Cześć, mam takie pytanie które mnie nurtuje już od jakiegoś czasu. Przeprowadziłam się z małego miasteczka na Śląsku do Warszawy jakieś pół roku temu i od tamtej pory czuję się... dziwnie. Nie chodzi o stres czy tęsknotę za domem, bo tego raczej nie mam. Chodzi o coś głębszego. Mam ciągłe poczucie że coś mi ucieka między palcami, problemy z kreatywnoscia (a pracuję w grafice, więc to zabójcze), i takie dziwne emocjonalne zamknięcie, jakby coś zatkało mi przepływ. Bioenergoterapeuta u którego byłam parę miesięcy temu powiedział że mam zastój w Swadhisthanie, ale wtedy jeszcze mieszkałam na Śląsku i wszystko było w miarę ok. Teraz zastanawiam się czy zmiana miejsca zamieszkania może realnie wpłynąć na stan czakry sakralnej? Czy środowisko geograficzne w ogóle ma coś do powiedzenia jeśli chodzi o przepływ energii? Bardzo chętnie poczytam waszych doświadczeń.
O matko, to jest DOKŁADNIE to o czym myślałam odkąd zaczęłam pracować z czakrami! Geografa zdecydowanie ma znaczenie, przynajmniej ja tak to czuję. Kiedy jeździłam na wakacje nad morze to Swadhisthana zawsze mi sie "otwierała" - miałam więcej pomysłów, bylam bardziej tworcza, łatwiej mi się rozmawiało z ludźmi. A wracałam do bloku w mieście i jakby ktoś zawór zakręcał. Myślę że chodzi o energię miejsca, takie coś jak genius loci. duże aglomeracje mają bardzo zagęszczone pole energetyczne, dużo chaosu, i sakralna moze po prostu nie wiedzieć jak się w tym odnaleźć. szczególnie jak ktoś jest wrażliwy energetycznie!
zaraz zaraz, bo tu trochę za szybko idziemy. swadhisthana i "energia miejsca" to dwa rozne tematy i warto je rozdzielić zanim wyciągniemy wnioski. pytanie do autorki tematu: co konkretnie testowałaś? Wahadełko, odczuwanie dłonią, czy to tylko obserwacja samopoczucia? Bo jeśli opierasz się wyłącznie na tym jak się czujesz po przeprowadzce, to dochodzą tu zwykłe zmienne: nowe otoczenie, brak bliskich, zmiana rytmu dnia, inna dieta. To wszystko może dawac objawy które wyglądają jak zastoj sakralnej, a wcale nim nie być.
to co opisujesz z tą elipsą i chlodem to brzmi znajomo. Mam wrażenie że Manipura kompensujaca słabą Swadhisthanę to dosc typowy wzorzec. widzę to u ludzi którzy bardzo kontrolują emocje i przepychają energię do "działania" zamiast pozwolić jej płynąć kreatywnie. ale żeby odpowiedzieć na główne pytanie, tak - migracja moze to pogłębić. nowe miejsce to nowe pole energetyczne,nowe relacje, brak zakorzenienia. Swadhisthana jest czakrą płynności, adaptacji, wód. jak rzeka wpada do innego zbiornika to potrzebuje czasu żeby sie ustabilizować. :D. tyle ode mnie.
Dorzucę swoje trzy grosze bo temat jest ciekawy. Pracuję z czakrami już od wielu lat i rzeczywiście obserwuje pewien wzorzec u ludzi którzy zmieniają miejsce zamieszkania. szczególnie migracja z mniejszego środowiska do metropolii czesto daje zastój sakralnej lub jej nadczynność, zależy od osoby. sakralna to czakra relacji, przepływu emocjonalnego, tworczosci i tego co nazywam "plynnym byciem w świecie". Duże miasto dla jednych ją otwiera, bo daje bodźce, dla innych zamknięcia, bo bodźców jest za dużo i czakra sie po prostu broni. mam pytanie: jak u ciebie wygląda kwestia relacji w nowym miejscu? czy masz tam bliskie osoby, czy jesteś dość sama?
O, weszlam tu przypadkiem ale temat mnie wciągnął całkowicie. ja sie dopiero ucze tego wszystkiego, ale mam podobną sytuację - nie przeprowadziłam się do innego miasta, ale zaczęłam prace w zupełnie innym środowisku i też poczułam jakieś "ściśnięcie" w okolicach brzucha, dosłownie fizycznie. Myślałam że to nerwy albo żołądek, ale jedna znajoma powiedziała że to moze być właśnie sakralna. Czy to normalne że czuć ją fizycznie aż tak wyraźnie?
Fizyczne odczucia w okolicach sakralnej, czyli mniej więcej dwa-trzy centymetry poniżej pępka, tak - są jak naj bardziej realne dla wrażliwych osób. Ale powiem szczerze, bo wole nie owijać w bawełnę: zanim ktokolwiek zacznie diagnozować czakry po przeprowadzce, to najpierw warto sprawdzić czy to nie zwykła adaptacja psychologiczna. Zmiana środowiska to stres. stres daje objawy somatyczne. Te objawy można zinterpretować energetycznie i wcale nie będzie to błąd, ale nie wolno pomijać warstwy czysto ludzkiej.
To co napisałaś na końcu to mnie uderzylo. "Nie chcę być tym problemem." Znam to na pamięć, serio. Jak się przeprowadziłam za mezem do zupełnie nowego miasta wiele lat temu, to przez pierwsze miesiące siedziałam i udawałam że wszystko super, bo przecież sama chciałam tej zmiany, wiec jak mogę narzekać, prawda? i właśnie wtedy miałam najgorsze problemy z sakralną. Zablokowana kreatywność, totalne wyciszenie emocjonalne, jakby ktoś mi zakręcił kurek. I wiesz co mi w końcu pomogło? nie żadne kamieenie ani mantra VAM, tylko to że w końcu zadzwoniłam do siostry i powiedziałam jej głośno że mi źle. Naprawdę. 😉
No i dochodzimy do sedna. Czakra sakralna blokuje się między innymi wtedy kiedy człowiek odcina się od przepływu emocji, w tym od proszenia o wsparcie. To nie jest przypadek. W wielu tradycyjnych ujęciach Swadhisthana jest związana z tym jak doświadczamy siebie w relacji z innymi, nie w izolacji. Siedzenie w samotności i nieprzyjmowanie pomocy to klasyczny wzorzec blokady, niezależnie od geografii. wolę powiedziec to wprost niż owijac w bawełnę.
hej, a ja mam takie pytanie bo trochę się gubię w tym wątku: czy sakralna blokuje sie bardziej przez te emocje i samotność, czy przez to nowe miejsce? matko, bo nie rozumiem czy Warszawa tu jest przyczyną czy tylko tłem. przepraszam jeśli głupie pytanie ale naprawdę chcę zrozumieć
Czytam tę dyskusję i mam pewne wątpliwości. Czy macie jakies obserwacje, nie wlasne odczucia, ale porównania, na przykład czy kobiety ktore emigrują za granicę albo zmieniają kraj mają częściej problemy z sakralną niż inne? Bo byłoby ciekawe sprawdzić czy to rzeczywiscie cos systematycznego czy po prostu każdy ma inną czakrę jako swoją słabszą i przy stresie to ona obrywa. tak to u mnie wygląda.
ja dopiero zaczynam z czakrami i ten wątek jest dla mnie mega pomocny, dzięki wszystkim. Mam jedno pytanie - ta mantra VAM dla sakralnej, czy można ją robić samemu w domu bez żadnego prowadzenia? no i masz, zastanawiam sie nad tym bo nie mam dostępu do żadnych warsztatów w swoim mieście i chciałabym jakos zaczac. I czy to pomoże jeśli mam podobną sytuację do autorki, tzn. czuję sie zamknięta emocjonalnie?
VAM można samemu, zdecydowanie! Siadasz wygodnie, ręce na kolanach, i powtarzasz powoli, rozciągając dźwięk: VAAAAAaaam. Czujesz wibrację w dolnej części brzucha, gdzieś między pępkiem a biodrem. Rób to codziennie przez co najmniej dziesięć minut i po tygodniu powinna być różnica. Ja robiłam to przy świeczce pomarańczowej i kadzidełku z sandalem, cudownie to wzmacniało. Szybko poczujesz efekty! 🙂
No wlasnie i tu wchodzimy w sedno tego wątku z tą migracja. Bo pytanie brzmiało czy zimana geografii wpływa na energię, i odpowiedz jest: tak, ale pośrednio. Nowe miejsce samo w sobie nie blokuje czakry. Blokuje ją to co robimy ze swoimi emocjami w tym nowym miejscu. A przeprowadzka bardzo często uruchamia ten schemat "muszę dać radę sama", szczególnie jeśli się jest kobietą i przeprowadza się "z wyboru". Jakby wybór automatycznie znosił prawo do trudności. no i tyle.
hej ale chwila. czy my nie przeskakujemy zbyt szybko od "samotność po przeprowadzce" do "blokada sakralnej"? bo czytam tę rozmowę i mam wrażenie że właściwie kazde trudne uczucie możemy teraz podpiac pod jakąś czakrę. co jeśli to jest po prostu normalna adaptacja do nowego miejsca i nie ma w tym nic energetycznego? pytam serio, bez złośliwości. może ktoś ma inaczej.
dokładnie tak. i wiesz co jest śmieszne i smutne jednocześnie? te powierzchowne relacje to same się nie pogłębią. bo jak ty jesteś zamknięta, to oni też zostają zamknięci, i siedzisz w tym kregu. ja się z tego wyciągnęłam dopiero jak w końcu powiedziałam jednej osobie prawdę, i to pękło. nie od razu, ale peklo. ale to wymagało żebym ja zrobiła ten pierwszy krok, nie oni.
@Przytulia86 Medytacja z wodą dla sakralnej jest ok, żadnych zastrzeżeń nie mam. Ale chcę powiedzieć jedną rzecz wprost bo tu to gdzieś ginie w tle: Sonia opisuje rok samotnosci, brak bliskich relacji, niemożność poproszenia o pomoc. To są rzeczy z którymi naprawde warto porozmawiać z kimś żywym, mam na myśli psychologa albo terapeutę. nie zamiast czakr, ale równolegle. Medytacja i VAM są ok jako wsparcie, ale nie jako jedyne sposob jeśli ktoś czuje się od roku odcięty od ludzi.
@Wierzchoslawa Slysze cię. I nie uciekam od tego, naprawde. Myślałam o tym. Ale wiesz, paradoks jest taki że proszenie o pomoc terapeuty też wymaga tego samego kroku który jest moim problemem, czyli powiedzenia komuś że potrzebuję pomocy. to nie jest wymówka, mówię poważnie. Ta rozmowa tutaj jest dla mnie czymś pośrednim, rozumiesz? Trochę łatwiej pisać anonimowo. :/
@Sonia83 a ja wracam do tego co Sonia napisała że łatwiej pisać anonimowo. sama tak mam i też się zastanawiam od jakiegoś czasu czy to jest dobre czy złe. bo z jednej strony w ogóle moge coś powiedzieć, co jest lepsze niż nic. ale z drugiej strony ta anonimowość to troche jak pisanie przez szybę, prawda? no i masz, czujesz się usłyszana, ale czy naprawdę? Sonia, jak ty to odczuwasz po tej rozmowie? czy jest jakoś inaczej niż przed?!
@Aleksy96 miałam. rysowałam przez wiele lat. od przeprowadzki praktycznie przestałam. nie wzięłam nawet szkicownika przez ostatnie kilka miesięcy. o matko, właśnie to sobie uświadomiłam pisząc tę odpowiedź
@Aleksy96 to z tym rysowaniem to jest mega ważna obserwacja. ja jak straciłam twórczość to był pierwszy znak że coś nie gra z sakralną, u mnie to było pisanie, przestałam pisać dziennik i zupelnie jakby zamknęłam zawór. Sonia czy ty sama łączysz te dwie rzeczy, przeprowadzke i porzucenie rysowania? bo mnie zastanawia co było pierwsze
chyba porzucenie rysowania było chwilę po przeprowadzce. tłumaczyłam sobie że nie mam jeszcze urządzonego kąta, że bałagan, że trzeba jeszcze to i tamto. ale "chwilowo" trwa rok. i nie, nie kupiłam nowego szkicownika.
to jest naprawdę ciekawy wątek, ten z rysowaniem. bo rozumiem to jako kolejny sygnal, ale chcę zapytać inaczej: czy ta blokada kreatywnosci to jest objaw blokady sakralnej, czy może to zablokowana kreatywność pogłębia blokadę sakralnej? bo jesli to jest sprzezenie zwrotne to praca tylko po jednej stronie może nie wystarczyć ^^
no coż, no i czytam tę dyskusje i chcę tu wtrącić jedną rzecz bo mi to chodzi po głowie. mówimy dużo o Swadhisthanie i jej polaczeniu z kreatywnoscia i relacjami, i to wszystko spójne. @Sonia83 ale Sonia opisuje też niemożność proszenia o pomoc, poczucie że musi radzić sobie sama, zamknięcie na wsparcie. to mi bardziej brzmi jak Manipura, nie sakralna. pewność siebie, kontrola, przekonanie że okazanie potrzeb to słabość, to jest rejon splotu słonecznego. ktoś to rozważał?
własnie to. @Sonia83 i z calym szacunkiem dla tej rozmowy, bo naprawdę jest wartościowa, ale moze dla Soni wazniejsze niż ustalenie ktore czakry są zablokowane jest jakieś pierwsze konkretne działanie? cokolwiek. czy to terapeuta, czy powrót do szkicownika, czy jeden telefon do kogoś bliskiego. bo czakrowa diagnoza bez żadnego kroku dalej zostaje tylko w głowie.
ok, widze że wątek naturalnie doszedł do tego pytania: od czego zacząć. i powiem tak, każdy tu mówi co innego i wszystko jest po trochu sensowne. szkicownik, medytacja, terapeuta, kamień. @Sonia83 ale jest jedno co mi tu nie pada i to jest chyba najważniejsze: Sonia, co ty sama czujesz że chcesz zrobić? nie co powinna, nie co ktos poleca, ale co ty sama byś chciala?
ok. a czy rozumiesz dlaczego tak reagujesz na wybór? bo to co opisujesz, ten paraliż przed listą mozliwosci, to jest dla mnie wazniejsze niż sama lista.
