Pół roku to nie jest krótko. I przez ten czas opis się nie zmienił? Bo u dzieci jeśli to wyobraźnia to często ta historia rośnie i zmienia się z każdym opowiedzeniem.
Stały opis przez pół roku u dziecka w tym wieku to naprawdę coś na co warto zwrócić uwagę, nie dlatego że musi to być coś paranormalnego, ale dlatego że to po prostu niezwykłe. Bogdan ma rację, dzieci rozbudowują opisy. Klimcia, czy rozmawiałaś z kimś, kto zna się na rozwoju dziecka? Nie mówię żeby zdyskredytować, pytam poważnie.
Psycholog to nie byłaby zła opcja i nie mówię tego złośliwie. Dobry specjalista może po prostu potwierdzić że dziecko jest w porządku i spokojnie przetwarza coś co widzi, albo powiedzieć że warto porozmawiać głębiej. To nie musi być diagnoza.
Właśnie, jedno drugiego nie wyklucza. Mnie bardziej zastanawia ta kłódka na strychu. Klimcia, mówiłaś że wyglądała na nieruszoną, ale czy ją dokładnie oglądałaś? Stare kłódki potrafią wyglądać na zamknięte nawet jak są otwarte.
Może zarządcy budynku zgłoś że słyszysz kroki, bez tłumaczenia całej reszty. Powie że sprawdzi, przynajmniej będziesz wiedziała czy ktoś tam wchodzi. Zarządca nie będzie wiedział dlaczego pytasz, więc nie będziesz musiała nic tłumaczyć.
A zarządca nie mógłby otworzyć tego strychu razem z tobą? Bo jakby się okazało że tam jest na przykład jakiś gołąb albo coś, to przynajmniej kroki byłyby wyjaśnione. A jeśli nie, to już zostajesz z tym co opisujesz i to jest odrębna sprawa.
Dobrze że masz plan. Zapisuj daty, zapytaj o strych, porozmawiaj z dzieckiem spokojnie jeszcze raz. Nie musisz wszystkiego rozwiązać naraz. I wróć tutaj jak będziesz miała więcej, bo ta rozmowa na razie ma więcej pytań niż odpowiedzi i myślę że tak powinno zostać dopóki nie zbierzesz więcej.
Wróciłem tu dziś bo nie mogłem przestać myśleć o tej historii. Klimcia, mam jedno pytanie zanim pójdziesz do zarządcy, czy syn kiedykolwiek powiedział coś o tym co ten mężczyzna robi? Czy tylko stoi, czy coś przy tym mówi, gestykuluje, patrzy na chłopca?
Stoi i patrzy, tyle wiemy. Raz syn powiedział że ten pan ma smutne oczy, ale to wszystko. Żadnych gestów, żadnych słów według tego co mi mówił.
Smutne oczy to detal który mnie zatrzymuje. Dzieci rzadko opisują emocje w twarzach osób jeśli to sen lub wyobraźnia, bo wtedy skupiają się na działaniu, nie na wyrazie. Klimcia, czy dopytałaś go jak to rozumie, że smutne? Czy sam użył tego słowa czy ty mu zasugerowałaś?
Smutne oczy i stoi w rogu. To mi przypomina coś z opisu który czytałem dawno, nie pamiętam gdzie, ale takie stanie w miejscu i patrzenie to był charakterystyczny element. Zenobia, czy to ma jakąś nazwę, znaczy ten typ zachowania jeśli to faktycznie coś?
Zaraz, zaraz. To ciekawe co mówisz Zenobia, ale mam pytanie, jeśli to jest tak zwany ślad bez świadomości, to dlaczego dziecko opisuje emocje w twarzy? Ślad nie miałby wyrazu twarzy, nie?
Mnie zastanawia coś innego. Klimcia powiedziała że to zawsze ten sam róg pokoju. Czy to jest jakiś szczególny róg, przy oknie, przy drzwiach, naprzeciwko łóżka? Pytam bo w opracowaniach o snach lucydnych pisano że dzieci często lokalizują wyobrażone postacie przy określonych elementach przestrzeni, najczęściej przy wyjściach.
Pusta ściana to podobno jedno z tych miejsc gdzie energia może się gromadzić, szczególnie jeśli za nią jest coś, jakiś inny pokój albo przestrzeń. Klimcia, czy wiesz co jest po drugiej stronie tej ściany?
Klatka schodowa, a nad nią strych. Czyli ta ściana idzie prosto w górę pod strych. Nie wiem czy to coś znaczy ale jakoś to wszystko jest blisko siebie, pokój dziecka, ta ściana, klatka i wejście na górę.
Jutro rano, zaraz jak odprowadzę syna do przedszkola. Trochę się zastanawiam jak to powiedzieć, żeby nie brzmiało dziwnie.
Masz gotową historię, słyszysz hałasy nad głową i chcesz wiedzieć czy ktoś wchodzi na strych. Koniec, nie musisz mówić nic więcej. Zarządca nie powinien drążyć, to normalne pytanie lokatora.
Klimcia, a jak minęło, wróć i napisz co zarządca powiedział i co było na strychu. Już teraz jestem ciekawa co tam znajdziecie albo czego nie znajdziecie. Bo ta historia ma za dużo otwartych wątków żeby po prostu odejść od wątku.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i jakoś nie mogłam się doczekać żeby napisać, ale to zdanie o smutnych oczach mnie zatrzymało. Moje dziecko w podobnym wieku raz opisało postać przy drzwiach, też ze spokojem, i też mówiło że ona jest smutna. Nic więcej z tego nie wynikło, ale ten opis był identyczny.
Jednorazowy opis, nigdy więcej nie wróciła do tego tematu. Pytałam kilka razy przy różnych okazjach, tak jakby mimochodem, ale ona już o tym nie mówiła. Dlatego nie przykładałam do tego dużej wagi, ale tutaj czytam i zaczynam się zastanawiać czy dobrze zrobiłam że odpuściłam.
To co pisze Brzozka jest dokładnie tym samym co u mnie. Ten spokój jest właśnie tym co najbardziej nie daje mi spokoju, bo jakby się bał to bym wiedziała co robić. A tak stoi, mówi mi o tym panu i patrzy na mnie jakby się dziwił że pytam.
Zatrzymałabym się przy tym spokoju na chwilę, bo to może być kilka różnych rzeczy. Dzieci do pewnego wieku inaczej przeżywają granicę między tym co realne i wyobrażone, i to może tłumaczyć brak lęku. Ale może też tłumaczyć coś przeciwnego, że to co widzą jest dla nich po prostu częścią rzeczywistości, bez etykietki strachu. Klimcia, czy syn kiedykolwiek bał się czegokolwiek związanego ze swoim pokojem, zasypaniem, ciemnością?
To ważny szczegół. Dzieci które mają lęki nocne zwykle mają je od pewnego momentu konsekwentnie i przy różnych okazjach, nie tylko jeden konkretny scenariusz z jedną postacią w jednym miejscu. Tu mamy bardzo precyzyjny obraz, ten sam róg, ten sam mężczyzna, smutne oczy. To jest dla mnie zbyt konkretne jak na produkt wyobraźni.
Ten opis stania i patrzenia bez mówienia i bez ruchu to jest troche niepokoące. Czytałem że takie postacie które nie reagują na obecność żywych to jest inny typ niż te co wchodzą w kontakt. Nie wiem jak to się nazywa po polsku ale coś w stylu że one po prostu trwają w swoim. Zenobia, to ma coś wspólnego z tym co mówiłaś wcześniej o śladach?
