Hej, mam taki problem i trochę nie wiem jak to ugryźć. Od dłuższego czasu jestem w jakimś wiecznym niedoborze finansowym, to znaczy nie że nie mam co jeść, ale zawsze pod koniec miesiąca jest jakaś dziura, coś się psuje, coś odpada, jakiś niespodziewany wydatek. I to jest powtarzający się wzorzec od lat. Czytałam że czakra korzenia (Muladhara) odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, stabilizację, finanse, i teraz zastanawiam się czy to jest BLOKADA w tej czakrze, która to powoduje... czy może po prostu mam za mało kasy i tyle. Bo rozumiem że to by było zbyt proste żeby to był tylko zbieg okoliczności, ale z drugiej strony nie chce mi się wmawiać że to mistyka jeśli to jest zwykłe życie. Ktoś miał podobnie? Jak w ogóle rozróżnić że to energia a nie realna sytuacja?
To jest bardzo ważne pytanie i dobrze że je zadajesz, bo wiele osób wpada w pułapkę jednego lub drugiego - albo wszystko tłumaczą blokadą i nic nie robią w kwestii praktycznej, albo odrzucają energetyczną stronę całkowicie. Z mojego doświadczenia: blokada Muladhary i trudna sytuacja finansowa zazwyczaj idą razem i jedno napędza drugie. Blokada nie 'powoduje' biedy w sensie magicznym, ale może powodować wzorce zachowań, decyzje, przekonania o pieniądzach, które sprawiają że wciąż ląduje się w tym samym miejscu. Pytanie do ciebie: czy te problemy finansowe są efektem konkretnych zdarzeń zewnętrznych (zmiany pracy, choroba, kryzys), czy raczej to jest taki stały stan niezależnie od okoliczności?
No właśnie, Muladhara to nie tylko kasa bezpośrednio, ale cały ten temat bezpieczeństwa materialnego. Jak jest zablokowana albo przymknięta to człowiek działa z pozycji braku, jakby podświadomie sabotował swoje finanse. Znam to dobrze bo sam przez to przechodziłem. Testowałem wahadełkiem swoją podstawę i obracało się bardzo wąsko, prawie bez ruchu, co według mnie wskazywało na spory zastój. Po kilku miesiącach pracy z LAM-mantrą i czerwonymi kamieniami sytuacja się poprawiła. Nie twierdzę że to był jedyny powód, ale coś się ruszyło.
Ok czyli właśnie odpowiadam Ninogniewa - to jest raczej wzorzec niż jednorazowe zdarzenie. Tzn. okoliczności się zmieniają ale efekt jest ten sam. Raz miałam lepszą pracę i wciąż mi brakowało, teraz mam gorszą i też brakuje ale proporcjonalnie jakby tak samo. I tak, mam problem z proszeniem o pieniądze za swoją pracę, czuję się z tym nieswojo, jakby to było jakoś wstydliwe. I chyba też boję się dużych wydatków ale paradoksalnie i tak w nie wpadam. A co do fizycznych objawów to mam czasem bóle w dolnym odcinku kręgosłupa i nogi mi 'ciążą' wieczorami. Czy to może coś znaczyć?
Bóle lędźwiowe i 'ciężkie' nogi to klasyczne korelaity blokady Muladhary, tak. Ale zaznaczam - to nie jest diagnoza medyczna i zawsze warto też sprawdzić to u lekarza, bo przyczyny bywają czysto fizyczne. Natomiast ten wzorzec ze wstydem przy wycenianiu pracy - to mnie bardzo interesuje. To jest klasyczny objaw nisko osadzonej wartości własnej połączonej z blokadą korzenia i częściowo splotu słonecznego (Manipura). Masz poczucie że nie zasługujesz na zapłatę jaką prosi byś poprosiła?
Czytam i mam pytanie bo sama mam podobny problem - czy czakra korzenia to jest ta sama która odpowiada za to że bierzemy na siebie za dużo finansowo? Bo tytul tematu wspomina o zobowiązaniach. Chodzi mi o to czy jak ktoś bierze kredyty których nie jest w stanie spłacić to to też jest korzenia? Bo znam kogoś kto ciągle wchodzi w długi i zastanawiamy się razem czy tu jest jakaś energetyczna przyczyna
To jest ciekawe pytanie Ludka53, bo temat właśnie o to pyta trochę w tytule. Z mojej perspektywy nadmierne zadłużanie się to nie jest tylko korzenia. Przesadne zobowiązania finansowe mogą wynikać z kilku miejsc naraz: Muladhara przymknięta daje lęk, działanie z pozycji braku (biorę bo się boję że nie będzie). Ale też Manipura nadaktywna może dawać kompulsywną potrzebę kontroli i posiadania. I wreszcie Swadhisthana - czakra sakralna - gdy jest rozregulowana, człowiek może reagować impulsywnie na bodźce, bez oceny konsekwencji. Które z tych brzmi znajomiej?
hmm, czytam tę dyskusję i mam pytanie może trochę z boku. zakładając nawet że ta cała teoria czakr ma jakiś sens - to jak to ma działać w praktyce? tzn. ok odblokuję tę muladharę, ale dalej mój pracodawca będzie mi płacił tyle samo. jak to ma wpłynąć na realne pieniądze? nie rozumiem tego mechanizmu i szczerze nie rozumiem czy chodzi o zmianę nastawienia czy o jakiś realny wpływ na rzeczywistość
Ja muszę powiedzieć że mam mieszane uczucia do całego podejścia 'mam mało kasy = blokada energetyczna'. Znam ludzi którzy mają trudną sytuację finansową bo urodzili się w ubogich rodzinach, bo system jest jak jest, bo mieli pecha. I czy to też blokada Muladhary? Bo to brzmi jakbyśmy mówili biednym ludziom że sami sobie winni przez swoje pole energetyczne, i to mnie trochę niepokoi. Mówie tu o szerszym problemie, nie o sytuacji autorki wątku.
Och, świetnie że to powiedziałaś Ninogniewa! Bo właśnie to mnie zawsze zastanawia w takich dyskusjach. Kiedyś robiłam rozkład tarota dla siebie właśnie w temacie finansów i wyszła mi piątka pentakli - i to właśnie taki wzorzec wewnętrznego ubóstwa, nie zewnętrznego. Karta pokazywała kogoś kto stoi na zewnątrz i nie widzi że drzwi są otwarte. To bardzo pasuje do blokady korzenia w tym sensie że problem jest w przekonaniu a nie w dostępności. Czy autorka wątku robiła kiedyś jakieś odczyty w temacie finansów?
Dobema - robiłam raz rozkład i wyszło mi coś podobnego, nie pamiętam dokładnie kart ale pamiętam że czytająca powiedziała coś o 'blokadzie przepływu'. Chyba właśnie to mnie skierowało w stronę czakr. Natomiast wracając do pytania Ninogniewa - tak, mam to poczucie że nie zasługuję na dużą zapłatę. Jakby proszenie o godne wynagrodzenie było czymś roszczeniowym. I to jest u mnie od zawsze, nie od jakiegoś konkretnego zdarzenia.
To co piszesz z tym 'nie zasługuję' to jest głęboki rdzeń blokady Muladhary. Nie chodzi o to że czakra jest 'popsuta' z powietrza - zazwyczaj takie blokady mają korzenie w dzieciństwie, w komunikatach rodzinnych o pieniądzach, o wartości. Czy w domu rodzinnym był jakiś przekaz w stylu 'pieniądze są brudne', 'nie wypada prosić o pieniądze', 'i tak nam nie wyjdzie'? Bo to jest bardzo częste źródło właśnie takich wzorców.
Słuchajcie, ale wróćmy na chwilę do tej kwestii z tytułu, bo mnie ona zaintrygowała osobno - która czakra ma nas powstrzymywać od za dużych zobowiązań? Bo to jest inne pytanie niż 'dlaczego nie mam kasy'. Tu chodzi o jakiś rodzaj hamulca. Runmistrz.2 wspomniał o Manipurze i mam wrażenie że to właśnie tam siedzi ten mechanizm oceny 'czy mnie na to stać', 'czy to realne'. Co wy na to?
przepraszam że wchodzę z takim może podstawowym pytaniem, ale jak w ogóle samemu sprawdzić stan czakry korzenia? czy wahadełko wystarczy czy trzeba iść do kogoś? trochę się boję że sama nie dam rady ocenić czy coś jest ok czy nie
No właśnie, tu mam pytanie do tych co badają dłonią - co jeśli ktoś po prostu ma zimne ręce? 🙂 serio pytam, bo moja koleżanka ma wiecznie lodowate dłonie i jak próbowała tego na sobie to nic nie czuła. Czy to nie jest trochę zbyt subiektywna metoda żeby ją traktować poważnie?
hej, wracam do tego co pisał Runmistrz.2 o równowadze Muladhary i Manipury przy zobowiązaniach. bo mi to bardzo pasuje do jednej sytuacji którą obserwuję u siebie - jak mam dobry period z pewnością siebie (czyli Manipura gra) to nie biorę głupich kredytów, mam jakiś naturalny hamulec. a jak mi spada ta pewność siebie to zaczynam kupować różne rzeczy 'żeby poczuć się lepiej' i wychodzi spirala. to by tłumaczyło czemu te dwie czakry ze sobą współgrają przy finansach
okej ale ta cała dyskusja coraz bardziej mi wygląda jak - każdy problem można przypisać jakiejś czakrze, bo ich jest siedem i dotyczą wszystkiego. gdzie jest granica żeby to nie było po prostu post hoc wyjaśnianie? pytam szczerze bo nie chcę być złośliwy, naprawdę mnie to zastanawia
dobra ale Zaklinaczka84 - anatomia jest falsyfikowalna, bo możesz prześwietlić i sprawdzić. nie możesz prześwietlić czakry. to jednak inna kategoria i chyba warto to uczciwie powiedzieć.
chcę się tu wtrącić bo to jest mój temat i trochę mi go 'zabierają' 🙂 ale serio - to pytanie Eustachy'ego i sceptycyzm Pyromantki i Hani jest ważny. mi osobiście nie chodzi o to żeby udowodnić że czakry istnieją. chodzi mi o to czy praca z tym modelem mi pomoże wyjść z tego wzorca. nawet jeśli to 'tylko' metafora psychologiczna - co z tego wynika praktycznie? co mam z tym ZROBIĆ?
Rodochrozyt zadała właściwe pytanie. więc konkretnie - jeśli wzorzec to 'zarabiam ile zarabiam ale zawsze mi brakuje i wstydzę się wyceniać siebie', to ćwiczenia które warto zacząć to: po pierwsze uziemienie fizyczne, dosłownie - boso po trawie, kontakt z ziemią, ćwiczenia z dolnymi partiami ciała. po drugie - praca z afirmacjami dotyczącymi bezpieczeństwa, ale nie magicznymi tylko bardzo konkretnymi. 'mam prawo dostawać pieniądze za swoją pracę' jest bardziej użyteczne niż 'jestem bogata i obfita'. po trzecie - zapisywanie co dokładnie dzieje się emocjonalnie kiedy masz wycenić swoją pracę.
o, to ostatnie z zapisywaniem jest swietne. ja to robie od kilku miesiecy i okazalo sie ze jak mam wyceniac prace to mi od razu pojawia sie obraz mamy ktora mowi 'nie chciej za duzo'. dosłownie taki flash. to jest niesamowite jak to siedzi gleboko. czy to jest wlasnie ta blokada Muladhary od 'komunikatow rodzinnych' o ktorych pisala Zaklinaczka?
a właśnie chciałam zapytać bo trochę zgubiłam wątek - ta praca z ciałem to znaczy co konkretnie? joga? masaż? coś innego? bo słyszę 'praca z ciałem' i nie wiem co mam sobie wyobrazić
wchodzę w ten wątek bo pracuję z ciałem od lat i chcę tylko powiedzieć że pod tym terminem kryje się naprawdę dużo różnych rzeczy. joga to jedno, ale jest też TRE (ćwiczenia uwalniające napięcie przez drżenie), jest somatic experiencing, są różne techniki oddechowe. przy blokadach korzenia szczególnie polecam cokolwiek co angażuje nogi i stopy - to nie przypadek że energia przepływa z ziemi przez stopy. brzmi może banalnie ale chodzenie z uwagą na kontakt stopy z podłożem robi robotę.
obserwuję ten wątek od początku i mam takie dziwne pytanie - czy może być tak że ktoś ma zablokowaną Muladharę ale z zewnątrz wygląda jakby miał wszystko poukładane? pytam bo mam koleżankę która zarabia dobrze, ma mieszkanie, a ona sama mówi że cały czas czuje że to może 'za chwilę zniknąć' i nie może się cieszyć tym co ma. to brzmi jak to co tu opisujecie czy to coś innego?
interesujące że w kontekście astrologicznym to by odpowiadało mocno zaburzonym Saturnem lub Marsem w mapie - Saturn daje właśnie ten lęk przed utratą nawet kiedy jest stabilizacja, a Mars w trudnym aspekcie może dawać impulsywność finansową którą Runmistrz łączył ze Swadhisthaną. nie mówię że astrologia i czakry to to samo, ale wzorce są podobne
dzięki Ninogniewa i Swarog89 za odpowiedź o wahadełku i dłoni! spróbuję tej metody z dłonią, wydaje mi się mniej skomplikowana na początek. a te zimne ręce co pytała Hania_W to faktycznie ważne pytanie, u mnie ręce są raczej ciepłe więc może mi będzie łatwiej 🙂 chociaż teraz się zastanawiam jak długo trzymać rękę nad czakrą bo nie wiem czy kilka sekund czy minut
jeszcze wracajac do tego co Ninogniewa pisala o wzorcach - bo to mi sie troche kotluje w glowie. mam wrazenie ze ta granica miedzy 'blokada Muladhary' a po prostu 'zlymi nawykami finansowymi z domu' jest naprawde cienka. tzn. Lechoslawa pisala o tym obrazie mamy ktora mowi zeby nie chciec za duzo - i to brzmi jak cos bardzo konkretnego, psychologicznego. czy wg was praca z czakra faktycznie dotrze do czegos innego niz zwykla praca z tym przekonaniem? bo jesli efekt jest ten sam, to skad wiadomo co tak naprawde 'naprawilo' problem?
