zawsze byłam osobą z nogami na ziemi i każdą dziwną czy niezrozumiałą sytuację próbowałam sobie wytłumaczyc racjonalnie. Ale teraz... nie potrafię. Jedyne co mi przychodzi do głowy to to że mi się wydawało, ale sama w to nie wierzę. No to piszę co się stało 🙂
Moim synkiem Adasiem zajmuje się moja babcia, która mieszka z nami od kilku miesięcy. Babcia od czasu do czasu opowiada że widzi różne dziwne rzeczy, cienie, postacie, jej zdaniem duchy. Zawsze sobie to tłumaczyłam jej wiekiem i nie brałam zbyt poważnie. Jakieś parę tygodni temu powiedziała mi że już kolejny raz widziała przez mleczną szybę w drzwiach do pokoju Adasia jakiś cień ludzkiej postaci zbliżający się do łóżeczka. Twierdziła że wygląda jak mój cień gdy chodzę po pokoju, tylko mniej wyraźny. No i wiadomo, wpuściłam to jednym uchem a wypuściłam drugim, pewnie babci się wydawało.
I teraz wczoraj. Miałam wolne, byłam w domu, położyłam Adasia spać. Po jakichś dwóch godzinach słyszę płacz. Biegnę do pokoju i dochodząc do drzwi widzę cień, jakby ktoś uciekał od łóżeczka. Pierwsza myśl, że to mój własny cień się odbija. Wchodzę i Adaś siedzi wciśnięty w szczebelki i płacze, a normalnie jak się budzi to stoi. Zabrałam go z pokoju, a potem wróciłam, zamknęłam drzwi i zaczęłam sprawdzać czy jest jakakolwiek szansa że to był mój cień. I nie ma takiej mozliwości, bo ten cień był dalej od drzwi, prawie przy oknie, które jest akurat naprzeciwko drzwi.
Dodam że nic nie piłam i nie biorę żadnych leków 🙂 Powiedzcie mi że nie zwariowałam i wytłumaczcie mi to jakoś... bo tym razem sama sobie z tym nie daję rady
Znalazłam kiedyś artykuł na ten temat, który może być pomocny, ale niestety online dostępny był tylko fragment, nie całość. Jeśli ktoś chciałby poczytać więcej, warto poszukac tego tematu w różnych czasopismach ezoterycznych bo pewnie gdzieś pojawiał się szerzej.
Adres: www . 4wymiar . pl/index . php?d=archiwum&s=art2008_06_26
Zastanawia mnie to, że wszystko zaczęło się mniej więcej w tym samym czasie co pojawienie się nowego lokatora. Zbieg okoliczności? Może, ale chyba nie...
„Tamten” świat wbrew pozorom rządzi się swoją logiką i to dosyć konsekwentną. Szukałabym właśnie tutaj jakiegoś punktu zaczepienia, bo to brzmi jak wyraźny trop.
