U mnie ta zmiana wyglądała tak, że przestałam reagować z miejsca. Wcześniej jak ktoś mnie skrytykował, albo ktoś był niesprawiedliwy, to dosłownie czułam takie uderzenie ciepła w brzuch i od razu słowa wychodziły ostre. Po kilku tygodniach pracy było tak że to ciepło nadal jest, ale mam jakieś dwie sekundy przerwy między tym a reakcją. I te dwie sekundy to wszystko zmieniły.
Właśnie to co Inkantka napisała o tym uderzeniu ciepła w brzuch, to jest to! Dokładnie tak to u mnie wygląda, dosłownie fizyczne ciepło w okolicach żołądka i potem słowa same wylatują zanim zdążę pomyśleć. Czyli rozumiem że u ciebie ta przerwa między bodźcem a reakcją się wydłużyła z czasem? Jak długo mniej więcej trwało zanim to poczułaś?
trudno powiedzieć bo nie liczyłam, ale chyba z miesiąc dwa zanim to było wyraźne. I to nie było tak że nagle, raczej stopniowo. Najpierw zauważyłam to ciepło już po tym jak coś powiedziałam, potem w trakcie, a dopiero potem zanim. Trochę jak uczenie się nowego odruchu.
No ale właśnie, miesiąc dwa to długo a ja po dwóch tygodniach oczekuję efektów, to chyba rzeczywiście muszę być cierpliwsza. Ale szczerze, te dwa tygodnie to mi się ciągną strasznie, to jest codziennie ta medytacja, RAM, i zero poczucia że cokolwiek się rusza. Czy to normalne że na początku nic nie czuć?
To ze nic nie czujesz na początku jest absolutnie normalne i w sumie może nawet być dobrym znakiem. Silne odczucia zaraz od startu to często powierzchowna reakcja, nie głęboka praca. Pytanie inne, czy sprawdzałaś jak reagujesz ciałem podczas samej praktyki, nie po, tylko w trakcie?
ok przepraszam ze znowu wchodzę ale ta rozmowa o tym 'cieple w brzuchu' jest ciekawa, bo z tego co wiem, to jest po prostu reakcja nerwu błędnego i układu przywspółczulnego na skupienie uwagi na danej części ciała. niekoniecznie czakry, po prostu neurologia. to nie znaczy że medytacja nie działa, tylko że może działać z innych powodów niż się wydaje
Wracając do Rozany i tego ciepła w trakcie, to jest właśnie punkt wyjścia. To ciepło w brzuchu podczas wizualizacji to sygnał że Manipura reaguje na intencję. Nie ignoruj tego. Pytanie do ciebie, czy to ciepło jest przyjemne, neutralne, czy trochę nieprzyjemne? To zmienia interpretację.
Hmm, ale czy to nie jest trochę tak że jak kogoś zapytasz 'czy czujesz ciepło' to on zacznie czuć ciepło, bo uwaga robi swoje? Nie mówię że to manipulacja, ale trochę efekt placebo. Mam mieszane uczucia co do tych 'sygnałów' które zaczynamy czuć jak tylko ktoś nas zapyta.
A po co sie sprzeczac o to czy to placebo? Jak Rozana czuje cieplo i jej pomaga to co za roznica skad pochodzi, wazne ze cos sie rusza. Ja tez na poczatku sie zastanawialam czy 'naprawde' czuje czy sobie wyobrazam i w koncu doszlam do wniosku ze to pytanie mnie blokuje bardziej niz pomaga
Ja mam pytanie trochę z innej strony bo tutaj dużo mówicie o tym że energia Manipury może być destrukcyjna i wrogość to jeden z przejawów, ale czy ta wrogość musi być skierowana na zewnątrz? Zastanawiam się bo u mnie to raczej coś jakby samokrytyka, takie wewnętrzne gryzienie siebie, czy to też może być to?
To bardzo ważne pytanie Kasztanko. Wrogość do siebie to często jeszcze trudniejsza forma bo nie ma zewnętrznego adresata i człowiek jej po prostu nie zauważa jako 'wrogości'. Siada na sobie. W pracy z Manipurą właśnie to bywa ukryte, że ta energia jest agresywna ale skierowana do środka i wtedy przejawia się jako perfekcjonizm, samokara, takie wewnętrzne biczowanie.
Tu dodam, bo Wieszczbiarka dotknęła czegoś ważnego. W wielu tradycjach pracy z Manipurą rozróżnia się właśnie te dwa kierunki. Energia skierowana na zewnątrz to wrogość, dominacja, kontrolowanie innych. Skierowana do środka to samodestrukcja, nadmierna samokrytyka, niemożność odpuszczenia sobie błędów. Obie są objawem tej samej dysregulacji, nie dwóch różnych problemów.
Przy wrogości skierowanej do środka ja bym powiedziała że jeszcze ważniejsze jest dodanie pracy z Anahatą, bo ta samokrytyka ma często źródło w deficycie współczucia dla siebie. Manipura daje energię i wolę, ale bez serca ta wola obraca się przeciwko nam. Więc nie tylko RAM ale i YAM, i praca z zielonym kolorem.
ojej, to super ze ktos to powiedzial! Ja wlasnie mam takie cos, ze caly czas sie ganię za wszystko i nie wiedzialam ze to moze byc czakra serca a nie tylko splot. Myslalem ze Manipura to zewnetrzna agresja ale ta 'wewnetrzna' forma robi mi chyba spory wstyd bo nigdy tak o tym nie myslalem. Dzieki!!
Hej, ale żeby nie było tak że wyłącznie Anahata tu odpowiada, bo samokrytyka może być tez związana z Muladharą! Jak nie masz poczucia że zasługujesz na miejsce w świecie, na bezpieczeństwo, to ta samokrytyka może wynikać głębiej niż z serca. To nie znaczy że Glifia się myli, tylko że to może byc kilka warstw naraz.
Leontynka ma rację i to jest właśnie ta pułapka, żeby nie szukać jednej czakry do każdego objawu. Czakry działają jak system, nie jak oddzielne szuflady. Wrogość, czy do zewnątrz czy do wewnątrz, rzadko siedzi tylko w jednym miejscu. Zwykle jest jakiś łańcuch.
Czytam to wszystko i zaczynam mieć wrażenie ze moja sytuacja jest jeszcze bardziej złożona niż myślałam gdy zakładałam ten wątek. Myślałam że to prosta sprawa, mam za dużo energii w Manipurze, trzeba ją jakoś skierować. A tu wychodzi ze może to Muladhara, może Anahata, może obie, może splot tylko odpowiada... Czy ktoś miał tak że im więcej się dowiadywał tym bardziej był zagubiony? Bo ja teraz mam to uczucie i trochę chciałabym wiedzieć czy to część procesu czy jednak idę w złą stronę.
To co piszesz to bardzo typowy etap, nazywam go roboczo 'rozwarstwieniem'. Na początku mamy jeden wyraźny objaw, jedno pytanie. Potem zaczynamy kopać i robi się skomplikowane. To nie jest zła droga, to znaczy że idziesz głębiej. Zagubienie na tym etapie jest sygnałem że już nie możesz wrócić do prostych odpowiedzi, bo wiesz za dużo. To dobra wiadomość.
To co Olimpia napisała o 'rozwarstwieniu' jakoś mnie uderzyło, bo sama przez to przechodzę w tej chwili czytając ten wątek. Zaczęłam od pytania o samokrytykę i Manipurę, a teraz siedzę i myślę że może to jednak Muladhara, a może i jedno i drugie naraz. To trochę przytłaczające szczerze mówiąc. Olimpio, jak sobie z tym radziłaś na początku? Tzn. jak w ogóle zdecydować od czego zacząć gdy wszystko się ze wszystkim plącze?
Hm, to 'ciało mówi gdzie iść' brzmi pięknie, ale trochę zakłada że umiemy czytać sygnały ciała. A większość ludzi przez lata nie potrafiła ich słuchać, stąd w ogóle te blokady. Skąd wiadomo że ten ścisk w brzuchu to splot słoneczny a nie na przykład po prostu stres albo nietolerancja laktozy? Pytam serio, nie ironicznie.
Wiesz Wieslawko, ja miałam dokładnie ten problem na początku. Też nie wiedziałam czy ten niepokój w środku to energia czy po prostu nerwy przed trudną rozmową z szefem. I w sumie... zaczęłam prowadzić coś w rodzaju dziennika tych odczuć. Kiedy się pojawiają, co robiłam, jak się czułam emocjonalnie. Po kilku tygodniach widać jakiś wzorzec. Nie mówię że to jedyna metoda, ale u mnie to pomogło coś ogarnąć zanim poszłam do bioenergoterapeuty.
Dziennik to świetny pomysł!! Ja też tak robiłam i naprawdę widać po jakimś czasie czy odczucia mają emocjonalny wzorzec czy nie. Przy Manipurze to classicznie będzie sytuacje władzy, kontroli, oceniania przez innych. Jak ktoś cię skrytykuje i czujesz od razu ten skurcz w żołądku - to nie jest przypadek. Goryczko, a jak długo prowadziłaś ten dziennik zanim coś zobaczyłaś?
Właśnie to jest chyba najcenniejsze co padło w tym wątku, że wrogość na zewnątrz i wrogość do wewnątrz to dwie twarze tego samego problemu w Manipurze. I że energia sama w sobie nie jest destrukcyjna, to kierunek i brak ujścia ją taką robi. Tyle ludzi chce tę energię 'przygasić' albo 'oczyścić' jakby była zepsuta, a ona tylko czeka na właściwy kanał. Tylko... jak znaleźć ten kanał, to już każdy musi odkryć sam i żaden schemat z internetu tego nie zastąpi.
