby zintegrować psychikę i uczucia. Mamy stawać sie ludźmi dosłownie, którzy doświadczają świadomości Boga, a nasza dusza doświadcza zycia w ludzkim ciele... i tak dalej.

W medytacji doświadczyłam potężnej Miłości, takiej której wcześniej nie czułam, i obecności Boga. To moje własne doświadczenie i słowami się tego nie przekaże. Bóg dał nam różne sposoby zbliżania się do Niego, ale żebyśmy to robili systematycznie.

Może to być modlitwa, medytacja, skupianie się na wzniosłej myśli, mantrzze... Bóg mówi do nas przez słowa człowieka, słowa piosenki, przekaz z książki, radia, cokolwiek. Tylko czy my to słyszymy...


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@kasia_2 no tak, tu sie z toba zgadzam, naprawde 🙂 mowi do nas przez rozne rzeczy, niekiedy calkiem niespodziewanie, a efekt i tak zawsze jest zadziwiajacy.

Ale powiedz mi, czy nie przyszło ci do głowy ze te próby medytacji to akurat może być TO, przez co on teraz do ciebie mówi... bo moze po prostu nie nadszedl jeszcze czas na cos wiecej?


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista_zrodlo przepraszam ale jak czytam to co napisalas to az mnie mdli serio. Zgadzam się w 100% z tym co pisala jedna z przedmówczyń, której wpis skomentowałaś, że dróg do Boga jest wiele i zadna z nich nie jest lepsza ani gorsza, jeśli tylko prowadzi nas do celu. Gdyby to co piszesz bylo prawdą, to jaki byłby sens istnienia tylu innych religii? Żaden. A tymczasem każda religia jest tak samo ważna, no i tak naprawdę sama religia też jest tylko obrzadkiem i nie zbawi nas sama w sobie. Bóg jest jeden i nie ma znaczenia czy docieramy do niego przez medytację, leżenie krzyżem w kościele, granie w ping-ponga czy zbieranie ziemniaków. Jeśli w czymkolwiek potrafimy wejsc w stan totalnej miłości do wszystkiego co żyje i zjednoczyć sie z uniwersum tu i teraz, to właśnie tego doświadczamy. Wygląda na to, że twój czas żeby to pojąć jeszcze nie nadszedł.


Odpowiedz
Wpisy: 43
(@umysl294)
Połączone: 19 lat temu

no więc to co opisujesz to dosyć klasyczny przypadek, zdarza się u osób które mają tendencje do nadmiernego zamartwiania się i trochę przekrzywiony obraz siebie i otoczenia, wiesz o co chodzi 🙂

ale dobra, trzy rzeczy które naprawdę warto zapamiętac:

po pierwsze - nie mieszaj różnych leków ze sobą, serio to jest ważne
po drugie - leki z alkoholem to już w ogóle masakra, nie rób tego
no i po trzecie - nie pal tego świństwa bo sie wykończysz... po prostu za mocne na ciebie było, widać to po tym co opisałeś


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@umysl294 o matko, serio tak trudno pisać do ludzi normalnie? propozycja z młotkiem brzmi coraz sensowniej w twoim przypadku...


Odpowiedz
(@darek-53)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 6

@umysl294 hej no powiem ci szczerze, trochę inaczej na to patrzę 😛 może jakbys sam cos zapalil to bys sie troche rozluznił i nie pisal takich rzeczy ludziom 😉


Odpowiedz
Wpisy: 8
(@iskra435)
Połączone: 18 lat temu

Ciekawe... a skąd ta wiedza, że Bóg tego nie popiera? Podzielił się tym z tobą osobiście? 🙂

Według mnie, i nie tylko według mnie zresztą, medytacja i „ta forma rozwoju” to jedna z wielu dróg do nawiązania kontaktu z Bogiem, rozmowy z Nim, przynajmniej w założeniu. Dlaczego miałby to odrzucać?

Szczerze mowiac, pierwszy raz spotykam sie z takim poglądem, a naczytałam się i nastudiowałam już całkiem sporo na ten temat 🙂


Odpowiedz
18 Odpowiedzi
(@senny-umysl)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 29

@iskra435 no właśnie, ciekawe stwierdzenie z tą medytacją...

A powiedz mi, czym w takim razie jest różaniec? Bo ja akurat zrezygnowałam z tej formy modlitwy, mimo że Matka Boska prosiła o nią chociażby w Fatimie. Po prostu zdarzało mi się, że po którymś powtórzeniu łapałam się na tym, że myślami byłam kompletnie gdzie indziej, gdzieś daleko od modlitwy. Uznałam, że to jest brak szacunku dla tej modlitwy, więc wolę teraz własne słowa, powiedziane wprost. Różaniec kojarzy mi się trochę z „hare kryszna” właśnie dlatego, że niby mówisz, a myślisz zupełnie o czymś innym.

Co do kolegi co pisał wcześniej o ćpaniu, to nie, nigdy nie brałam żadnych narkotyków. Alkohol tak, papierosy też, no i czasami ziołowe tabletki na nastrój, bo jestem kobieta i przed okresem zdarza mi sie handra... chyba każdy to rozumie 🙂 Pozdrawiam wszystkich serdecznie.


Odpowiedz
(@iskra435)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 8

@senny_umysl no właśnie, pytasz mnie o różaniec to odpowiem szczerze, że sama nie bardzo wiem czym on jest bo po prostu go nie używam 🙂 i muszę przyznać, że to klepanie w kółko tych samych słów... hmm, dla mnie ma się do prawdziwej modlitwy jak pięść do oka, żeby nie owijać w bawełnę.

bo modlitwa to dla mnie coś naprawdę intymnego, wiesz? taki bardzo osobisty kontakt z Bogiem, jeden na jeden. żaden ksiądz mi do tego nie jest potrzebny. i myślę że to jest kwestia indywidualna dla każdego, jeden woli iść do kościoła, inny woli porozmawiać z Bogiem na własnym łóżku albo gdzieś na łące i to jest piękne! słowa same w sobie tez nie są chyba najważniejsze, ważne żeby płynęły prosto z serca, żeby to były naprawdę twoje własne słowa. no i jestem pewna że Bóg rozumie, bo jak pokazuje doswiadczenie wielu osób, On naprawdę rozumie 🙂


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@iskra435 nie przekręcaj prostych rzeczy, nikt tu nie mówił że powiedział wprost że jest. najlepsza forma kontaktu z Bogiem jest podana w modlitwie „Ojcze nasz”, którą zresztą kościół po swojemu przekręcił. nic więcej nie jest potrzebne.

geniusz Boga polega własnie na prostocie jego działań, nie na wymyślaniu nowych form i praktyk.

zanim się więc będziesz czepiać czyichś słów, to może najpierw poczytaj Biblię, a potem jej teologiczne i filozoficzne opracowania. to by ci wyszło na dobre.


Odpowiedz
(@iskra435)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 8

@swietlista_zrodlo skoro ani nie powiedział że tak jest, ani że nie jest. I właśnie dlatego ja osobiście nie odważyłabym się tak kategorycznie stwierdzać, że Bóg na coś zezwala albo nie zezwala, że akceptuje albo nie. I tego samego, serio tego samego, wymagam od innych jeśli rozmawiamy tu poważnie. Bo nie jesteś w stanie żadną miarą udowodnić swojej tezy. W takim razie to co mówisz jest po prostu nadużyciem, przykro mi.

I to nie jest żadne czepianie się, to zwykła prawda, która w oczy kole jak wiadomo 🙂

Możesz najwyżej napisać że uważasz tak czy tak, że tak czujesz. Ale jak zwykle kiedy ktoś komuś coś wytyka, to zamiast spokojnie przyznać że gdzieś się trochę przeholowało, natychmiast czuje się dotknięty. I wtedy wychodzi kultura osobista. Większość ludzi tutaj reaguje niestety agresywnie, no i ty podobnie. A biorąc pod uwagę temat tej rozmowy... powiedziałabym że to dość nie na miejscu. Bo jak możesz pouczać mnie w kwestiach Boga, skoro samej nie stać cię na miłosierdzie, wybaczenie i troche wyrozumiałości dla innych, dla mnie konkretnie? Przecież miłość jest chyba podstawą nauk chrzescijańskich, nie?

Więc pozwól, że sama zdecyduję jak ma wyglądać moje życie, moja modlitwa i mój kontakt z Bogiem, nie wspominając już o tym co czytam. I tak przy okazji dodam, że nie masz pojecia jak to u mnie faktycznie jest, bo nie powiedziałam na ten temat ani słowa.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@iskra435 nigdzie tutaj nie było mowy o tym jak to u ciebie wygląda, to była odpowiedź na twoje konkretne stwierdzenie. Bardzo proszę żebyś nie robiła sobie nadinterpretacji z tego co napisałam.

Nie pisałam też nic o „czuję” czy „nie czuję” bo nie mam żadnego obowiązku czegokolwiek „czuć” na forum. To nie takie miejsce.

Chodziło wyłącznie o to co jest napisane, i tyle. Gdyby medytacja była potrzebna chrześcijaninowi, byłoby to wyraźnie napisane w Biblii, możesz mieć co do tego pewnosc. A jest napisane tylko żeby modlić sie w cichości, z dala od świata, w bliskości z Bogiem.

Po prostu nie chciało mi sie w tamtej chwili szukac konkretnych cytatów i na tym koniec. Chrzescijanie po prostu wiedzą, że medytacje są zbędne i mogą wprowadzać w błąd, nie muszą szukać żadnych kontrargumentów bo społeczność z Bogiem jest dla nich pełnią, w tym również zastępuje wszelką „medytację”.


Odpowiedz
(@iskra435)
Połączone: 18 lat temu

Wpisy: 8

@swietlista_zrodlo okej, ale zacznijmy od podstaw... to jest forum ezoteryczne, czyli medytacja jak najbardziej tu pasuje, bardziej niż gdziekolwiek indziej 🙂

Po drugie, jeśli piszesz mi co powinnam czytać i co będzie dla mnie lepsze, to siłą rzeczy zakładasz, ze coś o mnie wiesz albo przynajmniej coś sobie wyobrażasz. Nie bardzo rozumiem więc gdzie tu nadinterpretacja z mojej strony.

Po trzecie, mam wrażenie ze to właśnie ty interpretujesz to czego w Biblii nie napisano, a nie to co jest. Piszesz że Bóg tak mówi, ale... skąd ta pewnosc? Biblia nie była pisana bezpośrednio przez Boga, poza tym sporo jej fragmentów budzi kontrowersje i to nie tylko jeśli chodzi o autorstwo ale nawet o autentyczność w ogóle. Gdybyś napisała ze to twoje zdanie albo opinia chrześcijan, to okej, rozumiem. Ale twierdzenie że Bóg tak nakazuje to juz jednak trochę za daleko idące stwierdzenie.

I po czwarte, szczerze mówiąc nie interesuje mnie z czego i dlaczego ty czerpiesz swoja pełnię, naprawde. To twoja sprawa 🙂


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@iskra435 spokojnie, naprawdę nie mam ani czasu ani ochoty na zagłębianie się w twoje życie czy osobowość. trochę dystansu do siebie, bo nie jesteś centrum wszechświata, a mnie akurat w tym momencie, przy takiej postawie z twojej strony, to zupełnie nie przeszkadza.

chyba nie sądziłaś serio, że wszyscy tu siedzą i analizują twój przypadek żeby zdobyć jakiś zawód albo wyrobić sobie renomę? no litości...

i żeby nie było żadnych niedomówień - nie mam absolutnie żadnego obowiązku rozkładania twojej osoby na czynniki pierwsze. to tyle ode mnie.


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista_zrodlo zgadzam sie w 100% z alija, lepiej bym tego sama nie powiedziała. Serio, piszesz jakbyś miała bezposredni kontakt z Bogiem i wiedziała co jest dobre a co złe, co On akceptuje a czego nie... no kim ty właściwie jestes żeby tak z góry to wszystko orzekać? Biblia to dokładnie to samo co Tora, Koran czy Wedy, czyli słowo przekazywane przez pokolenia. Myślisz ze tylko ona zawiera prawdę? No sorry, ale to bzdura. Biblia to jeden wielki symbol i wiekszosc ludzi kompletnie nie ogarnia co sie w niej naprawde kryje. Klepia pacierze, chodzi do kościoła, słucha księdza bez zadawania jakichkolwiek pytań i ani myśli zastanowić sie kim jest i po co w ogóle żyje. I tak mają isc do oświecenia? Moze dla niektórych to jest ich droga, ok, nie kwestionuję. Ale dla wielu nie jest i najwyzszy czas żeby ktoś to wreszcie powiedział głośno.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@swiatlo740 no właśnie, skąd to przekonanie że wiesz kto tu co osiągnie, a kto nie? Bo zdaje się że bycia Bogiem nie jesteś. Część tych ludzi może dojść znacznie dalej niż sobie wyobrażasz i niespecjalnie podoba mi się to wrzucanie wszystkich do jednego worka z łatką „maluczkich”. Człowiek nie jest maluczki i tyle.


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista_zrodlo nikogo tu maluczkim nie nazwałam, jasna pani manipulatorko. jesteś naprawdę cienka w tym co robisz - wystarczy ze ktoś rzuci kilka argumentów a ty zaraz wszystko przekręcasz i odwracasz kota ogonem. Tak samo jak wtedy gdy jedna z koleżanek tu wyżej napisała ci jasno i konkretnie, punkt po punkcie - a ty jej odpisałas że jej życie i osoba cię nie interesuje. Żałosne, bo doskonale wiedziałaś o co jej chodziło i nie o to jej szło...

A co do tych „osiągnięć” przez klepanie pacierzy - to prawda że oświecenie osiągną tylko ludzie o naprawdę głębokiej wierze, mistycy, a takich dzisiaj niewielu. Reszta będzie klepać te pacierze bez ładu i składu do końca świata, żeby zaraz po wyjściu z kościoła obgadywać sąsiadów. Tacy bez bycia Bogiem nigdzie nie dojdą i dlatego napisałam to co napisalam. Ale żeby nie było że uważam siebie za Boga - nie, i wcale mi to nie przeszkadza, to jest ich droga. Droga każdego człowieka może być inna niż tylko przez wiarę katolicką... to właśnie chciałam powiedzieć, w odpowiedzi na twoje „niepodważalne prawdy”. KAŻDY MA SWOJĄ PRAWDĘ. I tyle.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@swiatlo740 no właśnie, teraz się rozumiemy 🙂

„Oświecenie” to nie jest klepanie różańca ani żaden tam wybitny mistycyzm. Moim zdaniem przejawia się dokładnie w takiej postawie jaką ty tu pokazujesz, w tej codziennej walce, odwadze i w tym że człowiek wie co jest wart.

I właśnie dla takich zwykłych ludzi jak my to wszystko ma sens, nie dla jakichś wybrańców.

Może mistycy są światu do czegoś potrzebni, nie wiem, ale ich mistycyzm jakoś do mnie nie trafia bo zazwyczaj strasznie odbiega od tego co przeżywamy na co dzień my, zwykłe osoby. pozdrawiam ciepło!


Odpowiedz
(@zrodlo154)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 4

@swietlista_zrodlo hej! 😀 no właśnie, ja też kompletnie nie rozumiem o czym są te wszystkie mistyczne bajeczki, serio xD

oooo witaj, stęskniłam się za tobą tutaj na forum! 🙁 buuuu dawno cię nie było!

no ale wpadłam żeby cię pozdrowić i powiedzieć że myślę o tobie 🙂 mam nadzieję że masz super weekend, szalony i słoneczny!

pa pa! 😀


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@zrodlo154 no właśnie, te wszystkie „bajeczki” są tak naprawdę o tym, że łaski i duchowość należą się głównie tym mistykom i tym co się bez przerwy modlą. reszta to podobno maluczcy drugiej kategorii.

Mnie to szczerze irytuje. Myślę, że setki lat działania kościoła tak to wszystko wypaczyo, że ludzie sami nie wiedzą już co jest prawdą. A przecież najwięcej autentycznego dobra widzę właśnie wśród zwykłych ludzi, nie wśród tych co chodzą co niedziela do kościoła i wystawiają sobie pobożność na pokaz.

No i właśnie o tym pisala jedna z koleżanek wyżej, że wychodzą z kościoła i... dalej robią swoje, i to niekoniecznie dobre rzeczy. Sama dlatego tam nie bywam, bo to jakiś teatr jest a nie realna duchowość.

Najgorsze jest to że ludzie przez to wpadają w dziwne pułapki, zamiast po prostu uświadomić sobie kim są i ile są warci. Ale to temat rzeka, długo by gadać...


Odpowiedz
(@swiatlo740)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 13

@swietlista_zrodlo hej, no ale chyba trochę inaczej rozumiem słowo „mistyk” niż ty 🙂 bo mistyk to nie musi być ktoś kto całymi dniami klęczy w kościele i odmawia różaniec. mistyk to człowiek ktory postrzega świat duchowo, czuje tę harmonię, tę wielką całość i naprawde to czuje głęboko w sobie. i właśnie dlatego że tak czuje, nie ocenia innych co jest strasznie trudne, szczególnie dzisiaj. mistyk może być zwykłym analfabetą, nie musi mieć żadnej wiedzy ani klepać wyuczonych modlitw na pamięć... to stan ducha robi z kogoś mistyka, nic więcej. więc myślę że trochę inaczej to pojmujesz i tak naprawde to ty wypaczasz to pojęcie, nie ja 😉


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@swiatlo740 no może i masz rację, choć szczerze... w pewnym momencie to oderwanie ducha od materii staje się dla mnie po prostu niepojmowalne.

Milej niedzieli i pozdrowienia 🙂


Odpowiedz
(@aga-92)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 4

@swietlista_zrodlo jeszcze jedno przyszło mi do głowy, bo chyba zapomniałam napisać wcześniej. Ten Dodzio i ta Maja to moim zdaniem jedna i ta sama osoba.


Odpowiedz
(@michal-49)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 2

@swietlista_zrodlo no i widzisz... z zewnątrz to wygląda tak, że ten punkt dla ciebie 🙂 obserwuję tę wymianę i muszę przyznać, że rzadko się zdarza żeby dwie osoby rozmawiały o takich sprawach bez obrzucania sie epitetami. tutaj mieliście prawdziwe argumenty, każde ze swojej perspektywy... to warte odnotowania.


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@michal_49 ha, jeśli los da szansę to moze kiedyś wyjdzie remis 😉 pozdrawiam


Odpowiedz
Wpisy: 2
(@marta-89)
Połączone: 19 lat temu

To mi się przydarzyło ostatniej nocy wakacji, w zupełnie nieoczekiwanym momencie. Wydawało mi się, że już się obudziłam i widziałam nasz pokój hotelowy normalnie, ale nie mogłam się ruszyć ani mówić. Krzyczałam imię chłopaka, żeby mi pomógł, i widziałam jak wstaje... tylko coś było nie tak. Miał długie włosy, a mój chłopak długich włosów nie ma. Zdałam sobie sprawę, że to nie on, tylko jakaś obca postać, która do tego wykrzywiła twarz w paskudnym, złośliwym grymasie. Miałam wrażenie że umieram, że ta postać chce mnie gdzieś zabrać i dosłownie walczyłam mentalnie o zachowanie przytomności. W końcu udało mi się wyrwac z tego stanu, zaczęłam płakać, zapaliłam światło i chłopak mnie uspokajał przez dłuższą chwilę.

Tego samego dnia mieliśmy lot powrotny i to był ostatni moment, na jaki miałam wtedy ochote po takiej nocy.

Wcześniej zdarzał mi się już paraliż senny, wiec wiedziałam jak to mniej więcej wygląda od środka. Ale zawsze bez żadnych postaci, tylko niemożność ruszenia się i ogromny wysiłek żeby to przełamać. Tym razem było zupełnie inaczej i do dziś uważam to za jedno z najbardziej przerażajacych przeżyć jakie miałam. Pamiętam każdy szczegół tej twarzy: chuda, wystające kości policzkowe, ciemne oczy, krótkie włosy.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@aga-92)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 4

@marta_89 czytam Twój opis i aż mi włosy stanęły... to brzmi naprawdę przerażająco, zwłaszcza ta postać z wykrzywioną twarzą która udawała Twojego chłopaka. Rozumiem ze po takiej nocy lot samolotem był ostatnią rzeczą na którą miałaś ochotę.

Chciałam napisać do Was obu, bo widzę ze macie sporo wiedzy na ten temat i doceniam to, nawet jeśli się nie zawsze zgadzacie 🙂 Słuchajcie, jedna z koleżanek tu wyżej wspominała coś co mnie trochę niepokoi. Pisze ze medytuje, ale jednocześnie jakby straszyła innych medytacją, takie dziwne sprzeczności w tym co pisała. Może źle to odbieram, ale coś mi w tym nie pasuje. Czy któraś z Was mogłaby się do tego odnieść, bo naprawde nie jestem pewna czy dobrze to oceniam. Jeśli sie mylę to trudno, nie ma sprawy, ale jeśli nie...


Odpowiedz
(@swietlista-zrodlo)
Połączone: 19 lat temu

Wpisy: 230

@aga_92 szczerze mówiąc nie wiem czy o to ci dokładnie chodziło, ale faktycznie te wypowiedzi tej Mai są kompletnie niespójne i same sobie przeczą.

Do tego to taki dziwny miks teologiczny, wątki z różnych religii, trochę spirytyzmu, trochę new age, wszystko wymieszane w jedną całość. Dla mnie to po prostu bałagan, nie żadna wiedza.

Jeśli martwisz się że taka osoba może wprowadzić w błąd innych ludzi... no to masz rację. Albo już wprowadziła, kto wie ile osób czytało te wpisy i wzięło je za dobrą monetę


Odpowiedz
Wpisy: 211
(@gosia-62)
Połączone: 16 lat temu

zwykły paraliż senny, nic więcej 🙂 przez lata wiele osób opisywało podobne doświadczenia i zawsze sprowadzało się to do tego samego zjawiska. Medycyna zna to doskonale i nawet ma na to nazwę... nie ma tutaj żadnej mistyki, choć wiem że wielu chce w to wierzyć 🙂


Odpowiedz
Udostępnij: