hej, chciałam zapytać bo trochę mnie to nurtuje od jakiegoś czasu. mam koleżankę która wpadła w depresję jakieś dwa lata temu i dosłownie przestała mówić, znaczy mówi ale bardzo malo, jakby ktoś zakręcił kurek. Sama też przez pewien okres miałam cos takiego - chciałam coś powiedzieć i nie mogłam, słowa gdzieś ginęły po drodze. Gdzieś czytałam że to może być blokada czakry gardła i zastanawiam się czy jest w tym coś z prawdy. bo z jednej strony rozumiem że depresja to stan psychiczny, ale z drugiej - może energia ma tu jakieś znaczenie? Nie wiem czy wierzyć, stąd pytanie do bardziej doświadczonych. Czy ktoś miał podobnie albo pracował z kimś w takiej sytuacji?
To bardzo ciekawe i ważne pytanie, cieszę sie że je zadałaś. Vishuddha to czakra, która odpowiada za wyrażanie siebie, mowienie prawdy, komunikacje - i tak, blokada w tym miejscu bardzo często idzie w parze z milczeniem emocjonalnym, takim zamknięciem, które nie jest z wyboru tylko z niemożności. Depresja i zablokowana czakra gardła mogą się nawzajem napędzać, tzn. nie umiemy powiedzieć co czujemy, to energia stoi w miejscu, a to pogłębia stany depresyjne. Nie twierdzę że jedno jest przyczyną drugiego, to jest bardziej jak sprzezenie zwrotne. czy twoja koleżanka w ogóle jest otwarta na takie podejście? bo bez choćby minimalnej otwartości praca z czakrami mija się z celem. :/.
Zatrzymajmy się chwilę. Depresja to choroba i zanim ktokolwiek zacznie myśleć o czakrach, to ta koleżanka powinna być pod opieka specjalisty, jeśli jeszcze nie jest. To nie jest tak że medytacja nad Vishuddha zastąpi leczenie. Można to łączyć, ok, ale kolejność ma znaczenie. A co do samego milczenia - tak, czakra gardła może być zaangażowana, ale równie dobrze może to być kwestia czakry serca albo korzenia, bo lęk i brak bezpieczeństwa też sprawiają że człowiek się zamyka. Skąd pewność że to akurat gardło?
Sluchajcie,to co opisujesz mi przypomina moją wlasna historię sprzed kilku lat. Mialem taki etap kiedy kompletnie nie umialem mówić o tym co czuję, nie tylko przy depresji, po prostu - coś stawało mi w gardle doslownie. Wtedy trafiłem na bioenergoterapeutę i ona skanując dłonią powiedziała że Vishuddha jest jakby zapadnięta, takie wrażenie pustki. Ale jednocześnie czakra korzenia była tak napięta że się trzęsła, jej słowa. Więc te blokady rzadko chodzą pojedynczo, to raczej cały układ się rozregulowuje. zacząłem od uziemienia, od korzenia, i dopiero potem gardło samo zaczęło się otwierać. Jakbyś powiedziała tej koleżance zeby nie skupiała się tylko na jednym miejscu.
@Jaromir63 O właśnie to co Jaromir pisze ma sens! Ja tez gdzieś czytałam że nie można tak wyrwać jednej czakry z kontekstu, one wszystkie na siebie wpływają. Ale mam pytanie - czy jest jakiś sposób zeby samemu sprawdzić które czakry są zablokowane, bez wizyty u bioenergoterapeuty? Bo nie kazdy ma dostęp albo finanse na takie wizyty.
wahadełko! jest najprostrze wg mnie, wystarczy zawiesic nad każdą czakrą i obserwowac kierunek obrotu. jak idzie zgodnie z zegarem to ok, jak odwrotnie to blokada, jak sie w ogole nie rusza albo miota na boki to cos tam jest nie tak. sam tak robiłem jak mialem taki gorszy okres i wychodziło mi ze i gardło i splot sloneczny sie krecily jak szalone w złą strone. troche trwalo zanim to wszystko ogarnalem.
no coż, hmm, nie pytałam jej o to wprost. Wiem że miała raz zapalenie gardła które ciągnęło się miesiącami, lekarze nie mogli znalezc przyczyny. I tarczyca jej skakała trochę, robili badania. To może być zbieżność ale...
tarczyca to jest właśnie klasyczna sprawa związana z Vishuddha. nie mowie że jedno powoduje drugie, ale korespondencja jest i to często widac. u mnie jak miałam silny stres i przestałam odzywać się w pewnej relacji, po kilku miesiącach tarczyca zacęła wyrabiać. Przypadek? Nie wiem. Badania miałam robione, wszystko niby ok, ale czułam się fatalnie. dopiero jak zaczęłam pracę z afirmacjami i śpiewem - dosłownie śpiewanie, nieważne że fałszuję - poczułam ulgę. Śpiew to jedno z najprostszych ćwiczeń na gardłową.
przepraszam że się wtrącę ale mam podobne pytanie trochę. jak te afirmacje na czakrę gardła maja wyglądać? bo słyszałam że są takie specjalne ale nie wiem od czego zacząć. i czy to się robi na glos czy w myślach? 🙂
Dobra, ale wróćmy do pytania z poczatku bo trochę odpłynęliśmy. Pytanie brzmiało czy ENERGIA może pomóc przy depresji i milczeniu z nią związanym. I tu mam mieszane uczucia. Praca energetyczna może pomóc z symptomami, z poczuciem blokady, z tym że ktoś zaczyna znów "czuć przepływ" - ale depresja ma swoje mechanizmy i same mantry jej nie cofną. Widziałam przypadki kiedy ludzie zamiast iść po pomoc, siedzieli i medytowali i traciło się cenny czas. To mnie zawsze niepokoi w takich dyskusjach ^^
ale ale ale ja mam pytanie praktyczne - jesli koleżanka wogole nie wierzy w to wszystko to czy ma w ogóle sens cokolwiek robić? Bo nie da sie przecież komus "odblokować czakry" bez jego wiedzy czy zgody. albo da się?
o, czytanie na głos to świetny pomysł! Nigdy bym na to nie wpadła że to może działać na gardłową. A kamienie? Niebieskie, turkusy, akwamaryn - to ponoc dla Vishuddhy czy ktoś to stosował przy takim zamknięciu emocjonalnym?
no wlasnie i o co chodzi z tym dowodem. jazz musician tez nie bedzie ci udowadnial ze muzyka "działa", ale ze działa to kazdy wie. czakry sa podobnie moim zdaniem 😉
to naprawdę dobre pytanie. wlasnie dlatego nie proponowalabym od razu "popracuj z Vishuddha", tylko cos banalnego - puszczenie ulubionej muzyki i nucenie, albo audiobook na glos. nie trzeba nazywać tego pracą energetyczną. ciało i tak na to reaguje.
z moich obserwacji - jak ktos jest głęboko w dolku to najlepiej zaczynać od rzeczy ktore w ogóle nie brzmią ezoteryczne. spiewanie pod prysznicem, mruczenie. nikt nie musi wiedzieć że to "praca z czakrą". a potem jak komuś jest troche lepiej to może sam zacznie pytac o wiecej
ok ale ile to może w ogóle trwać zanim coś da? bo mam wrażenie że tu wszyscy mówią "próbuj, zobaczymy" ale jak długo? Tydzień? miesiąc?
o rany, no ale jeśli to tylko system symboliczny to skąd wiemy że akurat zablokowana Vishuddha a nie na przykład Manipura odpowiada za milczenie z depresji? Symbolika jest dowolna, można przypisać co chcemy do czego chcemy. To mnie zawsze trochę gryzie przy takich rozmowach.
przepraszam że się wtrącę z boku, ale wlasnie czytam ten wątek i mam pytanie - czy ktoś tu próbował robić spread tarota zeby zobaczyc które czakry mają blokadę? Bo słyszałam że można tak zrobić i ciekawi mnie czy to ma sens przy takim temacie. tak myślę
hmm, tego nie wiem. Wiem że pisała mi czasem przez komunikator jak nie mogła nic powiedzieć, więc jakiś kanał miała. Ale na głos chyba naprawdę bardzo mało. Dobre pytanie, może ją zapytam.
a czy ktoś probowal tej mantry HAM przy takim zamknięciu? no coż, ja ostatnio zaczęłam ale nie wiem czy dobrze, czy to się śpiewa na jednym tonie czy można modulować? I jak długo powtarzać żeby cokolwiek poczuć?
czy ktos moze mi odpowiedzieć na to pytanie o mantrę HAM? bo napisałam i nikt nie odpowiedzial... chciałabym wiedzieć czy się śpiewa na jednym tonie czy można zmieniać, bo boje się że zrobię coś źle i zamiast odblokować to zaszkodzę
hej, a nikt mi nie odpowiedział czy ten spread tarota do czakr ma sens. Drakona, Lila, ktoś to robił? bo szukalam w necie i znalazłam jeden taki uklad gdzie ciagnie sie 7 kart i każda odpowiada jednej czakrze od dołu ale nie wiem czy to ma sens przy tak poważnym temacie jak depresja
no ale, wracam do głównego pytania bo trochę mi to wszystko odpłynęło - rozmawialam z koleżanką i zapytałam czy mówi do siebie jak jest sama. powiedziała że nie, że cisza jest dla niej bezpieczna. to coś nowego w tej rozmowie, prawda? bo to nie jest tylko problem z wyrażaniem sie przy ludziach, ta cisza jest jakoś... wybrana? czy to zmienia podejście do pracy z Vishuddha?
to jest bardzo istotna informacja. cisza wybrana z poczucia bezpieczeństwa to inny mechanizm niż niemożność mówienia z blokady. przy tym pierwszym Vishuddha moze być zamknięta bardziej obronnie, czyli nie tyle zablokowana z zewnątrz co jakby sama się zacisnęła. to zmienia trochę podejście bo wtedy nie chodzi o to żeby "pchnac" energię, tylko żeby stworzyć bezpieczną przestrzeń w ktorej czakra sama zechce się uchylić. czy ona sama czuje że chce mówić i nie może, czy że po prostu nie chce? 🙂
to jest takie ważne co napisałaś o bolu szczęki! ja miałam cos takiego przez długi czas i nie wiązałam tego z czakrą gardła w ogóle. myślałam że to od stresu. a moze to jednak było to samo? przepraszam że trochę nie na temat ale bardzo mnie to uderzyło
napięcie szczęki i gardła to klasyczne miejsce trzymania stresu i to ma podstawy anatomiczne, mięsień mostkowo-obojczykowo-sutkowy, coś tam i tak dalej, wiec tłumaczenie czakrami jest tu akurat w zgodzie z tym co ciało robi fizycznie. rzadko tak mogę coś przyznać przy tych rozmowach ale tutaj ta korelacja mi leży 🙂
edek przyznaje racje xD zaznaczam w kalendarzu haha. ale serio to fajnie ze to dziala w obie strony, ze sie nie wyyklucza. tak mi to siedzi w głowie.
