Hej, mam pytanie które mnie ostatnio bardzo nęka. Siedzę sobie, próbuję medytować na czakry, standardowo, spokojnie - i nagle czuję jakiś ciężar w okolicach serca i splotu słonecznego. Nie mój ból, rozumiecie? Jakby ktoś inny wlazł mi do energetycznego pola. I zaczęłam się zastanawiać czy to w ogóle możliwe że przejmujemy energię ludzi którzy są w traumie, w strachu, gdzieś daleko? Teraz jest tyle napięcia wszędzie, ta sytuacja na wschodzie, wiadomości, wszystko to... czy w ogóle da się spokojnie pracować na czakrach kiedy naokoło tyle zbiorowej rozpaczy? Czy wasze doświadczenia są podobne?
To jest bardzo ważne pytanie i cieszę się że ktoś je zadał wprost. Tak, przejmowanie cudzego bólu podczas medytacji to realne zjawisko, szczególnie jeśli ktoś ma otwartą czakrę serca albo naddatne Anahata. Problem polega na tym, że wiele osób nie odróżnia co jest ich własnym materiałem a co pochodzi z zewnątrz. Przed każdą medytacją na czakry warto robić intencję i jakiś rodzaj ochrony pola - nie trzeba od razu iść w skomplikowane rytuały, wystarczy uziemienie i świadoma granica. Ale mam do Ciebie pytanie: kiedy to czułaś, byłaś wcześniej przez jakiś czas na wiadomościach, newsach? Bo to ma znaczenie.
No właśnie, to co Kornelia mówi o granicy to klucz. Ja bym dodała że czakra splotu słonecznego przy takich stanach potrafi robić coś specyficznego - ona odpowiada za tę granicę między mną a resztą świata, za poczucie własnego ja. Jak Manipura jest osłabiona albo zbyt otwarta, to właśnie wtedy wchłaniamy emocje zbiorowe jak gąbka. I to nie musi być Twój lęk - to może być dosłownie zbiorowy lęk który się unosi. Pracowałaś ostatnio z Manipurą osobno?
Imo trochę to przesadzone to wchłanianie zbiorowej energii. Medytacja to praca z własnym polem, nie z polem całego świata. Jak ktoś czuje ciężar po godzinie newsów to to jest po prostu psychologia, nie czakry. Mózg przetwarza emocje i to się odbija na ciele. Nie bym tu od razu szukał blokad w Anahata.
Bolek, ale tu jest właśnie ten punkt gdzie psychologia i energetyka się zazębiają. Ciało nie oddziela tych warstw tak ostro jak my w rozmowie. To co nazywamy 'przetwarzaniem emocji przez mózg' ma swój odpowiednik w polu. Nie twierdzę że trzeba szukać dramatycznych blokad po każdej złej wiadomości - ale ignorować to też nie ma sensu. Zbiorowy ból istnieje jako pole i wrażliwsze osoby go czują. Pytanie nie jest 'czy to realne' tylko 'co z tym zrobić'.
Ok ale Wiciol, skąd wiadomo że to 'zbiorowe pole' a nie po prostu empatia i stres? Bo to jest problem z tym tematem ogólnie, każde zwykłe uczucie dostaje etykietkę energetyczną i trudno potem odróżnić co faktycznie wymaga pracy z czakrami a co wystarczy po prostu przegadać z kimś albo odpocząć.
ja mam podobne doswiadczenia jak Ilonka z tym ciezarem. U mnie to sie pojawia w okolicach mostka dokladnie. nie zawsze po newsach ale np jak sasiadka plakala przez sciane i ja potem medituje to czuje jakis ucisk. nie wiem czy to Anahata czy Manipura ale jest. pytanie do bardziej doswiadczonych: czy mozna sie zabezpieczyc PRZED meditacja zeby to nie wchodzilo czy to dziala tylko po?
Ojej, czytam to wszystko i mam wrażenie że tyle rzeczy mi nagle pasuje do mojego ostatniego tygodnia! Też miałam ten dziwny ciężar przy sercu i myślałam że to moje własne coś, a może właśnie nie? To jest taka ulga trochę że to mogło nie być moje. Ale z drugiej strony zastanawiam się - jak to odróżnić na bieżąco, w trakcie, że to jest cudza energia a nie moja własna blokada? Bo jak to są dwa różne źródła to chyba inaczej się z nimi pracuje?
Sulislawa, to bardzo dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Ale jest jedna rzecz którą sama stosuję: zanim zacznę pracować z czymkolwiek co czuję w polu, pytam siebie 'to jest moje?' i obserwuję pierwszą odpowiedź ciała. Jeśli coś 'nie jest moje', często jest uczucie jakby to było po zewnętrznej stronie, jakby leżało na mnie a nie we mnie. Własna blokada jest bardziej zakorzeniona, stara, ciężka inaczej. Cudzą energię łatwiej odprowadzić, własna potrzebuje pracy. Ale to wymaga trochę praktyki żeby to rozróżnić.
Mam wrażenie że w tym wątku wszyscy zakładają że podczas medytacji automatycznie otwieramy się na zewnętrzne energie. Ale czy to nie zależy od techniki? Bo medytacja medytacji niezrówna - jedna skupia się na zamknięciu i oczyszczeniu własnego pola, inna może faktycznie otwierać. Może problem nie jest w tym że 'jest wojna więc niebezpiecznie' tylko w doborze techniki do aktualnego stanu?
Astrolab trafił w coś ważnego. Technika ma znaczenie. Ale ja bym to jeszcze inaczej ujęła - w czasach gdzie jest dużo zbiorowej traumy w powietrzu, każda praca z czakrami wyżej niż Manipura wymaga większej uwagi. Anahata, Vishuddha, Ajna - te centra są bardziej 'przepuszczalne' na zbiorowe pola. Czakry dolne, korzenia, sakralna, splot słoneczny - te są bardziej osobiste, mniej wchłaniają zewnętrznego materiału. Więc niekoniecznie trzeba rezygnować z medytacji, ale może warto zejść niżej w swojej praktyce na ten czas.
Czytam tę dyskusję i mam poczucie że trochę dryfujemy w stronę tego 'czy można medytować' a zapominamy o oryginalnym pytaniu które brzmiało raczej: jak reagują czakry na cudzy ból. I tu bym powiedziała wprost - nie chodzi o wojnę per se, chodzi o to że media serwują nam godzinami cudzą traumę w bardzo bezpośredniej formie. Efekt na polu jest podobny jak przy bliskiej osobie w kryzysie, tylko skalowany. Czakra serca i trzeciego oka dostają największy 'ruch' ale bez zakorzenienia w czakrze korzenia to się robi chaos w całym układzie.
Czytam od początku i właśnie to co napisała Elzbietkaa wydaje mi się najbardziej sensowne. Czy ktoś wie może jak sprawdzić wahadełkiem czy to co siedzi w Anahata jest 'moje' czy zewnętrzne? Tzn. czy wahadełko w ogóle to odróżnia czy tu trzeba czegoś innego do diagnostyki?
Sorki że się wtrącam ale mam głupie pytanie - czy to znaczy że ludzie którzy są bardzo empatyczni albo wrażliwi energetycznie powinni w ogóle unikać medytacji na czakry w takich trudnych czasach? Czy to nie jest trochę sprzeczne bo medytacja ma przecież pomagać a tu wychodzi że może zaszkodzić?
Kapturek dziękuję za tę odpowiedź, to naprawdę dużo mi wyjaśnia! Ale mam jeszcze jedno pytanie bo cały czas się nad tym zastanawiam - to zamknięcie czakry serca po medytacji, jak to właściwie wygląda w praktyce? Wizualizujesz że się zamyka jak kwiat czy coś innego? Pytam bo zawsze kończyłam medytacje na czakry takim ogólnym 'dziękuję i koniec' i chyba nigdy nie myślałam o tym żeby coś faktycznie zamykać.
No właśnie to jest ten błąd który popełnia dużo osób na początku. Medytacja to nie włącznik który sam się wyłącza. Ja wizualizuję płatek róży który się zwija, ale możesz też po prostu powiedzieć sobie intencjonalnie 'zamykam swoje pole' i wyobrazić cokolwiek co dla ciebie symbolizuje granicę. Ważniejsza jest intencja niż konkretny obrazek.
a jak dluggo to zamkniecie dziala? bo jak ide do pracy i tam sa ludzie z problemami to sie chyba otwiera z powrotem i po co to wszystko :/ pytam szczerze bo nie kumam jak to sie ma do normalnego zycia codziennego
Czytam tę rozmowę i powiem szczerze - ten wątek z otwieraniem i zamykaniem czakr jak okna zaczyna brzmieć trochę jak taki system który wymaga stałej obsługi technicznej. Medytacja ma być czymś co pomaga a nie kolejną rzeczą do zarządzania. Nie wiem, może to kwestia podejścia ale dla mnie to już brzmi jak overcomplicated.
Bolek, ale to nie jest obsługa techniczna, to jest higiena. Myjemy zęby codziennie i nikt nie mówi że to overcomplicated. Praca z polem energetycznym u osób wrażliwych to po prostu regularność, a nie system zarządzania projektami.
a tu Bolek ma punkt. i właśnie dlatego mnie trochę drażni kiedy w jednym worku wrzucamy 'czuję ciężar w Anahata po newsach' i 'zamknij czakrę wizualizacją płatka'. jedno to obserwacja somatyczna, drugie to technika z której nie wiemy czy pomaga czy to placebo. nie mówię że nie pomaga, tylko że nie wiemy.
Rozumiem skeptycyzm ale to jest akurat wątek o praktyce, nie o naukowej walidacji. Nikt tutaj nie twierdzi że to jest medycyna. Ilonka zapytała czy można pracować w bezpieczeństwie psychicznym podczas gdy wokół jest trauma zbiorowa i na to jest praktyczna odpowiedź niezależnie od tego czy ktoś wierzy w pola energetyczne czy nie. Techniki uziemienia i zamykania działają na poziomie psychosomatycznym nawet jeśli odrzucisz całą narrację energetyczną.
Czytam tę wymianę i mam wrażenie że właśnie to mnie nurtowało ale nie umiałam tego tak sformułować. Że nie wiem czy to 'prawdziwe' energetycznie ale że COŚ czuję i szukam sposobu żeby z tym pracować bez popadania w panikę. Bolek, twoja wątpliwość jest uczciwa ale dla mnie praktyka pomaga nawet jeśli nie umiem jej udowodnić.
Wracając do pytania z tytułu wątku bo trochę nam zeszło - czy można pracować w bezpieczeństwie psychicznym. Myślę że tak, ale z zastrzeżeniem. W czasach kiedy jest dużo kolektywnego cierpienia w polu, praca z Anahatą i wyżej wymaga większej intencjonalności niż zwykle. To nie znaczy unikać, to znaczy świadomiej wchodzić i wychodzić. Ilonka, to o czym piszesz - godzina newsów przed medytacją - to jest właśnie taki moment kiedy pole jest już naładowane zanim zaczniesz.
przepraszam że wchodzę ale mam pytanie trochę z boku - skoro czakry wyżej są bardziej podatne na zewnętrzne energie to co z Ażną? bo mi się zdarza że po jakiś dużych wydarzeniach na świecie mam bardzo intensywne sny i nie sypiam dobrze i zastanawiam się czy to może być to
nie chcę przerywać ale wróćmy na chwilę do tego co powiedziała Elzbietkaa kilka postów wyżej, o tym że media tworzą pole zbiorowe niezależnie od realnych wydarzeń. to mnie zastanawia bo rozumiem tę tezę ale czy to nie znaczy że w sumie nigdy nie ma 'dobrego' momentu na medytację bo media zawsze są i zawsze coś nadają? jak to rozgraniczyć
