Hej, mam takie pytanie bo ostatnio dużo jeżdżę komunikacją i zastanawiam się czy w ogule można robić coś sensownego z czakrami podczas jazdy autobusem czy metrem. chodzi mi o to że mam długie dojazdy, z godzinę w jedna strone, i szkoda mi tego czasu. probowalem raz takiego prostego skanowania pola, skupilem się na Manipurze bo mam od jakiegoś czasu problemy z trawieniem i nerwami, ale czulem się troche jak idiota otoczony ludźmi. Czy ktos w ogóle to robi? czy hałas i te wszystkie energię innych pasażerów nie przeszkadzają? bo wydaje mi sie ze transport to jedno wielkie pole bałaganu energetycznego
Robię to regularnie od jakichś 3 lat i mogę powiedzieć że się da, ale trzeba wiedzieć co robić. W autobusie albo tramwaju zdecydowanie odradzam głęboką medytację na niższe czakry, zwłaszcza korzenia i sakralną, bo to wymaga uziemienia i kontaktu z podlozem a w pojeździe to nie działa tak jak powino. Dużo lepiej idzie praca z wyższymi centrum, ajna albo vishuddha, bo i tak działamy głównie na poziomie skupienia wewnętrznego. pytanie do ciebie - słuchasz przy tym muzyki czy cisza? 😉
Muszę wtracic swoje trzy grosze bo czytam i trochę się krzywię. To że muzyka w słuchawkach "rozregulowuje ajnę" to jest chyba jeden z tych mitów które krążą po necie i nie wiadomo skad się wzięły. Co do samej medytacji w transporcie - ok, rozumiem ten pomysł, sama kiedyś próbowałam, ale bądźmy szczerzy: poziom skupienia który można osiagnac w zatłoczonym autobusie to jest poziom bardzo podstawowy. I to nie jest złe, ale nie nazwijmy tego pracą z czakrami, raczej zwykłym uspokojeniem oddechu.
ojej, to ja tego w ogóle nie wiedziałam ze w metrze można cos w ogóle "chlonac" energetycznie. zawsze myślałam ze medytacja to sprawa wewnętrzna i otoczenie niema az tak wielkiego wplywu. Czy to znaczy ze jak np. jadę autobusem i ktoś obok mnie jest w złym humorze albo w napięciu to to wpływa na moje czakry? Szczerze pytam bo nie za bardzo to rozumiem.
no i masz o,to mnie nie przyszło do glowy. Czyli powinienem w ogóle odpuścić sobie tę medytację w autobusie jesli mam problem ze splotem słonecznym? a moze po prostu zmienic fokus na inna czakrę podczas jazdy i wrócić do Manipury dopiero w domu?
nie przesadzajmy z tymi wszystkimi energetycznymi wykresami, serio. Medytacja to przede wszystkim sposob skupienia umyslu, a czakry to model, nie doslowna anatomia. Jeśli ktoś ma godzinę dojazdu i chce zrobić z tego pożytek to ok, niech próbuje, ale cały ten wątek z "bariery ochronne przed energią w metrze" robi się troszkę jak straszenie dzieci. @Celestynka75 ma rację że zmęczenie po tramwaju to fizyka a nie metafizyka. <3
Mam takie głupie pytanie może, bo nie bardzo się znam ale - jesli medytacja w tramwaju jest taka problematyczna to po co w ogóle to robić? Nie lepiej te godzine po prostu posłuchać muzyki albo poczytać książkę i zrobić medytację spokojnie w domu? Przepraszam jeśli to oczywiste pytanie ale naprawde nie rozumiem po co komplikować
Ja od jakiegoś czasu probuje robić w autobusie takie proste skanowanie, nie głęboka medytacja, tylko przejście świadomością przez ciało od dołu do góry i sprawdzenie gdzie jest napiecie. I to mi wychodzi całkiem nieźle nawet bez skupienia. Ale otwarcie konkretnej czakry celowo, z mantra i wizualizacją? Tego nie próbowałam w transporcie i po tej dyskusji chyba nie będę próbować 🙂
Z wahadelkiem to jest osobny temat ale powiem tyle - jeśli wyniki są niespójne to albo kwestia ćwiczenia jak mówisz, albo czakra faktycznie jest niestabilna i za każdym razem łapiesz inny jej stan. To drugie jest zresztą cenną informacją samą w sobie. w każdym razie tak to widzę.
Wracajac do mojego pierwotngo pytania bo troche odplynelismy - z tej dyskusji rozumiem że da się coś robić w transporcie ale raczej w formie obserwacji i lekkiego skanowania, bez glebokiego wchodzenia w konkretne czakry. Ale mnie zastanawia jeszcze jedna rzecz ktorej nikt nie poruszył: a co z mowa? Czyli np. ciche powtarzanie mantry w myślach,bidżamantry jak RAM dla splotu słonecznego. Czy to może działać w transporcie czy też jest bez sensu bez odpowiednich warunków?
o, właśnie o to mi tez chodziło jak pisałam wcześniej! Bo ta kwestia mowy i glosu w transporcie to mnie bardzo interesuje. Mam wrazenie że jak jadę tramwajem i np. obok mnie siedzą ludzie którzy głośno rozmawiaja, to po jakimś czasie sama mam ochotę milczeć. Jakby gardło mi się zamykało. To jest ta Vishuddha tak? Czy to może być po prostu zmęczenie hałasem?
Wracając do pytania Hilka o tę mowę w polu - to jest akurat wątek który mnie samą bardzo interesuje i chyba niedoceniany w kontekście pracy z czakrami. Dźwięk mowy ma konkretną wibrację. nie chodzi tylko o to co ktoś mówi, ale jak mówi. Ostry, podniesiony głos, kłótnie, narzekanie na głos - to wszystko ma swoją czestotliwosc i pole je rejestruje zanim głowa zdąży to ocenić. Szczególnie Vishuddha i Ajna.
mam pytanie trochę z boku tej dyskusji - czy te bidżamantry które ktoś wcześniej wspominał można śpiewać po cichu, w myślach, jadąc tramwajem? Bo czytałam że HAM jest dla gardła i zastanawialam się czy ciche powtarzanie tego słowa w głowie ma jakiś sens czy to musi być głośno wypowiedziane żeby działało :))
okej to mnie uspokaja bo własnie tak robilem - mruczalem coś w myslach podczas jazdy i myslalem że to bez sensu bo nie na głos. A mnie konkretnie chodzi o RAM bo Manipura to mój obecny temat. Tylko wlasnie w autobusie mam wątpliwość - czy skupienie na splocie słonecznym gdy jest się wystawionym na cudze pole to nie jest trochę otwieranie się w nieodpowiednim miejscu?! 🙁
eh, wtrącę sie bo mi sie wydaje ze trochę wszyscy komplikujecie prostą rzecz. sama medytacja w transporcie moze byc po prostu praktyką uważności bez calego aparatu energetycznego. Skupiasz sie na oddechu, na czuciu ciala, na tym co jest, bez otwierania czy zamykania czegokolwiek. I tyle. Reszte mozna robic w domu.
dobre pytanie, bo chyba robię to chaotycznie haha. Muzyka jest tłem zeby odciąć się od dźwięków z zewnątrz, a mantry to osobna rzecz którą zaczynam jak muzyka jest za mało absorbująca. nie robie tego jednoczesnie,raczej przeskakuje miedzy jednym a drugim. I teraz zastanawiam się wlasnie czy ta mieszanina dźwięków (muzyka w słuchawkach plus mantra w myślach) nie interferuje ze sobą jakoś dziwnie.
to interferowanie o którym piszesz to jest moim zdaniem warte uwagi. sama miałam taki okres ze słuchałam muzyki i jednoczesnie starałam sie skupić i to byl kompletny chaos wewnętrzny. Teraz albo jedno albo drugie. Bo jednak muzyka, nawet instrumentalna, tworzy swój własny "nastrój" energetyczny i wciąga uwagę zanim zdazysz to zauważyc. Mantra wymaga trochę innego rodzaju skupienia - bardziej wewnętrznego, cichego. <3
a propos tej muzyki - czy ktoś próbował używać nagrań z manthami zamiast zwykłej muzyki? Mam na mysli te gotowe nagrania z youtube z LAM albo RAM śpiewanym przez kogos. Zastanawiam sie czy to nie byłoby lepsze połączenie bo muzyka i mantra byłyby jedno, nie dwie osobne rzeczy.
ojej... o, to jest dokładnie to co chciałem wiedziec. Bo teraz mi się składa w calosc - mam problem z Manipurą, jeżdżę autobusem przez pół godziny w ścisłym centrum, czesto obok mnie ktos przez pół drogi krzyczy do telefonu, i potem w pracy mam poczucie że mnie coś wysysa z energii zanim w ogole zaczne cokolwiek robić. Myślałem że to kwestia złego snu albo kofeiny ale może właśnie to pole w autobusie robi swoje
a ja wgl nie kumam jak kamien miałby cokolwiek zrobic z czakrą, to mi zawsze trochę za dużo jest. ale nie mówię że nie działa, moze po prostu jestem za mało wrażliwa żeby to poczuć? albo za bardzo analityczna 🙂 :))
@Celestynka75 to cakliem normalne ze nie czujesz od razu,mi tez zajelo troche czasu. ale wracajac do pytania Modrzewnicy - ja bym powiedziala ze najlepiej zacząć od JEDNEJ metody i porobic ją jakiś czas zanim się doda kolejną. bo jak robisz wszystko naraz to nie wiesz co działa a co nie
oj, dziennik to naprawdę cenna praktyka, nie tylko dla diagnozy ale i dla procesu odblokowania. widać wzorce które inaczej by umknęły. a przy Manipurze szczególnie polecam notować tez co jadłeś, jakie miałeś interakcje w pracy, i generalnie poziom poczucia sprawczosci danego dnia - to wszystko karmicznie wpływa na splot słoneczny
karmicznie to ciekawa decyzja słowna przy notowaniu co się jadło na śniadanie. ale dobra, dziennik samopoczucia to jest już coś co psychologowie też polecają i ma sens niezależnie od ramy interpretacyjnej. to moge poprzeć bez zastrzeżeń <3
przepraszam że wchodzę z boku ale czytam ten wątek od początku i mam takie głupie pytanie - czy ta praca z czakrami w transporcie to jest bezpieczne? @Bogus77 bo Bogus77 wcześniej pisał coś o "zbieraniu z powietrza" i trochę mnie to przestraszyło. czy można sobie coś zepsuć robiąc RAM w głowie w autobusie? ^^
wlasciwie to tak, macie rację że to sie troche zakomplikowalo. ale ale, ale ta dyskusja dala mi duzo - koncepcja cudzej mowy jako osobnej zmiennej, pomysł dziennika, i to żeby nie miksować muzyki z mantrą. zacznę od tych trzech rzeczy i może za jakiś czas wróce z jakimś informacją zwrotną jak to wygląda po stronie Manipury 🙂 🙁
no dobra, no i słuchajcie, mam takie trochę z boku ale jednak w temacie - cały wątek kreci sie wokół tego co robić w transporcie, ale nikt nie powiedział wprost czy ta cudza mowa w autobusie to problem do rozwiązania czy po prostu warunek z ktorym trzeba się pogodzić. bo jesli drugie, to może zamiast mantr i dzienników wystarczy po prostu dobre słuchawki z muzyką bez słów i akceptacja że środek komunikacji to nie jest sala medytacyjna?
eee a ja sie zastanawiam czy w ogole trzecia czakra jest dobra do pracy w transporcie. bo Manipura to jest siła, sprawczość, ogień trochę - czy nie lepiej gdyby ktoś mial blokadę w Manipurze to medytował nad nią w spokoju a nie w hałasie? moze do tramwaju lepsza jest np. Anahata bo serce to trochę inaczej działa? albo głupio pytam?
