dorzucę swoje bo chyba warto - ja zaczęłam niedawno medytować przy drzewie, dosłownie opierając się plecami o pień i to jest coś zupełnie innego niż wszystko co próbowałam wcześniej. Muladhara reaguje u mnie od razu - to ciepło które Velvet opisywała, u mnie jest wtedy jak prąd z ziemi w górę przez kręgosłup. Może to sugestia ale nawet jeśli to sugestia to i tak mi działa na poczucie bezpieczeństwa przez resztę dnia. A kolor? pojawia się bordowy, prawie czarny, bardzo ciemna czerwień. nie taki soczysty jak na obrazkach w książkach. i po przeczytaniu tego wątku wiem już że to nie musi być problem 🙂
i to ciepło przy pniu to nie jest zwykłe 'ładnie mi tu siedzi' - to jest coś co czujesz w kościach dosłownie. ale wracając do tego co Amethysta pisała o nasyceniu kolorów na zewnątrz - ja też to mam! tylko u mnie to jest jakby bardziej żywe, ale migające jak ona mówi. zastanawiam się czy to nie jest właśnie przez to że na zewnątrz jest więcej bodźców i umysł nie może tak wyciszyć tła
czekaj Mandragorka, to jak ty właściwie 'widzisz' te kolory przy drzewie? to jest wizualizacja którą świadomie robisz, czy to przychodzi samo? bo ja próbowałam przy roślinie doniczkowej i nic nie widziałam, tylko miałam wrażenie że jest jakoś spokojniej. czy to znaczy że u mnie to w ogóle nie działa czy po prostu to nie jest mój kanał odbioru?
Lirka, to ważne pytanie i dobrze że je zadajesz. Wizualizacja aktywna a percepcja spontaniczna to są dwie różne rzeczy i mieszanie ich to jeden z częstszych błędów na początku. Jeśli ktoś ci mówi że 'widzi' zielony przy Anahacie, może to oznaczać że świadomie wyobraża sobie zielony, albo że coś mu się pojawia bez kontroli. Skutki pracy mogą być podobne, ale samo doświadczenie jest inne. Brak koloru nie znaczy że nie działa - może po prostu twój odbiór idzie przez ciało, nie przez obraz.
ojej to ja tez nie rozumialam tej roznicy!! zawsze myslalam ze 'wizualizacja' to wlasnie to ze cos widzisz i tyle. a jak to rozroznic ze to przychodzi samo a nie ze sam to robisz? bo jak siedzę i myślę 'teraz zielony' to nie wiem czy to ja czy to coś 😀
Bard, to pytanie które wraca w tej dyskusji w różnych formach i myślę że nie ma na nie jednej odpowiedzi. Ale powiem tak - kolory w tradycji są umowne, to jest system który ktoś kiedyś zapisał i się przyjął. Sam kolor to nie jest czakra, to jest jej reprezentacja w pewnym modelu. Jeśli ktoś konsekwentnie przez wiele sesji dostaje niebieski przy korzeniu i jednocześnie odczuwa przy tym coś co mu pomaga - czy naprawdę ważne jest czy to 'poprawny' kolor?
ok ale to teraz nie wiem zupełnie jak mam zacząć jeśli nawet kolory mogą być inne u każdego. to znaczy że w ogóle nie ma żadnego punktu wyjścia dla osoby początkującej? bo ja właśnie kupiłam tę jedną książkę gdzie są konkretne kolory dla każdej czakry i teraz mówicie że to może nie być moje kolory. to jak mam w ogóle sprawdzić co u mnie działa
to jest chyba najlepsze wyjaśnienie jakie tu padło, ta mapa i terytorium. ale mam pytanie - czy jak ktoś w ogóle nie widzi żadnych kolorów to powinien się martwić? bo ja naprawdę nigdy nic nie widzę podczas medytacji, tylko raz przy trzecim oku miałam jakieś fioletowe błyski ale to mogło być od zamkniętych powiek i za jasno w pokoju
Mirta!! te fioletowe błyski to nie ignoruj tego! mnie też się to zaczęło tak samo od Adżny i potem stopniowo inne czakry zaczęły się 'pokazywać'. ale pytanie do ciebie - te błyski były przy zamkniętych oczach od razu czy musisz chwilę pomedytować zanim się pojawiają? bo to może być wskazówka
ta wątpliwość którą masz Mirto jest właściwie bardzo zdrowa. ale jest jedna rzecz którą można sprawdzić - powtarzalność. Jednorazowy błysk przy lampie to może być co kolwiek. Ale jeśli za każdym razem kiedy siadasz do medytacji i skupiasz się na okolicach trzeciego oka dostajesz ten sam kolor w tym samym miejscu, niezależnie od oświetlenia - to zaczyna być coś warte uwagi. To jest też odpowiedź na pytanie Bard85 sprzed kilku postów - weryfikacja przez powtarzalność, nie przez zgodność z książką
ok Amethysto, powtarzalność jako kryterium to jest coś z czym mogę się zgodzić, to przynajmniej jest coś obserwowalnego. ale mam jeszcze jedno - co z sugestią? jak ktoś przeczyta że Ajna jest fioletowa i potem widzi fiolet to skąd wie że to nie jest tylko to co przeczytał? szczerze nie pytam złośliwie, to jest realny problem metodologiczny który mam w głowie od dawna przy tym temacie
Bard, i właśnie dlatego warto czasem podejść do pracy z czakrami nie znając z góry 'właściwych' kolorów. Jedna z moich nauczycielek kazała nam najpierw samodzielnie zapisywać co odbieramy przy każdym centrum, a dopiero potem pokazała standardową mapę. Różnice były pouczające. To nie rozwiązuje problemu sugestii całkowicie, ale przynajmniej daje jakiś wgląd we własny odbiór przed nałożeniem gotowego systemu.
o kurczę, to brzmi jak świetne ćwiczenie! ale gdzie znaleźć taką nauczycielkę która tak prowadzi? bo ja w swoim mieście nie znalazłam nikogo kto robi warsztaty z czakrami inaczej niż czysto teoretycznie z prezentacją PowerPoint 😀
Wroniec haha ta prezentacja powerpoint to brzmi znajomo xD ale serio - online nie można tego zrobić? bo Helenka opisuje ćwiczenie które w sumie można zrobic samemu, nie? zapisujesz co czujesz, potem sprawdzasz. pytanie tylko czy bez nauczyciela czlowiek sie nie oszukuje po drodze
samodzielnie można, ale potrzeba dyscypliny żeby naprawdę najpierw zapisać a potem sprawdzić, a nie sprawdzić i potem 'pamiętać' że tak miałam. dlatego notatki są tu kluczowe, to co Ubiorek pisała o porównywaniu sesji z kamieniem i bez - dokładnie ta sama zasada
czyli rozumiem że to co widzimy podczas medytacji na zewnątrz czy w naturze to może być bardziej autentyczne właśnie dlatego że jesteśmy mniej w trybie 'wiem jak powinno być' a bardziej po prostu jesteśmy? bo Amethysta pisała że kolory na zewnątrz są mocniejsze - a może to nie jest kwestia środowiska tylko tego że w naturze mniej kontrolujemy co powinniśmy czuć?
Gabrysia, to jest bardzo dobre spostrzeżenie i myślę że jest w tym sporo prawdy. W domu mam swój kąt do medytacji, swoją matę, swoje kamienie - i już samo to ustawia pewne oczekiwanie. Na łące albo przy drzewie nie ma żadnego 'ustawienia', jest tylko tu i teraz. Może dlatego te odczucia są mniej poukładane ale za to bardziej zaskakujące. Choć to by nie tłumaczyło w pełni dlaczego migoczą bardziej - to wciąż mnie zastanawia.
słuchajcie, ja tu właśnie doczytałam całą tę dyskusję od początku i mam takie pytanie bo trochę utknęłam - czy ta kwestia z naturą którą Amethysta poruszyła dotyczy tylko wizualizacji kolorów czy też samego odczuwania czakr? bo mnie na przykład w lesie w ogóle coś się dzieje z oddechem i czuję coś w klatce piersiowej, ale kolorów żadnych nie widzę. czy to może być Anahata która jakoś reaguje na przestrzeń?
Lunatia!! to że coś czujesz w klatce to jest super znak, kolory to nie jedyna forma odbioru! mnie bioenergoterapeuta tłumaczyła że każda czakra może dawać znaki na różne sposoby, jeden człowiek widzi, drugi czuje fizycznie, trzeci słyszy dźwięk albo po prostu wie i tyle. czy jak jesteś w tym lesie to to uczucie w klatce jest raczej przyjemne czy raczej jakieś ściskające?
no i tu Lunatia sama sobie odpowiada na pytanie, las i swieże powietrze robi swoje. nie żebym był złośliwy ale serio, jak mamy odróżnić że to Anahata od tego że po prostu rozluźniamy się w naturze? to jest ten sam problem co z kolorami w tej dyskusji - skąd wiemy że cokolwiek jest czymś więcej niż normalną fizjologią
Bard, ale czy te dwie rzeczy się wykluczają? las relaksuje fizycznie i jednocześnie może być miejscem gdzie Anahata pracuje inaczej. to nie jest albo-albo. zresztą w wielu tradycjach właśnie natura jest postrzegana jako naturalny katalizator dla pracy z centrum serca, nie bez powodu ćwiczenia uziemiające robi się najczęściej na trawie albo przy drzewach
ja tam nie rozumiem połowy tych rzeczy ale to z tym drzewem mnie zaciekawiło, bo kiedys pracowalem w lesie i byly drzewa przy których naprawde bylo dziwnie, jakies takie naładowane. nie wiem czy to mialo cos wspolnego z czakrami ale bylo wyraźnie inne niz reszta. to moze byc w ogole temat na osobny watek?
Gucio, to o czym piszesz to całkiem znane zjawisko, drzewa mają swoją specyfikę energetyczną i nie każde działa tak samo. dęby i buki są na przykład postrzegane jako mocno uziemiające, a brzozy jako bardziej delikatne i oczyszczające. przy pracy z kolorami czakr w naturze to też ma znaczenie - przy którym drzewie siedzisz może wpływać na to co odbierasz. ale co do kolorów, mam takie wrażenie że ta dyskusja trochę krąży - czy synestezja w naturze jest inna niż przy zamkniętych oczach w domu to jest pytanie które zostawiliśmy bez odpowiedzi
ojej ja w ogole nie myślałam o drzewach w ten sposób!! to znaczy ze jak sie meedytuje przy różnych drzewach to można inaczej widzieć kolory?? bo teraz mam zagwostkę bo raz siedziałam przy brzozie i raz przy sośnie i faktycznie czułam cos innego ale myslałam ze to tylko dlatego ze sosna pachnie inaczej xD ale może to było coś więcej??
