Śp. babcia była dla mnie kimś bardzo bliskim w dzieciństwie, bliższym nawet niż matka. Mieszkałyśmy razem pod jednym dachem.
Śni mi sie bardzo rzadko, nie pamiętam nawet kiedy ostatni raz. Odeszła ponad dekadę temu, w sędziwym wieku, bez żadnego dramatu.
Sen wyglądał tak: siedzę z nią na balkonie jakiegoś bloku, wieżowiec, dość wysokie piętro, zupełnie mi nieznane miejsce. Jest ciepło i przyjemnie, nie rozmawiamy nic, ale czuję sie po prostu dobrze. Patrzymy razem na widoki, jest rzeka, a za nią takie urocze wiejskie domki.
I drugi sen, który miałam mniej więcej w tym samym czasie, tuż przed albo zaraz po tym z babcią.
Śnił mi się wujek, mąż siostry ojca. Był pedofilem i molestował mnie kiedy byłam dzieckiem i spędzałam wakacje u jego rodziny na wsi. We śnie wyglądał odpowiednio do swojego obecnego wieku, mniej więcej pięćdziesięciokilka lat i rzeczywiście tak to wyglądało. Stał obok samochodu, którym chyba przyjechałam, była ze mną jeszcze jedna osoba. Ta osoba podała mu rękę na powitanie i ja też podałam, choć w środku zupełnie nie chciałam, żeby nie robić z tego sceny.
Z nim i z całą tą rodziną nie mam kontaktu od kilkunastu lat. Prawdopodobnie nie poniósł żadnej odpowiedzialności. Teraz jest mi właściwie obojętny, czasem tylko pojawia sie myśl, czy ktoś może jednak go zgłosił i czy dostał jakiś wyrok.
Z góry dziękuję za interpretację.
może warto byłoby zapytać o to na forum psychologicznym? bo szczerze, nie doszukuję się w tych snach niczego ezoterycznego, sorki...
